Tym razem nie jestem sam

Jozef Wieczorek

Uzupełnienie apelacji od niesprawiedliwości sądowej polegającej na bezzasadnym skazaniu mnie za działalność pro publico bono

Motto:

„Obywatel ma prawo wiedzieć, jak funkcjonują sądy” Barbara Piwnik

Otrzymałem e-maila:

 1 lutego /czwartek/ w Sadzie Okregowym w Krakowie  sali. L 133 o godz 9.00 odbędzie się rozprawa apelacyjna dr. J. Wieczorka  juz SKAZANEGO w Sądzie Rejonowym  za  nagrywanie i opublikowanie jawnej rozprawy.
Broni dziennikarza i naukowca słynny obrońca w procesach politycznych (od PRL do likwidacji pomnika okupantów w Nowym Saczu) mec. Konrad Firlej
Dr Jozef Wieczorek został wyrzucony z pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim w ramach czystek w latach 80 tych !
Ponownie jest represjonowany
TO NIESAMOWITE ze media „dobrej zmiany” milczą !!!
Redaktor J.Wieczorek ujawnił  w internecie proces dotyczący prowokacji sluzb specjalnych wobec  weterana walki o Niepodleglosc Adama Słomki  czyli procesu o rzekome zlecenie pobicia sędziego z oskarżenia prokuratora oraz przestępców  gangu Krakowiaka.
Ponieważ była to sprawa kompromitująca dla funkcjonariuszy państwa III RPRL sąd chciał wszystko ukryć…
Zapraszamy do wzięcia udziału w procesie pokazowym przeciwko dziennikarzowi, stającemu w prawdzie i w obronie wolnego słowa.
Każdy kto mówi i głosi prawdę jest niewygodny dla systemu opartego na kłamstwie.
Nikt w obliczu bezprawia nie powinien zostać sam.
Zawiadom znajomych patriotów.
K. Bzdyl, S. Zamojski,  Z. Miernik
Stowarzyszenie weteranow  NIEZŁOMNI
 Polecamy 
 https://blogjw.wordpress.com/     blog dr Wieczorka 

https://www.youtube.com/watch?v=kmZSluUaZT8  Wywiad z dr Wieczorkiem

Skutki zniewolenia w wolnej Polsce

Idź

Skutki zniewolenia w wolnej Polsce

Ostatnio media podniosły larum wobec lewackiej polityki kadrowej na uczelniach zastosowanej w stosunku do poseł Krystyny Pawłowicz i red. Tomasza Terlikowskiego (np.https://dorzeczy.pl/kraj/54198/Krystyna-Pawlowicz-stracila-prace-na-uczelni-Wszystko-przez-wpis-na-Facebooku.html; https://wpolityce.pl/polityka/377446-uniwersytet-wycofal-propozycje-pracy-dla-terlikowskiego-po-interwencji-wandy-nowickiej-dzis-dowiedzialem-sie-ze-wszystkie-ustalenia-sa-nieaktualne ; http://niezalezna.pl/215314-wyzsze-uczelnie-na-lewej-burcie-po-wpisie-nowickiej-wum-odwolal-wyklady-z-dr-terlikowskim .

Bardzo słusznie, bo to pokazuje, że mimo autonomii szkół wyższych, tak naprawdę politykę kadrową na uczelniach kształtują aktywiści lewicowi . np. p. Wanda Nowicka, która chyba awansowała na swoistą kadrową Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – wystarczył jej wpis na Twitterze i dr Tomasza Terlikowskiego nie zaangażowano na Uniwersytet.

Oburzenie mediów uzasadnione, ale czy takie ekscesy na uczelniach czasem nie są spowodowane długotrwałym milczeniem wobec polityki kadrowej, z której wyłoniły się obecne kadry akademickie.

Przed transformacją ustrojową (PRL w PRL bis) z przyczyn pozamerytorycznych, politycznych, wyeliminowano setki, o ile nie tysiące pracowników naukowych stanowiących zagrożenie dla przewodniej siły narodu i uczelni przez nich zarządzanych.

To była, jak od piszę od lat, Wielka Czystka Akademicka [[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/ ,https://blogjw.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/ ] , weryfikacja kadr przeprowadzana pod batutą PZPR i SB i realizowana przez posłuszne wobec systemu kłamstwa władze uczelniane.

Nieznane do dnia dzisiejszego z imienia i nazwiska komisje weryfikacyjne – zorganizowane , anonimowe grupy przestępcze –  na podstawie sfingowanych, pozamerytorycznych zarzutów np. o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką ( zarzuty wypracowane w polityce kadrowej od czasów instalacji systemu komunistycznego), o niewłaściwą postawę obywatelską i etyczną ( niezgodne z principiami systemu komunistycznego), o niewłaściwy charakter ( niezłomny, wobec złomności karierowiczów) negatywnie oceniały niewygodnych, a rektorzy posłusznie opinie akceptowali i usuwali ich z uczelni.

Jak się okazuje czasem dożywotnio, bez protestów medialnych i bez unieważnienia prawnego tego bezprawia w wolnej Polsce, mimo upływu już 30 lat od rzekomego obalenia komunizmu.

