O dezubekizacji w telewizji

1

O dezubekizacji w telewizji

W ramach reformy nauki i szkolnictwa wyższego opracowana została Konstytucja dla nauki w której znalazł się także projekt dezubekizacji pracowników naukowych.

Projekt ustawy zakłada, że osoby które współpracowały ze służbami specjalnymi PRL nie będą mogły sprawować kierowniczych funkcji na wyższych uczelniach i otrzymać tytułu profesorskiego.

Program tvp.info ‚Minęła dwudziesta’ 22 stycznia wyemitował komentarze do tego projektu.

https://vod.tvp.pl/video/minela-dwudziesta,22012018,35436643

2

Sprawę dezubekizacji komentowali: dr Józef Wieczorek (publicysta), prof. Tomasz Żyro (politolog) i Grzegorz Wołk (historyk IPN).

Moim zdaniem ten projekt to krok w dobrym kierunku, ale za krótki i oczywiście spóźniony. Jestem zwolennikiem zakazu nie tylko sprawowania funkcji kierowniczych, ale całkowitego zakazu pracy na uczelniach dla wszystkich współpracowników SB, a także przeprowadzenia dekomunizacji uczelni, tak w sensie personalnym – kadrowym, jak i materialnym (pomniki, tablice, nazewnictwo sal itp]

Wielokrotnie o tym pisałem – dziesiątki artykułów zebranych w moim archiwum lustracyjnym [ linki na stronie https://lustronauki.wordpress.com/

Archiwum JW – Tom A ;Archiwum JW – Tom B; Archiwum JW – Tom C

Ponadto na Facebook-u załozyłem grupę – Tak ! – dla dekomunizacji systemu akademickiego

Przypomnę, że w tych sprawach występowałem zarówno do IPN, jak i do Ministra Nauki i Szkolnictwa wyższego

[np. List otwarty do min. Jarosława Gowina w sprawie lustracji środowiska akademickiego, Posted on Wrzesień 8, 2016  –https://blogjw.wordpress.com/2016/09/08/list-otwarty-do-min-jaroslawa-gowina-w-sprawie-lustracji-srodowiska-akademickiego/

Aby IPN się zmierzył z przebiegiem i skutkami Wielkiej Czystki Akademickiej – postulaty obywatelahttps://lustronauki.wordpress.com/2016/09/11/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-przebiegiem-i-skutkami-wielkiej-czystki-akademickiej-postulaty-obywatela/ , Aby IPN się zmierzył z utworzeniem bazy członków władz i aktywistów KZ PZPR ( i partii siostrzanych) – postulaty obywatelahttps://lustronauki.wordpress.com/2016/09/10/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-utworzeniem-bazy-czlonkow-wladz-i-aktywistow-kz-pzpr-i-partii-siostrzanych-postulaty-obywatela/]

i ten drobny krok ku dezubekizacji, jakim są zapisy w ‚Konstytucji dla Nauki’, mogę uważać za drobny, ale bynajmniej nie satysfakcjonujący dostatecznie sukces tych nacisków. Jeszcze 2-3 lata temu w przestrzeni publicznej podnoszono, że ten problem się już zdezaktualizował [ Dezaktualizacja lustracji ? https://blogjw.wordpress.com/2015/09/12/chodzi-o-poznanie-mechanizmow-i-identyfikacje-osob-ktore-dzialaly-na-rzecz-wielkiej-czystki-akademickiej/]
Sprawa lustracji, i to w szerokim znaczeniu, jest podstawowa dla systemu akademickiego i trochę niepokoją wypowiedzi także współkomentatorów w programie ‚ Minęła dwudziesta’ podnoszących, że środowisko ma dużo więcej wyzwań przed sobą.

Fakt, że ma wiele wyzwań, ale jak nie uporządkuje samych siebie, nie rozliczy się ze swoją niechlubną historią to tym wezwaniom chyba nie podoła.

Przy realizowaniu wyzwań musimy wiedzieć skąd się wzięły te kadry akademickie , a sprawy uwikłania w budowę systemu komunistycznego – systemu kłamstwa mają podstawowe znaczenie dla uniwersytetów, które winny być ukierunkowane na prawdę, inaczej uniwersytet nie będzie uniwersytetem a profesorowie będą jedynie przebierańcami w togach.

