Refleksje powyborcze w krajobrazie krakowskim

W Krakowie A,D, 2018 w czasie wyborczym

Miejsce w sam raz na refleksje krakowskie

Refleksje powyborcze

w krajobrazie krakowskim

Wybory samorządowe jeszcze nie skończone, ale po ogłoszeniu dotychczasowych wyników refleksje same się nasuwają.

W skali kraju słusznie uważa się PiS za zwycięzcę, choć wielu kandydatów w dużych miastach poniosło dotkliwą porażkę. W Krakowie sprawa się jeszcze nie rozstrzygnęła kto zostanie prezydentem Krakowa, ale dystans między ‚odwiecznym’ prezydentem ( 4 kadencje, od 2002 roku ) Jackiem Majchrowskim 45,84 % a Małgorzatą Wassermann 31,88 %- jest duży  i małe są szanse, aby został odrobiony. Walczyć jednak trzeba, ale dobrze by było mieć platformę do skuteczniej walki.

W Sejmiku natomiast pełna wygrana PiS, który pod zdobyciu mandatów może rządzić samodzielnie. Niestety w Radzie Królewskiego Miasta Krakowa porażka PiS oczywista – mniej miejsc niż w radzie poprzedniej i bez szans na rządzenie.

Czy to zaskoczenie ? Niezupełnie.

PiS od początku wieku nie był w stanie wylansować/ przygotować odpowiedniego kandydata, który by mógł zagrozić Jackowi Majchrowskiemu.

Kolejni kandydaci, nieraz z ‚łapanki’, przegrywali bez szans a pajęczyna krakowska coraz silniej oplatała coraz szersze sfery życia krakowskiego.

W ramach kampanii przeciwko Majchrowskiemu podnoszono regularnie przed wyborami fakt dużych zarobków prezydenta, bo rzeczywiście takie one są i to na kilku etatach, choć nikt nie domagał się od niego okazania certyfikatu zdolności do bilokacji.

Poza prezydenturą od lat ma też etaty na UJ i w Akademii „Frycza”, którą kiedyś zakładał, a wcześniej był jeszcze na etacie kieleckim [ Akademia Świętokrzyska] . Fakt, że na tzw. biednych uczelniach zarabiał więcej niż na prezydenckim stolcu, ale też faktem jest, że mimo zaniedbywania studentów wzorcowa uczelnia – UJ wcale nie chciała mu mniej płacić.

Czysta patologia i to bardziej wzorcowej uczelni, niż Majchrowskiego, ale tego taktownie [dla wzorcowej, choć patologicznej uczelni] nie podnoszono [ może z moim wyjątkiem].

Co więcej nie podnoszono, że takich patologicznych prezydentów i profesorów w Polsce jest więcej, a do tej pory nie zmieniono prawa tak aby wieloetatowość / wielofunkcyjność nie była zgodna z prawem.

Również partia rządząca takiego prawa nie zmieniła, bo widocznie nie ma w tym interesu, choć interes publiczny jest z tego powodu nadszarpnięty i to nieraz znacznie..

Inne zarzuty wobec wiecznego i zarazem, wiekowego już prezydenta, to betonowanie Krakowa, oddawanie terenów zielonych deweloperom, zakorkowanie Krakowa i skazanie mieszkańców Krakowa na oddychanie smogiem.

Jak do tej pory to najskuteczniej ze smogiem walczy halny, na którego przyjście krakowianie czekają z utęsknieniem, aby nieco zaczerpnąć powietrza i chyba nie liczą zbytnio, aby którykolwiek kandydat, niezależnie od opcji politycznej, mógł ich wybawić od smogu.

Gdyby któryś z kandydatów miał władzę nad halnym, to by z Majchrowskim zapewne wygrał. Na Węgrzech halny podobno wywołał rewolucję roku 56 [korelacja czasowa w każdym razie jest ewidentna], ale w Krakowie na to się nie zanosi. Halny wieje a Majchrowski nadal panuje, nawet to mu sprzyja bo okresowo – traf, że w czasie wyborów- smog ustępuje.

Miejscy aktywiści w walce o zdrowie i dobre samopoczucie krakowian postulują aby w Krakowie zamiast pomników sadzić drzewa, ale tylko zamiast pomników patriotycznych, bo inne mogą być – bo nie są szkodliwe.

