Analfabetyzm akademicki do pilnej likwidacji

ciemności uj

Analfabetyzm akademicki do pilnej likwidacji,

czyli próba naruszenia idei poszanowania różnorodności

Ustawa z dnia 7 kwietnia 1949 r. o likwidacji analfabetyzmu. Dz.U. 1949 nr 25 poz. 177 [ http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19490250177/O/D19490177.pdf ]

screen shot 01-28-19 at 03.20 pm

screen shot 01-28-19 at 03.21 pm

Mija już 70 lat od tej ustawy a problem analfabetyzmu nadal nie został zlikwidowany, co od czasu do czasu podnoszą media, a nawet badacze, o czym m.in. świadczy artykuł naukowy sprzed 5 lat [Alfabetyzacja i edukacja podstawowa osób dorosłych jako wyzwanie teraźniejszości –Przybylska, Ewa http://repozytorium.ukw.edu.pl/handle/item/1728 ]screen shot 01-28-19 at 03.25 pm

Artykuł jest napisany nawet dla alfabetów językiem nader osobliwym a kończy się następująco:

screen shot 01-28-19 at 03.26 pm

Jasne jest jednak, że nadrzędna dziś idea poszanowania różnorodności, powoduje, że oczekiwania i nadzieje związane z umiejętnością czytania i pisania są na wskroś indywidualne, co potwierdza moje niezależne obserwacje. Od lat, w mojej korespondencji z władzami UJ, ujawniałem moje oczekiwania i nadzieje związane z umiejętnością czytania i pisania zarządzających uczelnią, mającą w swych strukturach akredytowaną katedrę językoznawstwa, ale były to oczekiwania i nadzieje na wskroś indywidualne. Nikt – ani ze środowiska akademickiego, ani poza akademickiego – się nimi nie przejął. Wykazywano powszechną aprobatę dla idei poszanowania różnorodności, także w domenie umiejętności/nieumiejętności czytania [ szczególnie ze zrozumieniem] i pisania [ szczególnie umiejętności podpisywania się czytelnie- imieniem i nazwiskiem].

Nie bacząc jednak na brak sukcesów w zakresie alfabetyzacji dorosłych, a nade wszystko utytułowanych, podjąłem kolejną, choć nie twierdzę, że ostatnią, próbę naruszenia idei poszanowania różnorodności, co niżej dokumentuję, ujawniając z uporem moje oczekiwania i nadzieje związane z umiejętnością czytania i pisania zarządzających wzorcową polską uczelnią.

Chyba oczekiwanie i nadzieja, że w czynie pięćdziesięcioletnim, ustawa o likwidacji analfabetyzmu sprzed 50 lat zostanie w końcu zrealizowana, nie są zbyt wygórowane. To wręcz wyzwanie teraźniejszości. Skoro system prawny III RP pozostaje w ciągłości prawnej z systemem komunistycznym, to likwidacja analfabetyzmu winna być zrealizowana.

Kraków, dnia 17 stycznia 2019 r.

Józef Wieczorek

 ul. Mariana Smoluchowskiego 4/1

 30-069 Kraków

Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

prof. dr hab. med. Wojciech Nowak

ul. Gołębia 24

31-007 Kraków

Powtórne roszczenie informacyjne

Niniejszym potwierdzam otrzymanie i zapoznanie się z odpowiedzią na moje roszczenie informacyjne z dnia 10 grudnia 2018 r., jednocześnie zaznaczając, że jest to odpowiedź [ z dnia 21 grudnia 2018 r. – 75.0152.47.2018], moim zdaniem, nie mająca mocy prawnej. Pismo nie jest podpisane imieniem i nazwiskiem (widnieje jedynie parafka), a pieczątka jest nieczytelna [z widocznych fragmentów [ mgr, końcówka nazwiska – owicz]- po analizie zawartości strony internetowej UJ, przypuszczam, że może chodzić o mgr inż. Gerarda Żychowicza, Zastępcę Kanclerza UJ ds. techniczno-inwestycyjnych], stąd odpowiedź winna być traktowana jako anonimowa.

Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że podpis czytelny jest ważniejszy od pieczątki, bo pieczątkę np. można ukraść i nią stemplować różne dokumenty, a podpis czytelny ma moc prawną, bo grafolodzy mogą fałszerstwo wykryć. Niestety pod pismem nie ma czytelnego podpisu imieniem i nazwiskiem.

Również papier firmowy, jak mi wiadomo, nie ma mocy prawnej !

Jako pełnoprawny Obywatel, w strukturach Rzeczypospolitej Polskiej, jestem obligowany do podpisywania się pod dokumentami czytelnie – imieniem i nazwiskiem, aby to co podpisuję miało moc prawną i abym za to co podpisuję ponosił odpowiedzialność prawną.

Z Konstytucji RP funkcjonującej od dnia 2 kwietnia 1997 r. [http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm], ani z ‚Konstytucji dla nauki’ funkcjonującej od roku 2018 [Ustawa z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, Ustawa z dnia 3 lipca 2018 r. – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce –http://konstytucjadlanauki.gov.pl/pobierz-ustawe nie wynika, aby Uniwersytet Jagielloński był autonomiczny wobec prawa obowiązującego wszystkich Obywateli i instytucje RP, a odpowiedź z UJ nie zawiera takiej informacji.

Mam w rodzinie osobę niepełnosprawną, niezdolną do samodzielnego życia, ale potrafiącą podpisać się imieniem i nazwiskiem. Jak to się dzieje, że na wyższej uczelni, najbardziej prestiżowym polskim uniwersytecie, samodzielni pracownicy, tak naukowi, jak i administracyjni, nie są zdolni do samodzielnego podpisywania się czytelnie imieniem i nazwiskiem ?

W jaki sposób osiągnęli ten status samodzielności ? Jakie komisje/jacy decydenci ich zatwierdzili na samodzielnych stanowiskach ?

Ja 32 lata temu zostałem wypędzony z UJ po wystawieniu mi negatywnej, pozamerytorycznej, bez uzasadnienia, opinii – przez anonimową do dnia dzisiejszego [! ] Komisję, podczas politycznych weryfikacji kadr akademickich i ta anonimowa opinia nie została wyrzucona do kosza, lecz stanowiła podstawę do dożywotniego wypędzenia mnie z uczelni, bo i w III RP to bezprawie jest akceptowane i anonimowość utrzymana w mocy !

Przypomnę, że ja, jako niemal rówieśnik obecnego rektora UJ, na wiosnę roku 1980 przez radę naukową ING UJ, byłem zaopiniowany jako samodzielny pracownik naukowy, co zresztą było zgodne z prawdą, jako że samodzielnie prowadziłem, a nawet samodzielnie uruchomiłem na geologii pakiet wykładów i seminariów, także magisterskich, co skutkowało uformowaniem sporej grupy absolwentów na wysokim poziomie, także o renomie międzynarodowej.

Ci, co samodzielnie nie byli się w stanie podpisać pod swoimi opiniami, wypędzili mnie z uniwersytetu, dokonali destrukcji mojego warsztatu pracy i mojej szkoły naukowej i ten stan rzeczy był i jest akceptowany przez kolejne 32 lata przez władze uczelni, niezdolne nawet do merytorycznych odpowiedzi na moje pytania [por. np. dokumentacja pod adresem https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/].

Na moje opinie/informacje wybitni prof. UJ twierdzili, że komisja weryfikacyjna nie była anonimowa – bo [?] imiona i nazwiska członków komisji nie są znane ?! I nie są znane do dnia dzisiejszego, a ja do dnia dzisiejszego twierdzę, że skoro nie są znane, to komisja była anonimowa, a władze UJ nie zdołały wykazać, że było inaczej.

Możliwości komunikacji intelektualnej i moralnej z władzami UJ są żadne i nie ulegają zmianie, mimo upływu lat i zmiany władz.

Władze UJ, mimo upływu lat nie podjęły skutecznej walki z analfabetyzmem swoich pracowników, a raczej w tym analfabetyzmie ich wspierały, a odnosi się wrażenie, że same były i są nim objęte. I taki stan rzeczy musiał być zatwierdzany przez komisje akredytacyjne/ministerstwo – bo jak to inaczej wytłumaczyć ?