P.S.

3

Na „pasku’ w podpisie do mojej wypowiedzi znalazł się niestety napis całkowicie sprzeczny z tym co mówiłem, co bez problemu wyłapali jednak ci, którzy nie mają trudności z rozumieniem słowa tak mówionego, jak i pisanego. W naszym systemie akademickim [ w konsekwencji także w mediach]   takich jednak wielu nie pozostało.

 

Tak dla dekomunizacji, ale nie na uczelniach ?

1.jpg

Tak dla dekomunizacji, ale nie na uczelniach ?

Mimo ogłoszeń medialnych o obaleniu komunizmu, po niemal 30 latach od tego rzekomego aktu nadal mamy problemy z dekomunizacją i to w różnych dziedzinach życia, a w przestrzeni publicznej w szczególności.

Stąd 22 czerwca tego roku sejm przyjął ustawę o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej’.

Oporna dekomunizacja przestrzeni publicznej

Mimo, że propagowanie komunizmu było już zabronione, nadal podobno w wolnym i niepodległym kraju za jaki uważa się III RP, nadal nie tylko mamy wielu komunistów na różnych i to wysokich szczeblach władzy, lecz także na każdym kroku spotykamy się z pozostałościami epoki komunistycznej , w dodatku nobilitowanymi .

Co więcej pomniki dominacji sowieckiej, które dawno już powinny zniknąć z przestrzeni publicznej, wciąż są chronione przez policję i sądy czasów ‚dobrej zmiany’.

Władze lokalne, nieraz głęboko zakorzenione w minionej epoce, nie miały przez lata ochoty na usuwanie pozostałości komunizmu a działania oddolne organizacji patriotycznych na rzecz ich usuwania były pacyfikowane przez siły policyjne. Nawet po pozbyciu się pomników nadal ci, którzy o to walczyli , są stawiani przed sądami. I to przez lata . Przykład pomnika chwały Armii Czerwonej w Nowym Sączu zlikwidowanego w 2015 r. jest tu znamienny, bo procesy ‚odpryskowe’ nadal trwają w końcu roku 2017.

Powstaje pytanie – czy my naprawdę żyjemy już w wolnym, niekomunistycznym kraju ?

Dzięki nowej ustawie do dekomunizacji przestrzeni publicznej został włączony IPN , który zabrał się do rejestracji nazw ulic sławiących system i ludzi komunizmu. Instytut przedstawia merytoryczne uzasadnienia konieczności zmian takich nazw, edukuje tym samym społeczności lokalne, jest więc nadzieja, że te pozostałości komunizmu niebawem znikną .

W Warszawie zdecydowano zmienić kilkadziesiąt nazw ulic, a w Krakowie dokonano tego w przypadku sześciu nazw ulic o rodowodzie komunistycznym, które jeszcze pozostały w przestrzeni miasta po intensywnej dekomunizacji ulic lat 90-tych . W innych miastach, szczególnie małych, ten proces przebiega wolniej i natrafia na opór społeczny.

W podkrakowskich Krzeszowicach IPN wyznaczył do zmiany nazwę ulicy Wincentego Danka, aktywisty komunistycznego, działacza komunistycznych struktur oświatowych, ale jeden z krzeszowickich radnych protestując grzmiał IPN to nie jest święta krowa! To nie czarnoksiężnik z krainy OZ! Nie dajmy człowieka zgnoić! ” 26 października radni zdecydowali, że uchwały zmieniającej nazwę ulicy nie podejmą. Zamiast tego chcą wysłać pismo do wojewody oraz IPN w sprawie pozostawienia nazwiska Danka na tablicach i weryfikacji jego życiorysu.

Wincenty Danek tworzył w Krzeszowicach gimnazjum i liceum, więc ma wielu wielbicieli, zapewne absolwentów tych szkół.

Obszary niepodlegające dekomunizacji ?