Kraków ukarany po 1946 roku [za niepokorne wyniki referendum 3 x tak]chyba jednak spokorniał a nawet wykształcił po latach swoistą krakowską frakcję antypolską, która ujawniła się w całej krasie w roku 100-lecia odzyskania niepodległości.

Przed wyborami wymyśliłem moim [i nie tylko moim] zdaniem dobry i zasadny slogan –

„Wyzwolić Kraków od anty-Polaków „

Niestety tego sloganu, który przedłożyłem jak zwykle pro publico bono nikt nie podjął. I skutki są widoczne. Mimo odzyskania niepodległości 100 lat temu, mimo zachowania się jak trzeba podczas instalacji systemu komunistycznego Kraków A.D. 2018 nie do końca jest niepodległy, a nawet widoczna jest jego podległość frakcji antypolskiej. Bohaterowie haniebnej Rady Królewskiego Miasta Krakowa z dnia 9 maja tego roku, którzy tam antypolsko błaznowali bez trudu znaleźli się także w nowej radzie – aby swe antypolskie igry kontynuować ?

Zamiast nagłaśniania publicznego, potępienia takich scen – wręcz milczenie, także obozu patriotycznego, który w walce o zmiany w Krakowie nie jest bez winy.

Obóz patriotyczny nie ma w Krakowie żadnej platformy do działania, nie ma prasy, bo gazety są niemieckie, a Czas Krakowski dawno już przeminął. Obóz nie ma nawet ani jednego portalu internetowego – swojej platformy komunikacji i prezentacji.

Nawet jak w Krakowie wiele się dzieje to niewiele o tym wiadomo. Czasem mam wrażenie, a niekiedy nawet pewność, że jak czegoś w Krakowie nie udokumentuję i w cyberprzestrzeni nie zaprezentuję, to nie wiadomo co się w mieście patriotycznego działo. A ja przecież nie mam ani większych możliwości, ani nawet wsparcia od tych, których wspieram i wszem i wobec prezentuję, tak po prostu pro publico bono.

Budowa i utrzymanie swojego patriotycznego medium wcale nie jest niemożliwa, tym bardziej, że i wielu ‚naszych’, to ludzie nie mniej zasobni w środki i funkcje od Majchrowskiego – gorzej jest jednak z zasobnością woli działań pro publico bono. Jak nie mają interesu własnego – to mają to gdzieś. I to ma przełożenie na krajobraz krakowski.

Nie jest to specyfika tylko Krakowa, ale w Krakowie to bije po oczach i wystarczy spojrzeć z refleksją na to co rejestruje kamera podczas aktywności patriotycznej aby to zauważyć.

Wielu patriotów jest znanych głównie z tego, że są witani na różnych uroczystościach, nawet jak na nich się nie pojawiają. Składa się im podziękowania jak zrobią coś służbowo a nawet jak nic nie zrobili, pomijając tych, którzy są i robią to co robią dla dobra wspólnego a nie własnego. Tym samym trudno się dziwić, ze do takich gremiów nie garną się ludzie nowi, młodzi, bo patriotyczne uroczystości zamieniają się w nudne i czasochłonne  reklamowanie wybranych, gdy przedmiot uroczystości spychany jest na daleki plan. Trudno się dziwić, że znanych głównie z tego, że są witani, potem nikt nie chce wybierać, bo jaka pewność, że coś potrafią zrobić dla dobra wspólnego ?

Krajobraz krakowski wymaga oczyszczenia nie tylko ze smogu, także z pajęczyny oplatającej Kraków w sposób mniej widzialny, choć skuteczny.

Wymaga wykorzystania na dobre potencjału intelektualnego miasta akademickiego, bo na złe ten potencjał jest już wykorzystywany, co widać w marszach/manifestacjach KODu , w tzw. obronie Konstytucji, której zresztą sami nie respektują.

Ale faktem jest też, że strona patriotyczna jakoś nie zabiega nawet o margines patriotycznie motywowanych akademików.

Jakoś te drogi się rozeszły, całkiem inaczej niż przed 100 laty.

Świat akademicki budzi się po „reformie Gowina”

p

Józef Wieczorek

Świat akademicki budzi się po „reformie Gowina”

Nowa ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym zwana ‚Konstytucją dla nauki’ została opublikowana w Dzienniku Ustaw i wchodzi stopniowo w życie od początku roku akademickiego. Ministerstwo na swoich stronach [konstytucjadlanauki.gov.pl] zachwala korzyści jakie środowisko akademickie odniesie w ramach tej „reformy Gowina” . Część środowiska, która zapoznała się z jej tekstem podnosi alarm, że ta ustawa – to katastrofa !

