Akademickie grzybobranie

Akademickie grzybobranie


Akademickie grzybobranie

Domena akademicka jest chyba największym beneficjentem tzw. transformacji ustrojowej, choć jej ustrój pozostaje w ciągłości prawnej i personalnej z PRL. Rzecz jasna jeśli ten postęp liczyć ilościowym wzrostem szkół o nazwie wyższych, które szczególnie w latach 90. rosły jak grzyby po deszczu.

Transformacja umożliwiła tworzenie szkół niepublicznych, co dało szanse, szczególnie nomenklaturze akademickiej, na zakładanie takich szkół głównie o profilu humanistycznym i społecznym, bo to kosztowało najmniej. Wymagania kadrowe, głównie tytularne, można było spełnić, wybierając kandydatów spośród pracowników publicznych szkół wyższych na kolejnych etatach. Wymagania merytoryczne dla takich szkół były tak niskie, że w krótkim czasie osiągnięto imponujący postęp udyplomowienia polskiego społeczeństwa – od kilku procent w PRL do około 50 procent później, osiągając tym samym poziom europejski. Także szkoły publiczne nie pozostawały w tyle i polski sejm pracował w pocie czoła nad zmianami nazw uczelni – z wyższych szkół zawodowych na akademickie, a nawet uniwersytety.

Ta zmiana nazw nie spowodowała jednak podniesienia ani poziomu uczelni, ani wykształcenia polskiego społeczeństwa, a nawet obserwuje się postępującą analfabetyzację, i to nie tylko nauczanych, lecz także nauczających. Rozumienie nawet prostych tekstów/wypowiedzi jest coraz rzadsze, większość koncentruje się na obrazkach, i to niezbyt skomplikowanych.

 Można mówić, że akademickie grzybobranie było obfite, ale mimo pewnych ograniczeń etatowych i walki z produkcją lipnych dyplomów warunki dla uczelni nadal są niezłe i jakoś nie myślą one, aby pokrywać swoje koszty ze sprzedaży płodów intelektualnych. Ostatnia ustawa skłania do zmiany nazw szkół w akademie stosowane, co brzmi bardziej naukowo, choć prowadzenie badań w takich akademiach raczej nie będzie wymogiem. Nie wiadomo, czy wyniesiona wiedza będzie miała jakiekolwiek zastosowanie.

Może być tak, że zamiast rydzów w koszyku będą co najwyżej marne kurki lub panienki.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 20 PAŹDZIERNIKA 2021

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: