Zasłużony dla Wielkiej Czystki Akademickiej spoczął w Alei Zasłużonych

amnezja.jpg

Zasłużony dla Wielkiej Czystki Akademickiej

spoczął w Alei Zasłużonych

Na stronach Uniwersytetu Jagiellońskiego czytamy: [http://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/135342933]

4 stycznia 2017 roku odbył się pogrzeb prof. Aleksandra Koja – wybitnego uczonego, trzykrotnego rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, współtwórcy Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, jednego z inicjatorów powstania Kampusu 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego.” a dalej : „Mszę świętą żałobną w kolegiacie św. Anny odprawił bp Grzegorz Ryś, który podkreślił w trakcie homilii, że prof. Aleksander Koj „całe życie szukał prawdy i tą prawdą żył”.

No cóż, zmarłych należy po chrześcijańsku pochować i dla potomnych przedstawić dorobek ich życia. W tym przypadku także dorobek akademicki, jako że zmarły był, i to przez lata, decydentem akademickim – przez 3 kadencje rektorem (wcześniej także prorektorem) najstarszej, wzorcowej dla innych uczelni. Rzecz w tym, że przedstawiając zmarłego jako człowieka żyjącego wcześniej prawdą nie powinno się z prawdą mijać. Odróżnienie prawdy od nieprawdy czasem jest trudne, ale w ostatnich czasach Polacy (niemała ich część|) całkiem się pogubili i prawdy od kłamstwa nie są w stanie odróżnić, a przede wszystkim wcale tego nie chcą.

Ja na gruncie akademickim (i to decydenckim) miałem do czynienia ze zmarłym rektorem i nieco na ten temat za Jego życia napisałem, tak jak pisałem do niego, aby zechciał znaną mu prawdę ujawnić potomnym. Bezskutecznie.

Jak można mówić, że ktoś prawdy szukał skoro jej nie chciał znać ?! Jak można mówić, że żył prawdą skoro żył w nieprawdzie ?I i prawdy nie chciał potomnym przekazać .

Może cierpiał na amnezję, ale czemu bliscy nie chcieli mu dopomóc ?

Ja się starałem, mimo że do bliskich się nie zaliczałem. Spotykaliśmy się na Radach Wydziału BiNoZ, na spotkaniach Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika prowadzonych przez Jego żonę -po raz ostatni na początku grudnia 1986 r. – jak się okazało zaraz po tym, jak zostałem skazany na śmierć akademicką przez anonimową do dnia dzisiejszego komisję w ramach politycznej weryfikacji kadr, której na UJ prof. A. Koj, jako prorektor, przewodniczył.

Ta pozamerytoryczna weryfikacja, bez możliwości odwoływania się do sądów (nawet w PRLu !),  prowadziła (jak i wcześniejsze działania) do Wielkiej Czystki Akademickiej. Była poprzedzona nowelizacją prawa (po zakończeniu stanu wojennego) tak aby niewygodnych, nie nadających się do budowy systemu komunistycznego, stanowiących dla niego ( i dla uczelni) zagrożenie, usuwać z uczelni, jak się po latach okazuje – dożywotnio i bez możliwości poznania ani merytorycznego uzasadnienia, ani składów komisji weryfikacyjnych ! (do dziś !).

I na czele tej operacji stał w 1986. r. jako prorektor UJ – prof. A. Koj, czego ani on (do swojej śmierci), ani władze UJ,  nie mogą sobie przypomnieć ! A była to i jest – zbrodnia na prawdzie !

O swoich dokonaniach w czasie pełnienia tej funkcji nie wspomina w swych wspomnieniach (z zapomnieniami ) –Trzy Kadencje Wspomnienia Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Widocznie jednak prawdą nie żył i podobnie jak jego następcy przez te wszystkie lata za nic w świecie nie chciał jej poznać !

Do tej pory wyliczono ile było tajnych współpracowników SB na UJ, ale nie doliczono się ani jednego pracownika, który by został w tych latach usunięty w wyniku weryfikacji odbywającej się pod batutą PZPR i SB.

Członkowie komisji nie potrafili się podpisać choćby krzyżykiem, a badacze nie potrafili znaleźć choćby jednego wygnanego z akademickiego raju. W porównaniu z rajem biblijnym UJ był niewątpliwie w PRL/PRL-bis rajem prawdziwym ! ( w ujęciu mędrców jagiellońskich, z których nie ujęto ani jednego za rozpowszechnianie nieprawdy).

I taka jest prawda, którą dokumentuję w licznych tekstach – bez reakcji rektorów, najznakomitszych historyków, autorytetów moralnych i intelektualnych, no i całej zresztą korporacji oszukujących i oszukiwanych, która w ramach takich j.w. operacji zastąpiła skutecznie korporację nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy jaką kiedyś stanowił uniwersytet.

Zasłużeni dla tworzenia tej postępowej korporacji rzecz jasna są solidarni i podnoszą zasługi swojego poprzednika. ( b. rektor F. Ziejka K.O. „ Zebu” [ czy można było mieć bardziej trafny pseudonim ?] , czy obecny rektor – prof. Wojciech Nowak chwalący się oszukiwaniem studentów).

Podnoszona jest rola rektora A. Koja jaką odegrał w budowaniu autonomii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Czy podporządkowanie się dyrektywom PZPR i SB w przeprowadzeniu politycznej weryfikacji kadr państwa totalitarnego to była budowa autonomii uniwersytetu ?

