Krakowska frakcja antypolska w działaniu na 100 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości

Aleja Głowna parku Jordana listopad 2015

Główna aleja Parku Jordana przed Świętem Niepodległości, 2015

Krakowska frakcja antypolska

w działaniu na 100 rocznicę

odzyskania przez Polskę niepodległości

100 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości winna zjednoczyć Polaków wokół spraw podstawowych, najważniejszych, a taką sprawą jest niepodległe istnienie

kraju zamieszkanego w większości przez Polaków.

Niestety tak się nie dzieje. Mamy dramatyczny podział polskiego społeczeństwa na frakcję patriotyczną – zróżnicowaną, ale dla której niepodległy byt państwa polskiego jest sprawą nadrzędną, i frakcję wręcz antypolską – działającą nawet na arenie międzynarodowej wbrew interesom Polski.

Nie bez przyczyny wielu Polaków widzi analogie z okresem przedrozbiorowym.

Zdawałoby się, że ostoją polskości będzie jednak Królewskie Miasto Kraków, bo przecież to była siedziba królów, Wawel , piękne tradycje walki o niepodległość, pierwsze wielkie miasto wyzwolone od władzy zaborczej, no i także miasto, które zachowało się jak trzeba wobec instalacji systemu komunistycznego w Polsce.

Niestety lata komunizmu i III RP zrobiły swoje. W Krakowie mamy zatem obie frakcje – patriotyczną, choć rozdrobnioną, walczącą o polskość, o pamięć historyczną w przestrzeni publicznej i frakcję antypolską – walczącą otwarcie, aby zamiast historycznych śladów walki o niepodległość w przestrzeni publicznej rosły sobie jeno dęby.

Ten podział wyraźnie się uwidocznił w roku obecnym, kiedy frakcja patriotyczna na okoliczność 100 rocznicy odzyskania niepodległości nasiliła starania, aby powstały pomniki, które do tej pory powstać nie mogły.

Frakcja antypolska przystąpiła do ataku stawiając diagnozę stanu chorobowego w Krakowie, objawiającego się ‚pomnikozą’, domagając się leczenia tej choroby poprzez sadzenie dębów zamiast pomników, bo pomniki rzekomo zmniejszają przestrzeń zajętą przez zieleń, a to nie jest korzystne dla zdrowia krakowian.

Rzecz w tym, że na miejscu planowanych pomników stoją już poświęcone kamienie węgielne, ze złożonymi podczas uroczystości ziemiami z pół bitewnych.

Na ogół ludzie mojego pokolenia wiedzą, że ‚na kamieniach kwiaty nie rosną’ jak śpiewali ‚Niebiesko Czarni’ ( i nie tylko) a co dopiero dęby, które potrzebują odpowiednio głębokiego zakorzenienia.

Do tej pory pomysłodawcy stawiania dębów zamiast pomników

nie ujawnili jednak, czy zdołali wyhodować takie innowacyjne odmiany dębów, którymi można by obsadzić kamienie węgielne.

Pomnik Armii Krajowej pod Wawelem

Agresywne ataki skierowane są na pomnik Armii Krajowej zaprojektowany jako ‚Wstęga pamięci ‚ i usytuowany u stóp Wawelu.

Pomnik AK - makieta styczeń 2018.jpg

Pomnik AK– makieta, Kraków, styczeń 2018 r.

Historię starań o wybudowanie tego pomnika w liście otwartym z września tego roku przedstawia Społeczny Komitetu Budowy Pomnika Armii Krajowej na Bulwarze Czerwieńskim w Krakowie

Starania o budowę tego pomnika podjęto w 2009 roku. Uchwałą z 26 05.2010 roku Rada Miasta zdecydowała, że w Krakowie zbudowany zostanie pomnik Armii Krajowej. Po szerokiej konsultacji uchwałą z 3.11. 2010. przyjęła, że pomnik będzie zlokalizowany pod Wawelem. W dniu Polskiego Państwa Podziemnego 27.09. 2013 roku odbyła się wspaniała uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod pomnik.

Kamień ten wykonał i osadził w gruncie Wydział Gospodarczy Wojska Polskiego na polecenie dowódcy 2 Korpusu Zmechanizowanego gen brygady Andrzeja Knapa. W uroczystości brało udział Wojsko Polskie: salwa honorowa, orkiestra wojskowa, 60 sztandarów szkolnych, sztandary organizacji patriotycznych, tłum Krakowian.