Widać jak funkcjonuje system akademicki w Polsce, jak i czym zaznacza się jego rozkład intelektualny, a nade wszystko moralny i nie zanosi się, że „Konstytucja dla nauki” ten stan rzeczy zmieni.

Odpowiedź na moje roszczenie informacyjne z dnia 10 grudnia 2018 r. do takiego wniosku skłania. Chyba, że ministerstwo podejmie jakieś konkretne, skuteczne działania, ale nie mam podstaw, aby w takie działania wierzyć.

Argument – w anonimowej odpowiedzi na moje roszczenie informacyjne – że moje pytania dotyczyły opinii, a nie faktów, wskazuje jedynie, że odpowiadający ma trudności ze zrozumieniem słowa pisanego [kolejny objaw analfabetyzmu ].

Ja w roszczeniu informacyjnym jasno się pytałem o fakty dotyczące systemu komunistycznego, stanu wojennego, struktur PZPR na UJ , a nie np. o opinie/oceny czy komunizm, stan wojenny, czy PZPR, były na UJ dobre, czy złe.

Na inne punkty mojego roszczenia jest odpowiedź, że informacje są powszechnie znane, w związku z czym nie zachodzi potrzeba ich wtórnego przedstawienia przez UJ [ sic !]. Niestety nie podano, gdzie znajduje się ich pierwotne przedstawienie, a

ja podawałem w roszczeniu, że te moje zapytanie były związane z faktem braku odpowiednich informacji w domenie publicznej UJ !

Skoro np. punkt 3 – zapytania o PZPR na UJ – jest bezprzedmiotowy, bo informacja o PZPR na UJ jest powszechnie znana [?], dlaczego mi tej rzekomo powszechnie znanej informacji nie udzielono, nie wskazano pierwotnego przedstawienia, gdy brak jest tej informacji, tak w Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego, jak i w biogramach pracowników UJ, i jak pisałem – to właśnie było powodem moich zapytań tak o PZPR, podobnie jak i o komunizm, czy stan wojenny.

Skoro dzieje UJ nie podają niemal powszechnie znanych faktów w domenie publicznej o komunizmie, stanie wojennym, czy PZPR, to zasadne jest pytanie, czy te fakty UJ nie dotyczyły, bo w innym przypadku można wnioskować, że najnowsza historia UJ – podawana przez utytułowanycb pracowników UJ w domenie publicznej jest fałszywa. Co gorsza jest zalecana do opanowania przez młodzież, która nie była świadkiem tych czasów. Taka historia winna być wycofana z obiegu edukacyjnego, czego się bezskutecznie przez lata domagałem. [ https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/]

Obecny stan rzeczy – zakłamywania historii – winien być ścigany urzędowo w domenie publicznej, podobnie jak jest ścigane zakłamywanie historii np. o Holokauście, o obozach koncentracyjnych itp.

Byłem świadkiem/obserwatorem kilku procesów w sprawie niemieckiej polityki historycznej wypaczającej najnowszą historię, w których ofiary – mimo faktów powszechnie znanych w domenie publicznej – musiały wykazywać, kto był ofiarą, a kto katem. Do takich sytuacji prowadzi brak rzetelnych informacji, powtarzanych w domenie publicznej, a w szczególności w edukacji, tak niższej, jak i wyższej.

Polityka historyczna uczelni, a UJ , jako uczelni wzorcowej dla innych, w szczególności, prowadząca do zakłamywania swych najnowszych dziejów, nie może być pomijana milczeniem, tak ze strony polskich obywateli, jak i organów kontrolnych, a autonomia uniwersytetu nie może być autonomią wobec prawdy, prawa i sprawiedliwości.

Domagam się rzetelnej, nieanonimowej odpowiedzi na moje roszczenie informacyjne, podkreślając jednocześnie, że moje roszczenia informacyjne wielokrotnie kierowane do władz uczelni i ujawniane przeze mnie w domenie publicznej [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ] nie zostały do tej pory zaspokojone.

