Polityka historyczna Niemiec przegrywa w polskich sądach

Screen Shot 02-18-19 at 08.25 PM

Polityka historyczna Niemiec przegrywa w polskich sądach

Niemiecką politykę historyczną zakłamującą prawdę o historii najnowszej prezes Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski określił mianem ‚imperializmu kulturowego, który ma na celu zmianę świadomości świata na temat niemieckich zbrodni popełnionych w trakcie II wojny światowej.‚ W ramach tej polityki Niemcy starają się zrzucić z siebie odpowiedzialność za zbrodnie, przerzucając ją na tzw. nazistów – pozbawionych narodowości i działających na terenie obozów zagłady, zwanych nader często przez niemieckie media ‚polskimi obozami koncentracyjnymi’, co w odbiorze publicznym skutkuje współodpowiedzialnością Polaków za dokonane przez Niemców zbrodnie.

Żyjący do tej pory świadkowie, ofiary niemieckich zbrodni, zmuszeni są walczyć o prawdę przed polskimi, a także niemieckimi sądami. Z różnymi skutkami.

Karol Tendera kontra ZDF – w imię prawdy

Karol Tendera, 96 letni były więzień KL Auschwitz numer 1000430 i KL Birkenau,
od wielu lat prowadzi batalię z niemiecką publiczną telewizją ZDF, która na swojej stronie internetowej umieściła określenie „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz” . Ofiara niemieckich zbrodni domaga się zakazania stronie pozwanej rozpowszechniania określeń „polski obóz zagłady” lub „polski obóz koncentracyjny”, a także przeprosin wraz z ogłoszeniem ich w prasie i na portalu.

Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił powództwo Karola Tendery, reprezentowanego przez Mec. Lecha Obarę. Sąd Apelacyjny zmienił jednak wyrok, nakazując stronie pozwanej przeprosić naród polski i Karola Tenderę. Ponieważ ZDF uchylała się od wykonania wyroku, sprawa trafiła pod Wyższy Sąd Krajowy w Koblencji, który przyznał rację Karolowi Tenderze. Według mec. Obary to postanowienie niemieckiego sądu jest przełomowe, gdyż otwiera Polsce możliwość dochodzenia prawdy historycznej na terenie Niemiec. Możliwość została otwarta, ale realizacja tej możliwości jeszcze nie. Po stronie ZDF stanął niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości, twierdząc, że wyrok sądu w Koblencji nie może być egzekwowany w Niemczech, bo naruszałby fundamentalne prawo wolności opinii oraz mediów.

Została więc złożona skarga do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i można sądzić, że w końcu skarga Karola Tendery trafi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Karol Tendera walczy nie o zemstę, lecz w imię prawdy. W uznaniu zasług na tym polu 30 listopada 2017 r. w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” dyrektor Krakowskiego Oddziału IPN wręczył Karolowi Tenderze nagrodę „Świadek Historii”.

 1 Karol Tendera świadkiem historii.jpg

Instytut Pamięci Narodowej w imię prawdy historycznej otworzył witrynę edukacyjną o niemieckich obozach na ziemiach okupowanej Polski w latach 1939- 1945 [ https://truthaboutcamps.eu/] zawierającą m. in. tworzoną bazę danych o SS-manach pełniących w KL Auschwitz I-III służbę wartowniczą, występując też do Interpolu o pomoc w odnalezieniu około 1600 esesmanów z załóg obozów koncentracyjnych, którzy mogą jeszcze żyć i nigdy nie zostali skazani.

Na portalu IPN informuje „ W okupowanej przez Niemców Polsce nie istniały i istnieć nie mogły „polskie” obozy zagłady, śmierci czy koncentracyjne. Obozy te tworzył niemiecki okupant w celu zrealizowania swej zbrodniczej polityki unicestwienia bądź zniewolenia ludzi różnych narodowości – również Polaków.”

Jest zdumiewające, że po tylu latach od zakończenia II wojny światowej, o tę elementarną prawdę ofiary zbrodni muszą walczyć przed sądami, i to nie zawsze z sukcesem.

