Czemu profesor Śliwerski publicystycznie szczuje na nie – profesora ?

Czemu profesor Śliwerski publicystycznie szczuje na nie – profesora ?

Profesordoktorhabilitowanynaukipolskiej Bogusław Śliwerski, jak podaje baza ludzi nauki – kierownik Katedry Teorii Wychowania Uniwersytetu Łódzkiego, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, b. członek Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, aktualny członek Rady Doskonałości Naukowej, a więc człowiek nauki, wysoce uplasowany w hierarchii polskiego systemu akademickiego, dokonał ataku na innego człowieka nauki, także pedagoga, tyle że nie mającego władzy nad innymi i będącego obecnie w stanie spoczynku akademickiego, choć aktywnego w przestrzeni publicznej.

Atak nastąpił na codziennie aktualizowanym ( także w soboty i niedziele) blogu profesora’pedagog’ w dniu 13 czerwca 2019 r. w materiale zatytułowanym Herberta Kopca postmodernistyczna „szczujnia” publicystyczna

http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2019/06/herberta-kopca-postmodernistyczna.html

Na tym blogu widzimy coś w rodzaju apelu Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania’

Przypuszczalnie autor bloga skierował go tylko do osób chcących komentować to co on pisze, natomiast nie do siebie, stąd nie zrezygnował z umieszczenia materiału obrażającego kolegę po fachu.

Konsekwentnie nie zezwala umieszczać komentarzy pod swoim atakiem, które by zwracały uwagę panu profesorowi na niestosowności w tym materiale zawarte. Te zaś nie mogą aspirować ani do doskonałości naukowej, ani do etyki pedagogiki wychowawczej, w których to dziedzinach pan profesor jest ekspertem obdarzonym funkcjami decydenckimi.

Widocznie uznał, że skoro ma moc decydencką odnośnie doskonałości, pedagogiki i wychowania, to decyzje podjął, tak o opublikowaniu swojego materiału, jak i nie umieszczaniu komentarzy tę doskonałość podważających.

Ja w komentarzach starałem się umieścić taki tekst [ niestety na zrzucie jest tylko początek tego tekstu] który się nie ukazał [ nie przeszedł przez cenzurę profesora, dbającego aby wpisy były zgodne z jego standardami]:

tym niemniej w całości mój wpis umieściłem na moim profilu Facebooka, aby było mimo to wiadome, jak zareagowałem na to, co pan profesor powypisywał.

https://www.facebook.com/jozef.wieczorek ‚W czasach PRLu bywało, że za dyrdymały wypisywane przez członków CKK (podlegających polityce KC) stawiałem studentom 2 ( nauki przyrodnicze, a nie ideologiczne) i na podobne oceny zasługują też dyrdymały wypisywane przez członków CK w III RP.

Tekst członka CK, mimo że publicystyczny, nie zasługuje na pozytywną ocenę, bo tekst liczy co prawda ponad 13 000 znaków, ale nie wiadomo na czym te znaki się opierają. Prof. CK pisze o szczuciu, ale nie przytacza ani jednego zdania, które by dokumentowało, uzasadniało taką opinie i nie wiadomo czego ten tekst dotyczy.
A zatem jeno mamy do czynienia ze szczuciem na niewygodną z jakiegoś powodu [ z jakiego ?] dla prof. osobę, która go swoim jestectwem uwiera. Szczujnia profesora nie zasługuje zatem na uwagę, bo niby dlaczego coś takiego nobilitować jakąś polemiką.
Winien się tym jednak zająć jakiś rzecznik dyscyplinarny, aby zdyscyplinować profesora intelektualnie i moralnie i spowodować ujście powierza, gdyż z samego tekstu niejako widać jak się nadyma. Szkoda, że tego nie zilustrował jakimś selfie.
Na uwagę jednak zasługuje to co sam profesor, chyba przez roztargnienie, napisał o swoim tekście „może i posłuży komuś do analizy tego, jak nie należy wprowadzać czytelników w błąd„
Czekam zatem na stosowną analizę i przestrogę dla czytelników, którzy mogą być wprowadzeni w błąd takim tekstem.’

