Trwa proces niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka

i

Otrzymałem tekst w mojej sprawie sądowej. Publikuję bez cenzury, bo z cenzurą walczę od lat, czego najlepszym dowodem jest moja działalność Pro Publico Bono i właśnie mój proces, o którym traktuje ten list.

Jest on także dowodem, że na tym padole ziemskim są jeszcze ludzie, którzy widzą coś więcej niż końcówkę własnego nosa i zawartość własnej kieszeni.

Tym razem nie jestem sam – inni informacje o procesie rozpowszechniają, wielu bywa na rozprawach. Są solidarni.

Gdy na przełomie wieków starałem się o przedłożenie wyjaśnienia skazania mnie na dożywocie poza-uczelniane ( podczas Wielkiej Czystki Akademickiej), o ujawnianie skazujących, o ew. wznowienie wykładów i formowania nowych naukowców – był lincz !

Nie było świadków ! Bo nikt się nie odważył być na sali sądowej! – Mimo że formalnie istnieje ‚Solidarność’ – także akademicka, na etatach akademickich są ci, którzy i mnie te etaty i może więcej zawdzięczają, nie mówiąc o tych wszystkich wspaniałych, najszlachetniejszych, wynoszonych pod niebiosa a nawet ponad.

Pustka !

Zresztą i obecnie są tacy, którzy milczą i są nieobecni – ci, których od lat wspierałem, głowę za nich nadstawiałem. Podobno sam jestem sobie winien, pcham się tam gdzie nie trzeba, gdzie nie mój interes, a przy tym mam niedobry charakter ( tak mi zarzucali także anonimowcy skazujący mnie na śmierć akademicką).

No cóż, już taki jestem, a przy tym wolę margines o charakterach niewłaściwych dla niemiłościwie panujących/robiących kariery.

I to jest CONSTANS ! I żadnej zmiany jak nie było, tak i nie będzie !

Eli Serafin bardzo dziękuję, ale trzeba mieć na uwadze, że serafini to aniołowie !

Inni nie są w stanie im dorównać.

jw

Trwa proces niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka

W najbliższy czwartek, tj. 19 stycznia 2017 roku w Sądzie Rejonowym dla Krakowa – Krowodrzy, w sali numer D-144, o godzinie 12.00 odbędzie się kolejna już rozprawa Prokuratury przeciwko niezależnemu dziennikarzowi Józefowi Wieczorkowi, która chce Go ukarać za udostępnienie na You Tube nagrania z procesu Adama Słomki.

Podczas kampanii prezydenckiej w 2015 roku Słomka został oskarżony o namawianie gangsterów do zabójstwa sędziego. Rozprawa miała miejsce w Myślenicach. Adama Słomkę uniewinniono.

Tamten proces, podczas którego szkalowano dobre imię kandydata na Prezydenta RP rejestrowały liczne media, również Telewizja Kraków. Podczas procesu apelacyjnego spowodowanego przez Prokuraturę, która uparcie chciała obciążyć kandydata na Prezydenta RP Adama Słomkę, prowadząca rozprawę sędzia próbowała utajnić jej przebieg. Adam Słomka, któremu zezwoliła na rejestrowanie procesu został wtedy uniewinniony. Te akcje wymierzone przeciwko Słomce, te fałszywe oskarżenia spowodowały oczywiście zmniejszenie poparcia dla Jego kandydatury.

Józef Wieczorek jako dziennikarz, którego obowiązkiem jest upublicznianie spraw, które w odczuciu społecznym budzą wątpliwości działał w dobrej wierze, dla dobra publicznego udostępniając nagranie z tamtego dziwnego posiedzenia sądu. Sędziowie robią co chcą.

Zachowują się skandalicznie. Jak mogliśmy usłyszeć już nawet podczas tej rozprawy Józef Wieczorek podał przykład abstrakcyjnego, nielogicznego zachowania sędzi. W czasie trwania tzw. „procesu jasełkowego”, podczas pierwszej rozprawy sędzia zezwalała na rejestrację. Podczas drugiej rozprawy nie zezwoliła, nie podając nawet przyczyny tej decyzji, ale gdy weszła Telewizja Kraków – wszyscy dostali zgodę.