Kpt. Zbigniew Radłowski – Róbcie, co możecie, żeby obronić prawdę

Po pozytywnym dla strony polskiej wyroku sądu w sprawie serialu „ Nasze matki, nasi ojcowie” kpt. Zbigniew Radłowski – żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień niemieckiego obozu KL Auschwitz – zwrócił się do wszystkich młodych Polaków słowami: „wszystko jest w waszych rękach i w waszych sercach. Róbcie, co możecie, żeby obronić prawdę, żebyście nie musieli wstydzić się i przepraszać za winy niepopełnione przez waszych ojców, dziadów czy pradziadów”.

2 Kapitan Radłowski

Ten 94 letni kombatant wraz ze Światowym Związkiem AK pozwał twórców serialu za naruszenie dóbr osobistych. Działania prawne przeciwko producentom serialu prowadziła krakowska kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy.

Adwokat Monika Brzozowska-Pasieka na stronie kancelarii przytacza oświadczenie końcowe. Kpt. Zbigniewa Radłowskiego wygłoszone na rozprawie 14.12.2018 roku.

Wysoki Sądzie,

ze względu na stan zdrowia nie mogłem być osobiście obecny na rozprawach procesowych, nie mniej uważnie śledziłem ich przebieg. Myślę, że moi pełnomocnicy, powołani biegli i świadkowie bezspornie udowodnili, iż obraz AK pokazany w serialu jest niezgodny z fundamentalnymi i dobrze znanymi faktami historycznymi, że sekwencje serialu dotyczące AK zostały zrealizowane według najlepszych wzorów hitlerowskiej propagandy…..

Dla mnie – jak i dla milionów Polaków – jest jasne: żeby nas obarczyć niepopełnionymi przez nas zbrodniami. Żeby te wartości, które są najcenniejsze w narodzie polskim, a które reprezentowało AK, znowu wytarzać w błocie. Żeby tych wszystkich wspaniałych i odważnych polskich patriotów, którzy walczyli w szeregach AK jeszcze raz upokorzyć….”

Reduta Dobrego Imienia monitorująca i wspierająca przebieg procesu tak ocenia niemiecki serial „ cały serial w bardzo specyficzny, negatywny sposób pokazuje Armię Krajową i jej żołnierzy i to we wszystkich scenach, w których pojawia się „oddział AK”…. Oddział pokazany jako część Armii Krajowej sprawia wrażenie bandy rabunkowej utworzonej z kryminalistów, poubieranych w półcywilne, półwojskowe niby-mundury. Wszyscy członkowie tego oddziału zieją nienawiścią do Żydów. …..

3 -RDI 2016  Nasze matki.jpg

Po niemal trzech latach trwania procesu, przesłuchaniach świadków, odtworzeniu całego serialu na sali sądowej, zapadł jednak wyrok korzystny dla strony polskiej.

Kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy tak informuje o wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie W piątek 28.12.2018 r. W krakowskim sądzie okręgowym zapadł precedensowy wyrok w sprawie przeciwko producentom serialu ‚Nasze Matki Nasi Ojcowie’. Sąd podzielił argumentację Powodów – kapitana Z. Radłowskiego oraz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – którzy domagali się przeproszenia, zaniechania dalszych naruszeń oraz zadośćuczynienia. Sąd nakazał producentom serialu tj. Niemieckiej telewizji oraz firmie UFA- Fiction przeproszenie w polskiej telewizji, na kilku kanałach telewizji niemieckiej oraz na stronach internetowych producentów.

Wyrok zamieszczony jest na stronie tej kancelarii, a nagranie z ogłoszenia wyroku na moim kanale You Tube [Józef Wieczorek TV].

Proces był także dokumentowany przez niezależnych dziennikarzy [m. in. przeze mnie]. W rozprawach brała udział publiczność [kilkanaście do kilkudziesięciu osób], co ma znaczenie dla społecznej kontroli pracy sądów.

Wyrok w sprawie serialu nie jest prawomocny, a telewizja zapowiedziała odwołanie się od tego wyroku, jako że krakowski sąd podobno nie uwzględnił w należytym zakresie wolności twórczości artystycznej.

Sąd określił rzeczywiście, że wolność dowolnego fałszowania historii, naruszania dóbr osobistych ma swoje granice. Ten serial nie był filmem kategorii science fiction, lecz filmowym środek do realizacji określonej polityki historycznej, przeznaczonym dla młodego pokolenia Niemców, aby ci nie czuli wyrzutów z powodu czynów swoich matek i ojców.

