Rankingowa euforia rektorów

Rankingowa euforia rektorów

W sam raz na obchody jubileuszu powołania KRASP ogłoszono ranking uczelni z całego świata (QS World University Rankings 2023). Zidentyfikowano w nim 22 uczelnie z Polski, co rektorzy uważają za osiągnięcie imponujące (sic!), zważywszy na fakt, że obecnie mamy ponad 300 uczelni z nazwy wyższych, w tym sto kilkadziesiąt publicznych. Czyli mniej niż 10 proc. naszych uczelni zdołano wyłowić z morza uczelni całego świata.

Dwie polskie uczelnie (UJ, UW) zostały sklasyfikowane pod koniec trzeciej setki, co jest największym osiągnięciem ostatnich lat i Gowin zaciera wręcz ręce uważając, że ten „sukces” to skutek wprowadzenia jego Konstytucji dla nauki. Media kontekstu rankingu nie analizują i powielają zachwyty rektorów, nie wspominając nawet, że wśród wyżej notowanych od naszych najlepszych są uczelniez Ameryki Łacińskiej (Kolumbia, Chile, Meksyk) czy z Azji (Kazachstan, Oman, Liban, nie licząc wielu z Chin, Japonii, Tajwanu), a i uczelnie z Bangladeszu, Kenii czy Ugandy są na podobnych pozycjach co większość z klasyfikowanych najlepszych polskich uczelni.

Ranking pokazuje, że nie ma prostego przełożenia ekonomicznego statusu państwa na poziom uczelni i na przykład uczelnie z bogatego Kuwejtu nie należą do czołówki światowej, a nawet są słabsze od polskich najlepszych. Widać więc, że nie w pieniądzach jest pies pogrzebany, a te traktuje się jako przyczynę słabości polskich uczelni.

Z europejskich, bogatszych od naszych, kilka włoskich jest wyżej notowanych niż nasze dwie najlepsze, a mimo to włoski świat akademicki jest zaniepokojony sytuacją w domenie akademickiej, szukając przyczyn innych niż fi nansowe. Dlatego wdraża w życie operację „Universita bandita”, aby zlikwidować patologie obniżające poziom nauki i elit krajowych.

 A u nas, zamiast podobnej operacji mamy akceptację takiego stanu rzeczy i euforię, że wśród tysiąca uczelni świata zmieści się kilkanaście naszych.

Tekst opublikowany 22 czerwca 2022 r.

Jak uleczyć trąd (w polskiej nauce)? Nowa publikacja Józefa Wieczorka na temat polskiej nauki!

Jak uleczyć trąd (w polskiej nauce)? Nowa publikacja Józefa Wieczorka na temat polskiej nauki!

vod.gazetapolska.pl

Jest już dostępny w sieci wywiad, jaki ze mną przeprowadził red. Jacek Liziniewicz, na temat tej straszliwej choroby, która od lat toczy domenę akademicką w Polsce. Przez dwa lata zajmowano się pandemią koronawirusa, która dotknęła także domenę akademicką [wprowadzono m.in. trzymanie się z dala od uczelni, co się bardzo spodobało tak nauczanym jak i nauczającym !] a trądem nikt się nie zajmuje i zastosowano [niemal powszechnie, a w szczególności w Krakowie, gdzie przed 35 laty stwierdziłem jego ognisko] metodę przemilczenia [ cancel culture – antykultura unieważniania], co nie prowadzi do jego uleczenia. Po niedawnym wywiadzie w Poznaniu [https://youtu.be/U2IvU6oNbsA] i w TV Republika [https://youtu.be/Uof_60iR3SM] kolejna rozmowa na temat Trądu, która mam nadzieję spowoduje rezygnację ze stosowania antykultury unieważniania i zwróci uwagę na konieczność podjęcia odpowiednich środków w celu jego uleczenia. To ważne dla Polski!

Książka Trąd w Pałacu Nauki | Blog akademickiego nonkonformisty – Józefa Wieczorka (wordpress.com) jest dostępna w:

Sklep Gazety Polskiej
ul. Filtrowa 63/43
02-056 Warszawa
Polska
Zadzwoń do nas: 722 111 655
Napisz do nas: sklep@gazetapolska.pl

Księgarna ZBROJA https://ksiegarniazbroja.pl/
31-004 Kraków, pl. Wszystkich Świętych 9
pon. – piątek 11-19.00
tel/ 692-308-776 https://www.facebook.com/KsiegarniaZbroja/

Księgarnia Akademicka

ul. św. Anny 6

31-008 Kraków

tel. 12 421 13 87

https://akademicka.pl/

Tam można także nabyć II wydanie [ zmienione, uzupełnione] wcześniejszej mojej książki „Plagi akademickie”. – Plagi akademickie | Blog akademickiego nonkonformisty – Józefa Wieczorka (wordpress.com)

Nie tylko studenci się zorientowali

Nie tylko studenci się zorientowali

Kończy się rok akademicki, już od kilku miesięcy nie zdalny, ale jakoś w czasie pandemii, a nawet wcześniej, wielu młodych ludzi się zorientowało, że lepiej trzymać się z dala od uczelni. Stąd zainteresowanych studiowaniem jest coraz mniej. Daleko do rekordów sprzed kilkunastu lat, kiedy studiowało blisko 2 mln młodych ludzi, podczas gdy obecnie niewiele ponad milion.

Fakt, że mamy niż demograficzny, ale nie wszystko on tłumaczy. Nie wszędzie dyplomy są potrzebne. Żeby mieć zatrudnienie, trzeba coś umieć, a ukończenie wielu kierunków studiów takich gwarancji nie daje. Dyplomowanie studentów więcej daje kadrze uczelnianej i są takie kierunki, z których kadry utrzymują się całkiem nieźle (choć narzekają jak zawsze, że mają głodowe pensje, bez względu na to, ile zarabiają), ale trudno spotkać absolwenta, aby po takim kierunku miał utrzymanie w swoim zawodzie.

Tak jest na przykład z modną geoturystyką i nawet w Tatrach, gdzie przewijają się corocznie miliony turystów, jakoś nie ma agencji od geoturystki kwalifikowanej i te rzesze turystów bezsensownie stojący w wielogodzinnych kolejkach, aby wjechać na Kasprowy czy wejść na Giewont, w najmniejszym nawet stopniu nie są zainteresowane, po czym idą, skąd te Tatry się wzięły, jak są zbudowane i na co znajomość tego może się przydać.

W Polsce, gdzie ludzi od lat interesowało zdobywanie dyplomów, a niekoniecznie należytej wiedzy, i na takiej bazie rozwijano uczelnie, tak to już jest. Rozwija się świadomość, że nasze uczelnie są w stanie zapaści, a ideologia dominuje znowu nad nauką i chodzi głównie o to, aby wszystkich wyrównać za pomocą walca ideologicznego, jak to drzewiej bywało. Kto woli pozostać w kręgu cywilizacji łacińskiej i nastawia się na poznawanie prawdy, studiowanie na wiele mu się nie przyda, a studia, choć bezpłatne, niemało kosztują.

Warto jednak studiować, jak się chce być politykiem, bo bez dyplomu magistra, a przynajmniej licencjata, już nie można zostać ministrem, choć do niedawna mieliśmy prezydentów nie magistrów, a nawet bez matury.

Tekst opublikowany 15 czerwca 2022 r.