Wielokrotnie uczestniczyliśmy w różnych rozprawach i widzimy zachowanie tych ludzi, widzimy co się dzieje z psychiką sędziów. Często są nerwowi, aroganccy, wyrzucają ludzi z sali, zachowują się tak jakby władza, którą dostali tylko po to, by uczciwie rozsądzać sprawy uderzała im do głowy. Widać jak ta ich praca, to grzebanie w kodeksach, paragrafach, jakichś ułożonych przez kogoś zdaniach, które często nie pasują do rzeczywistości spowodowała, że zatracili kontakt z rzeczywistością. Upokarzają ludzi, uważają się za kogoś lepszego.

Nawet się z tym nie kryją. Na pokazywanej w różnych mediach wielkiej imprezie sędziów z udziałem słynnego celebryty – sędziego Rzeplińskiego jedna z pań stwierdziła, że są wyjątkową kastą ludzi, co potwierdza to, o czym tu piszę. W polskich sądach wciąż tkwią komunistyczni prokuratorzy, sędziowie, którzy nadal skazują polskich patriotów. Zygmunt Miernik przez takie osoby przesiedział prawie pół roku w więzieniu! Już najwyższy czas, by zastąpić ich zdrowymi i uczciwymi polskimi urzędnikami.

W czwartek 19 stycznia będzie przesłuchiwany kolejny świadek obrony Józefa Wieczorka – Adam Słomka. Poprzednia rozprawa z jego udziałem nie odbyła się, ponieważ w tym samym czasie brał udział w procesie w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie chorzy na władzę komunistyczni sędziowie chcą Go skazać za czytanie Kodeksu Karnego.

Takich absurdalnych rozpraw jest w Polsce wiele. Potężne pieniądze, którymi powinien być zasilany budżet Kraju wydawane są na takie absurdalne procesy jak ten, który wytoczono dziennikarzowi Józefowi Wieczorkowi.

Prosimy Państwa o udział w tej rozprawie, także o rozpowszechnianie informacji o tym procesie. Pokażmy, że nie godzimy się z takim traktowaniem dziennikarza, którego obowiązkiem jest pokazywanie tego bezprawia jakie wciąż dzieje się w naszych sądach.

Elżbieta Serafin

Absurdy oburzenia w temacie esbeckim

SB dla wolnej Polski Tematy dnia.PNG

Absurdy oburzenia w temacie esbeckim

Informacja o odebraniu przywilejów wysokich emerytur dla esbeków rzecz jasna wywołała dyskusje i spowodowała głosy nader osobliwe. Jedni podnoszą – całkiem moim zdaniem zasadnie, że to słuszne, ale 27 lat za późno, no i gremium do obniżenia przywilejów – zbyt wąskie. No bo dlaczego nie odejmuje się z wysokości emerytur tym co byli jawnymi współpracownikami ? Tym, którzy nie zawsze w figurują w kartotekach esbecji, ale niszczyli tych, którzy ani tajnymi, ani jawnymi współpracownikami systemu kłamstwa i zniewolenia nie chcieli być ?!

Inni jednak podnoszą, że to dziejowa niesprawiedliwość, bo nie można stosować zbiorowej odpowiedzialności, bo oni zrobili dużo dla wolnej Polski – dogadywali się z Solidarnością itp. Takie oburzenie ujawniła ostatnio jedna z posłanek PO [http://wpolityce.pl/polityka/317038-absurdalne-slowa-poslanki-po-o-bylych-esbekach-jesli-ci-ludzie-duzo-zrobili-dla-wolnej-polski-to-nie-mozna-ich-tak-po-prostu-przekreslic

Absurdalne słowa posłanki PO o byłych esbekach: „Jeśli ci ludzie dużo zrobili dla wolnej Polski, to nie można ich tak po prostu przekreślić”  zbulwersowały zwolenników ustawy o zmniejszeniu emerytur esbekom.