Co robiono przez lata ?

Szkoda, że przez ponad 2 lata, kiedy ta ustawa była in statu nascendi, opozycyjne wobec tych „korzyści”, środowisko akademickie jakoś nie było aktywne. Ministerstwo zachęcało do dyskusji, ale wybierało sobie wygodnych dyskutantów, nie reagując na merytoryczną krytykę nielicznych. Czyli standard.

Od wprowadzenia w życie ustawy akademickiej w roku 2005 miały trwać prace nad rzeczywistymi i potrzebnymi reformami niewydajnego systemu akademickiego, ale przez te kilkanaście lat należycie nie zdiagnozowano nawet przyczyn realnej słabości nauki i edukacji wyższej w Polsce, mimo że jesteśmy potęga tytularną, ilościową ( jeśli chodzi o ilość uczelni) i zasobną w znakomite nieruchomości akademickie na poziomie europejskim.

W PRLu było siermiężnie, wręcz nędznie, jeśli chodzi o finanse, ale nauka i edukacja wyższa stały wyżej, dzięki nie przetrzebionej do końca kadrze formowanej w II RP. Ale od tego czasu znajdujemy się na równi pochyłej – mimo reform spadamy w konfrontacji ze światem, elity mamy słabe.

Na pytanie – dlaczego tak się dzieje nie odpowiedziała żadna z 10 konferencji ministerialnych, które odbyły się przed wprowadzeniem ustawy.

Pacjent [system akademicki] jest chory, ale nie zdiagnozowano na co i dlaczego – więc jak go można skutecznie uleczyć ? Co więcej nie zadano pytania – skąd się wzięły obecne, nie najlepsze kadry akademickie ?

Przez lata tak reformowano system akademicki, aby nic zasadniczo nie zmienić, aby zostało tak jak jest.

Patologie filarami systemu

Świat akademicki od lat widzi głównie jedną patologię – niedostatek pieniędzy i jedno remedium na poprawę systemu: dajcie nam więcej pieniędzy – wyniki/Noble same przyjdą !

Czy słyszał ktoś o żądaniach piłkarzy dostających tęgie lanie od drużyn najlepszych: płaćcie nam – wszystkim rzecz jasna – tak jak się płaci Ronaldo czy Lewandowskiemu, to będziemy grać jak Ronaldo i Lewandowski ? Inaczej dobrej gry nie można od nas wymagać !

A tak argumentują słabi intelektualnie i moralnie beneficjenci długotrwałej negatywnej selekcji kadr akademickich, funkcjonującej w systemie zamkniętym, w warunkach chowu wsobnego, ustawianych konkursów, niemobilności, wieloetatowości, intensywnego rozwoju turystyki habilitacyjnej, nepotyzmu, mobbingu, nie respektowania własności intelektualnej itd.

Te patologie były podnoszone przez mnie [ w przestrzeni publicznej od początku wieku] i Niezależne Forum Akademickie funkcjonujące od 2004 r., ale pomijane [ z małymi wyjątkami] przez ‚reformatorów i walczące o zachowanie status quo środowisko akademickie.

Dla sprawdzenia można na wyszukiwarce Google wpisać – ‚patologie akademickie’, ‚patologie na uczelniach’, aby się zorientować kto i jak zajmuje się przyczynami degradacji nauki w Polsce.

Tym zasadniczym dla funkcjonowania czynnikom nie poświęcono żadnej z 10 konferencji ministerialnych przez uchwaleniem ustawy ! Ale po uchwaleniu ustawy młodzi naukowcy [ Akademia Młodych Uczonych PAN ] sporo patologii dla nich niekorzystnych zauważyli i m.in. rekomendują„ „Ocena pracowników naukowych powinna być dokonywana według zrozumiałych, precyzyjnie określonych i publicznie ogłoszonych kryteriów, promujących doskonałość naukową. Rekomendujemy znaczne zwiększenie zróżnicowania całkowitego wynagrodzenia w zależności od osiąganych wyników, wprowadzenie jawnego systemu premiowania jakości pracy oraz wyciągania konsekwencji za jej systematyczny brak, niezależnie od stanowiska. Corocznie aktualizowana zbiorcza lista publikacji oraz najważniejszych osiągnięć naukowych wszystkich pracowników naukowych powinna być łatwo dostępna z głównej strony internetowej każdego instytutu.”