Matka Krystiana Brodackiego zniesławiona

Z grupy procesów w ramach walki o prawdę historyczną, trzeba przypomnieć także proces Krystiana Brodackiego z polskojęzycznym portalem onet.pl kontrolowanym przez niemiecko-szwajcarski koncern Ringier Axel Springer Polska.

Sprawa dotyczyła zdjęcia jako ilustracji tekstu o prostytucji kobiet podczas okupacji . opublikowanego 15 marca 2016 roku na stronie tego portalu.

4 -Krystian Brodacki rozprawa 7 grudnia 2017.jpg

Jedną z tych kobiet, prowadzonych na egzekucję w Palmirach, była rozpoznana na zdjęciu matka Krystiana Brodackiego – konspiratorka Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej, która została rozstrzelana przez Niemców w Palmirach wiosną 1940 r. Maria Brodacka pomagała w ucieczce żydowskiemu oficerowi PLAN i została wydana gestapo przez nianię jej 2,5-letniego syna Krystiana Brodackiego, który jako 2,5 letnie dziecko został sierotą.

Sprawa została wygrana i onet.pl musi przeprosić za zniesławienie matki Krystiana Brodackiego i naruszenie Jego dóbr osobistych.

Krystiana Brodackiego reprezentowała mecenas Monika Brzozowska-Pasieka, sprawę wspierała Reduta Dobrego Imienia, a proces był obserwowany przez środowiska patriotyczne i dokumentowany przez niezależnych dziennikarzy ( także przeze mnie).

Jaką politykę historyczną promuje wydawnictwo ZNAK ?

Niestety czasem można odnieść wrażenie, że niemiecka polityka historyczna mająca na celu podzielenie się współodpowiedzialnością za holocaust, cieszy się wsparciem niektórych wydawnictw polskich. Ostatnio w wydawnictwie „Znak” ukazała się książka Michała Wójcika -Treblinka ’43. Bunt w fabryce śmierci”, stanowiąca zbeletryzowaną rekonstrukcję buntu więźniów żydowskich, zwanego też powstaniem, w niemieckim obozie zagłady Treblinka II. Książka jest oparta na bogatej bibliografii [ źródła pisane, zeznania świadków, relacje, wspomnienia, dokumenty …] sprawnie, ciekawie napisana, jednakże wyraźnie tendencyjna, obarczająca Polaków – w tym AK, Delegaturę Rządu na Kraj – przynajmniej bezczynnością wobec zagłady, a nawet wobec uciekinierów z obozu. Np. na str. 253 autor pisze „ ….nie udało się znaleźć potwierdzenia „braterstwa broni” w dostępnych źródłach, to jeszcze okazało się , że „eskortowanie” uciekinierów odbywało się …za pieniądze. Czyli uciekinierzy wykupili u rybaków usługę promową „.

To, że za pomoc Żydom – obojętnie, czy za opłatą, czy bez – groziła w Polsce kara śmierci, autor ‚taktowanie’ nawet nie wspomina. Skoro uciekinierzy opłacali ratujących ich rybaków, to zasługa tych rybaków jest żadna – po prosty realizowali ‚usługę transportową [sic. !] Stosując podobną ‚logikę’, ukrywanie Żydów w okupowanej Polsce, za co Polakom groziła kara śmierci, można by nazywać wykupowaniem ‚usług hotelowych’ czy ‚agroturystycznych’, i to w nie najlepszych warunkach- mimo pobierania nieraz pieniędzy, a nie rezultatem heroicznej odwagi Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Niestety z należytymi reakcjami historyków na takie interpretacje relacji polsko-żydowskich, w okupowanej przez Niemców Polsce, przedstawianych w książkach polskich autorów, jeszcze się nie spotkałem.

Nie można być obojętnym wobec takich interpretacji, bo wtedy nasze szanse na odkłamywanie historii – fałszowanej przez naszych ciemiężców – będą znikome.

Nie można być obojętnym wobec pięknego testamentu Kpt. Zbigniewa Radłowskiego, który w pierwszej kolejności winien być realizowany przez polskich historyków.