Na temat skutków tego podporządkowania się na UJ panuje milczenie, gdy np. nawet poznańska mutacja GazWyb podnosi ekscesy tej weryfikacji na terenie UAM [Dwie twarze byłego rektora – reportaż Piotra Bojarskiego o prof. Fisiaku http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,3290514.html%5D.

Na czym zatem polegała i polega nadal autonomia UJ ? Czy nie była ( i nadal jest) autonomią wobec prawdy na drodze do budowania uniwersytetu jako korporacji oszukujących i oszukiwanych ?

Kontakt operacyjny „ Zebu” mówi – „Wspaniały człowiek. Można było na nim polegać jak na Zawiszy – z bólem w głosie mówi prof. Franciszek Ziejka, następca prof. Koja w Alma Mater” [http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/prof-aleksander-koj-trzykrotny-rektor-uj-nie-zyje,11643975/].

Czyli co ? – jak na Zawiszy można było na nim polegać, że nie ujawni ani składów komisji politycznej weryfikacji kadr (członkowie komisji na UJ nie podpisywali się nawet krzyżykiem !), ani tajnych, czy jawnych współpracowników systemu kłamstwa, a przede wszystkim włos im z głowy nie spadnie !

Jak na Zawiszy można było na nim polegać, że tych, którzy ani tajnymi ani jawnymi współpracownikami być nie chcieli i których Ob. A. Koj w ramach Czystki z uniwersytetu pousuwał to i w kolejnych kadencjach rektorskich w tzw. wolnej Polsce nie przywróci ?!

Ja wg Ob. A. Koja ( i jego następców – beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej) stanowiłem zagrożenie dla UJ, bo ujawnianie prawdy było zabójcze dla korporacji oszukujących, której bronił zamiast niepodległości.

Usunięci w PRLu wolności wykładania w III RP nie odzyskali ! I to jest ta wielka zasługa Ob. Koja dla obecnego UJ, w którym dla prawdy nie ma miejsca.

Pełnomocnik Ob. A.Koja (rektora UJ w 1990 r.) – ob. Cz. Jura ( dziekan BiNoZ) przed sejmową Komisją Pojednawczą bez pojednania zapowiadał, że jak zostanę przywrócony na UJ to za tydzień, miesiąc i tak mnie nie będzie na UJ, a poza tym to po moim odejściu instytut kwitnie ! Zapewne więdniecie UJ ( nie tylko instytutu) jest tego „kwitnienia” w ujęciu biologów UJ – profesorówdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej  najlepszym przykładem.

Obecni „ Działacze podziemnej „S” w UJ podkreślają, że to rektor Koj doprowadził do zmarginalizowania roli PZPR na uniwersytecie http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/prof-aleksander-koj-trzykrotny-rektor-uj-nie-zyje,11643975” / ale nie wyjaśniają na czym ona polegała i niczym tego nie dokumentują.

Jedyna dostępna, niepełna dokumentacja POP PZPR jest na mojej stronie [https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/27/poczet-sekretarzy-komitetu-uczelnianego-pzpr-uj/ ].

Ja chciałem to ‚marginalizowanie’ lepiej poznać, ale bez sukcesu.

Wiem (mam nieco dokumentacji), jednak, że „S” UJ była ( i jest ) solidarna z towarzyszami PZPR, którzy dzięki „marginalizacji” w ujęciu działaczy „S”, nawet po 10 letnim stażu dyrektorskim w PRL mogli odbyć kilkunastolenie „staże” dyrektorskie w III RP po wydaleniu z UJ –  im i UJ zagrażających.

Mnie niestety nikt nie chciał tak zmarginalizować – ani Ob. A. Koj, ani działacze „S”. Nadal stanowię zagrożenie i to nawet nie tylko dla UJ, ale całego systemu akademickiego/całego środowiska akademickiego w Polsce

Rektor A. Koj ma zasługi dla powstania Kampusu UJ, ale nie zdołał go ( jak i jego następcy) wypełnić taką substancją akademicką, aby UJ się wznosił, a nie spadał.

Sam podobno uformował 60 mgr w długim czasie, gdy ja w krótkim czasie wojennym (!) uformowałem jako młody człowiek 20 mgr, niestety lepszych od formowanych przez przewodnią siłę narodu – rzecz jasna beneficjentów czystki Ob. Koja ( w ramach jej marginalizacji !). Trudno się dziwić, że skutki zasług Ob. A. Koja dla Wielkiej Czystki Akademickiej (powtarzam – politycznej, pozamerytorycznej, poza prawdą ulokowanej) nadal trwają.

Rektor A. Koj został pochowany w Alei Zasłużonych, na krakowskim cm. Rakowickim, podobnie jak jego teść Teodor Marchlewski – wielce zasłużony rektor UJ, wielbiący twórcę raju komunistycznego

O zasługach rektorów (i nie tylko) należy pamiętać, pisać o nich, dokumentować, i nie pomijać ich wszechstronnego dorobku, szczególnie gdy stanowią wzór dla kolejnych pokoleń i wyznaczają Aleje Zasłużonych.

Podpisano – Józef (imię) Wieczorek( nazwisko)

wygnany z raju jagiellońskiego w czasie Wielkiej Czystki Akademickiej

nadzorowanej na UJ przez Ob. A. Koja ( wówczas w randze prorektora)

po pozamerytorycznej ocenie dokonanej przez „bezkrzyżywkowców”

-członkowie komisji weryfikacyjnej nie podpisali się ani imieniem, ani nazwiskiem, ani nawet krzyżykami,  z wyjątkiem zygzaka przewodniczącego, co akceptował Ob. A. Koj, także podczas trzech swoich kadencji rektorskich, a beneficjenci tej czystki -przy przyzwoleniu sądów III RP i Rzeczników Praw Obywatelskich – twierdzą, że komisja nie była anonimowa ! a materiały czystki mogą być nadal zaaresztowane na mocy „prawa” r. 1983 !

