25 lat minęło

25 lat minęło  

Kraków, 5 grudnia 2011 r.

Józef Wieczorek

ul.Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Senat i Rektor UJ

Kraków, ul Gołębia 24

25 lat minęło

Ćwierć wieku temu, w ramach symbiotycznych działań *nomenklaturowe władze uczelni- PZPR-SB * typowych dla okresu PRL , zostałem wykluczony z UJ na podstawie zarzutów do tej pory nie udokumentowanych merytorycznie, przez komisję w składzie do tej pory nie ujawnionym ( z wyjątkiem szefowej komisji – osoby ujawnionej po jej śmierci), a dokumenty w mojej sprawie pozostają do dnia dzisiejszego ‚zaaresztowane’ przez zarządzających uczelnią – utajnione wobec mnie na mocy ‚prawa’ z r. 1983 i chyba innych ‚praw’.

Dokumentację mojego ‚dialogu’ z władzami UJ, wraz z absurdalnymi argumentacjami strony uczelnianej, ujawniam pod adresem http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

Z dokumentacji tej wynika, że władze UJ przez te 25 lat nie miały mocy intelektualnych/moralnych do wyjaśnienia swoich poczynań, do poznania prawdy, na poszukiwanie której otrzymują z kieszeni podatnika (także mojej) niemałą ilość środków finansowych.

Nie jest to ewenement w historii UJ, której poznania tak się boją także historycy UJ ( por. bibliografia- poniżej) ale kompromitujący – z punktu widzenia tak intelektualnego, jak i moralnego – władze uczelni. Pokazuje, że władze UJ są niezdolne do realizacji swoich statutowych obowiązków.

Odnosi się wrażenie, że władze UJ (jak i beneficjenci czystek PRL) uważają politykę kadrową prowadzoną pod batutą PZPR, SB, za optymalną, a produkt finalny tej polityki (znanej jako negatywna selekcja kadr) – za najlepszy z możliwych. Ponadto reprodukcję kadr, na swoje podobieństwo, prowadzoną w III RP na drodze chowu wsobnego, ustawianych ‚konkursów’, traktują jako najlepszą formę wyłaniania najlepszych kadr, które winny być finansowane w jak największym stopniu przez mniej rozwiniętego podatnika.

Efektem tej postawy był brak ‚odwilży’ po roku 1989, w odróżnieniu od roku 1956, kiedy to wykluczeni na drodze czystek komunistycznych wykładowcy, oskarżani wcześniej – w czasach stalinowskich – o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką , wracali po kilku latach na uczelnie .

Tym razem decydenci akademiccy, i zarazem beneficjenci czystek akademickich schyłkowej fazy PRL, nie popełnili takiego ‚błędu’ i heroicznie wręcz walczyli o to aby ofiary czystek – oskarżani, jak w okresie stalinowskim, o negatywne oddziaływanie na młodzież – na uczelnie nie wrócili, aby ich akta zostały zamknięte na wieki ( to fakt, bo w kolejnym wieku też są zamknięte !) , aby w historiach pisanych przez beneficjentów systemu, nie tylko o czystkach , ale nawet o stanie wojennym nie było mowy (por. np. sławetne dzieło ‚Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego’ ). Na podstawie analizy akt symbiontów z okresu PRL – ‚władze uczelnie – PZPR-SB’ mogę stwierdzić, że to akta SB są najbardziej wiarygodne a akta uczelniane – najmniej, stąd apele np. KO ‚Zebu’ aby wierzyć profesorom/rektorom, a nie wierzyć SB nie mają uzasadnienia.

Co więcej, w ramach realizacji filozofii okrągłostołowej chroniono , i to razem z (neo)Solidarnością, aparat partyjny przed zgubnymi skutkami ew. powrotów na uczelnie elementu niewygodnego, radykalnego, nonkonformistycznego, uczącego myślenia, elementu o etyce stanowiącej zaprzeczenie etyki socjalistycznej ( więc nie do zaakceptowania także w III RP) , i postawie obywatelskiej wrogiej wobec przewodniej siły narodu (zgodność postaw/opinii/oskarżeń – PZPR, SB i władz uczelni – zdumiewająca, ale chyba konieczna dla przetrwania w ramach symbiotycznych związków).

