Ależ strach ogarnął profesurę !

autorytet.PNG

[Andrzej Krauze trafnie ujął kreską kwestię autorytetu moralnego, tak znamiennego dla środowiska akademickiego]

Ależ strach ogarnął profesurę !

Zatwierdzona przez parlament i czekająca na podpis prezydenta ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym zwana Konstytucją dla nauki [ https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12303102] budzi uzasadnione zainteresowanie środowiska akademickiego.

Nie jestem zwolennikiem tej ustawy, przedstawiałem wiele opinii krytycznych choć znalazły się w niej zapisy, o które przez lata walczyłem, jak np. o dezubekizacji, czy o mediatorze – wprowadzone do ustawy, co prawda nie w takiej formie jak można by oczekiwać, ale jednak ich uwzględnienie należy ocenić pozytywnie.

Niestety ustawa zachowuje funkcjonujący do dziś system tytularny, stąd tytuł profesora i to nadawany przez prezydenta, ma nadal stanowić ukoronowanie, a zwykle i cel kariery akademickiej, z całymi tego patologicznymi konsekwencjami. Jesteśmy potęgą tytularną, ale mizerią naukową i marne są nadzieje, że przestanie tak być.

Nie wszyscy w Polsce wiedzą, że w krajach przodujących w nauce prezydent nie zajmuje się nadawaniem tytułu profesora, bo profesor to jest stanowisko na uczelni i to uczelnia ma autonomiczne prawo do zatrudniania danego naukowca na takim stanowisku. Ale w Polsce, szczególnie ci, którzy medialnie walczą o autonomię uczelni wcale takich autonomicznych rozwiązań nie akceptują i walczą o to aby tytuły profesorskie i to dożywotnie pozostały i aby prezydent je nadawał i nie mógł ich odbierać  – jak do tej pory.

Widocznie gremia akademickie do samych siebie zaufania nie mają , czemu trudno się zresztą dziwić.

Przez tyle lat panowania komunizmu awanse akademickie były kontrolowane politycznie, uwarunkowane poparciem, a przynajmniej spolegliwością wobec ‚najlepszego’ z systemów i im wyższy szczebel akademicki tym kontrola była na wyższym szczeblu politycznym. Finalny produkt takiego awansowania w pełni jest akceptowany i to do dnia dzisiejszego i to niezależnie od opcji politycznej !

A prawdę mówiąc, odnosi się wrażenie, że to b. opozycja antykomunistyczna szczególnie silnie broni rozstrzygnięć komunistycznych w sektorze akademickim – tak personalnych, jak i strukturalnych. Stąd taka zażarta obrona habilitacji, która w systemie komunistycznym odegrała ogromną rolę w dyscyplinowaniu zwykle niepokornego środowiska akademickiego. Zamiast nieposłusznych w myśleniu uformowano zastępy wysoce utytułowanych, w myśleniu posłusznych, mistrzów konformizmu i oportunizmu, co dla nauki jest stanem zabójczym.

Wyselekcjonowanych w systemie komunistycznym profesorów nikt nie weryfikował w III RP, ale przed transformacją to profesorowie posłusznie wypełniając zarządzenia przewodniej siły narodu weryfikowali politycznie, negatywnie, im i systemowi zniewolenia zagrażających. Tych procedur i ich skutków oczywiście beneficjenci tego procederu nie badają i na te tematy nie mają nawet zamiaru dyskutować !

I ten stan rzeczy jest akceptowany niemal powszechnie i zwykle się uważa, że jak ktoś był beneficjentem weryfikacji komunistycznych to musiał być naprawdę dobry !

Trzeba pamiętać, że najważniejszym punktem komunistycznej weryfikacji kadr akademickich była postawa moralna, przede wszystkim w aspekcie należytego tzn. prokomunistycznego oddziaływania na młodzież akademicką. Kto takich ostrych kryteriów moralnych [w istocie rzeczy amoralnych] nie spełniał i nie rokował nadziei na spełnianie, musiał się liczyć z opuszczeniem uniwersytetu ze względu na negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką. I to opuszczenie było czasem dożywotnie, jeśli ktoś zagrażał żywotnym interesom nadzwyczajnej kasty akademickiej.

Nie bez przyczyny poziom moralny [w rozumieniu chrześcijańskich wartości] środowiska akademickiego jest katastrofalny, szczególnie w życiu zawodowym, bo przecież rozwody, nieślubne dzieci itp. nigdy nie były i nie są brane pod uwagę w ocenach moralnych akademików. Ale takie absurdalne obawy o ustawową ingerencję w życie prywatne i takie oceny wyrażają dziennikarze i profesorowie ! ]Tytuł profesora tylko dla moralnych http://www.rp.pl/Edukacja-i-wychowanie/307259897-Tytul-profesora-tylko-dla-moralnych.html&cid=44&template=restricted ]

W jakimś sensie to chyba skutek braku dyskusji nad rozlicznymi patologiami akademickimi podczas prac nad ustawą.