P.S.

Zalecana bibliografia ( wraz z cytowanymi tam tekstami)

Aleksander Koj – trzykrotny rektor UJ, cierpiący na amnezję, jakoś nie dąży do poznania prawdy o rugach akademickich w PRL – w czym ma swój udział, tak jak nie dążył po poznania łamania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka’ na UJ, w którego kierowaniu miał swój udział –https://lustronauki.wordpress.com/2009/09/30/aleksander-koj/

List w sprawie weryfikacji kadr akademickich UJ w 1986 r. –https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/list-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka nie za bardzo powszechna –https://blogjw.wordpress.com/2008/12/10/powszechna-deklaracja-praw-czlowieka-nie-za-bardzo-powszechna/

Zapomnienia Ob. Rektora UJ trzech kadencji -https://blogjw.wordpress.com/2014/12/03/zapomnienia-ob-rektora-uj-trzech-kadencji/

https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka

https://blogjw.wordpress.com/

https://lustronauki.wordpress.com/

cytat

Reklamy

34 lata później – czyli długotrwała amnezja akademicka po wprowadzeniu stanu wojennego

światło

34 lata później – czyli długotrwała amnezja akademicka

po wprowadzeniu stanu wojennego

i obozowi solidarnościowo- patriotycznemu

jakby to nie przeszkadzało

Środowisko akademickie zniewolone umysłowo

do tej pory nie odzyskało swojej niepodległości,

walcząc nadal heroicznie i rozpaczliwie,

aby nikt jego historii nie poznał”.

2 lata temu napisałem tekst: 32 lata później – czyli długotrwała amnezja akademicka po wprowadzeniu stanu wojennego https://blogjw.wordpress.com/2013/12/12/32-lata-pozniej-czyli-dlugotrwala-amnezja-akademicka-po-wprowadzeniu-stanu-wojennego/

W tym roku miałem zamiar pisać kolejny. Ale po co ? Na ten sprzed 2 lat nie było najmniejszej nawet reakcji, amnezja akademicka nie ustąpiła, ani na jotę, refleksji nie było, solidarności tym bardziej, natomiast samozadowolenie – jak najbardziej, tym bardziej, że rycerze solidarności z przewodnią siłą narodu fetowani i mimo zniewolenia odznaczani symbolami wolności.

Mimo zmian, w tej materii bez mian.

Więc przypomnę to co pisałem przed dwoma i wcześniejszymi laty, bo to co pisałem nie uległo dezaktualizacji, tak jak nie uległa dezaktualizacji dekomunizacja i lustracja uczelni, jak nie uległa dezaktualizacji prawda i historia, tym bardziej, że dla beneficjentów systemu jest ona niewygodna.

Kolejne rocznice wprowadzenia stanu wojennego skłaniają świadków historii do refleksji, zwykle gorzkich, bo to jest gorzka historia, szczególnie na odcinku akademickim (aby zastosować terminologię epoki).

Niestety historii tej nie mogą poznać ci, którzy świadkami historii nie byli, bo ta historia mimo upływu lat, a nawet wieków nie jest możliwa do poznania. Nad jej poznaniem na uczelniach rozwieszono bowiem parasol ochronny, w czym wzorcowy przykład stanowi najstarsza polska uczelnia. W jej dziejach nie rozpoznano nawet stanu wojennego, a skoro najwybitniejsi uczeni najlepszej (podobno) polskiej uczelni nie byli w stanie tego dokonać,  to co tu mówić o pozostałości.

Nieznane są oczywiście skutki stanu wojennego ( i powojennego) dla uczelni, nie ma winnych, bo niby jacy mogą być winni skoro tego stanu i jego ekscesów nie było ?

No to może by spróbować inaczej.

Jakie były straty i zyski osobowe lat 80-tych ubiegłego wieku dla polskich uczelni ?

Czy można znaleźć gdzieś taki bilans ?

Z badań komisji uczelnianej (o której składzie, ani wynikach badań, nikt nic nie wie na dotkniętej epidemią amnezji uczelni) wynika, że pokrzywdzonych w PRL było niewielu, a i tak to byli często tajni współpracownicy (jak. np. Maleszka). Z dzieł i opinii badających zapiski esbeckie wynika, że uczelnia była ochraniana w tym okresie przez SB i ochrona ta zapewniła uczelni przejście przez Morze Czerwone – bezstratnie ! – więc pełnia szczęścia.

Jeden z rektorów posądzony o współpracę z SB spojrzał na swoje zapiski z tamtych lat,  znalezione (całkiem przypadkowo) w garażu i odrzekł, że nic takiego nie miało miejsca, bo w swoich zapiskach niczego takiego nie zapisał ! Rzecz jasna, że rektor (już były) ten cieszy się szczególnym uznaniem i poważaniem, bo dał należytą odprawę niepoprawnym badaczom.

Niestety ten sam rektor, ani żaden inny, nie zdołał odnaleźć ani w garażu, ani w piwnicy, ani nawet w szufladzie, papierów dotyczących pracowników, którzy ani jawnie, ani tajnie,  nie chcieli współpracować z najlepszym z systemów, wpływając tym samym negatywnie na młodzież akademicką.

Jawni i tajni współpracownicy na uczelni mają się nadal dobrze, a nawet lepiej, bo nikt nieodpowiedni im w dobrym poczuwaniu się nie przeszkadza.