Ale Wincenty Danek jako zasłużony działacz partyjny był też po 1956 r. rektorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie, która obecnie osiągnęła status Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej. W budynku uczelni eksponowane miejsce zajmuje ‚Audytorium im Wincentego Danka’, a przy auli jego imienia umieszczona jest płaskorzeźba z wizerunkiem zasłużonego rektora-komunisty.

W listopadzie w tej auli odbyła się konferencja poświęcona komunistom okresu II RP, której współorganizatorem był IPN, ten sam który walczy o dekomunizację ul. Wincentego Danka, ale aula uniwersytecka imienia tego samego komunisty jakby nie przeszkadzała dekomunizatorom.

Czyli – dekomunizacja przestrzeni publicznej – tak, ale dekomunizacja przestrzeni akademickiej – niekoniecznie. Skoro społeczność akademicka woli żyć w przestrzeni komunistycznej, to i IPN to respektuje, a nawet wręcz nobilituje.

Nie jest to rzecz błaha, bo to na uczelniach, a w szczególności na uczelniach pedagogicznych formowani są nauczyciele szkół także niższych, ci którzy będą kształcić młode pokolenia Polaków. Ale jak będą formować skoro przez cały okres swojego studiowania wchłaniali całym swym jestestwem z przestrzeni akademickiej komunistyczne wyziewy ?

Jak w takich warunkach doprowadzić do zdekomunizowania życia naszego społeczeństwa ?

Z samej ustawy z 22 czerwca [ Rozdział 2 Zakaz propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez pomniki Art.5a. 1. Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować..Przepisu ust. 1 nie stosuje się do pomników: wystawionych na widok publiczny w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej, naukowej lub o podobnym charakterze, w celu innym niż propagowanie ustroju totalitarnego] wynika, że zdekomunizować trzeba przestrzeń publiczną, likwidować pomniki, ale przestrzeń edukacji i nauki to co innego – tu pomniki i zapewne, tablice pamiątkowe, aule itp. nobilitujące komunistów mogą pozostać i będzie to zgodne z prawem ! To jakaś schizofrenia ustawodawcza.

IPN mógłby chociaż taką komunistyczną przestrzeń akademicką bojkotować, ale i tego nie robi.

Rzecz jasna w tym samym budynku Uniwersytetu Pedagogicznego na eksponowanym miejscu mamy też tablicę z nazwiskami doktorów honorowych tej uczelni, wśród których nie brakuje zasłużonych komunistów, a nawet współpracowników służby bezpieczeństwa nobilitowanych nie tylko w PRLu, ale także przez długie lata III RP.

Zatem mamy pełną ciągłość systemową w dodatku zagwarantowaną prawem i respektowaną obyczajami akademickimi.

Oczywiście Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie nie jest wyjątkiem, lecz raczej regułą wśród polskich uczelni. Warto wspomnieć chociażby o najstarszej uformowanej w systemie komunistycznym uczelni – UMCS w Lublinie, która w przestrzeni publicznej na zewnątrz budynków czci swoich zasłużonych rektorów, pierwszego – Henryka Raabego [funkcjonariusz partyjny i państwowy w okresie szczytowego stalinizmu w Polsce, działacz socjalistyczny i komunistyczny PZPR], czy późniejszego – Grzegorza Leopolda Seidlera, też komunisty.

Nasuwa się pytanie – czy można przeprowadzić dekomunizację poprzez nobilitację komunistów ?

Uczelnie skansenami komunizmu

Przestrzeń akademicka, nie tylko materialna, jest przepełniona pozostałościami komunizmu. Także kadry, szczególnie decydenckie, są jeszcze chowu peerelowskiego, z życiorysami nieraz komunistycznymi – czego się nie ujawnia, a na etatach akademickich można też spotkać już ujawnionych tajnych współpracowników systemu totalitarnego.

‚Akademików’ o nastawieniu antykomunistycznym na uczelniach spotkać jest znacznie trudniej, co nie dziwi, bo przed transformacją dokonano oczyszczenia populacji akademickich [„wielka czystka akademicka”] z wrogo nastawionych do panującego wówczas systemu i stanowiących zagrożenie dla ewolucyjnej transformacji PRLu w PRL- bis, przy zachowaniu ciągłości prawnej i personalnej z systemem komunistycznym.