Polityka historyczna polskich uczelni

Fakty dowodzą, że z polityką historyczną Niemiec, ewidentnym fałszowaniem przez nich własnej niezbyt odległej przeszłości, można walczyć przed polskimi sądami, nawet z pozytywnymi skutkami. Takie są fakty. Niestety nie mogę przytoczyć przykładów skutecznej walki, także przed polskimi sądami, z polityką historyczną polskich uczelni , które w ewidentny sposób zakłamują swoją historię. Przykłady takiej polityki historycznej opisałem w ostatnich numerach Kuriera WNET [Czy na terytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego wprowadzono stan wojenny ? -grudzień 2018, Zapomniana wielka czystka akademicka – styczeń 2019 ].

Skutki społeczne takiej polityki są niekorzystne, nie tylko dla polskiej rzeczywistości akademickiej. Samo środowisko akademickie nie ma mocy sprawczej, ani nawet chęci, aby tę politykę zmienić i budować system akademicki na mocnych fundamentach historycznych. Niestety niechęć do poznania nieodległej przeszłości jest na naszych uczelniach powszechnie znana i dokumentowana w opisywanych ich dziejach.

Na przełomie wieków podjąłem nawet próbę walki przed polskim sądem z zakłamywaniem najnowszej historii wzorcowej polskiej uczelni , ale bezskutecznie. Jedynym skutkiem był swoisty lincz na sali sądowej mojej osoby, osamotnionej w walce o prawdę. Środowisko akademickie nie zdobyło się choćby na wystawienie obserwatorów ze swojej strony, nie mówiąc o rejestrowaniu i ujawnianiu wydarzeń sądowych. Czyli było całkiem inaczej, niż w przypadku pozytywnie zakończonych [ przynajmniej na pewnym etapie] spraw dotyczących niemieckiej polityki historycznej.

Przesłanie Kapitana Zbigniewa Radłowskiego: „Róbcie, co możecie, żeby obronić prawdę” winno dotyczyć także polityki historycznej polskich uczelni, ale jest obawa, że na to przesłanie polskie uczelnie pozostaną głuche. Jakże chciałbym się mylić.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET, luty 2019 r.

Screen Shot 02-07-19 at 07.00 PM.PNG

Screen Shot 02-19-19 at 06.55 AM

Screen Shot 02-19-19 at 06.56 AM

Nie było stanu wojennego ? Nie było komunizmu ? Uczelnie – strefy zdekomunizowane ?

plakat.jpg

I spraw aby to światło cię i innych oświeciło i do prawdziwej wolności doprowadziło 

Nie było stanu wojennego ? Nie było komunizmu ?

Uczelnie – strefy zdekomunizowane ?

Kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego i kolejna rocznica czyszczenia historii najnowszej najstarszej polskiej uczelni -matki rodzicielki pozostałych i na niej się wzorujących.

Jak pisuję od lat, w historii tej najstarszej uczelni wybitni profesorowie nie zidentyfikowali ani komunizmu, ani stanu wojennego a okres po 56 r. określili okresem stopniowej liberalizacji systemu [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ] z czego można by wnioskować, że stan wojenny wprowadzony w ciemną noc 13 grudnia 1981 r. był tej liberalizacji objawem i Jaruzelskiemu trzeba być za to wdzięcznym. Zresztą wielu było i chyba nadal jest, bo przecież profesorowie UJ cieszą się wielkim prestiżem – nieprawdaż ? !

Skoro nie było stanu wojennego (lub był to nic nie znaczący epizod, o którym nie warto w historii nawet wspomnieć) to i nie mogło być represji stanu wojennego, więc rzecz jasna nie można ich wykazać, bo to by była konfabulacja- nieprawdaż ? !

Skoro nie było komunizmu, to nie było represji za działalność antykomunistyczną, bo rzecz jasna nie mogło być opozycji antykomunistycznej ( bo wobec czego ?) i rzecz jasna nie powinno być orderów za taką działalność – choć są – może są zatem lipne ?

Najbardziej zdumiewające jest jednak to, że nawet internowani i więzieni w stanie wojennym ani słowa protestu nie pisną przeciwko takiemu fałszowaniu historii, choć protesty, a nawet głodówki w obronie historii były. Rzecz w tym, że nie w obronie historii na poziomie akademickim, najbardziej załganej i najbardziej szkodliwej, bo na takiej historii uczą się przyszli nauczyciele historii ( i nie tylko) szkół nie tylko wyższych, ale i niższych.

Może sami uznają, że komunizm, stan wojenny był w Polsce, ale nie na uczelniach, które były wyspami niedotkniętymi tymi przypadłościami – bo jak to inaczej zrozumieć ?