Delegacje żołnierzy AK – także z terenów wschodnich – przywiozły i złożyły we wnękach kamienia węgielnego ziemię z pól bitewnych Armii Krajowej. Tam też złożony został akt erekcyjny pomnika podpisany przez 30 znakomitych osób, w tym czterech rektorów krakowskich uczelni. Ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz poświęcił kamień węgielny. Już po dacie tej odbywały się przy nim wielokrotnie uroczystości patriotyczne z udziałem wojska, harcerzy. Ludzie się gromadzili, przynosili wieńce, zapalali znicze. Miejsce to żyje już własną tradycją.

Pan Prezydent Jacek Majchrowski przekazał do budżetu Rady Miasta milion sześćset tysięcy złotych na budowę pomnika AK, służby miejskie podległe Prezydentowi zatwierdziły projekt pomnika i wyraziły zgodę na jego wzniesienie. Patronat nad budową pomnika objął prezydent RP Andrzej Duda – pismo Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej BWP.0460.131.2016. Patronat honorowy objął także ks. Abp Marek Jędraszewski – pismo ABP -041-108-2017.” ….

Ostatni kombatanci z AK wymierają, a pomnik jak nie stał, tak nie stoi i nie stanie na 100-lecie odzyskania niepodległości, mimo że taką nadzieję mieli najstarsi z kombatantów. Major Stanisław Szuro ( 98 lat) argumentował – „Nie jesteśmy gorsi od psa”, bo na tym bulwarze wiślanym stoi pomnik psa i z jego postawieniem nie było takich problemów, a postawienie pomnika walczącym o wolność jest problemem nie do przezwyciężenia. Tak się szanuje wolę tych, którzy nie szczędzili krwi w walkach dla odzyskania niepodległości. Na wygranie walki z krakowską frakcją antypolską kombatantom nie starcza już sił. Jak nie wyzwolimy Krakowa od anty-Polaków pomnik AK zapewne nie powstanie .

Krzyk z Placu Inwalidów !

Plac Inwalidów przez lata okupacji komunistycznej nosił nazwę Placu Wolności, a na nim stał jakby dla naigrawania się z ofiar komunizmu, Pomnik Braterstwa, aż do roku 1991.

Dziś na tym miejscu, na przeciwko dawnej siedzimy UB, gdzie mordowano i męczono marzących o wolnej i niepodległej Polsce, stoi kamień węgielny pomnika Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-56”, którego akt erekcyjny złożono w 2001 r.

Lata upływają, a pomnik, który miał stać – nie stoi, co jakby dokumentuje smutną rzeczywistość, że tak naprawdę z tym obaleniem komunizmu w III RP to jest jednak przesada.

Z Komitetu założycielskiego budowy pomnika żyje tylko trzech leciwych kombatantów walki z komunizmem. Miejsce to nie jest jednak zapomniane i 1 marca każdego roku w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbywają się uroczystości organizowane przez Zrzeszenie WiN.

Plac Inwalidów 1 marca 2016.jpg

Plac Inwalidów.– 1 marca 2016 r.

We wrześniu 2018 r., tuż za kamieniem węgielnym ustawiono wystawę „Krzyk uwieczniony. Krakowianie przeciw systemom totalitarnym.’ przygotowaną przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.

Wystawa jest czasowa, więc krzyk ofiar systemów totalitarnych będzie słyszany jedynie czasowo, nie dotrze do wszystkich, nawet tych, co będą po jakimś czasie przechodzić przez Plac Inwalidów. Uwiecznienie tego krzyku za pomocą tej wystawy jakkolwiek jest krokiem w dobrym kierunku, jednak niewystarczającym.

Na tym placu miał bowiem stanąć pomnik, który by zapewnił na wieki uwiecznienie krzyku katowanych i mordowanych w katowniach!

Niestety miasto nie chce tam takiego pomnika, realizuje postulaty ‚aktywistów miejskich’, czy też Rady Dzielnicy V ( na terenie, której znajduje się Plac Inwalidów), aby zamiast pomników sadzić drzewa, najlepiej dęby.

Co prawda żołnierze podziemia niepodległościowego przysięgali na orła i na krzyż, a nie na dęby, a katolicy modlą się pod krzyżem, a nie pod dębem (bo to były zwyczaje pogańskie), ale chyba o to chodzi, aby nastąpił powrót do takich obrządków.

Zdumiewające jest przy tym, że w pobliskim Parku Krakowskim, wzdłuż najruchliwszych i najbardziej hałaśliwych ulic Krakowa – Alei Trzech Wieszczów i ul. Czarnowiejskiej jakoś nie zasadzono zielonego kordonu.