Nie bez przyczyny umieszczony w projekcie rozporządzenia do ustawy zapis „Niezmiennym elementem specyfikującym i wyróżniającym kadrę profesorską jest również nienaganna postawa moralna, obowiązująca zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.” [https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//506/12313550/12520352/12520353/dokument348603.pdf ] jakby wzbudził strach profesury, wyselekcjonowanej i selekcjonującej swoich następców według standardów moralnych z czasów PRLu.

Niestety tak profesorowie, jak i dziennikarze, byli i są obojętni na amoralne, komunistyczne czystki akademickie, za które pokrzywdzonych się nie przeprasza i do powrotów nie zaprasza.

Kto nie sprostał amoralnym standardom komunistycznym, a tym bardziej jeśli nawet nie chciał sprostać, ten niech zostanie wyklęty na wieki i niech słuch o nim zaginie.

Takie są amoralne principia środowiska akademickiego ogarniętego strachem, że ktoś w ich moralność może wątpić i brać pod uwagę przy awansach.

Ja uważam, że polityczna selekcja kadr akademickich w PRLu wg swoistych, komunistycznych kryteriów moralnych była amoralna, jak i amoralne było np. donoszenie na kolegów do przewodniej siły narodu i jej zabezpieczenia, stąd tajni, jak i jawni współpracownicy systemu kłamstwa winni być odsuwani od wpływu na młodzież akademicką, bo ich postawa była naganna.

Podobnie profesorami nie powinni być miłośnicy ustawiania konkursów, plagiatowania, fikcyjnego wykładania, badania, edukowania, lepszych od siebie mobbingowania itp. Akceptowanie obecnego amoralnego stanu rzeczy jest moim zdaniem amoralne i stanowi ważną przyczynę kiepskiego stanu polskiej nauki i edukacji na wszystkich szczeblach.

Tekst w Rzeczpospolitej „ Tytuł profesora tylko dla moralnych” [ http://www.rp.pl/Edukacja-i-wychowanie/307259897-Tytul-profesora-tylko-dla-moralnych.html&cid=44&template=restricted ]wiele mówi – odzwierciedla obawy niemałej części środowiska akademickiego, że ludzie amoralni mogą być w nim niepożądani, szczególnie na najwyższych szczeblach.

Niestety, w istocie rzeczy, ta ułomna ustawa nie zabezpiecza systemu pozytywnej selekcji kadr, a nawet poznania źródeł, historii i skutków selekcji negatywnej, co nie daje gwarancji, że zreformowany system akademicki będzie posadowiony na właściwych fundamentach, a poza tym jakoś nie widać zainteresowania ani ministerstwa, ani środowiska akademickiego działaniami na rzecz transformacji akademickiej – transformacji selekcji negatywnej w selekcję pozytywną. Także media niestety nie wykazują skłonności do wzbudzenia takiego zainteresowania.

Krakowskie boje i przeboje. Aby godnie uczcić 100- lecie odzyskania Niepodległości – trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

0.jpg

Krakowskie boje i przeboje

Rewitalizacja smrodu i hałasu wielkim sukcesem samorządowców Krakowa

Ale jest i porażka – na miejscu pomników polskich bohaterów nie posadzono drzew !

No cóż, na 100 lecie Niepodległości trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe, więc dotychczasowi samorządowcy rozpoczęli wielką kampanię propagandową swoich sukcesów.

Samorządowcy Krakowa, mojej dzielnicy V – Krowodrza, ogłosili wszem i wobec o wielkim sukcesie rewitalizacji Parku Krakowskiego – pisząc w lokalnych wiadomościach [http://www.dzielnica5.krakow.pl/images/gazetki/Krowodrza-201806_kor8.pdf ] „ Długo o niego walczyliśmy i wreszcie się udało. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy efektywnie zaangażować się w działania na rzecz naszej dzielnicy i otaczającej nas przestrzeni miejskiej. Po raz kolejny wykorzystaliśmy szansę na realizację projektów ułatwiających nam codzienne funkcjonowanie w najbliższej okolicy. Ale ten sukces wymagał pracy…”, .’ tak naprawdę od nas zależy czy będziemy mieć bezpośredni wpływ na rozwój naszej okolicy, a także rozwój nas samych pod kątem zarówno wiedzy, postaw życiowych jak i umiejętności..”, „ Sukces tego przedsięwzięcia daje wszystkim ogromną satysfakcję…’ i tak dalej.

Nic dodać, nic ująć. Ludzi sukcesu nam potrzeba, więc trzeba takich wybrać na kolejną kadencję – nieprawdaż ?