13” jest uważana przez lud pospolity za liczbę feralną, ale profesor jak na człowieka nauki – i to od doskonałości – przystało, nie wziął pod uwagę takiego przesądu i taki tekst popełnił, i to trzynastego’, chyba jednak tekst feralny – skoro do jego komentowania nie dopuszcza.

Merytoryczna polemika z tym co pan profesor powypisywał nie ma sensu, bo skoro tekst jest bez sensu, to nobilitowanie go też byłoby bez sensu, a nawet szkodliwe, a ja jednak jestem zwolennikiem doskonałości naukowej i jeszcze podczas wojny jaruzelsko-polskiej postulowałem aby szkodliwych dla nauki i edukacji profesorów przenosić w stan nieszkodliwości.

Niestety transformacja, także akademicka, poszła w zgoła odmiennym kierunku, stąd profesorów, i to szkodliwych, mamy moc, jeno nauka przez nich wytwarzana jakoś mocy nie ma.

Na to zwrócę uwagę, po raz kolejny, obywatelom zafascynowanym polskimi tytułami i nobilitacjami, choć zwracałem już na to wielokrotnie, na moim blogu akademickiego nonkonformisty – ale bezskutecznie.

Mam jednak prawo oczekiwać odpowiedzi na pytanie „Czemu profesor Śliwerski publicystycznie szczuje na nie – profesora ?” bo ja nie wiem, ale ja nie jestem ani profesorem, ani nawet bezkrytycznym miłośnikiem tytułów naukowych.

Czy moja wiedza zostanie przez profesora poszerzona ? Wszak jako etatowy i funkcyjny akademik ma obowiązek ją poszerzyć.

„Patrzym i widzym” – nawiązanie kontaktu intelektualnego obywatela z władzami akademickimi nie jest łatwe

uj 2019.jpg

„Patrzym i widzym” – nawiązanie kontaktu intelektualnego obywatela z władzami akademickimi nie jest łatwe

Od 27 września 2018 r. monitoruję i ujawniam losy mojego roszczenia informacyjnego

https://blogjw.wordpress.com/2018/12/12/czy-na-terytorium-uniwersytetu-jagiellonskiego-wprowadzono-stan-wojenny/

https://blogjw.wordpress.com/2019/01/29/analfabetyzm-akademicki-do-pilnej-likwidacji/

skierowanego do władz UJ dotyczącego zapytań o stan wojenny, komunizm, archiwa UJ i do tej pory to roszczenie obywatela, zgodne z prawem, nie zostało zaspokojone, co zgodne z prawem nie może być. Informowanie mnie, że na wszystko o co pytałem otrzymałem odpowiedź, obraża moją inteligencję.

IMG_20190214_103548.jpg

Cierpliwie złożyłem 28 lutego 2019 r. na dzienniku podawczym UJ kolejne pismo

28 lutego 2019

, które ujawniam w domenie publicznej, dla ilustracji funkcjonowania elitarnego sektora publicznego odpowiedzialnego za formowanie naszych elit. Warto się z nim zapoznać z refleksją.

Kraków, 28 lutego 2019 r.

Józef Wieczorek

ul. Mariana Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

prof. dr hab. med. Wojciech Nowak

ul. Gołębia 24
31-007 Kraków

W sprawie niezrealizowanego roszczenia informacyjnego

z dnia 27 września 2018 r. i 10 grudnia 2018 r.

Motto:

Patrzym i widzym: to, co jest, jest i jesce i to trza pedzieć,

ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Józek Zatłoka z Cyrwinnego

Uprzejmie dziękuję za list z dnia 7 lutego 2019 r., tym razem z czytelną pieczątką i podpisem, informujący mnie o tym, że rzekomo pismem z dnia 21 grudnia 2018 r. udzielono mi już odpowiedzi w pełnym zakresie [sic !], jakby negując całkowicie treść mojego ponownego roszczenia informacyjnego z 17 stycznia 2019 r. spowodowanego brakiem odpowiedzi merytorycznej, mającej moc prawną, na moje pierwotne roszczenie informacyjne.

Odwoływanie się do nieważnego pisma (bez czytelnego podpisu imieniem i nazwiskiem i z nieczytelną pieczątką ) jest nieporozumieniem i świadczy o arogancji/ignorancji ze strony władz UJ.