Józef Wieczorek

Wielka Czystka Pamięci po Wielkiej Czystce Akademickiej

wirus

Wielka Czystka Pamięci po Wielkiej Czystce Akademickiej

Polskie środowisko akademickie weszło w okres III RP oczyszczone z elementu niewygodnego, nieprzydatnego dla budowy społeczeństwa socjalistycznego.

Tym samym do budowy wolnej od komunizmu Polski, do formowania wolnych intelektualnie i mocnych moralnie elit politycznych, gospodarczych, kulturalnych, medialnych … nie były przygotowane, a nawet takiej misji nie miały zamiaru spełniać.

Decydenci akademiccy byli wyselekcjonowani pod batutą przewodniej siły narodu i nadal formowali sobie poddanych, eliminując konsekwentnie niewygodnych i wszelką o nich pamięć. Heroicznie walczyli o brak lustracji i dekomunizacji – bo wtedy kto by ich zastąpił ? Kto by formował im podobne kadry i elity ? Innej alternatywy nie chcieli mieć i nikt ich do tego nie obligował. Koryfeusze akademiccy państwa zniewolonego cieszyli się nadal szczególnym prestiżem.

Nie bez przyczyny z pozostałościami komunizmu nie dajemy sobie rady i do dnia dzisiejszego narzekamy na brak elit na poziomie.

No cóż, po r. 1989 nie było odwilży, powrotu tych, których na mocy politycznej , pozamerytorycznej weryfikacji kadr z systemu akademickiego wyrejestrowano i znaleźli się potem czy to za granicą , czy w innych pozauczelnianych sektorach. Odwilży akademiccy ( i nie tylko) beneficjenci PRLu nie chcieli i robili wszystko, a w każdym razie wiele, aby mimo zmian wszystko (niemal) zostało po staremu.

Robili i nadal robią wszystko, aby nie było wiadomo skąd się wzięły obecne kadry akademickie i co się stało z tymi, którzy by ich mogli zastąpić i lepiej spełniać rolę elito twórczą.

Mimo, że opinia o negatywnej selekcji kadr w systemie komunistycznym jest niemal powszechna, jednocześnie dość powszechne jest mniemanie, że ci którzy PRL przeszli z sukcesem to byli najlepsi. Nie dali się komunie !

Skoro kogoś na profesora zaakceptował KW, czy KC to musiał to być ktoś !

Czyli co – negatywna selekcja kadr prowadziła do wyłaniania najlepszych i to pod batutą KW i KC ? Wiodąca siła narodu zatem taką selekcję zabezpieczała ? Czemu zadeklarowani nawet antykomuniści tak czasem rozumują ?

Dziś wysokim funkcjonariuszom partyjnym chce się odebrać wysokie emerytury. Słusznie.

Ale skoro rzekomo wyłaniali najlepszych z najlepszych cieszących się powszechnym prestiżem, to czy nie jest niesprawiedliwość społeczna ? Ano nie jest i trzeba z tym schizofrenicznymi interpretacjami skończyć.

Niesprawiedliwością jest hołubienie do tej pory aparatczyków partyjnych, a dołowanie znacznie do nich lepszych, których oni niszczyli, dołowali, wykluczali.

Negatywna, politycznie uwarunkowana, selekcja kadr prowadziła nie do wyłaniania najlepszych, tylko gorszych od najlepszych i dlatego mimo dużego potencjału intelektualnego Polska ma słabe elity. Jak słabe, niech świadczy częste ‚rozumowanie’ o wyłanianiu najlepszych w wyniku negatywnej selekcji .

Podobnie rzecz się ma w przypadku SB ochraniającej uczelnie wraz z plejadą tajnych współpracowników, którzy podobno ochronili uczelnie przed stratami osobowymi w czasach PRL (?) i to tak znakomicie, że np. najstarsza i wzorcowa uczelnia UJ przeszła podobno przez ten okres bezstratnie ! https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/, https://blogjw.wordpress.com/2013/02/12/kolejne-pytania-w-sprawie-jagiellonczyka/

Takie są wyniki „badań” wybitnych przedstawicieli nauki w III RP badających straty tylko wśród beneficjentów, wykluczając z badań tych, których w PRLu z uczelni wykluczono !