Otóż nie. Park został oddany do użytku po długich miesiącach remontowania, jest wewnętrznie piękniejszy i można nim przejść lub przejechać rowerem po nowych alejkach, ale jako miejsce odpoczynku, refleksji, zadumy, to się raczej nie nadaje, chyba że do chwilowej zadumy nad bezmyślnością i samochwalstwem samorządowców przed kolejnymi wyborami.

Angażując się na rzecz otaczającej przestrzeni miejskiej samorządowcy zupełnie nie zauważyli, że park jest otoczony najbardziej uciążliwymi arteriami komunikacyjnymi Krakowa – Alejami Trzech Wieszczów i ul. Czarnowiejską, od których miejsce wypoczynku i rekreacji winno być odcięte szczelnym, zielonym ekranem, zmniejszającym hałas i ograniczającym oddziaływanie wyziewów z niezliczonych samochodów, także ciężkiego kalibru. Inaczej w takim parku nie zaznamy spokoju i wytchnienia.

Otwierając park zrewitalizowano niejako hałas i smród i ogłoszono to jako wielki sukces ![https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/09/wielkie-otwarcie-parku-krakowskiego-na-halas-i-smrod/]

Patronem parku został ukochany przez krakowian Marek Grechuta, ale w parku nie widać Jego obecności. Nie udało mi się znaleźć. Jest tylko informacja na tablicy ogłoszeń, że park nosi Jego imię.

1.jpgW Parku są rzeźby, ale żadna z nich nie jest poświęcona Markowi. Aż się prosiło umieścić tam „muzyczną” ławeczkę z rzeźbą wybitnego piosenkarza, przy którym można by usiąść i razem zanucić Ocalić od zapomnienia”.

Gdyby fontannę parkową zrewitalizowano jako multimedialną, wyrzucającą strumienie wody w rytm przebojów Marka Grechuty, to by to było uczczenie pamięci artysty i umilenie pobytu w parku. Oczywiście po uszczelnieniu parku zielonymi ekranami, bo inaczej nic z tego by nie było, bo huk tirów i autobusów tłumiłby każdą piosenkę Grechuty.

Jednym słowem przestrzeń publiczną trzeba organizować z głową, a nie bez głowy, bo można wydać wszystkie pieniądze mieszkańców na upiększenie przestrzeni wewnętrznej i efekt będzie mierny, albo żaden i żadna propaganda sukcesu nie zmieni zawodu sprawionego rewitalizacją parku Krakowskiego za pieniądze podatnika.

Czy propagandyści mogą podać jakąś opinię szachistów, dla których ustawiono stoliki szachowe w pełnym otwarciu i bliskości tirów, autobusów, sznurów samochodów ?

3.jpg

Szachy wymagają skupienia i ciszy – a co mamy ?

W większej odległości od Alei, ale bliżej ruchliwej ul. Czarnowiejskiej mamy parkową czytelnię, ale czy można tam w ciszy i spokoju poczytać ?

5.jpg

A więc, najpierw zielone ekrany wokół parku, a potem akcesoria ‚wypoczynkowe’ i sprowadzenie ducha Marka Grechuty do jego wnętrza. Wtedy można by pisać o sukcesie rewitalizacji. W stanie obecnym – to nadużycie budzące niesmak.

Hałasowi i smrodowi mówimy precz, tak jak takim samorządowcom rewitalizującym szkodliwe środowisko.

Podatnicy, mieszkańcy Krakowa ( i nie tylko Krakowa) winni mieć szansę na odpoczynek w ciszy i na oddychanie względnie czystym powietrzem. I Kraków potrzebuje takich samorządowców, którzy w takim kierunku będą działać.

Trzeba jednak podkreślić, że mimo propagandy samorządowcy przyznają, że nie wszystko dało się im zrealizować.

Otóż samorządowcy, którzy zaniedbali zielone ekrany wokół Parku Krakowskiego, przedłożyli również projekt „ Drzewa zamiast pomników w parku Jordana”. (sic!)

Projekt ten na całe szczęście został oceniony negatywnie, ale mają się od tej oceny odwoływać i mają nadzieję – że skutecznie.

Park Jordana jest co prawda bardziej zielony od Parku Krakowskiego (nawet po rewitalizacji), pomników tam mniej niż w Parku Krakowskim (relatywnie w stosunku do powierzchni parku),

4.jpg ale są to pomniki postaci historycznych, Wielkich Polaków – także XX wieku i tego samorządowcy nie mogą przeboleć. 

pomniki.PNG

https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/

Tym Polakom zasłużonym dla niepodległości Polski odbierano w PRLu obywatelstwo polskie, mordowano ich bezkarnie, a do dziś wielu nazywa ich zdrajcami ( bo zdradzili ruskich/komunistycznych okupantów ?) czy bandytami, bo walczyli z komunistami o Wolną i Niepodległą Polskę – zamiast o zniewolenie/podległość !