Czy aby na pewno obsadzanie kamieni węgielnych dębami jest najlepszym środkiem do zwiększania zadrzewionych powierzchni Krakowa ?

Nie ma nawet gwarancji, że dąb będzie długo żył (bo niby kto by miał dać takie gwarancje, tym bardziej, że dęby mają specjalne uwarunkowania i nader często usychają) i czy naprawdę taki dąb będzie uwieczniał krzyk ofiar komunizmu.

Park Jordana pod antypolskim obstrzałem

Przed ponad 100 laty – jeszcze w czasach zaborów- wielki polski społecznika, lekarz i patriota – dr Henryk Jordan założył park dla krzewienia kultury fizycznej i patriotyzmu, noszący obecnie jego imię. Zwykle piszę – Patriotyczny Park Jordana, bo takim był i takim jest do dziś.

Dr Henryk Jordan postawił w parku popiersia wielkich Polaków, aby pamięć o wielkiej historii Polski nie została zapomniana. W czasach zaborów było to możliwe.

W czasach okupacji niemieckiej gubernator Hans Frank „rewitalizował” Park Jordana na potrzeby „ubermenschów” zajmujących wówczas spory fragment obecnej V Dzielnicy Krakowa, gdzie obok parku Jordana, w budynku obecnej AGH, rezydował rząd Generalnej Guberni.

Hans Frank chciał rządzić Krakowem pozbawionym ówczesnych elit, a także pomników elit przeszłych, świadectw polskości.. Takie pomniki raziły Hansa Franka, więc zostały usunięte. W końcu ‚ubermensche” nie mogli się przechadzać po parku wśród jakichś „untermenschów”, których potomków pokonali we wrześniu 1939.

Ale pomniki w części ocalały, ukryte przed barbarzyńcami przez mistrza kamieniarskiego Franciszka Łuczywo i nie bez przeszkód powróciły do parku, nawet w czasach okupacji komunistycznej.

Od lat niemal 20-tu Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana kontynuuje dzieło Jego imiennika poprzez tworzenie Galerii Wielkich Polaków XX wieku. Dzięki uporowi prezesa Towarzystwa Kazimierza Cholewy powstało wiele nowych pomników wybitnych Polaków, często wyklętych w okresie komunistycznym, o których w szkołach na ogół nie uczono, lub uczono na opak.

Walory edukacyjne Galerii Wielkich Polaków są bezdyskusyjne – to prawdziwa szkoła historii pod gołym niebem, a przy tym w najmniejszy nawet sposób pomniki nie przeszkadzają rekreacji i ćwiczeniom cielesnym.

Jest też w parku pomnik słynnego niedźwiedzia Wojtka z Armii Andersa, który jest ulubieńcem najmłodszych, choć nie tylko, co razi szczególnie Zarząd Dzielnicy V.

Park Jordana - Pomnik Wojtka wrzesień 2016

Park Jordana. Pod pomnikiem kaprala „Wojtka” – wrzesień 2016 r.

Niestety od pewnego czasu, także w w roku 100-lecia odzyskania niepodległości Park Jordana znajduje się pod obstrzałem chorej z nienawiści frakcji antypolskiej, nie tylko Gazety Wyborczej.

Sam projekt dokończenia Galerii poprzez postawienie w tym roku pomników Ojców Niepodległości spotkał się z haniebnymi atakami.

Samorządowcy z V Dzielnicy, przedłożyli iście barbarzyński projekt „ Drzewa zamiast pomników w parku Jordana” nawiązujący jakby do idei Hansa Franka, aby znienawidzone pomniki, nieraz już niszczone, profanowane, nie raziły uczuć anty-patriotycznych, anty- polskich – peerelczyków.

Jest porażające, że w 100 lecie odzyskania Niepodległości jakby duch Hansa Franka unosił się nad niemiecką -w czasie okupacji – dzielnicą Krakowa, a elity krakowskie jakby tym duchem były ubezwłasnowolnione.

Widać przez lata tak przywykli do zniewolenia, że każdy symbol niepodległościowy budzi ich sprzeciw.

Każdy kto w czasach zniewolenia zachował się jak trzeba i każdy kto nie chce ich wymazania z pamięci – traktowany jest jak wróg.

Sprawa budowy pomników Ojców Niepodległości była przedmiotem Sesji Rady Miasta 9 maja 2018 r. [dokumentacja w internecie] a dyskusja ujawniła frakcję antypolską (związaną głównie z PO i Nowoczesną].