Jej argumentacja jest dla mnie też bulwersująca, ale przyznam, że spodziewana, bo przecież i strona patriotyczno-solidarnościowa, można rzec niepodległościowa, dała ku temu mocne argumenty, które nikogo – może poza mną – nie bulwersowały.

Wielokrotnie, sam już nie wiem ile razy, argumentowałem samojeden i bez poparcia kogokolwiek, a z oporem – wielu, o tym że wypisywanie takich bredni jak Przełom październikowy w 1956 r, otworzył nowy rozdział w dziejach uczelni, trwający do r. 1989.można go nazwać okresem stopniowej liberalizacji (Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego r. 200) https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/

i to w książce akademickiej napisanej i propagowanej przez tzw. wybitnych historyków ( profesorówdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej) musi mieć swoje szkodliwe konsekwencje. Dla mnie oczywiste.

Skoro wprowadzenie stanu wojennego ( r. 1981-1983-  czyli mieścił się w tym okresie miedzy rokiem 1956 a 1989 ) było aktem liberalizacji systemu, to niby czemu karać za to sprawców tej „liberalizacji’ – Jaruzelskiego,. Kiszczaka i armię podległych im esbeków, tajnych i jawnych współpracowników systemu zniewolenia,  zwanego w języku akademickich koryfeuszy – okresem liberalizacji ? O stanie wojennym w tym dziele nie ma ani słowa. Więc nic się nie stało, nic się nie działo.

Może to posłanka (jak i inni) czytała te brednie i je sobie przyswoiła ( jest to lektura obowiązkowa dla starających się w konkursach o indeks najstarzej polskiej uczelni !).

Mojego oburzenia takimi bredniami i starania o wycofanie tego brednika z obiegu edukacyjnego nie podzielił do tej pory nikt ! Ani autorzy, ani wydawcy,  ani etatowi utytułowani wzdłuż, wszerz i w poprzek – historycy. Ani nawet opozycjoniści, czy niepodległościowcy.

Sam jako historyk ziemski (a nie ludzki) stanowię jednoosobową opozycję wobec takich nieziemskich bredni, czyli niejako znajdujących się poza moimi ziemskimi kompetencjami, co z kolei może uzasadniać wyciszanie moich argumentów. Czasem mi takie wytłumaczenie przychodzi do głowy.

Pozostanę jednak przy swoim i dziwię się – skoro te niby naukowe brednie nikogo nie oburzają, więc czemu oburzają absurdalne wypowiedzi niezbyt intelektualnie rozwiniętej posłanki ?

Nie jest to jedyny mój argument. Przecież badacze-historycy badający czasy PRL jasno twierdzili i nadal twierdzą, że uczelnie były powszechnie inwigilowane przez SB i ujawnianych tajnych współpracowników, i każda informacja im przekazywana mogła innym zaszkodzić, ale ta w żargonie esbeckim ‚ ochrona’ uczelni zakończyła się podobno tym, że nikogo z przyczyn politycznych z uczelni takiej jak UJ nie usunięto ?!.

Więc zasługa esbeków i ich tajnych współpracowników niewątpliwa i winna skutkować nagrodami, awansami, wysokimi emeryturami, aby sprawiedliwości stało się zadość – nieprawdaż ? Takie wnioski płyną z tych dzieł i trudno się nawet dziwić, że są podnoszone przez maluczkich, nawet jeśli w randze poselskiej.

Oni -esbecy i ich współpracownicy – liberalizowali system, ocalili kadry akademickie formujące elity dla III RP, zrobili wiele dla wolnej Polski – tak „rozumują” będący nieraz u władzy uformowani przez akademików -beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej.

Ja argumentuję wielokrotnie, że było i jest całkiem inaczej, całkiem na odwrót, że poczynania esbeckie, oraz tajnych i jawnych współpracowników systemu kłamstwa i zniewolenia,  doprowadziło do Wielkiej Czystki Akademickiej, do luki pokoleniowej, do braku elit na poziomie w III RP, do zmarginalizowania tych którzy z systemem kłamstwa i zniewolenia starali się walczyć.