Uniwersytecka misja poszukiwania prawdy szerzona przez rzeczonego rektora (już byłego) też jest wydajnie, a nawet bardziej – realizowana, jak tylko kłamstwo nazwano prawdą. Tak, tak – Polak potrafi, a szczególnie Polak akademicki !

Jako niepoprawny, na okoliczność rocznicy wojennej, zakłócę jednak błogostan akademicki beneficjentom systemu, uparcie domagając się odpowiedzi na pytania :

Kiedy UJ osiągnie taki poziom naukowy, aby zdołał zidentyfikować w swej historii stan wojenny ?

Kiedy UJ osiągnie taki poziom naukowy, aby zdołał zidentyfikować w swej historii symbiotyczne relacje z SB i PZPR ?

Kiedy UJ osiągnie taki poziom naukowy, aby zdołał zidentyfikować w swej historii Wielką Lukę Akademicką – rezultat symbiozy PZPR-SB-władze uczelni w latach 80-tych ubiegłego wieku ?

Kiedy władze UJ odpowiedzą na pytanie: gdzie są nauczyciele z tamtych lat – ci, którzy uczyli myślenia i to krytycznego (czyli zabójczego dla ówczesnego i obecnego systemu) ?

Kiedy władze UJ odpowiedzą na pytanie: gdzie są nauczyciele z tamtych lat – ci, którzy uczyli nonkonformizmu naukowego (czyli zabójczego dla konformistycznego środowiska akademickiego, ówczesnego i obecnego) ?

Kiedy władze UJ odpowiedzą na pytanie: gdzie są nauczyciele z tamtych lat – ci, którzy posiadali poczucie własnej wartości zabójcze dla zintegrowanego własnym skundleniem środowiska akademickiego, ówczesnego i obecnego ?

Kiedy władze UJ ujawnią/odtajnią niewygodne dla siebie/dla UJ papiery niewygodnych nauczycieli akademickich, którzy stanowili i nadal stanowią zagrożenie dla uczelni (i całego systemu akademickiego), bo na kłamstwo mówią – kłamstwo, a na prawdę – prawda ?

Kiedy władze UJ i ich wyborcy zrozumieją, że degrengolada moralna tocząca to środowisko prowadzi do staczania się nie tylko uczelni, ale i całej Polski ?

Ja przeciwko deprawacji młodzieży akademickiej w połowie lat 80-tych protestowałem, ale zwycięstwo etatowe (i nie tylko) odnieśli deprawatorzy i ich miłośnicy, więc jest to co jest i nic tego grona nie usprawiedliwia i nie da się przerzucić winy na kogokolwiek.

Za wprowadzenie stanu wojennego odpowiada junta Jaruzelskiego, za co nie poniosła kary, ale kary też nie ponieśli symbionci akademiccy, którzy w PRL ochronieni przez SB w III RP ubrali się w szaty permanentnie pokrzywdzonych, dotkniętych dożywotnią (co najmniej) amnezją i opozycji to nie przeszkadza. Brak słów.

PAKT na opak, czyli jak Obywatele Nauki walczą o dobre praktyki

na opak

PAKT na opak, czyli jak Obywatele Nauki walczą o dobre praktyki

Tzw. Pakt dla nauki opracowany przez Obywateli Nauki obejmuje m. in. zagadnienia etyki i dobrych praktyk w instytucjach naukowych (http://obywatelenauki.pl/wp-content/uploads/2015/05/Pakt_dla_Nauki.pdf).

Są to zagadnienia szczególnie mi bliskie, którym poświęciłem setki tekstów (Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 1https://blogjw.wordpress.com/2015/05/05/moje-boje-blogoslowie-dysydenta-akademickiego-tom-1/…… ), kilka książek (Drogi i bezdroża nauki w Polsce. Analiza zasadności wprowadzenia w Polsce zaleceń Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji naukowców (2008), Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim (2009), Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego (2010), Patologie akademickie pod lupą NFA (2011) , Patologie akademickie po reformach (2012) dostępnych także w internecie na stronie http://www.nfa.pl/ ) , kilka stron internetowych na czele z portalem Niezależne Forum Akademickie http://www.nfa.pl/ (strony stowarzyszone LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRLhttp://lustronauki.wordpress.com/, ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGOhttp://nfaetyka.wordpress.com/, MEDIA POD LUPĄ NFAhttp://nfajw.wordpress.com/, NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI, http://nfapat.wordpress.com/, MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBINGhttp://nfamob.wordpress.com/, NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – WHO IS WHO http://nfawww.wordpress.com/, Blog akademickiego nonkonformistyhttps://blogjw.wordpress.com/), wiele postulatów, petycji, roszczeń informacyjnych, propozycji……

Podnosiłem wielokrotnie, że w Polsce mamy ogromną ilość rozmaitych kodeksów etycznych i komisji etycznych ( np. Urodzaj na Akademickie Kodeksy Etycznehttps://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/urodzaj-na-akademickie-kodeksy-etyczne/) a w nauce etyka spada i sięga nawet dna, a dobre praktyki należą do marginesu. Natomiast walczący o wysokie, a przynajmniej przyzwoite, standardy etyczne, z nieetycznego systemu akademickiego stosującego niedobre praktyki są wykluczani.

Nic od lat się nie zmieniło, poza wzrostem ilości kodeksów etycznych i wzrostem ilości wykluczonych z systemu walczących otwarcie z degrengoladą moralną środowiska akademickiego.

Trudno być optymistą po zapoznaniu się z ‚paktem’ Obywateli Nauki, którzy już w trakcie jego opracowania stosowali złe praktyki, zaprzeczające ich postulatom i nie ma się nawet do kogo zwrócić, aby swój punkt widzenia i pokrzywdzenia przedstawić !