Podczas tej sesji radny Andrzej Hawranek [PO] głosił: „ nie zgadzam się na to, że zasługuje na upamiętnienie popiersi Łupaszki, nie zgadzam się na to, że na upamiętnienie zasługuje Biskup Małysiak, nie zgadzam się na to, że na upamiętnienie zasługuje sierżant Franczak,….. W związku z powyższym składam propozycję, zamieńmy jedne postacie na drugie, zamieńmy Hallera na sierżanta Franczaka, zamieńmy Dmowskiego, zamieńmy Łupaszkę na Dmowskiego, zamieńmy Małysiaka na Korfantego, wtedy na pewno będzie to budziło znacznie mniejsze emocje....” a Anna Pojałowska – radna Dzielnicy V ogarnięta nienawiścią do patriotycznej części parku wypaliła „… ta część, w której stoją pomniki jest wyłączona z użytkowania dla normalnych ludzi przez większą część roku, tam się ciągle odbywają jakieś spotkania rocznicowe, upamiętniające itd., nie mogą normalnie mieszkańcy z tego parku korzystać….

W stulecie odzyskania Niepodległości, w Królewskim Mieście Krakowie, który także 100 lat temu odzyskał wolność rady miejskie winny być zrewaloryzowane, aby nie przynosiły wstydu jego mieszkańcom.

A jednak zwycięstwo frakcji patriotycznej

Mimo tych ataków, dojdzie jednak do odsłonięcia ( 10 listopada) 6 pomników w Galerii Wielkich Polaków XX wieku.

Co więcej, aż sześciu Polaków, których popiersia stoją lub staną w Galerii Wielkich Polaków XX wieku zostanie uhonorowanych pośmiertnie Orderem Orła Białego 11 listopada 2018 roku za zasługi dla polskiej niepodległości . Są to Ignacy Daszyński, Roman Dmowski, Zofia Kossak-Szczucka, Andrzej Małkowski, Maria Skłodowska-Curie, Stanisław Sosabowski.

Park Jordana Galeria 2015

Park Jordana. Galeria Wielkich Polaków XX wieku – r. 2015

W Galerii Wielkich Polaków XX wieku stoją także popiersia Władysława Andersa, Łukasza Cieplińskiego, Augusta Emila Fieldorfa, Zbigniewa Herberta, Stanisława Maczka, Leopolda Okulickiego, Witolda Pileckiego, Jerzego Popiełuszki odznaczonych już Orderem Orła Białego, a popiersia kolejnych kawalerów tego orderu – Wojciecha Korfantego i Kazimierza Sosnkowskiego zostaną odsłonięte w tym roku 10 listopada.

Frakcję antypolską uwiera jednak flaga polska łopocząca w Galerii Wielkich Polaków.

Zezwolono na jej wywieszenie podczas Światowych Dni Młodzieży, które miały miejsce również w Parku Jordana, ale po skończeniu ŚDM flaga miała zniknąć z parku, aby nie raziła uczuć antypolskich !

Po protestach na razie jest zgoda, aby wisiała, ale tylko w roku 100-lecia odzyskania niepodległości.

W końcu odrodzona 100 lat temu Polska miała być jedynie państwem sezonowym [„saisonstaat”] więc i po 100 latach wydaje się zezwolenie na wieszanie polskiej flagi, ale tylko sezonowo !

Czy Kraków na 100-lecie odzyskania Niepodległości zostanie wreszcie wyzwolony od anty-Polaków ?

Józef Wieczorek

Tekst opublikowany w miesięczniku Kurier WNET, nr 53 listopad 2018 r.

Czy tylko Hans Frank ?

UJ herby

Czy tylko Hans Frank ?

W III RP często się mówi/pisze, że nie mamy elit. Fakt to znany. Jednym z powodów od dawna wymienianych, także w PRL, jest eksterminacja elit przez okupantów Zagłada polskich elit. Akcja AB – Katyńhttp://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/katalogi-wystaw/10757,Zaglada-polskich-elit-Akcja-AB-Katyn.html

W Krakowie symbolem eksterminacji polskiej inteligencji przez Niemców – szczególnie przez Hansa Franka – jest ”Sonderaktion Krakau” http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/717865,Sonderaktion-Krakau-brutalny-atak-na-polska-inteligencje-

Corocznie 6 listopada w rocznicę Sonderaktion Krakau – aresztowania pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych uczelni Krakowa – odbywają się uroczystości Uniwersyteckiego Dnia Pamięci.