I co z tego, jak w tej walce zostałem całkiem zmarginalizowany, wykluczony, wyklęty, pozbawiany głosu i to w konfrontacji z utytułowanymi historykami badaczami czasów Prylu.

Gdyby nie internet, nawet margines by tego odmiennego głosu nie usłyszał, bo tak jest uciszany, czyszczony w ramach trwającej nadal Wielkiej Czystki Akademickiej ( i nie tylko).

Posłance PO na okoliczność jej argumentacji przekazuję wyrazy współczucia, ale wyrazy głębokiego współczucia w chrześcijańskim geście przekazuję także badaczom historii, którzy heroicznie walczą o to aby nie poznać tego co badają i wyniki swojego niepoznania propagują wszem i wobec i są za to wynoszeni pod niebiosa a nawet ponad.

P.S.

Lektura uzupełniająca: m.in. 

Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickim

 POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII 

Wystąpienie do Prezesa IPN w sprawie opracowania ‘CZARNEJ KSIĘGI KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI

Jak badacze walczą aby nie poznać tego co badają,

Smutne refleksje historyczne nad badaniami dziejów najnowszych

Kolejne pytania w sprawie ‘Jagiellończyka’

Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickim

Dlaczego się nie ujawnia jawnych współpracowników ?

 No cóż, członkiem Loży to ja nie jestem

Kilkadziesiąt pytań w sprawie „Jagiellończyka”

Nie jestem przeciwnikiem „grzebania w teczkach” (wręcz przeciwnie)

Uniwersytet w państwie policyjnym

SB wobec uczelni, czy symbioza SB-PZPR-nomenklaturowe władze uczelni ?

Skutki negatywnej weryfikacji kadr akademickich trwają do dziś

Jak uniwersytet bronił się przed ochroną

Jak rektorzy UJ realizowali postulaty SB

Na ile kontrola UJ przez komunistyczną policję polityczną była skuteczna

Dlaczego historycy nie chcą się uczyć od geologów ?

Uśmiercanie dziennikarstwa internetowego w interesie publicznym ?

plakat

Uśmiercanie dziennikarstwa internetowego w interesie publicznym ?

Niemal od początku wieku jestem aktywnym internautą, autorem wielu stron internetowych – nie tylko blogerskich, autorem obfitych materiałów tekstowych i obrazowych wprowadzanych do sieci, więc w oczywisty sposób zainteresowałem się seminarium Instytutu Allerhanda – Kiedy internauta jest dziennikarzem ? Prawo prasowe w wirtualnym świecie – http://www.allerhand.pl/index.php/pl/home/926-kiedy-internauta-jest-dziennikarzem.html .

Seminarium zrealizowano w ramach projektu „Allerhand Advocacy – prawo w interesie publicznym”. http://www.allerhand.pl/index.php/pl/home/907-allerhand-advocacy-prawo-w-interesie-publicznym.html

Na seminarium się zarejestrowałem, zdradzając organizatorom co mam na myśli odnośnie rejestracji seminarium co dokumentuję:

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
—— Wiadomość oryginalna ——
Temat: Re: Odp.: seminarium 9 czerwca
Data: 2016-06-04 18:18
Nadawca: „Jozef Wieczorek” <jozef.wieczorek@interia.pl>
Adresat: „Allerhand Advocacy” <advocacy@allerhand.pl>;

Dziękuję. Mam na myśli rejestrację dźwięku i obrazu.

Pozdrawiam

Józef Wieczorek

Od: „Allerhand Advocacy” <advocacy@allerhand.pl>
Do: „Jozef Wieczorek” <jozef.wieczorek@interia.pl>;
Wysłane: 14:46 Sobota 2016-06-04
Temat: Odp.: seminarium 9 czerwca

Szanowny Panie,

miło nam poinformować, że zgłoszenie uczestnictwa w seminarium zostało przyjęte i dokonaliśmy wpisu na listę uczestników.