W założeniach ogólnych ONi podkreślają , że ‚Uniwersytet jest źródłem nonkonformistycznych postaw..’ ale nie podają źródła, z którego to założenie zaczerpnęli.

Można mieć uzasadnioną obawę, że źródło to dawno wyschło, jako że postawy nonkonformistyczne nauczycieli akademickich były od lat tępione, a nauczyciele akademiccy – nośniki tych postaw, z uniwersytetów byli usuwani (do dnia dzisiejszego mam w uszach stwierdzenie rektora w trakcie relegowania z UJ – jest pan ofiarą swojego nonkonformizmu – i to w reakcji na stwierdzenia studentów i wychowanków –dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego https://jubileusz650uj.wordpress.com/tag/plus-ratio-quam-vis/) i Do dnia dzisiejszego mimo ‚zmian’ i utworzenia wielu komisji etycznych, a nawet ONych,  nonkonformiści na uniwersytety nie powrócili. O takich sprawach w mediach, ani nawet na stronie, czy w „Pakcie” ONych nie ma ani słowa.

Czyli jest jasne, że powrotu nonkonformistów na uniwersytet ONi nie mają zamiaru paktować. A zatem nawet gdyby „pakt” został przez decydentów przyjęty, to i tak nie zostanie zrealizowany, bo uniwersytet – czym jak czym, ale źródłem postaw nonkonformistycznych nie będzie.

Zresztą sami ONi nonkonformistów z własnej przestrzeni publicznej wykluczyli, wzorem swoich przodków mentalnych walczących o dobre praktyki na opak. Nie informując w „Pakcie” o własnych niedobrych praktykach-  biadolą, że jest ‚Niewielka liczba zaangażowanych społecznie, nonkonformistycznych naukowców’ i jest ‚zamknięcie środowiska na innych’. Tak właśnie jest i ONi mają w tym swój udział !

Wiele postulatów ONych zawartych w tej części (choć nie tylko w tej) „paktu” jest niejako wtórna wobec ‚nieznanych’ ONym – moich i NFA postulatów sprzed lat, ale nie należny ich utożsamiać, bo retoryka akademicka nader często stanowi zaprzeczenie praktyki.

ONi stwierdzają „O jej ( tj. działalności naukowej ) wartości decydują wyłącznie kompetencje merytoryczne badacza, a nie jego płeć... „ i postulują „Ocena dorobku pracownika przeprowadzana jest wyłącznie na podstawie przesłanek merytorycznych.” ale przy konkursach, które są jawne, transparentne i otwarte „prowadzone są statystyki ze względu na płeć” , oraz że „Monitorowane są przebiegi karier kobiet i mężczyzn, jednostka wdraża strategie zapobiegające spadkowi proporcji kobiet na kolejnych szczeblach kariery akademickiej.” co budzi konsternację.

Skoro płeć nie jest brana pod uwagę przy ocenie wartości działalności naukowej, to dlaczego prowadzone są statystyki ze względu na płeć i dlaczego trzeba podejmować jakieś zabiegi, gdyby kobiety miały trudności z osiąganiem kolejnych szczebli kariery ?

A gdyby takie trudności mieli mężczyźni to zabiegi by nie były podejmowane ? Czy nie powinno być tak, żeby o wartości działalności naukowej decydowały wyłącznie i w praktyce kryteria merytoryczne a nie płeć ?

ONi nie postulują np. monitoringu karier konformistów i nonkonformistów, i nie postulują jakiś działań zapobiegających spadkowi proporcji nonkonformistów na kolejnych szczeblach kariery akademickiej, albo ich całkowitego braku, jakkolwiek taki monitoring mógłby być wskaźnikiem niedobrych praktyk akademickich i dyskryminacji naukowców ze względu na wysoki poziom etyczny oraz wskazywałby na wysychanie uniwersytetu jako źródła nonkonformizmu.

ONI nie podają wyników monitoringu takich zjawisk jak: wyniki badań finansowanych z publicznych środków, wprowadzania instancji rzecznika/mediatora akademickiego, mobbingu akademickiego, plagiatów, ustawiania konkursy na stanowiska, tworzenia/niszczenia środowiska pracy, niemerytorycznych ocen na wszystkich szczeblach akademickich, dyskryminacji ze względu na działania pro-etyczne, anty-patologiczne, lekceważenie postulatów związanych z etyką oraz pobłażliwość wobec naruszeń kodeksów etycznych, działań na rzecz społeczności uczonych i rozwoju nauki .

Taki monitoring (wysoce niewystarczający, bo nie mający wsparcia) prowadzę od lat i nie udało mi się znaleźć (mimo ogłoszeń) innych instancji aktywnych na tym polu.

Proponowane przeze mnie utworzenie Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich (Postulat organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich POMPA – https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/) nie zostało do tej pory zrealizowane mimo upływu lat.

Od lat stanowię jednoosobowo ( i bez wsparcia) swoiste Biuro Interwencji, gdzie się zgłasza z różnych ośrodków akademickich uchybienia etyczne i działania patologiczne o miernym lub żadnym zainteresowaniu ośrodków decydenckich.

Jakie działania prowadzą ONi ? Co monitorują i kontrolują ? Z jakim skutkiem ? Gdzie można się z tym zapoznać ?

Ministerstwo nie dawało sobie z tym rady (m.in. https://blogjw.wordpress.com/2013/06/03/impresje-na-temat-niedobrych-praktyk-akademickich/ ) i są obawy, że i dziś może nie sprostać tym zadaniom.