Eksterminacja inteligencji przez obu okupantów w sposób oczywisty musiała się odbić na przebiegu instalacji systemu komunistycznego w Polsce. Niestety do tej pory chyba nie są prowadzone badania nad postawą elit akademickich wobec instalacji systemu komunistycznego.

Co więcej w historii wzorcowej dla innych uczelni – UJ nawet nie używa się takiego pojęcia jak system komunistyczny.

Może go nie było ? Podobnie jak stanu wojennego ? Jak Wielkiej Czystki Akademickiej schyłku PRL ?

No cóż, do niedawna nieznana była (i powszechnie nadal nie jest znana) ‚Operacja polska’ NKWD (1937-1938) w której wyczyszczono terytoria sowieckie z Polaków (ponad 100 tys.), więc i inne operacje (choć nie eksterminacje), szczególnie jeśli są niewygodne dla obecnych ‚elit’, też nie są znane/ nie chcą być znane.

Mimo Uniwersyteckiego Dnia Pamięci i mimo Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy

Wyklętych elity akademickie nie chcą pamiętać o postawie wobec swoich kolegów, którzy nie akceptowali instalacji systemu komunistycznego w Polsce ( Czy na Wielki Jubileusz UJ zmyje Wielką Hańbę ? Czy rektorzy potrafią się zachować jak trzeba ? –http://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/03/01/czy-na-wielki-jubileusz-uj-zmyje-wielka-hanbe/).

Lata mijają, Jubileusze są świętowane , a pamięci o tej hańbie, jak nie było tak nie ma.

Instalacji systemu komunistycznego nie przetrwały niektóre kierunki studiów, jak np. bliski mi kierunek geologiczny zlikwidowany na UJ (podobnie jak na wielu innych uniwersytetach polskich) w ramach operacji centralizacji akademickiej. W wyniku takiej operacji jeden z najwybitniejszych geologów powojennych Prof. Marian Książkiewicz (powrócił do Polski po wojnie, choć mógł zostać w Edynburgu) został odsunięty od wykładów uniwersyteckich, a część zbiorów bibliotecznych, razem z niektórymi pracownikami, powędrowała na AGH. Wiele jednak dużych i bardzo cennych zbiorów bibliotecznych pamiętających czasy Ludwika Zejsznera, Alojzego Altha, Władysława Szajnochę, Jana Nowaka (ofiara ”Sonderaktion Krakau”) przetrwały okupację i likwidację studiów do czasów reaktywacji studiów geologicznych (połowa lat 70-tych XX w.) i późniejszych.

Czasy Hansa Franka przetrwały też unikatowe zbiory geologiczne i paleontologiczne w budynku na św. Anny 6, gdzie mieścił się Gabinet Geologiczny z wystrojem meblowym typowym dla instytucji naukowych/muzeów monarchii austro-węgierskiej (podobne widziałem np. w Naturhistorisches Museum Wien jeszcze w latach 90 tych.)

Meble zachowały się częściowo w budynku na św. Anny 6 przynajmniej do remontu w okresie Wielkiej Solidarności, gdzie je widziałem podczas lustracji pod kątem wykorzystania historycznej sali na potrzeby spotkań Polskiego Towarzystwa Geologicznego. Zresztą niektóre meble z tego gabinetu (przeniesione na Oleandry) służyły mi na zbiory biblioteczne (i nie tylko) na Oleandrach, gdzie pracowałem w ING UJ. (lata 70/80 ubiegłego wieku).

Zbiory paleontologiczne, które przetrwały okupację były bardzo cenne, a nawet ich wartość wzrosła wobec utraty polskich Kresów, skąd z Podola, pochodziły np. zbiory Alojzego Altha skamieniałości jurajskich oraz syluro-dewońskich.

Z opowiadań starszych kolegów wiem, że z ich wartością ok. 1950 r. mógł się zapoznać początkujący wówczas amerykański paleontolog, Arthur Boucot ( później światowej sławy, w stanie wojennym przysłał mi wiele swoich publikacji w tym książkę Principles of Benthic Marine Paleoecology).

Nie udało mu się przekroczyć granicy z ZSRR (naiwny Amerykanin nie miał pojęcia jakie są realia) aby udać się na badania terenowe i zebrać z warstw borszczowskich/czorkowskich interesującą go faunę kopalnych ramienionogów. W teren się nie dostał, ale do zbiorów podolskich Altha dostęp miał i spędził tam wiele dni. Miał szczęście bo gdyby przyjechał np. 20 lat później nie miałby takiej szansy.