Nie bez przyczyny środowisko akademickie broni się i to zwycięsko, nie tylko przed dekomunizacją, ale i przed lustracją, a nawet przed poznaniem swojej historii.

Co prawda historycy (na ogół związani z IPN) i dziennikarze ujawniają tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa, ale nie badają jakie szkody TW wyrządzili swoimi działaniami. Można nawet spotkać opinie, że z przyczyn politycznych na niektórych uczelniach ( na przykład na UJ) nikt nie został pokrzywdzony, co nie jest zgodne z prawdą, a przy tym w gruncie rzeczy nobilituje zarówno jawnych [siła przewodnia narodu i decydenci na uczelniach], jak i tajnych współpracowników totalitarnego systemu.

No bo skoro tak [rzekomo]znakomicie przewodzili uczelniom i tak znakomicie je ochraniali ( SB miała uczelnie ‚pod ochroną’ !] to zasługują nie tylko na utrzymanie swoich etatów, stanowisk, lecz także wyższych emerytur, no i nobilitację w postaci pomników, tablic pamiątkowych i patronatów rozmaitych obiektów akademickich ( i nie tylko). Nieprawdaż ?

Otóż było całkiem inaczej, ale w III RP – państwie ‚na opak’ – takie opaczne opinie są na porządku dziennym i nie zawsze bywają publicznie dyskwalifikowane.

Można powiedzieć, że niektórzy tak badają historię tamtych lat, aby czasem nie poznać tego co badają !

Dzieje uczelni [nie tylko UJ] natomiast całkiem zostały zdekomunizowane w sposób nader osobliwy – nie zawierają one takiego słowa jak ‚komunizm” ! Wszystko jest zatem w porządku – nie było komunizmu, to nie ma co na uczelniach dekomunizować !

Takie podejście elit akademickich powoduje, że uczelnie pozostały skansenami komunizmu i wygląda na to, że taki stan rzeczy będzie obowiązywał jeszcze przez lata. Problem w tym, że nie są to struktury martwe, muzealne, lecz są to struktury twórczo oddziałujące na przestrzeń publiczną, szkoły, media, kulturę, politykę….

Kłamstwo fundamentem uczelni III RP

Mimo, że uczelnie, a uniwersytety w szczególności, mają w obowiązku służbowym – rzec by można – poszukiwanie prawdy, nie mogą się rozstać z komunistycznym systemem kłamstwa, który je uformował i zdegradował.

Na fundamencie kłamstwa, bez dekomunizacji przestrzeni akademickiej w szerokim sensie, nie da się zbudować należycie funkcjonującego systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Na uczelniach nie powinno być miejsca ani dla tajnych, ani jawnych współpracowników systemu kłamstwa. Przestrzeń akademicka winna być z nich oczyszczona, aby nie wpływali negatywnie na młodzież akademicką i nie wprowadzali w błąd społeczeństwa swoimi tytułami i funkcjami .

Winno się ujawnić komisje weryfikacyjne oczyszczające uczelnie z elementu patriotycznego, etycznego, wrogo nastawionego do systemu komunistycznego. Konieczne jest poznanie strat intelektualnych w czasach przewodzenia uczelniami przez aktywistów partyjnych i nomenklaturowych oraz działań operacyjnych Służby Bezpieczeństwa [‚ochraniania’ uczelni przez SB i współpracowników]. Bez anulowania pozamerytorycznych, często anonimowych, pozasądowych, wyroków śmierci akademickiej na niewygodnych dla systemu komunistycznego nauczycieli akademickich trudno sobie wyobrazić budowę cywilizowanego systemu akademickiego.

Szerzej mówiąc, państwa prawa nie da się zbudować na fundamentach bezprawia.

Najwyższy czas na opracowanie opartych na faktach prawdziwych historii polskich uczelni i rozliczenia się z haniebnymi kartami w ich dziejach.

Niedawny apel Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych o lustrację i dekomunizację uczelni, to krok w dobrym kierunku, ale niestety nie widać aby chciało go wykonać środowisko akademickie.