Symbioza aparatu PZPR – SB- nomenklaturowe władze uczelni , wzmocniona jeszcze przez postawę (neo) ‚S’, zdała w tym okresie egzamin w utrwalaniu zdobyczy PRL, w umocnieniu dotychczasowej i formowaniu nowej, ‚właściwej’ kadry, ‚właściwego’ systemu akademickiego , czego skutki mamy do dnia dzisiejszego w postaci degrengolady moralnej świata akademickiego, produkcji gigantycznej ilości dyplomów bez wartości, rozwoju utytułowanej/utytłanej kadry, która nie tylko niewiele (czasem nic) znaczy w nauce/edukacji wyższej, a nawet nie jest w stanie zastąpić ‚zera’, które wyeliminowała/eliminuje.

Znamienna dla trwałości/umacniania się tego systemu jest kariera mgr Andrzeja Kozaneckiego – aby podać przykład z UJ, b. I sekretarza KU PZPR – pozytywnie ocenianego także przez ‚historyków’, który bez problemu przeszedł czystki akademickie schyłku PRL organizowane pod swoją?/ swojej partii batutą, a w III RP awansował nawet na członka komisji PAU, mimo że jego dorobku naukowego/edukacyjnego nikt (nawet władze PAU) zainteresowanemu nie potrafi udokumentować ! Czyżby do pozytywnej oceny wystarczyła wdzięczność beneficjentów systemu za to, że nie zostali wyrejestrowani ?

Wyrejestrowanymi ‚nieudacznikami’ bez względu na dorobek naukowy/osiągnięcia edukacyjne/formacyjne pies z kulawą nogą, w tym ‚historycy UJ, się nie interesuje . Bo i po co ? Jeszcze by wyszło na wierzch, że wyrejestrowani, nawet bez finansowania , mieli/mają większe osiągnięcia od wielu beneficjentów systemu ? A to by zdestabilizowało system uczelniprzypominających pod względem efektywności peerelowskie PGR-y.’ (MYŚLENIE UCIEKA Z UNIWERSYTETU – Magdalena Gawin. Wiedza i Życie, 10, 2011) ale z jakim heroizmem broniony przed jakimikolwiek zmianami.

Jak wynika z wieloletniej korespondencji władze UJ miały/mają poważne trudności ze zrozumieniem słowa pisanego ( także własnego) i np. nie opanowały nawet umiejętności odróżniania literki ‚W’ od ‚Ł’, bo nawet tak prosta znajomość liternictwa uchroniłaby władze przed absurdalnymi orzeczeniami, że otrzymałem z UJ materiały o jakie prosiłem. Materiały te wysyłano u schyłku PRL do mgr Michała Ługanowskiego – Naczelnika Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie (zakamuflowana jednostka SB ?) a nie do dr Józefa Wieczorka . Materiały dla mnie nieodstępne, bo moja teczka kończyła się na wiośnie roku 1980 r, ciekawe, że z bardzo pozytywną wówczas opinią mojej osoby, jako całkowicie samodzielnego pracownika instytutu.

Utajnianie papierów w mojej sprawie już 25 lat świadczy o wadze tych materiałów ( czyżby stanowiły zagrożenie dla funkcjonowania państwa ?) i uzasadnia zapewne opinię o mojej osobie jako śmiertelnego zagrożenia dla środowiska akademickiego, beneficjentów systemu PRL. To zresztą władze UJ potwierdziły przed kilku laty w sprawie brutalnego ataku rektora UW (na łamach Gazety Wyborczej) na moją osobę, natychmiast po utworzeniu Niezależnego Forum Akademickiego ( platformy niesterowanej odgórnie dyskusji nad patologiami akademickimi i reformami systemu. Atak ( jak widać dziś – nieskuteczny) uzasadniany był koniecznością przeciwdziałania destabilizacji środowiska akademickiego .

Stabilne, swoimi patologiami, środowisko poczuło się zagrożone destabilizacją ich (anty)wartości i jedna , nic nie znacząca istota , urosła w ich przerażonych oczach do roli mitycznego herosa. Atak przeprowadzono jak zwykle na gwiazdkę, tym razem 2004 r. (Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Herodahttps://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/) .