Postulaty ONych powielają (z małymi modyfikacjami) wiele postulatów NFA sprzed 10 lat i niby jakie są gwarancje, że zostaną wdrożone w życie, skoro ONi nawet sami ich nie wdrażają. Ministerstwo też niektóre postulaty NFA powieliło, a raczej pozorowało i sytuacja etyczna/patologiczna systemu akademickiego się nie poprawiła, a raczej pogorszyła.

System trzeba zmieniać realnie i systemowo, a nie pozornie i na opak.

Zapomnienia Ob. Rektora UJ trzech kadencji

okładka

Zapomnienia Ob. Rektora UJ trzech kadencji

Ukazały się „Trzy Kadencje”Wspomnienia Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorstwa 330 rektora tej najstarszej polskiej uczelni – matki rodzicielki pozostałych, nader już licznych. Wspomnienia te ukazały się nakładem wydawnictwa Universitas, ich druk został dofinansowany ze środków Uniwersytetu Jagiellońskiego, dofinansowany przez Polską Akademię Umiejętności,  a na straży jej zawartości stoi sam autor oraz Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas.

Wspomnienia te przypadają na okres tzw. transformacji ustrojowej – schyłku PRL-u i początków Trzeciej Rzeczypospolitej,  jako że autor trzykrotnie był wybierany na urząd rektora UJ w latach 1987-90,1993-1996, 1996-99 a wcześniej był przyuczany do tego rektorskiego zawodu przez rektora J.A. Gierowskiego w latach 1984-87. Autor jak sam podkreśla przez 15 lat pełnił służbę w dziedzinie zarządzania uniwersytetem.

Mimo, że książka została sfinansowana przez UJ i PAU i jest zabezpieczana przez Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych nie stanowi dokumentu historycznego. Tym niemniej autor, jak sam pisze, starał się zachować obiektywizm i dokonać wiernego opisu wydarzeń. Autor wyraża nadzieję, że ten obraz funkcjonowania UJ zainteresuje nie tylko specjalistów ‚ale także szersze grono czytelników.’

A zatem czytając te wspomnienia spełniam nadzieje autora, choć mój obraz funkcjonowania UJ i działań autora na tej niwie jest raczej odmienny, a nawet rozbieżny, bo jest to obraz widziany z innego punktu siedzenia.

Co prawda jeszcze w czasach Wielkiej Solidarności siedzieliśmy nieraz w tej samej sali posiedzeń Rady Wydziału BiNoZ UJ, także na tej samej sali obiadowej na stołówce w Seminarium Śląskim – okresowej siedzibie Instytutu Biologii Molekularnej, czy na sali wykładowej w Instytucie Zoologii podczas Posiedzeń Towarzystwa Przyrodników ( na ostatnim dla mnie posiedzeniu wręcz siedzieliśmy obok siebie, bo do zajęcia takiego punktu siedzenia zostałem przez autora – wówczas prorektora i w istocie rzeczy w 1986 r. głównego ‚inkwizytora’ UJ – zaproszony) a po raz kolejny w gabinecie rektora -elekta ( tak pod koniec czerwca 1987 r.) kiedy siedzenie było tylko chwilowe (https://blogjw.wordpress.com/2008/12/10/powszechna-deklaracja-praw-czlowieka-nie-za-bardzo-powszechna/ ) a następny już kontakt (jeśli się nie mylę- początek października 1987) odbył się na stojąco, jednak nadal przy zachowaniu odmiennego punktu widzenia ( który nie zawsze jak widać jest zależny od punktu siedzenia, bo tego nawet może nie być ).

Niestety na zaprezentowanie moich wspomnień nie mam takich możliwości jak rektor trzech kadencji, bo i UJ, jak i PAU, jak wielokrotnie wykazywałem ( http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia–a-czarna-ksiega-komunizmu/) nie da mi ani grosza na ich wydanie, ani żadne towarzystwo nie zabezpieczy moich treści.

Jako wyklęty dożywotnio z tej uczelni nie mam też dostępu do Archiwum UJ (http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/).

Czyniłem starania aby opracować i wydać moje wspomnienia ( w szerokim kontekście dziejowym i obyczajowym) pod roboczym tytułem „Mnie uczyć zakazano” ( nawiązującym do standardów zarządzania akademickiego samego Hansa Franka), ale te starania mimo ‚wielkiej transformacji ustrojowej’ w ujęciu A. Koja nie przyniosły rezultatów. Realny zakaz nauczania podczas trzech kadencji rektora A. Koja nie został cofnięty, także w okresie kadencji innych rektorów – widać moc miał wielką.

We wspomnieniach rektor A. Koj zapewne dotknięty nieustającą amnezją, całkiem pomija swoje dokonania w okresie Wielkiej Czystki Akademickiej u schyłku PRL-u, kiedy wprowadzał w życie operację (pod kontrolą PZPR, SB) oczyszczania uczelni z elementu niewygodnego, negatywnie wpływającego na młodzież akademicką, stanowiącego zagrożenie dla komunistycznego systemu wartości i dla konformizmu akademickiego.( http://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/list-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/)

Jaką wartość mają te wspomnienia rektora skoro w sprawach zasadniczych dla zrozumienia funkcjonowania uczelni, wówczas i dziś, mają charakter zapomnień ? Jaką prawdę te wspomnienia zawierają skoro tyle w nich nieprawdy ?

Zabezpieczenie bezpieczeństwa Służbie Bezpieczeństwa ( i współpracownikom) oraz jej symbiontom – PZPR ( i przydawki) i nomenklaturowym władzom uczelni i jej pupilkom to fundament funkcjonowania uczelni w III RP, jako skansenu nie do końca upadłego systemu komunistycznego.