Po przeniesieniu się geologii, na okoliczność Jubileuszu 600-lecia UJ, do nowego gmachu na Oleandry zbiory zostały poważnie zdewastowane, a podczas reaktywacji studiów geologicznych i prac logistycznych z tym związanych wiele cennych okazów geologicznych wyrzucano na hałdę przed instytutem. Sam je starałem się ratować (z konfliktami !) znając ich wartość, choćby dla celów dydaktycznych. Tak się składa, że kadra akademicka po oczyszczeniu ‚stalinowskim’ nie miała zbyt wielkiego pojęcia o makrofaunie kopalnej skupiając się na swoich wąskich badaniach.

Ja przeszedłem szkołę warszawską, która w wyniku centralizacji akademickiej była wówczas na poziomie, z profesorami proweniencji lwowskiej. Uczyłem się tam m. in. na zbiorach zniszczonych podczas okupacji, więc byłem uczulony na tym punkcie i zdumiony, że w Krakowie zbiory, które okupację przetrwały – są niszczone.

Wiele godzin spędzałem w muzeum, aby jakoś porządkować zbiory, które wykorzystywałem do wykładów z geologii historycznej. Oczywiście do porządkowania był etatowy kustosz, ale trzeba się znać na paleologii aby porządek zrobić, więc dla dobra wspólnego pomagałem kustoszom, no i pokazywałem studentom (w ramach ich ‚psucia’) jak wygląda w PRL poszanowanie tego co i okupacje przetrwało.

Oczywiście za długo i ja przetrwać nie mogłem w tym systemie.

Po wyrzuceniu mnie na bruk w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej zagrożone zostały także moje zbiory geologiczne i paleontologiczne, jak i olbrzymia biblioteka naukowa.

Mimo tzw. transformacji na uczelnię nie mogłem wrócić, gdyż nadal stanowiłem dla niej zagrożenie, zarówno dla populacji proweniencji partyjnej, jak i solidarnościowej – postępowej.

Zbiorów geologicznych nie miałem gdzie ulokować. 2 plecaki zbiorów przetrzymywałem w łazience w małym mieszkanku i posłużyły mi do napisania pracy na europejski kongres paleontologiczny, ale rzecz jasna nie było to to co mógłbym zrobić w warunkach normalnych. O warunkach pracy naukowców w ‚wolnej’ Polsce nie znam opracowań i nikt się tym nie interesuje.

Co gorsza moje zbiory pozostawione na Oleandrach coraz bardziej były zagrożone, grożono ich zniszczeniem, wyrzucano z piwnic, więc nie pozostało nic innego aby przynajmniej ich część uchronić przed barbarzyńcami akademickimi. Wywiozłem jakieś 10% poza Kraków, na Podhale, gdzie przez jakiś czas je przechowywałem. Reszta pozostała, bo nie miałem szans na ich ocalenie. Groziłem prokuraturą jeśli będą niszczone, aby odstraszyć nikczemników. W piwnicy widziałem też zagrody i napisy grożące konsekwencjami za niszczenie moich zbiorów – ktoś ich bronił niezależnie.

Nie był to okres okupacji ani niemieckiej, ani sowieckiej, ale zagrożenie dla zbiorów naukowych – było ( ze strony beneficjentów Wielkiej Czystki). Lepiej były traktowane zbiory pod okupacją Hansa Franka !

Trzeba mieć na uwadze, że polskich naukowców niszczyli nie tylko okupanci ! Ale także elita peerelczyków.

Podobnie rzecz się miała z unikatowym księgozbiorem naukowym (tysiące prac naukowych z całego świata) , który w okresie mojego ‚psucia’ młodzieży, służył nie tylko mnie – służył wszystkim, a w szczególności magistrantom. Czegoś takiego ten system nie toleruje.

Księgozbiory naukowe z XIX/XX wieku przetrwały czasy Hansa Franka, ale moje księgozbiory trafiły na lepszych fachowców od niszczenia nauki.

Jest jeszcze jedna zasadnicza różnica – o niszczeniu potencjału intelektualnego i materialnego przez Hansa Franka & co można pisać , o niszczeniu potencjału intelektualnego i materialnego przez peereleczyków tak w PRL, jak i III RP – nie.

I tych problemów nie podejmuje nikt ! także IPN. Czy by przetrwał gdyby podjął ?