Zresztą już wcześniej strach ogarnął beneficjentów na samą myśl o możliwym moim powrocie na uczelnię i przed sejmową komisją pojednawczą w 1990 r. strona rektorska zaprezentowała moją osobę, jako kogoś na kształt dyktatora uczelni, który zmieniał kierowników jak rękawiczki. Do tej pory w wydawanych historiach UJ, nie znalazłem zapisów o istnieniu tak wszechpotężnej osoby na UJ (żadna historia nie powinna jej pominąć) , gdzie jak nieraz czytamy/słyszymy nawet rektor nie może zmieniać kierowników jak rękawiczki, natomiast ma ogromne kłopoty aby wyrejestrować kiepskich/nierzetelnych zwykłych pracowników (mają prawa nabyte do kiepskości/nierzetelności !?) nie mówiąc o aparacie esbeckim czy partyjnym, którego po prostu wyrejestrować nie chciał/nie chce.

Jak mój przypadek wskazuje, rektorzy nie mieli jednak najmniejszych trudności z wyrejestrowaniem niewygodnych dla towarzyszy, tych co nie chcieli być TW, tych których studenci oceniali najwyżej/najlepiej, a młodzi uzasadniali

..dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..”
„dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”.
„Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją”

Co prawda młodzi ostrzegali – jak się okazuje całkiem zasadnie/proroczo – władze UJ takie metody postępowania z pewnością nie wprowadzą godnie nauki polskiej w XXI wiek”,  ale władze UJ przedkładały utrzymanie dobrych relacji ze swoimi symbiontami nad dobro nauki/edukacji, czego skutki trwają do dziś, a władze UJ baczą jedno aby prawda nie wyszła na wierzch. Nic w tej materii nie zmieniło nawet zwiększenie na UJ produkcji wina – zdobywającego liczne laury. Co prawda ‚in vino veritas’, ale widocznie po zwiększonym spożyciu (produkcja tylko na użytek wewnętrzny) trudno nawet ją dostrzec.

Rzecznik Dyscyplinarny, przed ćwierć wiekiem, stwierdził w swym dochodzeniu: odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu”, ale stratami uniwersytetu władze UJ się nie przejmowały, materiały rzecznika utajniły, moją teczkę przetrzebiły, nowymi tekstami i oskarżeniami (m.in. o posiadanie własnej wartości ! Co za hańba !) uzupełniły (jeszcze w 1994 r. ! ) a historycy napisali fałszywą historię UJ.  Władze UJ i także (neo)’S’ rozpoczęły walkę o jak największe dotacje dla ‚udacznej’ części kadry uczelnianej (beneficjentów systemu, też PZPR, TW, mobberów, kłamców etc.)

Co prawda mimo ogromnych środków na nową infrastrukturę jakoś wysoko w żadnych rankingach UJ nie zaszedł, no bo skoro wyrejestrowano tych co i za małe pieniądze potrafili formować dobrych naukowców/dobrych absolwentów, to jasne, że najpiękniejsze budynki, najlepsze komputery etc. tej luki nie zapełnią. Naukę/uczelnie tworzą przede wszystkim ludzie, pasjonaci, talenty ‚trenerskie’ a nie egocentryczne monstra, choćby najlepiej uposażone/wyposażone.

Sam fakt, że żaden z profesorówdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej zatrudnionych etatowo w UJ nie był w stanie zastąpić wyrejestrowanego z systemu (‚ zera’ ?!) świadczy o dolinie nicości jaka ukształtowała się na UJ. Okazało się, że ‚zero’, które otrzymało do realizacji uruchomienie nowych wykładów, seminariów, formowanie magistrów, prowadzenie rozlicznych zajęć, opiekę naukową nad kołem studentów, redakcję czasopisma o globalnym zasięgu itp. a następnie po zdecydowanie ponad-przeciętnym zrealizowaniu tych ponad-profesorskich obowiązków (żaden z prof nie był w stanie im podołać ) i otrzymaniu najwyższych ocen za tą działalność (przed stanem wojennym od rady naukowej, a po stanie wojennym od formowanych absolwentów), w ‚nagrodę’ zostaje wyrejestrowany z systemu za ‚psucie’ młodzieży, rzekomą niechęć do pracy ze studentami (szczególnie w Tatrach, bo tam jako jedyny z instytutu uczyłem ich geologii – za darmo !) szkodzenie uczelni, niewłaściwą etykę (bo nie socjalistyczną), postawę obywatelską (bo wrogą dla systemu PRL – jak stoi w aktach SB) i niezłomny charakter (niepożądany dla zarządzających charakterami złomnymi). Czy można się dziwić, że władze stosujące bolszewickie metody wykańczania niewygodnych tak się kryją w akademickich ‚strusiówkach’ ?