Tekst opublikowany w Nowe Państwo nr 12/2017

O negatywnych skutkach dezaktualizacji dekomunizacji na uczelniach

prasa_akademicka

O negatywnych skutkach dezaktualizacji dekomunizacji na uczelniach

Mobbing metodą utrzymywania się u władzy wiodącej siły narodu

od PRLu do czasów obecnych

Mimo formalnego upadku komunizmu, likwidacji uczelnianych POP na uczelniach, członkowie wiodącej siły narodu pozostali na uczelniach i wielu z nich nadal stanowili/stanowią siłę wiodącą, nieraz przy aprobacie/wsparciu uczelnianych komisji „S”.

Aby utrzymać się u władzy nieraz stosują mobbing – system szykan wobec podwładnych, szczególnie tych, którzy przewyższają ich intelektem i pracowitością, bo wtedy ich wiodąca pozycja staje się zagrozona.

Mechanizmy mobbingu akademickiego opisuję i monitoring przypadków prowadzę od lat na stronie:MOBBING AKADEMICKI – MEDIATOR AKADEMICKI https://nfamob.wordpress.com/.

Poszukiwania w internecie wskazują, że jest to nadal jedyne miejsce takich działań. Co robią związki zawodowe ? Rozmaite komisje ministerialne/uczelniane ? Dobrze by było poznać !

Ostatnio przypadek mobbingu został opisany na Uniwersytecie Warszawskim [ISM- Instytut Szykan i Mobbingu – Wprost. nr.5/2016].

Prof. Edward Haliżak, który od lat szefuje Instytutem Studiów Międzynarodowych [http://www.pl.ism.uw.edu.pl/prof-edward-halizak/], również od lat stosuje szykany i mobbing wobec swoich podwładnych.

Od uzyskania dyplomu magisterskiego jest związany zawodowo z tym instytutem. „Chów wsobny” , który jest standardem na polskich uczelniach – sprzyja mobbingowi.

Uniwersytet Warszawski wyróżnia się jednak wśród innych uniwersytetów m.in. tym, że rektor ma do pomocy w zarządzaniu rzecznika akademickiego – ombudsmana (podobnie jest tylko na UMK), co nawiasem mówiąc trudno nie uznać za efekt moich działań prowadzonych od początku wieku na rzecz wprowadzenia na polskich uczelniach takiej funkcji – [Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/mediator-akademicki-jako-przeciwdziac582anie-mobbingowi-w-c59brodowisku-akademickim.pdf – książka zresztą polecana na stronach UW https://portal.uw.edu.pl/web/ombudsman/startLEKTURAA dzisiaj polecamy jako lekturę „Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim ” Józefa Wieczorka :
http://www.pum.edu.pl/__data/assets/file/0007/25864/Mediator_akademicki.pdf                         Warto zauważyć, że od czasu ukazania się tej publikacji miały miejsce pewne zmiany, m. in. powołano dwóch Rzeczników Akademickich.]

Do ombudsmana mogą się zwracać studenci i pracownicy, aby w sposób poufny rozwiązywać problemy, likwidować źródła konfliktów. Niestety nie wszyscy chcą problemy rozwiązywać, nie godzą się na mediacje.

Ombudsman informuje o tym rektora i nic się nie dzieje. Szykany przełożonego wobec podwładnego nadal trwają. Widocznie umocowanie ombudsmana nie do końca jest skuteczne.

Nie wprowadzono do życia mojego postulatu organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich (POMPA) [Postulat organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickichhttps://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/%5D stąd z wypompowaniem patologii z polskiego życia akademickiego są problemy.

Na UW podwładnego szykanuje dyrektor instytutu i są trudności aby to przerwać. A co z przypadkiem kiedy szykanującym jest rektor ?

Szykany wobec pracownika ISM są standardowe dla mobbingu akademickiego– nie zaprasza się na zebrania zakładu, usuwanie z list prowadzących zajęcia, odmowa finansowania udziału w konferencjach, dyskredytowanie osiągnięć naukowych i dydaktycznych, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji w celu zdyskredytowania pracownika w oczach pozostałych pracowników.