Jeśli urzędnik UJ nie potrafi się podpisywać imieniem i nazwiskiem, czy nie potrafi zrozumieć prostego, jasno napisanego pisma i merytorycznie na nie odpowiedzieć, to rektor w stosunku do takiego podwładnego winien wyciągnąć konsekwencje służbowe.

W pismach UJ wydrukowanych komputerowo a nie napisanym np. atramentem sympatycznym, którego bym nie potrafił odczytać, nie zauważyłem odpowiedzi na moje pytania, stąd nadal nie wiem:

czy na UJ był komunizm,

czy na UJ był stan wojenny,

czy na UJ była PZPR,

bo w historii UJ rozpowszechnianej w przestrzeni publicznej i polecanej do przyswojenia przez kandydatów na studentów UJ, takich informacji nie znalazłem i w związku z tym powstało moje roszczenia informacyjne, które do tej pory nie zostało zaspokojone.

Józek z Zatłoka, bohater „Filozofii po góralsku”, znanego na UJ ks. profesora Józefa Tischnera, jasno prawił Patrzym i widzym: to, co jest, jest i nimo prawa nie być i jesce i to trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Czytając „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” ‚patrzym i widzym’, że nie ma takiego słowa jak komunizm, więc logiczny z tego wniosek ‚ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Czytając ‚Dzieje’ ‚patrzym i widzym’, że nie ma w historii UJ czegoś takiego jak stan wojenny, więc logiczny z tego wniosek ‚ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

A ja się pytałem, czy na UJ był komunizm ? i czy był stan wojenny ? – czy nie ?! i odpowiedzi w listach, tak nieważnych, jak i ważnych z punktu widzenia prawnego takich informacji nie ma ! – „Patrzym i widzym i trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Informowanie mnie, że jest to czego nie ma jest dezinformacją, dowodem na brak zdolności rozumienia słowa pisanego/ analfabetyzm [?] odpowiadającego, na zapaść uniwersytetu …….

Uporczywe fałszowanie historii i jej propagowanie winno skutkować odebraniem akredytacji na taką działalność – szkodliwą społecznie. Autonomiczne fałszowanie historii nie może być tolerowane w systemie akademickim.

Nie otrzymałem też odpowiedzi na pytania dlaczego w Archiwum UJ nie ma wyników weryfikacji kadr akademickich r. 1982 i 1986, nie ma wyników działań komisji/rzeczników dyscyplinarnych w latach 80-tych, nie ma wyników pracy „komisji Wyrozumskiego” ‚mającej rozpoznać skalę represji i wyrządzonych krzywd pracownikom i studentom UJ w PRL–u ?

Chciałbym zauważyć, że UJ mimo autonomii obowiązuje prawo RP i konieczność poszanowania Konstytucji, która m. in. mówi:

Art. 61.

  1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
  2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
  3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
  4. Tryb udzielania informacji, o których mowa w ust. 1 i 2, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.

a

Art. 51.

3Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenie tego prawa może określić ustawa.

4.Każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.

I co ? UJ lekceważy sobie Konstytucję RP i taki sposób postępowania władz UJ nie zmienił się od lat i to bezkarnie:

np. w 18 marca 2008 r. pismem L. dz. 18/03/2008/1 zwracałem się na postawie art. 51 Konstytucji z roszczeniem informacyjnym dotyczącym m. in. dostępu do wszystkich dokumentów dotyczących mojej osoby, będących w posiadaniu UJ, na co otrzymałem 18. 04. 2008 odpowiedź [ZRP-0461/12/2008] że władze zwróciły się do jednostek UJ w sprawie odszukania dokumentów a 11 lipca 2008 pismem ZRP 0461/29/2008 otrzymałem odpowiedź, że inne jednostki poza Działem Spraw Osobowych UJ nie potwierdziły posiadania dokumentów, choć Dział Osobowy posiadał tylko przetrzebioną moją teczkę osobową (w momencie wypędzania mnie z uczelni kończyła się na wiośnie 1980 r. – a potem nastąpił okres post-historii, zarazem post-prawdy) . Faktem jest, że inni mieli dostęp do dokumentów np. mgr. Ługanowski – a ja nie !

I to bezprawie opisywane/dokumentowane przeze mnie w domenie publicznej m.in. https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ trwa do dnia dzisiejszego.

