Sprawa Juliana Haraschina na Uniwersytecie Jagiellońskim w ujęciu Stefana Grzybowskiego b. rektora UJ

DSCF8905

Sprawa Juliana Haraschina na Uniwersytecie Jagiellońskim

w ujęciu Stefana Grzybowskiego b. rektora UJ:

Wspomnienia 1999 [ wyd. Zakamycze]

[nakład książki podobno został niemal w całości wykupiony przez bohaterów tych wspomnień, tym samym obowiązkiem obywatelskim jest przybliżenie tych wspomnień społeczeństwu, aby zapoznało się z nieznaną ( na ogół) historią , ważną dla poznania i zrozumienia obecnej sytuacji UJ – i nie tylko, a w szczególności postaw środowiska prawniczego formowanego w czasach Juliana Haraschina i przez z nim zaprzyjaźnionych także w czasach późniejszych].

Możliwość zapoznania się ze wspomnieniami b. rektora UJ zawdzięczam Ryszardowi Bocianowi i niech inni czytelnicy też mu pozostaną wdzięczni.

Społeczność akademicka UJ w systemie komunistycznym

https://lustronauki.wordpress.com/2016/01/27/spolecznosc-akademicka-uj-w-systemie-komunistycznym/

Podłoże akademickie sprawy Juliana Haraschina na UJ

https://lustronauki.wordpress.com/2016/01/27/podloze-akademickie-sprawy-juliana-haraschina-na-uj/

Julian Haraschin – „Krwawy Julek” na progu kariery naukowej na UJ

https://lustronauki.wordpress.com/2016/01/28/julian-haraschin-krwawy-julek-na-progu-kariery-naukowej-na-uj/

Julian Haraschin w drodze do docentury na UJ

https://lustronauki.wordpress.com/2016/01/29/julian-haraschin-w-drodze-do-docentury-na-uj/

Załamanie kariery naukowej Juliana Haraschina na UJ po wydarzeniach w Grand Hotelu

https://lustronauki.wordpress.com/2016/01/30/zalamanie-kariery-naukowej-juliana-haraschina-na-uj/

Refleksje powyborcze

Wybory samorządowe 2014

Refleksje powyborcze

O skandalach powyborczych napisano już wiele. Oszustwa wyborcze dokumentowano wielokrotnie i to jest zadanie dla prokuratury, która miejmy nadzieję rzetelnie się tymi ustaleniami zajmie.

Mniej oczywisty i trudniejszy do ustalenia jest aspekt edukacyjny rezultatów wyborczych. Okazuje się bowiem, że jedno z najlepiej wykształconych formalnie społeczeństw Europy (młodzieży studiującej ponad 50 %) realnie nie daje sobie rady z prostym zdawałoby się głosowaniem. Ilość nieważnych głosów wielokrotnie przewyższa standardy przedwojenne II RP, kiedy przy ok. 30 % populacji analfabetów tych nieważnych głosów bywało ok. 1 % gdy obecna populacja udyplomowionych/utytułowanych alfabetów podobno ma trudności ze zrozumieniem zasad głosowania I zapewne ma, nawet jeśli oszustwa wyborcze były na wielką skalę. Trzeba by tą kwestię zbadać i wyjaśnić.

To, że młodzi, wykształceni, z dużych miast mają trudności z rozpoznaniem rzeczywistego stanu rzeczy i głosują według propagandy medialnej, głównie na szkodników – jest faktem.

Od kilku lat po wyborach potwierdza się reguła – im wyższe wykształcenie – tym większe ogłupienie, choć ostatnio oznaki otrzeźwienia dają się zauważyć. Coraz więcej młodych rezygnuje z oficjalnej edukacji i zaczyna samodzielnie rozeznawać się w sytuacji, dochodząc do podobnych wniosków do jakich mniej wykształceni samodzielnie dochodzili już przed latami.

Tym niemniej geografia wyborcza tegorocznych wyborów samorządowych jasno pokazuje, że tam gdzie wykształcenie formalne jest największe – liczba głosów nieważnych jest większa. Mamy zatem sytuację, że albo bardziej wykształceni nie bardzo rozumieją jak i na co głosować, albo swoje wykształcenie wykorzystują do fałszowania wyników wyborów (proporcje do wyjaśnienia).

Wybory samorządowe 2014 mapka zwycięzców

Wybory samorządowe 2014 mapa głosów nieważnych

Skala tego zjawiska może być znaczna (miejmy nadzieje, że prokuratury zdołają ją określić) i nie powinna dziwić, zważywszy na skalę patologii i fałszerstw popełnianych na drodze do osiągnięcia pożądanego w III RP poziomu wykształcenia.

Nie ma wątpliwości, że standardy uczelniane/szkolne będą się przekładać na standardy m. in. wyborcze/powyborcze, choć badań socjologicznych chyba w tej materii nie ma, mimo ogromu udyplomowionych/utytułowanych/utytłanych socjologów.

Warto zauważyć, że najmniej nieważnych głosów oddawano na stosunkowo słabo wykształconym Podlasiu i Podkarpaciu .

Czyli im kto mniej wykształcony tym lepsze rozeznanie wyborcze/większa uczciwość wyborcza.

Okazuje się, że zarazem tam padło najwięcej głosów na PiS – partię, jak określano, niewykształconego ‚ciemnogrodu’. Widać, że „ciemnogród’ bije na głowę „ jasnogród” rozumieniem istoty rzeczy/nie osiąga jego poziomu deprawacji.

Ponadto warto zauważyć, że analitycy powyborczy zdaje się nie wzięli pod uwagę psychologicznego znaczenia stawiania krzyżyka wyborczego.

Postawić na kimś krzyżyk to przecież znaczy (Słownik związków frazeologicznych)

-” uznać kogoś za przegranego, całkowicie pokonanego; uznać coś za rzecz bezwartościową, nie wartą jakichkolwiek zabiegów, starań; zrezygnować z czegoś (kogoś) w sposób ostateczny, definitywny „: a w języku wyborczym stawianie krzyżyka miało oznaczać aprobatę, poparcie dla wartości, nadziei na zwycięstwo…. !

Dość schizofreniczne podejście. Trzeba by zbadać lingwistycznie/socjologicznie/psychologicznie jaki wpływ może mieć taka procedura na wynik wyborczy.

Kiedy wychodziłem na wybory prezydenckie powiedziałem w domu – „Idę postawić krzyżyk na Majchrowskiego” – mając na myśli go ‚skasować’, zrezygnować z jego przedstawicielstwa obywatelskiego, postąpić zgodnie z plakatami „Majchrowski – żegnamy go ! ALLELUJA!!!”

A tu słyszę z sąsiedniego pokoju – Czyś ty zwariował !

Okazało się, że syn będący jeszcze na ścieżce edukacyjnej opanował zbytnio język wyborczy i zrozumiał, że ja, chyba straciwszy rozum, idę głosować na Majchrowskiego.

Widać psychologiczne znaczenie krzyżyka może mieć znaczenie wyborcze.

Może lepszy byłby ‚ptaszek’ ? Ale ten nie jest wyborczo aprobowany, choć się kojarzy z aprobatą !