Zniewoleni peerelczycy i w III RP nie tolerują tych, którzy życie oddawali dla odzyskania Niepodległości i wszelkich symboli Niepodległości. 

W czasach okupacji niemieckiej gubernator Hans Frank rewitalizował Park Jordana na potrzeby „ubermenschów” zajmujących wówczas spory fragment obecnej V Dzielnicy Krakowa, gdzie obok parku Jordana w budynku obecnej AGH rezydował rząd Generalnej Gubernii.

Hans Frank chciał rządzić Krakowem pozbawionym ówczesnych elit, a także pomników elit przeszłych, świadectw polskości, znaczonych licznymi pomnikami wielkich postaci historycznych stawianymi w Parku Jordana, jeszcze pod zaborami, dzięki zasługom dr Henryka Jordana. Takie pomniki ich raziły, więc zostały usunięte. W końcu ‚ubermensche” nie mogli się przechadzać po parku wśród jakichś „untermenschów”, których potomków pokonali we wrześniu 39.

Ale pomniki w części ocalały ukryte przed barbarzyńcami przez mistrza kamieniarskiego Franciszka Łuczywo i nie bez przeszkód powróciły do parku, nawet w czasach okupacji komunistycznej.

Dzięki staraniom prezesa Towarzystwa Parku Kazimierza Cholewy dzieło dr Henryka Jordana jest kontynuowane i od lat niemal 20-tu powstało wiele nowych pomników wybitnych Polaków, o których w szkołach często nie uczono, lub uczono na opak. Walory edukacyjne Galerii Wielkich Polaków są bezdyskusyjne,  a pomnik niedźwiedzia Wojtka z Armii Andersa jest ulubieńcem także najmłodszych. https://pomnikwojtek.wordpress.com/

Ale im większa wartość dzieła, im większe, piękniejsze uroczystości patriotyczne w Parku Jordana, tym silniejsze ataki anty-Polaków i barbarzyńskie projekty nawiązujące do idei Hansa Franka, aby pomniki likwidować i zastąpić je drzewami. Aby znienawidzone pomniki, nieraz już niszczone, profanowane, nie raziły uczuć anty-patriotycznych, anty-polskich – peerelczyków.

Widać tak przez lata przywykli do zniewolenia, że każdy symbol niepodległościowy budzi ich sprzeciw. Każdy kto w czasach zniewolenia zachował się jak trzeba i każdy kto nie chce ich wymazania z pamięci – traktowany jest jak wróg.

Jest porażające, że w 100 lecie odzyskania Niepodległości jakby duch Hansa Franka unosił się nad niemiecką w czasie okupacji dzielnicą Krakowa a elity krakowskie jakby tym duchem były ubezwłasnowolnione.

Wielkie zasługi dla medialnej walki z patriotycznym charakterem Parku Jordana ma Gazeta Wyborcza [ np. https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/ ], którą uwierają nie tylko pomniki Wielkich Polaków XX wieku, ale i polska flaga w Parku Jordana. [https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/ ; http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html ]

I okazuje się, że na 100-lecie odzyskania Niepodległości polska flaga ma przestać łopotać nad Parkiem Jordana !

a

Takie nakazy wydają służby Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ! Była zgoda na sezonowe łopotanie polskiej flagi podczas Światowych Dni Młodzieży, a skoro ŚDM się skończyły, trzeba przywrócić w Parku porządek, aby polska flaga nie raziła uczuć anty-polskich ?!

W końcu odrodzona 100 lat temu Polska miała być jedynie państwem sezonowym [ „saisonstaat” -https://www.lexikon-drittes-reich.de/Saisonstaat ;http://blogpress.pl/node/11732] , więc i po 100 latach wydaje się zezwolenie na wieszanie polskiej flagi, ale tylko sezonowo !

Spodziewane ściąganie polskiej flagi – dziś 20 lipca 2018 r. jeszcze łopoczącej w Parku Jordana

6.jpg

– przez służby Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, w 100-lecie Odzyskania Niepodległości, winno być rzetelnie udokumentowane i medialnie nagłośnione, aby Polacy, nie tylko mieszkańcy Krakowa, mogli się zapoznać z działaniami anty-polskimi na terytorium Polski.

No cóż, aby godnie uczcić 100- lecie odzyskania Niepodległości trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

W kwestii ustawy 2.0 …

W kwestii ustawy 2.0 …

Warszawska Gazeta  22-28 czerwca 2018 r. nr. 25

[w : Zapiski polityczne człowieka lasu …Andrzej Leja]

Warszawska 2018 nr. 25 czerwiec 22-28