Przypominamy, że seminarium odbywa się 9 czerwca 2016 r. (czwartek) o godz. 16:00 w Instytucie Allerhanda, plac Sikorskiego 2/7 w Krakowie.

Jeśli chodzi o rejestrowanie seminarium to co dokładnie ma Pan na myśli?

Z poważaniem

Marta Matuszewska

Asystentka biura

Instytut Allerhanda

matuszewska@allerhand.pl

Plac Sikorskiego 2/7 |31-115 Kraków | Polska

www.allerhand.pl |instytut@allerhand.pl

tel.: + 48 (12) 341 46 48 |fax: +48 (12) 444 73 41

NIP: 6762429176 |KRS: 0000364125

Wydział XI Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie


Od: Jozef Wieczorek <jozef.wieczorek@interia.pl>
Wysłane: 4 czerwca 2016 13:39
Do: Allerhand Advocacy
Temat: seminarium 9 czerwca

Zgłaszam zainteresowanie seminarium
9 czerwca
o godzinie 16:00

Kiedy internauta jest dziennikarzem? Prawo prasowe w wirtualnym świecie.

Czy seminarium można będzie rejestrować ?

Józef Wieczorek

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Na seminarium zdaje się tylko ja reprezentowałem media i rzecz jasna chciałem seminarium udokumentować i medialnie jego zawartość wypromować, bo jego treść winna budzić oczywiste zainteresowanie ogromnej rzeszy internautów, którzy nie zawsze wiedzą, czy są, czy też nie są dziennikarzami, a wielu z nich zapewne chciałoby postępować zgodnie z prawem, co jak wiadomo mimo najszczerszych chęci nie zawsze jest możliwe.

Tak to prawo jest skonstruowane, a prawo prasowe w szczególności, bo jego konstrukcja miała miejsce w mrokach roku 1984 ! i miała prowadzić do umocnienia Polski Ludowej, wzmocnienia na tym polu wysiłków oddziałów ZOMO ( i nie tylko).

Zniesienie stanu wojennego trzeba było zastąpić wzmocnieniem prawa komunistycznego. Trzeba podkreślić, ze obowiązujące nadal prawo prasowe już w pierwszym paragrafie odnosi się do konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej [http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024] więc siłą rzeczy nie może być zgodne z Konstytucją III RP, a zatem nie ma pewności jak to prawo traktować.

Wstęp na seminarium był wolny, o czym mówił plakat i seminarium było otwarte, o czym świadczyły zaproszenia do udziału. Co więcej jako zaproszony uczestnik zostałem zarejestrowany i mile o tym fakcie poinformowany.

Po wolnym wstąpieniu na seminarium podjąłem problem prawny możliwości rozpowszechnienia zarejestrowanego w wersji audio i wideo seminarium, zgodnie z wykładnią prawa prasowego w ujęciu ekspertów seminarium.

Niestety wykładnia okazała się dla mnie, a przede wszystkim dla interesu publicznego – niekorzystna.

Rejestracja tak – rozpowszechnienie nie, bo to spotkanie zamknięte.

Ujęcie zdumiewające, bo o wolnym wstępie stoi jak byk napisane na plakacie, a i interes publiczny był wyszczególniony.

Jaki może być interes publiczny z zakazu publicznego pokazania tego co w interesie publicznym zostało (rzekomo) uczynione ?

Ja swoim rozumem tego nie zdołałem ogarnąć.

Jako przedstawiciel mediów na seminarium wstąpiłem w interesie publicznym, ale to co nastąpiło po wolnym wstąpieniu miało być okryte publiczną tajemnicą ? Poczułem się zniewolony i w poczynaniach pro publico bono – odrzucony, wprowadzony w błąd, co naruszyło moje ( i nie tylko moje) dobra osobiste.

Kiedy po pokonaniu przeszkód technicznych seminarium z akademickim kwadransem się rozpoczęło – usłyszałem, że rezultatami projektu „Chcielibyśmy się pochwalić szerszej publiczności”.

Nie wiem, czy ujawniając ten cytat (zarejestrowany moim sprzętem) nie popełniam wykroczenia przeciwko zakazowi upublicznienia zawartości seminarium, ale w interesie publicznym – ryzykuję !