Ale takiego punktu widzenia rektor trzech kadencji nie posiada i trudno się dziwić.

Niestety uczelnia finansowana na poszukiwanie prawdy także nie chce znać takiego punktu widzenia, ani faktów go uzasadniających, wyklinając tych, którzy go przedstawiają, dokumentują i jeszcze uczyć innych by chcieli. Do takiego zagrożenia fundamentów akademickiego jestectwa środowisko akademickie nie dopuści, i nie ma znaczenia kto i przez ile kadencji rektorskich będzie nim zarządzał.

W walce o niepamięć środowisko odnosi wielkie sukcesy i hańba mu za to.

P.S.

O czym jeszcze zapomniał Ob. A. Koj ?

  • W Aneksie do książki podaje składy senatu podczas swoich kadencji, ale niestety nie podaje wykazu jawnych i tajnych współpracowników systemu kłamstwa, co by zainteresowanym pozwoliło lepiej zrozumieć problemy UJ podczas tych kadencji ( i nie tylko wtedy)

  • Zapomniał podać składu komisji weryfikujących nauczycieli akademickich przed transformacją systemową ( rok. 1986), mimo że sam był ‚naczelnikiem’ tej weryfikacji ( o czym też zapomniał !)

  • Zapomniał podać wykazu nauczycieli akademickich usuniętych z UJ na podstawie pozamerytorycznych ( politycznych, etycznych, charakterologicznych…..) ocen dokonywanych przez anonimowe do dnia dzisiejszego gremia ( zorganizowane grupy – dla UJ przestępcze ) skazujące niewygodnych dla systemu kłamstwa i prostytucji moralnej na dożywotnią śmierć akademicką

  • Zapomniał zaprezentować przebieg brawurowej obrony UJ w czasie ‚ wielkiej transformacji systemowej’ przed powrotem na uczelnię tych, których przed transformacją usunął z uczelni

Lektura uzupełniająca :

Uwaga.

Rektor A.Koj w  swych wspomnieniach nie zapomniał naszkicować roli aparatu partyjnego w zarządzaniu i polityce kadrowej UJ – nawet u samego schyłku PRL-u , zauważył istnienie komunizmu w Polsce i stanu wojennego,   co zasługuje na uwagę i pozytywną ocenę ( mimo niedosytu), której nie można wystawić ‚badaczom’ tamtego okresu z UJ. (https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/)

Dwa procesy akademickie

 

Amnezja

Dwa procesy akademickie

Proces za przerwanie wykładu stalinowca,

i proces amnezji akademickiej (i nie tylko)

Media podają, że rozpoczął się proces w sprawie przerwania wykładu stalinisty Z. Baumana

http://wpolityce.pl/wydarzenia/76673-zostana-ukarani-za-przerwanie-wykladu-stalinowskiego-zbrodniarza-majora-baumana

Widać, że w III RP sądy są sprawne jeśli chodzi o obronę stalinowców. Takich sprawności odnośnie obrony opozycjonistów do tej pory nie nabyły jak wskazują moje doświadczenia , no może z jednym wyjątkiem, kiedy WSA uznał, że sąd mnie nie musi bronić, bo sam mogę się lepiej obronić, gdyż mam stronę internetową ! W gruncie rzeczy stanowi to dowód wysokiego uznania dla wiarygodności tego co ja w cyberprzestrzeni zamieszczam, szczególnie jeśli się zaważy na fakt, ze w przypadku spraw najbardziej znanego nadredaktora, najbardziej ulubionej przez świat akademicki gazety, nigdy takiej argumentacji sąd nie przedstawiał – brał go pod obronę bo biedak, mimo że ma gazetę i www obronić się sam nie może ( bo niby kto w to wierzył!).

Chyba jeszcze gorzej niż z sądami jest ze światem akademickim.

Niedawno pisałem wspomnienia o kulturze akademickiej i przerywaniu mojego wykładu , a potem i wszelakich działań akademickich ( tych jawnych, bo w konspiracji i to IV, nadal coś, a nawet wiele robiłem) [Czy Kongres Kultury Akademickiej zdoła podnieść kulturę akademicką i trafi do szerokiej opinii społecznej ? .http://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/03/09/czy-kongres-kultury-akademickiej-zdola-podniesc-kulture-akademicka/]

Cicho jak makiem zasiał ! I nie chodzi tu o sądowe karanie kogokolwiek za te niecne czyny (niektórzy już są na drugiem świecie), ale o moralną ocenę tego co miało miejsce, ujawnianie znanych i nieznanych sprawców, no i wyciągnięcie wniosków na dzień dzisiejszy i przyszły.

Nic z tego. Tak jak Bauman zapadł na amnezję ( nie wie co robił w KBW), tak i jego koledzy/następcy ‚profesorowie’ także, a nawet bardziej  ( nie wiedzą co robili w PRL/IIIRP)

Widocznie amnezja jest chorobą zakaźną i chyba nieuleczalną.

Rzecz w tym, że i opozycja nic nie chce słyszeć, wiedzieć, widzieć, więc wyjścia z tego amnezyjnego stanu rzeczy zapewne nie będzie, ani w tym wieku, ani w następnych.

32 lata później – czyli długotrwała amnezja akademicka po wprowadzeniu stanu wojennego

Amnezja

32 lata później – czyli długotrwała amnezja akademicka po wprowadzeniu stanu wojennego

Kolejne rocznice wprowadzenia stanu wojennego skłaniają świadków historii do refleksji, zwykle gorzkich, bo to jest gorzka historia, szczególnie na odcinku akademickim (aby zastosować terminologię epoki).