Po latach okazało się jednak , że nie ja byłem zagrożeniem dla uczelni, nie z mojego powodu UJ nie mógł się rozwinąć, bo po moim odejściu jakoś rozwój też nie nastąpił, a nawet nastąpił jakby rozwój wsteczny, bo te ‚najlepsze’ kadry nie potrafiły zastąpić wyrejestrowanych, nie dawały sobie/nie dają sobie rady z patologiami akademickimi, z formowaniem nowych kadr, a nawet z kształceniem na przyzwoitym choćby poziomie – katastrofa edukacyjna jest faktem i na nikogo innego niż na siebie władze UJ i wzorujące się na UJ władze innych uczelni,  przyczyn tej katastrofy zrzucać nie mogą.

Moje opinie/prognozy z lat 80-tych, protesty przeciwko deprawacji młodzieży, okazały się prorocze i na nic zdało się skierowanie mnie na ścieżkę dyscyplinarną, wykluczenie z UJ, bo to nie ja rozkładałem UJ, lecz błędna/obłędna polityka kadrowa symbiontów PRL, utrzymana w mocy w III RP.

W końcu wystarczy być istotą rozumną, aby przewidzieć, że

-jak się usunie myślących i uczących myślenia – to pozostanie jedynie bezmyślna masa upadłościowa,

-jeśli usunie się krytycznych – to pozostanie masa bezkrytyczna,

– jeśli usunie się nonkonformistów – to pozostanie masa konformistyczna,

-jeśli usunie się formujących studentów na dobrych naukowców to pozostanie jedynie kadra wystawiająca dyplomy bez wartości itd. itp.

więc jest to, co uformowali decydenci UJ i na nikogo innego/na brak środków/na brak kadry zwalać odpowiedzialności nie mogą. To co potrafili – osiągnęli i autonomicznie w III RP utrzymali!

Rzecznik Dyscyplinarny argumentował świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki”, ale władze UJ nie życzyły sobie i nadal nie życzą sobie takich nauczycieli i to wszystko wyjaśnia sprawę odpowiedzialności za obecną degrengoladę akademicką .

Stanowisko Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego w sprawie finansowania szkolnictwa wyższego i nauki przyjęte na posiedzeniu w dniu 24 maja 2000 r., w którym czytamy: „W następstwie tego [obniżające się nakłady finansowe] doszło do niebezpiecznego osłabienia tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, do obniżenia poziomu nauczania w szkołach wyższych, do nadszarpnięcia więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą.” wyraźnie oszukiwało społeczeństwo co do przyczyn tej sytuacji i do dnia dzisiejszego nic się w tej materii nie zmieniło. Władze usunęły najlepszych, zaaresztowały prawdę i domagają się zwiększonych nakładów na jej poszukiwanie (niezły fortel, godny Zagłoby) .

Przez 25 lat władze UJ nie potrafiły uzasadnić/udokumentować swoich czynów szkodliwych dla nauki i nie zdołały odnaleźć właściwej drogi rozwoju. Zajmowały się natomiast aktywnie czyszczeniem pamięci i jej deformacją.

Czy nie ma już żadnych szans aby hierarchowie akademiccy zrozumieli co sami sobą reprezentują ? aby zrozumieli co zrobili doprowadzając świat akademicki do stanu obecnego ?

