Wymusić mobilność akademików!

Wymusić mobilność akademików!

W nowym roku akademickim większość akademików wróciła do tych samych miejsc pracy, z którymi była związana w roku ubiegłym, a nawet przez wiele wcześniejszych lat, często od studiów. Wygląda to tak, jakby byli do konkretnej uczelni wręcz przypisani, choć takiego prawa nie ma. Przypisanie dawniej chłopów do ziemi nie służyło rozwojowi, więc takie prawo na szczęście zostało zniesione, podczas gdy w domenie akademickiej choć nie było nigdy wprowadzone, w praktyce przywiązanie – i to od studenta do rektora – do tej samej uczelni jest jednak faktem. To tworzy znakomite warunki do wyplatania pajęczyny akademickiej, ale gorsze do tworzenia nauki i edukacji na wysokim poziomie. Przenikające się pajęczyny – sieci nieformalnych, towarzyskich, rodzinnych powiązań – do których nikt z zewnątrz nie ma dostępu, tworzą po prostu układ zamknięty i w praktyce niereformowalny, jak widać ze skutków wielokrotnych prób tzw. reform akademickich.

Lata mijają, reformy następują, a układy, pajęczyna akademicka, pozostają. Co prawda w okresie transformacji wielu akademików stało się nomadami wędrującymi na dogodnych trasach, między odległymi nawet uczelniami, aby powiększyć sobie konta bankowe, lecz pozostawali przywiązani do uczelni macierzystych stanowiących trampoliny do ich karier akademickich. Rzecz jasna w ramach uplecionej żmudnie przez lata pajęczyny. Ten stan rzeczy wykształcił coś na kształt nauki wsobnej (wsobne konkursy, awanse, debaty, dyskusje, recenzje…), a do reformy typu japońskiej Meiji nie doszło.

To zapewniło spokój wewnętrzny naszych utytułowanych, korytarzowych profesorów, ale naukowo pozostaliśmy daleko w tyle, co pokazują nie tylko rankingi światowe.

Jeśli nie zostanie wymuszona mobilność, na przykład poprzez zakaz zatrudniania w tej samej uczelni co najmniej przez pięć lat jej doktorskich absolwentów, to o poprawie notowań naszych uczelni nie ma co nawet marzyć. Warunki ekonomiczne nie mogą być przeszkodą w mobilności, bo trzeba pamiętać, że ta zwykle jest wymuszana przez biedę

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 26 października 2022 r.

Browary szansą uczelni?

Browary szansą uczelni?

Szkolnictwo wyższe toczą liczne plagi, w tym zaraźliwy trąd, który jeszcze w PRL opanował pałac nauki, wraz z pałacem sprawiedliwości. Liczne reformy w III RP tego nie naprawiły i domena akademicka w czasie obecnego kryzysu jest w opałach.

Przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego w Krakowie odbyła się konferencja „Przyszłość szkolnictwa wyższego” zarejestrowana na YouTube (ponad 10 godzin!), lecz nie wzbudziła większego zainteresowania. Liczba odsłon zapisu spotkania wielu rektorów ledwie przekroczyła 100, gdy szkół wyższych mamy niemal 400, a etatowych akademików około 100 tys. Zdumiewające lekceważenie. Uczelnie podobno są na skraju przepaści (zresztą od początku III RP) i nikogo nie obchodzi ich przyszłość?

Rektorzy martwili się małym zainteresowaniem społecznym domeny akademickiej, co jest faktem, ale fakt swej odpowiedzialności za ten stan rzeczy taktownie pomijali, choć pod Deklaracją Społecznej Odpowiedzialności Uczelni widnieje 160 podpisów.

Były jednak głosy zasadne, podkreślające konieczność rozszczelnienia systemu blokującego rozwój młodych talentów. Mamy ludzi wybitnych, sprawdzają się za granicami, ale u nas giną w sztywnym systemie, i nie tylko finanse są tego przyczyną. Czesi czy Węgrzy mają lepsze efekty. Liczne u nas stopnie i tytuły nie interesują potencjalnych zagranicznych współpracowników. W nauce liczy się jakość, a nasze tytuły tej jakości nie gwarantują.

Rektorzy – w czasach niepewnych – spodziewają się nieznanych jeszcze plag egipskich, ale jakoś pomijają liczne, znane już plagi akademickie, które rujnują domenę, co od lat staram się naświetlać, dzieląc się moimi opiniami. Rektorzy wskazywali na niski prestiż polskich uczelni, daleko plasujących się w rankingach światowych, a przy tym nie wzbudzających większego zainteresowania podmiotów gospodarczych. Rektor AGH zauważył jednak poprawę prestiżu jego uczelni po uruchomieniu własnego browaru. Może to jest szansa dla polskich szkół wyższych? W końcu słynny browarnik, mistrz Jan Heweliusz, coś w nauce też zrobił, i to światowej.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 19 października 2022 r.

Inauguracja lewackiego hejtu

Inauguracja lewackiego hejtu

 Nowy rok akademicki rozpoczęty, mimo obaw co do funkcjonowania uczelni przed nadchodzącymi chłodami. Może studiowanie będzie okresowo zdalne, jeśli finanse się skończą, nawet gdy pandemia w tym roku nie nadejdzie. Póki co, profesorowie 1 października odważnie wkroczyli w przestrzeń publiczną, przystrojeni w różnobarwne togi, demonstrując swoją obecność w życiu miast.

Barwne korowody akademików na ulicach Krakowa mogli obserwować zwykli mieszkańcy, choć było ich niewielu, chyba mniej od maszerujących akademików. Inaczej jest na pochodach 11 listopada czy 3 maja, w których akademików trudno wypatrzeć, a mieszkańców akademickiego miasta idą tłumy. Nie widać integracji profesorów ze zwykłymi zjadaczami chleba, choć oczekują od nich wsparcia finansowego, bo w warunkach kryzysu sami są bezradni.

Uczelnie przeszły kolorystyczną transformację, ale ta ich nie wprowadziła na drogę do samodzielnej egzystencji, a utracili rolę drogowskazów dla mniej oświeconych. W ciągu ostatnich 70 lat wiodąca polska uczelnia przebyła symboliczną drogę od Karola Wojtyły (wykładowcy etyki na UJ w 1953 roku) do Jana Hartmana (wykładowcy etyki w 2022 roku), ale i ta droga jest kontestowana, jako zbyt mało lewacka. UJ popiera organizację „Tęczuj”, marsze równości, mimo biedy prowadzi studia genderowe zabezpieczane przez dział Bezpieczeństwa i Równego Traktowania. A ekscesy prof. Jana Hartmana, dr Samuela Nowaka, jak i studenta Franka Vetulaniego uchodzą bezkarnie.

Podczas inaugurującego rok akademicki podchodu przed Collegium Novum, „Kolektyw Równoważnik”, z chyba najbardziej obecnie znanym studentem UJ Vetulanim zaopatrzonym w tęczową flagę, obrzucał kadry w togach lewackim hejtem. „Kolektyw” już wcześniej wyrażał sprzeciw wobec umieszczania w oficjalnym programie mszy katolickiej zgodnie ze „zgniłą” (ich zdaniem) tradycją UJ. Czy tolerancja wobec pełnego nienawiści lewackiego hejtu, tak studentów, jak i profesorów, nie ma żadnych granic? Czym zasłyną oni w ciągu nowego, kryzysowego roku akademickiego?

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 12 października 2022 r.