Niestety historii tej nie mogą poznać ci, którzy świadkami historii nie byli, bo ta historia mimo upływu lat, a nawet wieków nie jest możliwa do poznania. Nad jej poznaniem na uczelniach rozwieszono bowiem parasol ochronny, w czym wzorcowy przykład stanowi najstarsza polska uczelnia. W jej dziejach nie rozpoznano nawet stanu wojennego, a skoro najwybitniejsi uczeni najlepszej (podobno) polskiej uczelni nie byli w stanie tego dokonać to co tu mówić o pozostałości.

Nieznane są oczywiście skutki stanu wojennego ( i powojennego) dla uczelni, nie ma winnych bo niby jacy mogą winni skoro tego stanu i jego ekscesów nie było ?

No to może by spróbować inaczej.

Jakie były straty i zyski osobowe lat 80-tych ubiegłego wieku dla polskich uczelni ?

Czy można znaleźć gdzieś taki bilans ?

Z badań komisji uczelnianej (o której składzie, ani wynikach badań nikt nic nie wie na dotkniętej epidemią amnezji uczelni) wynika, że pokrzywdzonych w PRL było niewielu, a i tak to byli często tajni współpracownicy ( jak. np. Maleszka). Z dzieł i opinii badających zapiski esbeckie wynika, że uczelnia była ochraniana w tym okresie przez SB i ochrona ta zapewniła uczelni przejście przez Morze Czerwone – bezstratnie ! – więc pełnia szczęścia.

Jeden z rektorów posądzony o współpracę z SB spojrzał na swoje zapiski z tamtych lat znalezione (całkiem przypadkowo) w garażu i odrzekł, że nic takiego nie miało miejsca, bo w swoich zapiskach niczego takiego nie zapisał ! Rzecz jasna, że rektor (już były) ten cieszy się szczególnym uznaniem i poważaniem, bo dał należytą odprawę niepoprawnym badaczom.

Niestety ten sam rektor, ani żaden inny, nie zdołał odnaleźć ani w garażu, ani w piwnicy, ani nawet w szufladzie, papierów dotyczących pracowników, którzy ani jawnie, ani tajnie nie chcieli współpracować z najlepszym z systemów, wpływając tym samym negatywnie na młodzież akademicką.

Jawni i tajni współpracownicy na uczelni mają się nadal dobrze, a nawet lepiej, bo nikt nieodpowiedni im w dobrym poczuwaniu się nie przeszkadza.

Uniwersytecka misja poszukiwania prawdy szerzona przez rzeczonego rektora ( już byłego) też jest wydajnie, a nawet bardziej – realizowana, jak tylko kłamstwo nazwano prawdą. Tak, tak – Polak potrafi, a szczególnie Polak akademicki !

Jako niepoprawny na okoliczność rocznicy wojennej zakłócę jednak błogostan akademicki beneficjentom systemu, uparcie domagając się odpowiedzi na pytania :

Kiedy UJ osiągnie taki poziom naukowy aby zdołał zidentyfikować w swej historii stan wojenny ?

Kiedy UJ osiągnie taki poziom naukowy aby zdołał zidentyfikować w swej historii symbiotyczne relacje z SB i PZPR ?

Kiedy UJ osiągnie taki poziom naukowy aby zdołał zidentyfikować w swej historii Wielką Lukę Akademicką – rezultat symbiozy PZPR-SB-władze uczelni w latach 80-tych ubiegłego wieku ?

Kiedy władze UJ odpowiedzą na pytanie: gdzie są nauczyciele z tamtych lat – ci, którzy uczyli myślenia i to krytycznego ( czyli zabójczego dla ówczesnego i obecnego systemu) ?

Kiedy władze UJ odpowiedzą na pytanie: gdzie są nauczyciele z tamtych lat – ci, którzy uczyli nonkonformizmu naukowego ( czyli zabójczego dla konformistycznego środowiska akademickiego, ówczesnego i obecnego) ?

Kiedy władze UJ odpowiedzą na pytanie: gdzie są nauczyciele z tamtych lat – ci, którzy posiadali poczucie własnej wartości  zabójcze  dla zintegrowanego własnym skundleniem środowiska akademickiego, ówczesnego i obecnego ?

Kiedy władze UJ ujawnią/odtajnią niewygodne dla siebie/ dla UJ papiery niewygodnych nauczycieli akademickich, którzy stanowili i nadal stanowią zagrożenie dla uczelni ( i całego systemu akademickiego), bo na kłamstwo mówią – kłamstwo, a na prawdę – prawda ?

Kiedy władze UJ i ich wyborcy zrozumieją, że degrengolada moralna tocząca to środowisko prowadzi do staczania się nie tylko uczelni, ale i całej Polski ?

Ja przeciwko deprawacji młodzieży akademickiej w połowie lat 80-tych protestowałem, ale zwycięstwo etatowe ( inie tylko) odnieśli deprawatorzy i ich miłośnicy, więc jest to co jest i nic tego grona nie usprawiedliwia i nie da się przerzucić winy na kogokolwiek.

Za wprowadzenie stanu wojennego odpowiada junta Jaruzelskiego za co nie poniosła kary, ale kary też nie ponieśli symbionci akademiccy, którzy w PRL ochronieni przez SB w III RP ubrali się w szaty permanentnie pokrzywdzonych, dotkniętych dożywotnią (co najmniej) amnezją i opozycji to nie przeszkadza. Brak słów.