Chciałbym także zauważyć, że w „ INWENTARZ AKT DZIAŁU ORGANIZACJI UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO 1970-2013 SYGNATURA: DO 1-82 opracowała: Agnieszka Niedziałek http://www.archiwum.uj.edu.pl/documents/1445705/2350539/DO/27803fb7-c18f-402f-b029-fe083b356c1e figuruje :

DO 5

Stała Rektorska Komisja ds. Etyki Nauczycieli Akademickich, 1999-2003, 2005. (Sprawy: prof. dr hab. Andrzeja Chwalby, dr Józefa Wieczorka, prof. Sylwestra Wójcika, p. Wojciecha Jakubowskiego, Fundacji dla UJ, prof. Lecha Witkowskiego, mgr Zofii Cześnikiewicz, prof. dr hab. Bogusława Bobka, sytuacja w Katedrze Prawa cywilnego). Protokoły posiedzeń, 1999-2001 „

Nie ma natomiast w inwentarzu archiwum UJ dokumentacji haniebnych czynów politycznej weryfikacji kadr akademickich z końca roku 1986 r. kiedy anonimowa komisja weryfikacyjna negatywnie mnie oceniała, bez kryteriów merytorycznych i bez podpisów imieniem i nazwiskiem ( analfabeci ?!) i to bezprawie zorganizowanej grupy przestępczej, realizującej z przyczyn politycznych weryfikację kadr niewygodnych dla przewodniej siły narodu, nie zostało anulowane, lecz utrzymane w mocy !

a trzeba zauważyć , że

Art. 44.Konstytucji RP : mówi

Bieg przedawnienia w stosunku do przestępstw, nie ściganych z przyczyn politycznych, popełnionych przez funkcjonariuszy publicznych lub na ich zlecenie, ulega zawieszeniu do czasu ustania tych przyczyn.

Przestępstwa politycznej weryfikacji kadr akademickich prowadzącej do wielkiej czystki akademickiej i luki pokoleniowej w systemie akademickim, zapaści polskich elit winny być ścigane do dnia dzisiejszego z urzędu – a nie są !

Ukrywanie przez uczelnie, w tym uczelnią wzorcową dla innych – UJ, faktów z okresu PRLu wskazuje na winnych tych haniebnych poczynań i zapaści systemu akademickiego w III RP, mimo ogromnego przyrostu pięknych nieruchomości akademickich, ilości ‚udyplomowianych’ i utytułowanych, oraz dziesiątki a nawet setki razy większych uposażeń biednych kadr akademickich [ np. w obecnych warunkach biedy akademickiej Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ma w sumie –33 300 tys. złotych brutto miesięcznie – Jawne, ale wcale nie publiczne – sprawdzamy zarobki rektorów – https://konkret24.tvn24.pl/polityka,112/jawne-ale-wcale-nie-publiczne-sprawdzamy-zarobki-rektorow,908323.html?fbclid=IwAR3Diymc-rUNtxAcA-FocIWPAQ6ycicZUc5FqQCcoD2uPEyW_32Zx7Q13k4] i jak wiadomo bieda jest główną bolączką uniwersytetu, co musi budzić wyrazy współczucia.

Z obecnego stanu realizacji mojego roszczenia informacyjnego wynika, że ‚Konstytucja dla nauki’ w żaden sposób nie zmienia ani patologicznej polityki historycznej, ani patologicznej polityki kadrowej uczelni.

Czy władze UJ autonomicznie podejmą rzetelną próbę wydostania się z tej zapaści ?

Nadal czekam na realizację mojego roszczenia informacyjnego informując o obecnym stanie rzeczy organy kontrolne, dla sprawdzenia czy jakiekolwiek organy państwa tak naprawdę kontrolują to co się dzieje na uczelniach.

Moje działania obywatelskie na rzecz naprawy systemu akademickiego [ także na UJ] , prowadzone przy nakładzie 0 zł z kieszeni podatnika,

ujawniam w domenie publicznej na moim blogu akademickiego nonkonformisty https://blogjw.wordpress.com/ i linkowanych tam opracowaniach [ kilkanaście tomików, kilka internetowych stron stowarzyszonych, wiele rejestracji audio …….]