Nie trudno było to zauważyć, bo od lat wiadomo, że kto spoczął w PANie [ale także na uczelni} z tytułem profesora, nawet jak nic nie robił [bo spoczywał], nawet jak szkodził innym, wynagradzany był lepiej i to znacznie, od aktywnych i to pozytywnie, więc stan obecny PANu i uczelni jest niejako oczywistą konsekwencją tej trwającej od lat – a przy tym niejedynej – patologii.

Zwiększenie finansowania spoczywających, a także aktywnych negatywnie ( np. w niszczeniu lepszych od siebie), nie podniesienie poziomu nauki i edukacji wyższej, a nawet może je obniżyć.

Reformować trzeba kompleksowo, a nie zmieniać jeden parametr, nie bacząc na inne, wzajemnie powiązane.

Młodzi naukowcy zauważyli także to, o czym wszyscy wiedzieli, ale widzieć i zmieniać nie chcieli, angażując się jedynie w zamiatanie niewygodnych spraw pod dywan, w czym osiągnęli mistrzostwo. Młodzi jednak, bardziej widocznie sprawni intelektualnie i fizycznie, zaczęli zaglądać co się pod tymi dywanami kryje i wyciągają z tego wnioski dla naprawy systemu akademickiego. W swym raporcie piszą „.Rekomendujemy wprowadzenie otwartych, rzetelnych i pisanych możliwie szeroko oraz ogłaszanych na forum międzynarodowym konkursów na wszystkie stanowiska naukowe, stanowiska kierowników zakładów i grup badawczych oraz stanowiska dyrektorów w jednostkach PAN.” „….Protokoły z przeprowadzonych konkursów wraz z informacjami o ocenach poszczególnych kandydatów powinny być jawne w zakresie dopuszczonym przez Ustawę o ochronie danych osobowych. W kwestii konkursów na dyrektorów jednostek PAN dodatkowo rekomendujemy ogłaszanie ich z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem na forum krajowym i międzynarodowym (ogłoszenie również w języku angielskim) oraz włączanie w komisje konkursowe członków zagranicznych PAN. Uważamy, że wybrany na dyrektora instytutu kandydat powinien być zobowiązany do publicznego udostępnienia koncepcji funkcjonowania instytutu, którą przedstawił w konkursie…”.

To nic nowego. Od lat NFA [www.nfa.pl] to postulowało, ale decydenci postulatów nie wdrażali i do nowej ustawy też ich nie wdrożono – może dlatego, że po takim upływie czasu to nie już innowacja, a przecież głównie innowacyjne wdrożenia są preferowane/finansowane/nagradzane.

Zmiana pokoleniowa spowodowała jednak, że działania NFA [czyli oszołomów, frustratów, nieudaczników itp. jak nas nazywano] przynoszą po latach efekty, na razie w postaci należytego zauważenia problemu przez młodych, ale z nadzieją, że i decydenci w końcu to zauważą i zaczną wprowadzać w życie, bo inaczej zostaną zmieceni przez nową falę.

Młodzi naukowcy dostrzegli też w swoich instytutach naruszanie etyki zawodowej i rekomendują szkolenia z etyki zawodowej, co kiedyś postulowałem zarówno władzom wzorcowej uczelni – UJ, jak i innych uniwersytetów, oferując wykorzystanie mojej osoby do tego celu. Nic z tego .

Zatem moja oferta ograniczona została do napisania kilku książek na te tematy [Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim, Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego, Patologie akademickie pod lupą NFA, Patologie akademickie po reformach] , setek tekstów zebranych w kilkanaście już tomików ( Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego : 1-13] i prowadzenia serwisów internetowych : Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego, Mobbing akademicki-mediator akademicki, Lustracja i weryfikacja naukowców PRL.

Dawno wykazałem, że w patologiach tkwi wielka siła degradacji nauki w Polsce, a mobbing, skuteczniej niż brak pieniędzy, może paraliżować działalność naukową !

Ja pracuję pro publico bono po wydostaniu się poza zasięg mobbingu i rekwirowania własności intelektualnej. Swą działalnością w pewnej części zastępuję niejako patologiczny/niewydolny system akademicki, którego decydenci nie chcą przekształcić w system wydolny. Może mają w tym interes ?