Z wyrazami głębokiego współczucia

Józef Wieczorek – dysydent akademicki

Bibliografia przedmiotu: (zalecana także rozszerzona lektura o cytowane tam linki)

Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/

Mój jubileusz

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/

Niewyjaśniona (?) zagadka – dlaczego dr Reszczyński może pracować na UJ, a dr Wieczorek -nie ?

http://nfapat.wordpress.com/2008/08/28/niewyjasniona-zagadka-%E2%80%93-dlaczego-dr-reszczynski-moze-pracowac-na-uj-a-dr-wieczorek-nie/

Kilka refleksji akademickiego nonkonformisty na temat „S” UJ w dokumentach i wspomnieniach

https://blogjw.wordpress.com/2010/12/14/kilka-refleksji-akademickiego-nonkonformisty-na-temat-s-uj-w-dokumentach-i-wspomnieniach/

Jak nawiązać dialog z UJ ?

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/jak-nawiazac-dialog-z-uj/

Sprawa Józefa Wieczorka(10)

http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

BLOG AKADEMICKIEGO NONKONFORMISTY – JÓZEFA WIECZORKA https://blogjw.wordpress.com/

Ince” trzeba postawić pomnik, a rektorom – szklany nocnik, aby zobaczyli co zrobilihttps://blogjw.wordpress.com/2011/08/27/%E2%80%9Eince%E2%80%9D-trzeba-postawic-pomnik/

Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego

https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/

POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII

http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=141


Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia i refleksje w tej kwestii

https://blogjw.wordpress.com/2010/06/14/historia-uj-w-ujeciu-profesora-stanislawa-waltosia/

Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego

https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/

RECENZJA: Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/recenzja-nauki-geologiczne-w-uniwersytecie-jagiellonskim/

Blok: Inna prawda o UJ (26)

http://wobjw.wordpress.com/category/blok-inna-prawda-o-uj/

LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRL http://lustronauki.wordpress.com/

m.in. http://lustronauki.wordpress.com/category/osrodek-krakowski/

Andrzej Kozanecki – mgr, b. I sekretarz PZPR UJ, główny architekt polityki kadrowej w krakowskich szkołach wyższych, z sukcesem przeszedł wszystkie weryfikacje na UJhttp://lustronauki.wordpress.com/2009/12/09/andrzej-kozanecki/


ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO http://nfaetyka.wordpress.com/

http://www.nfa.alfadent.pl/skany/Etyka.jpg

Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim

http://nfamob.wordpress.com/

http://www.nfa.alfadent.pl/skany/mediator.jpg

DROGI I BEZDROŻA NAUKI W POLSCE

Analiza zasadności wprowadzenia w Polsce zaleceń

Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji naukowców

http://www.nfa.alfadent.pl/skany/okladkadb.jpg

Światło i drogowskaz nauki polskiej

https://blogjw.wordpress.com/2009/10/02/swiatlo-i-drogowskaz-nauki-polskiej/

MYŚLENIE UCIEKA Z UNIWERSYTETUMagdalena Gawin. Wiedza i Życie, 10, 2011

P.S.

Opinię psuja młodzieży akademickiej UJ , wystawioną mi na Mikołaja, otrzymałem przed 25 laty na ‚gwiazdkę’, więc czuję się zobowiązany do Mikołajowego/gwiazdkowego rewanżu. Ale nie sądzę, aby powtarzane w tym okresie apele ‚Pogódźmy się na Święta’ poruszyły sumienia zarządzających UJ, którzy być może sumienie mają czyste , ale czy używane ?

Józef Wieczorek

Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia i refleksje w tej kwestii

Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia

i refleksje w tej kwestii

Przypadkowo zajrzałem na stronę internetową UJ, ostatnio zmienioną,  i rzuciłem okiem na tekst Historia [Strona główna » Uniwersytet » Historia] – podpisany imieniem i nazwiskiem znanego prawnika i pasjonata historii- prof. Stanisława Waltosia.

Historia napisana od narodzin uczelni, poprzez wiek złoty, aż to czasów współczesnych bynajmniej nie złotych.

Ostatnio w sprawach historii, pisanych przez historyków UJ, kilkakrotnie się wypowiadałem i nawet domagałem się (oczywiście bezskutecznie) wycofania z obiegu edukacyjnego Dziejów UJ (List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‘Dziejów Uniwersytetu  Jagiellońskiego’ ) a nawet wycofania z obiegu naukowego jednego z prof. UJ.(Czy CK nie ma wpływu na to co sama sobą reprezentuje ? )

Po lekturze oficjalnej historii UJ (2010 Uniwersytet Jagielloński, Portal UJ)  zdumienie ogarnia.