Z oczekiwaniem na merytoryczną reakcję na moje roszczenie informacyjne

Józef Wieczorek

P.S.

W przypadku trudności ze zrozumieniem mojego słowa pisanego – co nadal jest faktem – proszę o wyznaczenie mi terminu spotkania, abym mógł za pomocą słowa mówionego moje roszczenie objaśnić.

Józef Wieczorek

Senat UJ na froncie walki z nienawiścią ! A zatem oczekuję na poparcie ze strony UJ.

ujnaopak

Senat UJ na froncie walki z nienawiścią !

A zatem oczekuję na poparcie ze strony UJ

Na stronach UJ czytamy [https://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/141868746] „30 stycznia 2019 r. Senat UJ przyjął uchwałę w sprawie sprzeciwu wobec mowy nienawiści w przestrzeni publicznej.” a na końcu uchwały wielce obiecujące oświadczenie, które przyjąłem z uznaniem, bo napełnia mnie nadzieją – otóż czytamy: „deklarujemy solidarność i wsparcie w zachowaniu należytych standardów debaty publicznej „ „ Popieramy każdą postawę, w której racjonalność argumentów bierze górę nad argumentami siły – zgodnie z naczelną maksymą Uniwersytetu Jagiellońskiego „Plus ratio quam vis”.

Mamy zatem wspólny cel, rzecz w tym, żeby go zrealizować z sukcesem.

Otóż jako pokrzywdzony na UJ, w ramach politycznych weryfikacji kadr przez tajne gremia w epoce jaruzelskiej, przez ponad 30 już lat nie mogę się doczekać solidarności i wsparcia ze strony zarządzających UJ, stroniących od należytych standardów debaty publicznej, a nawet od jakichkolwiek przejawów debaty, nie mówiąc o ujawnieniu faktów, które powinny być jej przedmiotem i fundamentem. [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ]

Przez lata wykazywałem i ujawniałem w domenie publicznej postawę, w której racjonalność argumentów brała górę nad argumentami siły. Natomiast argumenty siły, nie bacząc na argumenty merytoryczne, sprzecznie z naczelną maksymą Uniwersytetu Jagiellońskiego „Plus ratio quam vis” były używane wobec mnie. Przejawem łamania tej zasady i przedkładania siły nad rozum, było – jak się okazuje po latach – dożywotnie wypędzenie mnie z Uniwersytetu Jagiellońskiego, destrukcja – z nienawiści – mojego warsztatu pracy, mojej szkoły formowania młodych naukowców.

W roku Wielkiego Jubileusz UJ 2014 ujawniłem mój głos w debacie publicznej [ https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/02/09/jak-senat-uj-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/comment-page-1/] informując społeczność, nie tylko akademicką,Jak Senat UJ kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS”, wyrażając zarazem dezaprobatę wobec stosowania naczelnej maksymy UJ na opak:Autonomia uczelni, nie może oznaczać, że mamy do czynienia z państwem w państwie, w którym autokratyczne władze mogą z każdym pracownikiem i jego warsztatem pracy naukowej zrobić co tylko zechcą, bez żadnych konsekwencji, żądając przy tym poszanowania ich ‘autorytetu’ , lojalności, no i kasy – na swe poczynania nie podlegające kontroli.

Niestety władze UJ pozostały głuche na mój głos, jak i wykazały zdecydowaną solidarność i wsparcie dla tych postaw, w których argument siły brał górę nad racjonalnością argumentów.

Żadnych argumentów, które by mogły stać się podstawą należytej debaty publicznej ze strony UJ nie było – widocznie UJ ich nie ma.

Należyte standardy debaty publicznej” do tej pory nie są wdrażane w życie akademickie, i nie tylko akademickie, przez wzorcową, najstarszą i najbardziej prestiżową polską uczelnię .

Ja natomiast, bez publicznego deklarowania solidarności i wsparcia dla walczących o zachowanie należytych standardów debaty publicznej, taką solidarność ujawniałem i wsparcie okazywałem, o czym świadczą m. in. moje działania i teksty ujawniane w domenie publicznej [ m.in. Niezależne Forum Akademickie – Sprawy Ludzi Naukihttp://nfapat.wordpress.com/, Mediator Akademicki Kontra Mobbing http://nfamob.wordpress.com/, Blog akademickiego nonkonformisty –https://blogjw.wordpress.com/ …..]