Zatem wynik końcowy badań – oczywiście znakomity dla SB i TW . I tacy koryfeusze nauki polskiej, jak mawiano za Gierka, nadal są cenieni, zatrudniani na etatach i ważnych stanowiskach decyzyjnych – decydują o dalszych metodach, rezultatach badań. I mają pewność, że jak będą nadal baczyć o to aby nie poznali tego co badają – to sukces mają zapewniony.

Mimo badań, przedmiot badań nie zostanie poznany, a oni nadal będą na stanowiskach i będą otrzymywać środki na dalsze badania.

To nie jest humor – to jest smutna, tragiczna wręcz rzeczywistość po wielkim sukcesie Wielkiej Czystki Akademickiej w czasach PRL, o której pamięć w III RP także jest poddawana Wielkiej Czystce !

Mimo niezbitych faktów o czyszczeniu uczelni pod batutą SB i PZPR i przy udziale nomenklaturowych uczelni ( stawiających czasem opór, choć często tylko pozorowany) uczeni III RP twierdzą, że takiej czystki nie było, a co najwyżej tylko jacyś nieudacznicy, oszołomy, hunwejbini takie niestosowności wypisują.https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/

O czystce po wprowadzeniu stanu wojennego co nieco pisano  https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/03/wielka-czystka-na-uczelniach/ ) ale o tej przeprowadzanej w piątą rocznicę stanu wojennego w 1986 r. – już całkiem niewiele, a przecież upływa już 30 rocznica tych wydarzeń. Właśnie w grudniu 1986 r. w okolicy rocznicy stanu wojennego wystawiano certyfikaty na śmierć akademicką, wilcze bilety nie tracące swej ważności do dnia dzisiejszego.

Gremia weryfikujące nadal pozostają anonimowe, czyli nie są znane z nazwiska,https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ co trzeba wyjaśniać, bo terminu anonim nie rozumieją spadkobiercy akademiccy Wielkiego Językoznawcy, przynajmniej ci na etatach w UJ .

Weryfikatorzy nie podpisywali się pod swoimi negatywnymi opiniami – nawet krzyżykiem, co winno być wskaźnikiem ich całkowitego analfabetyzmu – ale nie jest ! I wśród etatowych koryfeuszy ich opinie cieszą się nadal znakomitą/niekwestionowaną opinią !

Nie wiadomo jak się nazywali, może jakieś nieznane plemię reprezentowali – a tu całkowity brak zainteresowania !

Widać kompletny upadek nauk humanistycznych, a może i samego humanizmu. Na projekty historyczne/humanistyczne i milion można już otrzymać, ale na badania nad Wielką Czystką Akademicką -ani grosza ( por. moje usiłowania z początku tego wieku https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/).

Nie mam już siły, aby po raz kolejny dokumentować poziom ogłupienia elit akademickich.

Niedawno czytałem (http://wiadomosci.onet.pl/nauka/usa-naukowcy-odkryli-wirus-ktory-oglupia/jbyez , że za głupotę odpowiada wirus, więc to są chyba ludzie chorzy, zawirusowani, a w takim razie nie mogę im pomóc, bom nie doktor medycyny, tylko geologii.

Na gruncie medycznym nie mam doświadczeń., żadnych osiągnięć, ani pomysłów.

Mam jednak przekonanie, że nie da się zbudować lepszego systemu akademickiego na Wielkiej Czystce Pamięci po Wielkiej Czystce Akademickiej przeprowadzonej wśród tych, którzy nie byli porażeni wirusem głupoty, myśleli krytycznie, nonkonformistycznie i do korporacji oszukujących i oszukiwanych zupełnie się nie nadawali.

Chciało by się powiedzieć – Aby do Świąt !

Ale chyba kolejne święta przyjdą i miną, a głupota i podłość pozostaną, tak jak i po poprzednich Świętach. Obym się mylił.