Promocja naukowych bzdur nadal w cenie

Promocja naukowych bzdur nadal w cenie

Jest zdumiewające, że w czasach niebywałego postępu naukowego, wybitnego wzrostu wykształcenia (formalnego) społeczeństwa, naukowe bzdury są tak często, a nawet niemal powszechnie, przyjmowane i rozpowszechniane. Podobno 28 proc. Polaków uważa, że pierwsi ludzie żyli razem z dinozaurami. Tak wynika z niedawnych badań na temat postaw społeczeństwa wobec nauki. Do tych Polaków należy także osoba kierująca w XXI wieku rządem dużego europejskiego kraju – pani Ewa Kopacz, która przed kilku laty objaśniała tragiczne skutki obrzucania kamieniami dinozaurów przez naszych przodków. No cóż, nie należy się dziwić, że miała demokratyczne poparcie w swej politycznej karierze.

Na takiej drodze edukacji naszego społeczeństwa istotną rolę odgrywają wydawcy, jak i dystrybutorzy książek – naukowych bzdur, nieraz dostępnych, promowanych w księgarniach naukowych. Taki stan rzeczy udokumentowałem kilka dni temu w najlepszej naukowej księgarni Krakowa, gdzie na poczesnym miejscu, wśród rzeczywiście naukowych pozycji, a nie w dziale „kurioza”, zauważyłem niezbyt grubą książkę (niecałe 400 stron), w niebanalnej cenie 59.90 zł, pod znamiennym tytułem „Pomyłki badaczy dziejów Ziemi” autorstwa Hansa Joachima Zilmera, podobno słynnego geologa. Udowadnia on – jak reklamuje okładka książki – że dinozaury i ludzie żyli razem, czyli tezę lansowaną przez samą premier Kopacz. Autor podważa naukowy obraz świata, niejako dyskredytując zarazem także mnie, w końcu geologa, co prawda nie tak znanego i poczytnego jak autor, ale wykładającego przez lata dzieje Ziemi i życia na niej, w których to wykładach nie było ani słowa o współżyciu gatunku Homo sapiens z dinozaurami.

Rzecz jasna, taka moja (nie)wiedza i podburzanie studentów do jej opanowania, do myślenia, i to krytycznego, nonkonformizmu naukowego wykluczyła mnie z systemu akademickiego, jako negatywnie wpływającego na młodzież. Nasz system, także wydawcy, takich nie tolerują, promując za to bzdury naukowe, wśród licznych plag akademickich.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 27 kwietnia 2022 r.