Uczelnie tajnego funkcjonowania

Uczelnie tajnego funkcjonowania

Polskie uczelnie publiczne funkcjonują dzięki finansowaniu z budżetu (kieszeni podatnika), ale podatnik nie ma zbyt wielu szans, aby się dowiedzieć, na co tak naprawdę uczelnie te jego pieniądze wydają i jaki jest w tym interes publiczny. 

Autonomiczne uczelnie mają skłonność do tajnego funkcjonowania. Utajniają nie tylko swoją historię, nie ujawniają, skąd się wzięły obecne kadry akademickie, a także jak są obecnie rekrutowane.

Dostęp do informacji o ustawianych konkursach na etaty jest blokowany, podobnie o projektach badawczych. Domagając się przez lata tych danych, sukcesu nie odniosłem, ale przecież obywateli w Polsce mamy więcej.

Próbę dotarcia do informacji na temat ideologizacji życia akademickiego na Uniwersytecie Jagiellońskim podjęło ostatnio kilka organizacji pozarządowych. Zadano władzom UJ kilkanaście logicznych i prostych pytań w sprawach bulwersujących dla części polskiego społeczeństwa. Na UJ utworzono Dział ds. Bezpieczeństwa i Równego Traktowania – Bezpieczni UJ, o niejasnych/nieznanych naukowych i finansowych podstawach funkcjonowania. Dział ten koncentruje się na problemach płci i seksualności, a jest raczej obojętny na dyskryminację/bezpieczeństwo osób o odmiennej – od obecnie preferowanej – orientacji moralnej i intelektualnej.

Pytania organizacji miały dużą wagę społeczną, wskazywały na przedkładanie ideologii nad naukę na UJ, wyrażały zatroskanie degradacją uniwersytetu – kiedyś chluby Polaków. Odpowiedzi jednak odmówiono, uzasadniając, że podniesione problemy nie są szczególnie istotne dla interesu publicznego.

I takie są standardowe odpowiedzi (o ile w ogóle są) na pytania obywateli, którzy widocznie nie wiedzą, jaki jest publiczny interes, bo ten autonomicznie – nie oglądając się na „pospólstwo”, widocznie niedouczone – wyznaczają władze uczelni i obywatelom nic do tego!

Ci, dla interesu publicznego, mają płacić jeno podatki, a uczelnie mają być jak najlepiej finansowane, oczywiście bez kontroli społecznej!

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 24 LISTOPADA 2021

(Nie)akademickie Święto Niepodległości


(Nie)akademickie Święto Niepodległości

11 listopada obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości, niestety nie bez przeszkód (niby)prawnych, a liczne prowokacje anty-Polaków zakłócają przebieg świętowania kolejnych rocznic odzyskania niepodległości.

No cóż, postępowcy wręcz alergicznie reagują na słowo „naród”, a tych, którzy noszą biało-czerwone flagi, traktują jako nacjonalistów czy wręcz faszystów. Natomiast sprzyjają marszom i flagom tęczowym, a tych na Marszach Niepodległości się nie nosi.

Co najmniej powściągliwie na obchody tego święta reagują środowiska akademickie, mimo że akademicy brali aktywny udział w odzyskiwaniu niepodległości przed 100 laty i z sukcesami pracowali na rzecz odrodzonej po latach zniewolenia Polski. Porzucali intratne stanowiska, spokojną pracę naukową na zagranicznych uniwersytetach, aby pracować dla Niepodległej.

Takiej reakcji nie było po odrzuceniu przez naród zniewolenia komunistycznego po 1989 roku. Nasilił się wręcz exodus kadr akademickich (każdego szczebla) prowadzący do jeszcze większego zubożenia elit potrzebnych do budowy wolnej Polski.

 Na ogół akademicy nie biorą udziału w obchodach święta niepodległości, nie mieszają się z narodową „gawiedzią”, choć na swoje święta akademickie chętnie paradują po ulicach w togach i gronostajach. Również wygląd gmachów uniwersyteckich w święto niepodległości (czy inne święta narodowe) może budzić konsternacje, bo flagi narodowe – jeśli na nich są – to jakoś poukrywane wśród innych flag, o ile nie są zastępowane flagami tęczowymi.

Na stronach lewackiego amerykańskiego Uniwersytetu Harvarda można obserwować wystawione na widok publiczny i edukacyjny fotoreportaże z krakowskiego Marszu Niepodległości, z morzem polskich flag narodowych. Polskie uczelnie takich obrazów ani ich autorów nie chcą znać.

 Nasze uczelnie są jeszcze bardziej postępowe, realizując swoje autonomiczne projekty wyzwolenia się od przeszłości, wdrażając z sukcesami (anty)kulturę kasowania, także Narodowego Święta Niepodległości.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 17 listopada 2021 r.

Plaga mobbingu atakuje

Plaga mobbingu atakuje

Od 20 lat alarmowałem o negatywnych skutkach mobbingu dla domeny akademickiej. Podnosiłem, że jest to niepożądana, lecz skuteczna metoda negatywnej selekcji kadr akademickich. Wykazywałem też, że skutki mobbingu bywają bardziej negatywne w domenie niż brak pieniędzy!

Niestety, bez reakcji tych, którzy niedostatek pieniędzy uważają za jedyną plagę akademicką. Niektórzy na samo słowo „mobbing” reagują alergicznie, co nie sprzyja działaniom antymobbingowym.

Fakt, że mobbing to zjawisko nieostre, trudne do należytego ujęcia prawnego, lecz niejedna z plag akademickich taka jest. Na początku wieku założyłem chyba pierwszą stronę internetową o mobbingu akademickim, funkcjonującą do dziś.

Napisałem książkę o konieczności działań antymobbingowych, co dotarło do ministerstwa i Sejmu, ale i tak przez lata wielu mobbingowanych zwracało się do mnie (osoby prywatnej, i to dysydenta akademickiego) o pomoc, bo widocznie wsparcie organizowane w strukturach akademickich nie funkcjonowało jak należy.

Ostatnio resort edukacji i nauki został zaalarmowany raportem NZS „Mobbing na uczelniach”, koncentrującym się głównie na poziomie studenckim. Wskazuje on, że skala zjawiska jest ogromna, choć jedynie jedna piąta respondentów zgłaszała nadużycie. A to czasem pogorszyło jeszcze ich sytuację…

 Dobrze, że takie raporty powstają, ale działania systemowe przeciwko tej pladze widocznie są nieskuteczne, skoro zjawisko narasta, a nie maleje. Resort uważa, że to głównie sprawa rektorów (w końcu mają władzę niemal absolutną).

Rzecz w tym, że od lat podnosiłem, iż potrzebna jest jakaś instytucja niezależna od rektorów, na przykład Centrum Mediacji Akademickiej, bo inaczej nie ma szans na ograniczenie problemu. Poza wszystkim, rektorzy też bywają mobberami. Monitoring zjawiska dopiero raczkuje, a media ujawniają raczej tylko pojedyncze, bulwersujące przypadki. Reszta otoczona jest mgłą tajemnicy. A trzeba mieć na uwadze, że o ile bez pieniędzy w nauce coś można zrobić, to w przypadku silnego mobbingu – nic.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 10 LISTOPADA 2021