Okazało się w wyjaśnieniu, że interes publiczny, a nawet chęć pochwalenia się rezultatami, może być blokowana przez ochronę własności intelektualnej, każdego prelegenta- eksperta z osobna.

Jak ekspert się nie zgodzi, to żadnego interesu publicznego z jego własności intelektualnej , baaa- z projektu w interesie publicznym prowadzonego – nie będzie ! Taką wykładnię prawną mi wyłożono.

Dokonałem zatem analizy porównawczej projektów w Polsce i USA. Jako podatnik płacący w jakimś stopniu na projekty badawcze wykonywane w Polsce, na ogół nie mam dostępu do ich rezultatów (bo to podobno jest własność intelektualna wykonawcy, który to co zrobił za moje i innych podatników pieniądze, może trzymać w swojej szufladzie nie ujawniając jej zawartości).

Dlaczego własność, która winna być w gruncie rzeczy publiczna – przechodzi na własność prywatną ?

Natomiast rezultaty projektów wykonywanych np. w USA, na które nie płacę ani grosza, mogą mi być znane (przynajmniej w zarysie) jeśli mam takie zainteresowania.

Okazało się, że to zbyt szeroki problem jak na to seminarium (realizowane w ramach projektu !) a w gruncie rzeczy nie ma co porównywać, bo kultury prawne w USA i Polsce są odmienne ( tak wyłożyła profesor).

Niewątpliwie, bo kultura prawna w USA to jest kultura państwa wolnego, a w Polsce jest to kultura państwa zniewolonego, który z tej kultury do tej pory nie potrafił się wyzwolić.

Ja uważam, że jest co porównywać, aby wejść na drogę dobrej zmiany, także w systemie prawnym. Sądziłem, że młodzi eksperci właśnie pokażą jak na taką drogę wchodzić. Okazuje się jednak, że o wiele łatwiej wejść Polakom na Mount Everest, niż na drogę dobrej zmiany w Polsce i zmiana pokoleniowa nic w tej materii nie zmieniła.

Co więcej, pani profesor z Katedry Prawa Własności Intelektualnej na drodze obrony naszej kultury prawnej (czy raczej jej braku) chyba całkiem się pogubiła, bo w programie seminarium był także temat ‚Problematyka uznawania blogerów za dziennikarzy z perspektywy prawa USA’ z czego można wnioskować, że porównywanie obu tych kultur ma jednak sens.

Warto podkreślić, że ekspert od tego tematu nie miał najmniejszych nawet oporów, aby zezwolić na rozpowszechnienie swojego wystąpienia. Widać, że przesiąkł na dobre kulturą prawną USA. To budzi pewien optymizm.

Podczas seminarium omawiano absurdy prawa prasowego jeszcze z czasów PRL, ale poziom absurdu prawa prasowego w III RP – w ujęciu części ekspertów – został podniesiony do n-tej potęgi.

Ekspert publicznego seminarium powołując się na swoje dobra osobiste nie zezwala dziennikarzowi na upublicznianie swojego wizerunku, ani głosu, bo źle się czuje jak ten głos słyszy. Skoro sam siebie nie może słuchać, to jest ciekawe pod względem prawnym, czy bierze jednocześnie pod uwagę możliwość naruszania dóbr osobistych uczestników seminarium narażonych na jego wypowiedzi ?

Główną wykładnią i niewątpliwym, swoistym osiągnięciem tego seminarium ( i projektu ?) jest wejście ekspertów od prawa prasowego na drogę do uśmiercenia dziennikarstwa internetowego ( i nie tylko). Czy nie narusza to interesu publicznego ? Czy nie jest to działanie na szkodę projektu ?

Chciałbym wyrazić nadzieję, że w Polsce znajdują się mimo wszystko jeszcze eksperci prawni, którzy w interesie publicznym podejmą sprawę uśmiercania dziennikarstwa od strony prawnej i odnajdą drogę do dobrej zmiany w absurdalnym systemie prawnym.