Wielki niepokój doświadczonych ‚akademików’ budzi ustawowe przyznanie rektorom władzy niemal absolutnej, gdy do tej pory rektor był zakładnikiem swoich wyborców i zwykle pochodził z tych pracowników uczelni, którzy na niej spędzili swój cały akademicki żywot. Od lat funkcjonował bowiem model – od studenta do rektora na tej samej uczelni, z całym związanym tym ‚dobrodziejstwem’ [ „akademicka pajęczyna”].

Czy nowy model poprawi funkcjonowanie uczelni, czy doprowadzi do jeszcze większej zapaści ? Niepokój jest uzasadniony.

Marnotrawstwo potencjału intelektualnego

Odnosi się wrażenie, że mało kogo niepokoi to, że poza granicami kraju znajduje się około 1/3 potencjału akademickiego, z którego niemal nie korzystano przy pracach nad ustawą i ustawa bynajmniej nie gwarantuje, że zostanie zahamowany odpływ młodych naukowców, ani, tym bardziej nie zostanie spowodowany powrót tych, którzy wcześniej Polskę opuścili. Niestety do tej pory nie ma nawet rzetelnej bazy danych polskich naukowców pracujących w ośrodkach zagranicznych. Przez lata tworzono bariery, także prawne, nie skłaniające Polskich naukowców do powrotów, a krajowy świat akademicki jakoś nie jest skłonny, aby z tymi barierami walczyć – wręcz przeciwnie.

Polacy wygnani z Polski po agresji niemieckiej i sowieckiej w 1939 r. śpiewali poruszającą do dziś pieśń ze słowami ‚ Do wolnej Polski nam Powrócić daj”, która i dziś jest śpiewana na okoliczność uroczystości patriotycznych, ale zwykle bez obecności świata akademickiego. Polski świat akademicki, który pozostaje w kraju jakoś nie jest przyjazny dla swoich rodaków poza granicami i nie daje im łatwo powracać do wolnej już Polski. Zwykle nie mają oni habilitacji, choć nieraz pracują w znakomitych ośrodkach i mają osiągnięcia, ale do naszego – krajowego, swoistego, zamkniętego na lepszych, ‚obcych’ – systemu się nie nadają !

Czy przy zachowaniu takiego mentalnego status quo jest szansa na wykorzystanie ogromnego, ale rozproszonego po świecie, potencjału intelektualnego Polaków ?

Odnaleźć zagubiony świat wartości

Ustawa wchodzi w życie, więc trzeba prowadzić systematyczny monitoring jej funkcjonowania, ujawniać w mediach jej słabości/absurdy, prowadzić merytoryczną krytykę wdrażania w życie akademickie poszczególnych jej zapisów i przygotować wersję ustawy, która by dawała szanse na należyte wykorzystanie intelektu i pracy Polaków, nie tylko tych, którzy aktualnie mieszkają w Polsce.

Do tej pory, skłonności do takiej pracy organicznej, intelektualnej, polski świat akademicki nie wykazywał – więc mamy tego skutki. Dobrze, że niektórzy choć po niewczasie się obudzili, ale jakie mamy z tego powodu straty ?

Trzeba też pamiętać o tym, że obecna ustawa to decyzja polityczna i że najwięksi krytycy reformy głosowali za jej przyjęciem !

Przy takim poziomie konformizmu, a właściwie schizofrenii, nie da się zbudować należytego systemu akademickiego, tym bardziej, że nauka z natury rzeczy jest nonkonformistyczna. Badacz ma obowiązek być nieposłuszny w myśleniu. Niestety przez lata komunizmu takich z systemu akademickiego usuwano, a przynajmniej marginalizowano, stąd mamy teraz kadry i postawy, jakie mamy

Skoro przez lata komunizmu kadry uformowane w II RP jakoś trzymały w Polsce poziom nauki i edukacji, to może by tak zerwać z niechlubną spuścizną i wrócić do przedwojennego świata wartości ?

Tekst opublikowany w Kurier WNET nr. 52 Październik 2018 r.

Potrzebna teka edukacyjna o stanie wojennym ( i po-wojennym) na uczelniach i w instytucjach naukowych

Potrzebna teka edukacyjna o stanie wojennym ( i po-wojennym) na uczelniach i w instytucjach naukowych