Mamy zresztą taką schizofreniczną sytuację, że walczy się o dekomunizację przestrzeni publicznej, ale nie przestrzeni akademickiej, gdzie komunistów się nobilituje, choć podobno dawno ich tam nie ma – mimo że są ! Fałszowanie historii , szczególnie na uczelniach, winno być karane, a jest nagradzane ! 

Uczelnie – strefy zdekomunizowane ?

Na uczelniach nie ma już partii komunistycznej, ale nadal pracują i nierzadko ‚pociągają za sznurki” byli towarzysze, bo to oni i do nich przylepieni, stali się beneficjentami przekształcenia PRL w PRL bis.

Byli już beneficjentami instalacji komunizmu, bo to komunistyczna partia rządziła uczelniami i ich wynosiła na piedestały, decydowała kto może, a kto nie może być zatrudniony na uczelni, awansować i do jakiego stopnia, zdobywać tytuły i intratne stanowiska.

Okazuje się jednak, mimo rozległych badań historycznych, że na uczelniach chyba nie było w ogóle PZPR ( i partii siostrzanych) nie było członków, ani struktur tych decydenckich ciał, bo nigdzie nie można się z tymi strukturami/nazwiskami zapoznać. No może poza moim serwisem Lustracja i weryfikacja naukowców PRL https://lustronauki.wordpress.com/ gdzie co nieco jest, ale przecież to się nie liczy, bo powstaje poza strukturami, poza etatami, poza finansami.

I taka sytuacja całkiem chyba zadowala struktury solidarnościowe, ale i kombatanckie walczące o wolną i niepodległą Polskę.

No to czemu nie ma takiej wolności, ani nawet skłonności do takich badań, aby było wiadome kto walczył o wolność, a kto o podległość ? Póki co znajomość rzeczy jest często opaczna, tak jak cała ta III RP.

Jak (niby)uczeni w uczonych (rzekomo) książkach nie piszą, że komunizm był, to nie ma co tam dekomunizować, struktur i ludzi komunistycznych opisywać, nie mówiąc już o pisaniu o ludziach przez komunistów przetrąconych, z życia akademickiego wyklętych.

Bastiony oporu przed dekomunizacją i lustracją !

Na okoliczność kolejnych wojennych rocznic trzeba jednak podnosić, że to uczelnie są bastionami oporu przed dekomunizacją i lustracją, że nie były bastionami oporu przed instalacją komunizmu ( z wyjątkiem nielicznych osób), a na uczelniach chętnie zatrudniano Osoby Chętnie Udzielające Informacji nie tylko towarzyszom, ale i służbie bezpieczeństwa.

I to chyba wiele tłumaczy.

Jako były nauczyciel akademicki nie należę do byłej opozycji antykomunistycznej, bo działalność antykomunistyczną prowadzę i dziś, a nawet bardziej, bo dziś jest internet co wyróżnia czas dzisiejszy od czasu PRLu ! i widać jak na dłoni co kto robi.

Widać też jak na dłoni, że niemała część tzw. opozycji antykomunistycznej milczy wobec komunistycznego zanieczyszczania przestrzeni publicznej (tak osobowej, jak i materialnej) a w szczególności akademickiej (mateczników komunizmu w PRLu i skansenów komunizmu w III RP) i nieraz wyklina tych, którzy o dekomunizację walczą.

Tak tak, bywają tacy działacze mający status antykomunistycznych, którzy bronią komunistów przed (rzekomymi) represjami ze strony antykomunistów,  a nie bronią antykomunistów represjonowanych ( i to realnie) przez komunistów, tak w PRLu, jak i w III RP.

I taka jest ta powojenna Polska.

Ale ja uważam, że działaczem antykomunistycznym nie jest ten kto akceptuje w przestrzeni publicznej uczelnie jako skanseny komunizmu i nie ma nic przeciwko swoistej dekomunizacji uczelni poprzez usuwanie słowa komunizm (i wszelkich faktów i skutków z komunizmem związanych) z historii oraz usuwaniu antykomunistów z murów uczelni (dożywotnio !).

Winno się chyba wprowadzić specjalny status prokomunistycznego działacza opozycji „antykomunistycznej”.

Dekomunizacja poprzez nobilitację komunizmu w przestrzeni akademickiej to jest schizofrenia – straszna choroba, na którą zapadła niemała część polskiego społeczeństwa, tak zrodzona w PRLu – przed i po stanie wojennym, jak i w III RP.

Niestety nie mam podstaw sądzić, że przy kolejnej rocznicy stanu wojennego będę mógł napisać, że to co teraz piszę nie jest już aktualne.

Potrzebna lustracja lustracji

związek zawodowy

Potrzebna lustracja lustracji

Wraca sprawa lustracji i to przez posła PiS – Jerzego Gosiewskiego [Zakaz pracy w szkole i na uczelni dla byłych esbeków?- http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/968424,lustracja-zakaz-pracy-w-szkole-dla-esbekow.html] , mimo że przed rokiem ze środowiska PiS wychodziły szokujące opinie o dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji. [https://lustronauki.wordpress.com/2015/09/21/nie-dla-dezaktualizacji-lustracji-i-dekomunizacji/]. Czyli próba wkroczenia na drogę do dobrej zmiany ? Ale nie do końca.

Gosiewski argumentuje „ Koniecznie powinniśmy bronić młodych przed złymi wzorcami. Wskazane jest, by nie byli szkoleni czy uczeni przez osoby, które w przeszłości służyły złu i które na pewno nigdy nie będą przekazywać prawdy historycznej. Najbardziej niebezpieczne jest to, że byli pracownicy i współpracownicy służb bezpieczeństwa PRL przekazują złe wzorce postępowania – dodaje.”

W rozmowie z autorką tekstu w Gazecie Prawnej mówiłem m. in.” – Dotychczasowe działania lustracyjne nie przyniosły oczekiwanych efektów. Nie udało się oczyścić np. środowiska akademickiego. Nawet jeżeli komuś udowodniono współpracę z SB, to nie wyciągano wobec niego konsekwencji. Były nawet przypadki, że te osoby pełniły funkcję rektora – mówi Józef Wieczorek z Niezależnego Forum Akademickiego. – Lustracja jest potrzebna. Pytanie tylko, jakie tym razem przyniosłaby skutki. W mojej ocenie nie powinno jej się zawężać np. tylko do nauczycieli humanistów. Powinna objąć wszystkich – konkluduje.”

Mówiłem także o lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego u schyłku PRL, tej która doprowadziła do Wielkiej Czystki Akademickiej.[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/]

Nad tą czystką rozciągnięto zasłonę i nie ma woli, żadnej opcji, aby poznać zakres, przebieg, skutki tej lustracji/weryfikacji kadr akademickich, co prowadzi do oczywistej konsekwencji nieznajomości przyczyn degradacji polskiej kadry akademickiej, polskiej szkoły (nie tylko wyższej) w III RP.

Mówi się o braku oczyszczenia kadr akademickich w III RP, a nie mówi się o oczyszczeniu kadr akademickich u schyłku PRLu ! I o charakterze tego politycznego oczyszczenia, realizowanego pod batutą SB-PZPR przez nomenklaturowe władze uczelni, oczyszczenia z elementu niewygodnego, wrogo, czy choćby krytycznie nastawionego do systemu komunistycznego, z elementu stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu, i dla komunistycznego systemu wychowywania młodzieży akademickiej.

Nie bez przyczyny takich oskarżano o negatywny wpływ na młodzież, o niewłaściwą dla standardów komunistycznych – etykę (szczególnie jeśli protestowali przeciwko deprawacji młodzieży !), o niewłaściwy charakter – szczególnie jeśli mieli charakter niezłomny, zupełnie nieprzydatny do formowania ludzi złomnych, zniewolonych, którzy nie będą się ‚wychylać’.

Szczególne zagrożenie dla systemu stanowili ci, którzy uczyli myślenia krytycznego i nonkonformizmu naukowego. Tych usuwano dożywotnio, bo i dla III RP stanowili i stanowią zagrożenie.

Niestety do tej pory nie bada się strat kadr akademickich poniesionych w wyniku tej lustracji.

Nie ujawnia się składu komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Nikt nie biadoli nad osłabieniem potencjału intelektualnego i moralnego w wyniku negatywnej lustracji kadr nie wykazujących ochoty ani do tajnej, ani do jawnej współpracy z systemem zła. Czy nie jest to schizofrenia ?

Czy nie jest potrzebna dogłębna lustracja tej bolszewickiej lustracji ?