Jak to możliwe, żeby naukowcy najstarszej polskiej uczelni takie rzeczy pisali całkiem legalnie i bezkarnie ?

Czyżby prawo karne tworzone m.in. przez Stanisława Waltosia na to pozwalało ?

Czy też znany karnista tak to prawo ustawiał, aby karze ujść – nawet wtedy jak takie historie będzie pisywał ?

Dajmy tu mały cytat dziejów najnowszych jagiellońskiej wszechnicy

W roku 1968 r. przez uniwersytet przeszła fala demonstracji studenckich przeciwko reżimowi, wobec najbardziej aktywnych ich uczestników zastosowano represje. Przykrości dotknęły także niektórych pracowników naukowych.  Odgórnie zainicjowana nagonka objęła zwłaszcza uczonych pochodzenia żydowskiego. Niektórzy z nich, m.in. profesor Stefan Ritterman i docent Jan Górecki, wybitni specjaliści z zakresu prawa cywilnego, zdecydowali się na emigrację.

W porównaniu z innymi szkołami wyższymi skala krzywd mimo wszystko była niewielka. Z pewnością wpływ na to miało stosowanie fundamentalnych zasad współżycia i etyki uniwersyteckiej przez ówczesne władze uniwersyteckie, jak i postawa prawie całej społeczności Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Również w późniejszych latach w uniwersytecie przychodziło stawać w obronie wolności nauki i praw człowieka oraz walczyć o utrzymanie standardu naukowego. W roku 1981 komisja powołana przez Senat, pod przewodnictwem rektora, profesora Józefa Gierowskiego, opracowała projekt nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, który stał się potem osnową – demokratycznej i liberalnej w zasadzie – ustawy z 1982 roku.”

I to wszystko. Jasne, że w tekście krótkim nie da się wszystkiego napisać, ale słów jednak napisano wystarczająco dużo, aby stan wojenny mógł się wśród tych słów znaleźć.

Czyżby z punktu widzenia prawnego ten stan nie istniał ? Fakt, że stan ten wprowadzono bezprawnie, ale to dla prawnika – historyka winien być interesujący epizod historii.

Autor pisze o ustawie o szkolnictwie wyższym z 1982 ‚liberalnej w zasadzie’, ale nie podał ‚liberalnych ‚ skutków stosowania tej ustawy.

Niestety historia UJ o tych skutkach milczy jak zaklęta, tak jak o skutkach stanu wojennego i po-wojennego, w którym tą ustawę tak modyfikowano, aby osiągnąć pożądane skutki wychowania w duchu socjalistycznym przez populację akademicką o odpowiednich dla systemu komunistycznego postawach etycznych i obywatelskich.

O mężnym stawaniu w uniwersytecie ‚ w obronie wolności nauki i praw człowieka oraz walce o utrzymanie standardu naukowego’ też ani słowa wyjaśnienia. A przecież męstwa w niszczeniu niewygodnych dla systemu pracowników, ich warsztatów pracy, pamięci o nich – nie brakowało.

Dla systemu, w którym wartości miały odwrócony znak – wolność oznaczała zniewolenie, prawa człowieka – bezprawie w jego niszczeniu, standardem naukowym było kłamstwo, a jego utrzymanie pozostało jak widać skuteczne do dnia dzisiejszego.

Heroiczna postawa władz uczelnianych w czasach tzw. Transformacji ustrojowej, aby niewygodni dla systemu nigdy nie wrócili na UJ, winna przejść do historii, także oficjalnej, podobnie jak niszczenie dokumentacji tego – chwalebnego inaczej – okresu.

A o tym w historii UJ w ujęciu prof. Stanisława Waltosia – ani me, ani be, ani kukuryku !

Czy chodzi mu o utrzymanie standardów wypracowanych w PRL ?

W historii UJ o okresie odwilży roku 1956 jest słów kilka:

„Jak w całej Polsce, przełom następuje w 1956 roku. Wracają na uniwersytet profesorowie usunięci z niego w poprzednich latach, władze zezwalają na przywrócenie samorządności uniwersyteckiej, zastrzegając sobie jednak prawo do daleko posuniętej kontroli i wpływu na awansowanie pracowników nauki „

O odwilży roku 1989 – ani słowa. I to jest zgodne z prawdą. Bo tym razem odwilż nie nadeszła !  Taką prawdę z tej historii z niemałym trudem jednak wyłuskałem.