Popieram każdą postawę, w której racjonalność argumentów bierze górę nad argumentami siły – zgodnie z naczelną maksymą Uniwersytetu Jagiellońskiego „Plus ratio quam vis”, ale solidarności i wsparcia ze strony zarządzających uczelnią do tej pory nie miałem. Co więcej, nie zdołałem nawet odczuć, że nienawiść skierowana wobec mnie i ujawnianych oraz respektowanych przeze mnie wartości – zmalała.

Raczej odbieram, że jakiś demon nienawiści zawładnął sferą akademicką mojej uczelni, prowadząc do zaślepienia i niedowładu intelektualnego, a nade wszystko moralnego.

Fakt, że podważałem przewodnią siłę narodu sterującą uczelnią, ale czyniłem to w dobrej wierze, widząc, że uczelnia jest sterowana w złym kierunku – ku upadkowi, co wkrótce po moim wypędzeniu okazało się niemal proroctwem. Wszak ‚rektor UJ alarmował opinię publiczną, że z powodu niedosytu środków uczelnia więdnie ! stoi nad przepaścią, co jest bardzo niewygodną pozycją, bo trzeba iść naprzód !’ [ Dlaczego wzorcowa dla innych uczelnia po wyrzuceniu mnie nie kwitnie ?https://blogjw.wordpress.com/2014/10/09/dlaczego-wzorcowa-dla-innych-uczelnia-po-wyrzuceniu-mnie-nie-kwitnie/ ]

Dobrze by było spojrzeć na tę sytuację w ujęciu historycznym, które winno być znane zarządzającym wiekową w końcu uczelnią.

Otóż, jak wiadomo, carowie mający władzę absolutną, gnębiący Polaków, tych którzy ośmielali się kwestionować ich przewodnią siłę w zniewalaniu narodów, wypędzali z nienawiści na Syberię. Jednakże kiedy zesłańcy z pasji naukowej przystępowali do badań geologicznych Syberii – ograniczam się dla jasności do porównań z mojej dziedziny – car z nienawiści rezygnował, wspierając ich w dziele poznania naukowego Syberii [ np. casus Jana Czerskiego] i na tym dobrze wychodził, bo te badania i to wsparcie, zaowocowały odkryciem wielu bogactw naturalnych, dzięki czemu car mógł autonomicznie panować. Rezygnacja z nienawiści, miała swoje racjonalne uzasadnienie i przynosiła pozytywne skutki.

Takich objawów niestety nie zauważyłem – mimo upływu lat i zmiany pokoleniowej, a nawet transformacji ustrojowej – u panujących na uniwersytecie. Tak jakby nie byli w stanie wyzwolić się z nienawiści, z zaślepienia, z zapaści intelektualnej i nade wszystko moralnej.

Nie znaczy, że nie nawiązują do standardów carskich. Nawiązują, ale niestety do tych z czasów samodzierżawia cara Piotra I, którego ukaz z 2 grudnia 1708 roku mówił: „Podwładny winien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszył przełożonego”.

Odnosi się wrażenie, że mimo odzyskania przed 100 laty niepodległości, mimo odzyskania autonomii uniwersytetu w III RP, ukaz ten na polskich uczelniach – także, o dziwo na UJ – nadal obowiązuje i skutkuje nienawistnymi poczynaniami wobec podwładnych, którzy pojmowaniem spraw akademickich, i nie tylko akademickich, peszą/peszyli przełożonych.

Może to i dobrze, że senat UJ chce rozwinąć front walki z nienawiścią. Rzecz w tym, że winien go jasno zidentyfikować, i wcześniej wykazać, że sam zdołał przełamać front własnej nienawiści wobec niewygodnych. Jak do tej pory oznak takiego wewnętrznego przełamania nie zauważyłem.

Ja swoje wsparcie i solidarność dla walki z nienawiścią rujnującą życie akademickie, nie tylko na UJ, wielokrotnie deklarowałem.

Cel jest wspólny, więc oczekuję wewnętrznego przełamania, dania świadectwa przyzwoitości, i solidarnego poparcia, aby cel zrealizować z sukcesem.