Jeszcze raz podkreślam –  w wyniku tej lustracji/weryfikacji nie usuwano tych, którzy byli/ współpracowali z tajnymi/jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, tylko tych którzy nie byli/współpracować nie chcieli z budowniczymi systemu komunistycznego i do budowy tego systemu się nie nadawali ! Nie respektowali wartości/etyki na opak tego przestępczego (także dla nauki i edukacji) systemu.

Nie bez przyczyny organizatorzy/beneficjenci tej lustracji wymazują ją i jej ofiary z pamięci, z badań , z historii.

Pojęcie i praktykę lustracji sprowadzono do ujawniania współpracy tajnej ze służbami państwa komunistycznego. W ramach lustracji ujawnia się zatem, choć z oporami, tajnych współpracowników, co jest bardzo ważne, ale nie wystarczające.

Jawni współpracownicy na ogół są utajniani, mimo ze decydowali niemal o wszystkim !

Nie bada się szkód wyrządzonych przez nich nauce i edukacji w Polsce, zarządzanym, czy „ochranianym” obiektom, osobom. Niestety nie ma woli poznania.

Rzekome badania nad pokrzywdzeniem w PRL prowadzi się tylko wśród beneficjentów, którzy z sukcesem przeszli weryfikację, ale nie wśród poszkodowanych, którzy takiej politycznej, pozamerytorycznej weryfikacji – nie przeszli !

Tak naprawdę widać zatem wielką aprobatę, wielkie uznanie dla niemerytorycznych ocen i tajnych metod pracy, tajnych do dnia dzisiejszego komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Jak ktoś przez taką weryfikację nie przeszedł widocznie się nie nadawał do budowy jedynie słusznego systemu – i jak tu zaprzeczać ?

System akademicki III RP budują ci, którzy te bolszewickie komisje tworzyli i ci którzy przez taką lustrację przeszli oraz przez nich formowani. Skutki – jak widać!

A jakie są wyniki takich badań nad działalności SB wobec uczelni ? Ano czasem takie, że – w rezultacie powszechnej inwigilacji uczelni podobno nikt nie został pokrzywdzony, nikogo nie wyrzucono !

Czyli co ? – „ochrona” uczelni przez aparat SB była taka znakomita? niezwykle pożyteczna ?

No to może likwidacja SB i PZPR spowodowała dopiero spadek poziomu uczelni ?

I takie bzdury są rozpowszechniane i akceptowane ! Nikt z pokrzywdzonymi i prezentującymi odmienne fakty i poglądy – nie chce rozmawiać ! Jak ktoś dostał akademicki „wilczy bilet”, akademickie dożywocie – to widocznie na to zasługiwał!

Jak nie wyrzucono żadnego tajnego, ani jawnego współpracownika systemu komunistycznego – to strat nie było ! ? A ci co nie chcieli być ani jawnymi, ani tajnymi współpracownikami – sami sobie są winni ! ?

Beneficjenci weryfikacji piszą fałszywe historie, w których ani słowa o systemie komunistycznym, czy o stanie wojennym i przeciwko temu nikt nie protestuje – niemal nikt, bo ja protestują i napisałem n-tą ilość tekstów i listów, ale nad nimi zapadła głucha i chyba złowroga cisza. [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/].

Historykom, także tych z opcji patriotyczno-solidarnościowej, medialnie walczących podobno o poziom nauczania historii, jakby wcale nie przeszkadzało, że w ich instytutach pracują tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa.

Co więcej nie przeszkadzają im także zafałszowane historie ich uczelni, nawet jak są zalecane do opanowania przez kandydatów na studia. Te fałszywe historii niekoniecznie piszą ci, którzy byli tajnymi czy jawnymi współpracownikami, więc nawet jakby takich współpracowników pousuwano ( co powinno jednak nastąpić), to i tak skutecznie nie obronimy młodych przed złymi wzorcami.

Zło akademickie znacznie wyszło poza zakres współpracy z systemem komunistycznym, bo było i jest opłacalne i wynagradzane, otoczone prestiżem.

Napisałem przed nie tak dawnymi laty Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickimhttps://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ale największe umysły akademickie nie podjęły nawet dyskusji, nie mówiąc o wdrożeniu w życie.

Jakie umysły – takie wdrożenie.

I to jest skutek tej bolszewickiej lustracji. Nie tylko tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa fałszują historię !