Ombudsman informuje rektora, rektor nie reaguje – choć ma obowiązek.

Dopiero po miesiącach, kiedy i inni pracownicy zgłaszają się ze skargami, a zwolniony z pracy pracownik wnosi sprawę do sądu, rektor powołuje komisję do zbadania spraw o mobbing , która potwierdza mobbing i niewłaściwe działania władz o tym informowane.

Komisja potwierdza pozamerytoryczny charakter negatywnej oceny pracownika ISM. Natomiast rada ISM broni swojego dyrektora, dyskredytuje opinie komisji.(niektórzy pracownicy jednak opuszczają radę, aby nie brać w tym udziału).

Dyrektor ISM szefuje instytutowi od 30 lat, od stanu wojennego, kiedy został mianowany zastępcą dyrektora, ale tak naprawdę już wtedy rządził instytutem. Długowieczność szefowania sprzyja mobbingowi, szczególnie jeśli szef był umocowany politycznie.

Ani dyrektor, ani dziekan, mimo toczącej się sprawy o mobbing nie zostali zawieszeni w obowiązkach i mieli dostęp do dokumentacji instytutu i wydziału.

Obecnie sprawę bada prokuratura i sąd. Okazuje się, że jeden szykanowany, doświadczony stresem pracownik tego instytutu – już nie żyje.

Dyrektor oznajmia, że sprawy o mobbing w świecie nauki zakładają ci, którym kariera się nie układa. Czyli standard.

Tak wygląda wiele spraw w patologicznym systemie akademickim. O większości przypadków mobbingu nikt nic nie wie. Do mnie zgłasza się wielu, ale tylko niewielu decyduje się na ujawnienie czegokolwiek.

Sprawa o mobbing w ISM jakoś dziwnie mi przypomina moją sprawę w ING UJ, z tym, że miało to miejsce w latach 80-tych, kiedy nie było mowy o mobbingu, ani w prawie, ani w akademickich głowach, ale mobbing był metodą niszczenia pracowników niewygodnych dla dyrektorów wiodącej siły narodu/dla zainstalowanego systemu kłamstwa prosperującego na peerelowskich uczelniach.

Towarzysze dyrektorzy byli dyrektorami przez dekadę w czasach PRL, i kolejne lat kilkanaście w III RP. Świetnie umocowani politycznie, realizowali politykę niszczenia niezależnych,  niewygodnych dla systemu kadr. Mobbing dla takiej realizacji na uczelniach był bardzo skuteczny.

Dekomunizacji na uczelniach nie było, więc jawni współpracownicy systemu komunistycznego – pozostali (choć nie są ujawniani), stosując standardy PRLu i selekcjonując godnych siebie następców.

Niestety nikt nie chce poznać prawdy o metodach ‚towarzyskiej’ selekcji kadr w PRL i formowania kadr akademickich III RP.

Ani obecne władze akademickie, ani związki zawodowe, ani nadworni historycy.

Podobnie rzecz ma się z niechęcią do poznania prawdy o okresie transformacji, prowadzącej do tego, aby mimo zmian, na uczelniach nic zasadniczo się nie zmieniło.

Obecnie funkcjonujący system akademicki głęboko zakorzeniony w systemie zainstalowanym w PRLu sprzyja nadal negatywnej selekcji kadr i skutkuje zapaścią nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Mobbing jest jedną, bardzo skuteczną metodą negatywnej selekcji kadr akademickich. [Mobbing skuteczną metodą negatywnej selekcji kadr akademickichhttps://blogjw.wordpress.com/2013/04/23/mobbing-skuteczna-metoda-negatywnej-selekcji-kadr-akademickich/%5D.

Głoszona dezaktualizacji dekomunizacji na uczelniach ma na celu utrzymanie status quo. Trudno się dziwić, że większość młodych, zdolnych Polaków nie ma zamiaru wiązać swojej przyszłości z Polską i opuszcza masowo kraj.

Czy w ramach dobrej zmiany negatywna selekcja kadr akademickich zostanie skutecznie powstrzymana ?