Jak zwykle historie współczesne polskich uczelni kończą się na roku 1968 , informują o rugach lat stalinowskich, o odwilży roku 56, ale okres schyłku PRL, stanu wojennego, i początków III RP – w historiach tych na ogół jest wstydliwie pomijany.

Widocznie jest czego się wstydzić podobnie jak Haniebnej postawy rektorów wobec naukowców z WiN-u podczas procesu krakowskiego (r.1946). Dla prawnika-historyka winno to być sprawą niesłychanie ważną, bo w końcu ta postawa rektorów UJ ( i nie tylko UJ) była wykorzystana w procesie na niekorzyść sądzonych nauczycieli akademickich !

No tak, ale o tym prawnik – prof. UJ chyba woli milczeć, tak jak milczy o bezprawiu lat 80-tych, weryfikacji kadr pod kątem ich konformizmu, zgody na kłamstwa i skłonności do formowania im podobnych a nie negatywnie nastawionych do systemu.

Dla beneficjentów systemu, zarządzających także pamięcią w III RP, jest to szczególnie niewygodne.

P. S.

W tekście Ostatnia defilada w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego dotyczącym dzieła ‚Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” zadałem pytanie – „Co na taką historię profesorów UJ powiedziałaby niejedna, nawet niepiśmienna babka klozetowa, przyjmująca w szaletach miejskich studentów uciekających przed stopniową liberalizacją pałki ZOMO  w czasach stanu wojennego ?”

Odpowiedzi nie było, reakcji na fałszywe historie pisane przez profesorów UJ – także.

No cóż. Gdyby babka klozetowa zamiast serwować papier toaletowy serwowała papier ścierny, to by się musiała liczyć z utratą stanowiska. Stanowiska profesorów, którzy zamiast prawdy (do czego są prawnie zobligowani – ustawą i statutami) autonomicznie serwują kłamstwa i horrendalne brednie – są autonomicznie – dożywotnie.

To jasno tłumaczy znany fakt, że nie ma drugiej takiej korporacji zawodowej, w której populacja idiotów byłaby tak liczna. Nie bez przyczyny coraz więcej jest osób ( choć to nadal margines akademicki), które na zwrot ‚panie profesorze’ reagują jak na największą obelgę.

Fałszywa historia historyków francuskich i niemieckich to kompromitacja, fałszywa historia profesorów UJ – to nic !

Histoire Geschichte

Fałszywa historia historyków francuskich i niemieckich to kompromitacja,

fałszywa historia profesorów UJ – to nic !

W prasie, nie tylko polskiej, ukazało się wiele tekstów uznających za skandal ‚wzorcową’ historię napisaną przez historyków francuskich i niemieckich.

Spór o francusko-niemiecki podręcznik do historii

Jedna historia dla 27 krajów Unii?

Francusko-niemiecki podręcznik fałszuje historię?

W. Roszkowski o francusko-niemieckim podręczniku do historii – Międzynarodowy Przegląd Polityczny

Ekspertyza Wojciecha Roszkowskiego

Rażące manipulacje

Histoire/Geschichte

Słusznie. O takich kompromitujących sprawach w nauce trzeba mówić głośno.

Niestety do tej pory nie zauważyłem żadnego tekstu (oprócz moich własnych) podnoszącego na forum opinii publicznej skandalicznych opracowań profesorów UJ

Kilka pytań do Dziekana Wydziału Historycznego UJ w związku z metodologią i standardami prac historycznych

Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego

W sprawie wypowiedzi Rektora UJ na temat standardów i tradycji UJ

Ostatnia defilada w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego

POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII

fałszujących historię najstarszej polskiej uczelni – uczelni wzorcowej dla innych uczelni. Czyżby nadal w systemie nauki i edukacji fałsz był wzorcowy podobnie jak w czasach komunizmu ?

Zbliżają się obchody 20 rocznicy  obalenia ? komunizmu a uczeni fałsz obchodzą dookoła okrągłego stołu i chowają głowy w piasek.

Jednym słowem powraca fala zakłamywania historii – i nic !