To, że Polska jest wolna na uczelniach, ale od antykomunistów, nonkonformistów, ludzi niewygodnych dla towarzyszy, oportunistów, karierowiczów, lewków itp. o odmiennym systemie wartości, pomija się milczeniem.

W wolnej Polsce zniewolenie moralne i intelektualne na uczelniach pozostało.

Protestów przeciwko ekscesom końca PRLu nie było i nie ma. Postulatów unieważnienia prawnego tych ekscesów – także, choć przygotowano „Konstytucję dla nauki”, która chyba ten stan rzeczy ma sankcjonować.

Czemu zatem zdziwienie, że wobec K. Pawłowicz, czy T. Terlikowskiego stosuje się taką politykę kadrową ?

Skoro się milczało wobec stosowania takiej, a czasem jeszcze bardziej drastycznej polityki wobec innych, to na takie poczynania było przyzwolenie – nieprawdaż ?

Milczenie wobec bezprawia/podłości prowadzi do eskalacji takich poczynań, do upowszechnienia nędzy moralnej środowiska akademickiego.

Nazwisko „kadrowej” WUM jest już znane,  ale przecież takich kadrowych była moc, ale nikt nie chce ich poznać, ani ministerstwo (nie ma kompetencji), ani uczelnie ( nie mają mocy intelektualnych, ani moralnych), ale media, Solidarność, czy inne organizacje społeczne, kombatanckie, też nie mają czasu/ochoty/woli, aby tym się zajmować – więc jak może być inaczej ?

Skala bezprawia nie jest dokładnie znana, ale była i jest wielka – przykłady osobiste można podać.

Jak mnie wyrzucono w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, moich papierów po wiośnie 1980 r. nie było [ nastąpił okres post-historii ?] a wysyłano je do mgr Michała Ługanowskiego –Naczelnika Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie . Kto zatem kształtował politykę kadrową uczelni – rektor ? czy jakiś magister z zakamuflowanego departamentu bezpieczeństwa uniwersyteckiego ?

Toczy się obecnie walka o zachowanie hierarchii akademickiej, bez uwzględnienia tego, jak ta hierarchia się kształtowała.

Kiedy złożyłem, mimo wszystko, wolę zatrudnienia się w instytucie PAN, tam gdzie robiłem doktorat i gdzie byłem od lat ‚jedną nogą”, nikt nie miał oporów przeciwko zatrudnieniu mnie ( mimo tego strasznego charakteru itp.) ale jak przybyła sekretarka z PKiNu (siedziba PAN w maczudze Stalina w Warszawie) zatrudnienie nie było możliwe.

Kto zatem autonomicznie kształtował politykę kadrową w PAN-ie ? Podobnie zresztą na uczelniach, gdzie zatrudnienie nie było możliwe, mimo że należałem do najaktywniejszych naukowo/ edukacyjnie/organizacyjnie doktorów w swojej dziedzinie .

Zresztą na UJ nie miał mnie kto zastąpić w robocie – wykładaniu/formowaniu nowych naukowców ! Odwołano niejako tysiące moich wykładów – i co ? W najlepszym razie – milczenie !

I skutki tego widać do dnia dzisiejszego.

Czystki akademickie zrobiły swoje – to nie był pojedynczy przypadek, takich było wiele.

Wyrzucenie jednego ‚akademika, który wprowadzał do systemu akademickiego wielu nowych i to na dobrym, międzynarodowym poziomie, powoduje straty nie jednostkowe, lecz pokoleniowe – osłabienie intelektualne i moralne, i to na pokolenia instytucji/dziedziny naukowej …

Jak się tyle lat milczało, a nawet aprobowało te ekscesy, to nie może być inaczej niż jest, tym bardziej, że nadworni historycy pisali fałszywe historie i je do przyswojenia polecali. Nawet jak badali czasy komunistyczne na uczelniach, to tak, aby nie poznać tego co badali, co chyba było warunkiem pozostawania na etatach i robienia karier akademickich.

Jeśli nie zmieni się fundamentów posadowienia systemu akademickiego w ramach jego reformowania, to każda konstrukcja systemu się pogrąży/ osunie/ rozpadnie, jak wszelkie budowle na niewłaściwych fundamentach wznoszone.

Perełka rektorska, czyli rzecz o nędzy akademickiej

nfa

Perełka rektorska, czyli rzecz o nędzy akademickiej

W sprawie reformy nauki i szkolnictwa wyższego , przedstawionej w tzw. „Konstytucji dla nauki” wypowiedział się w rozmowie z PAP sam szef konferencji rektorów prof. Szmidt. [Szef konferencji rektorów: Zmiany dotyczące uczelni idą w dobrą stronę Gazeta Prawna,24.01.2018, http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1099664,szef-konferencji-rektorow-o-zmianach-na-uczelniach.html]

I co powiedział ? Ano, że zmiany idą w dobrym kierunku, ino wynagrodzenia dla profesorów mają być zbyt małe. Na naukę i szkolnictwo wyższe ma być 1,8 proc. PKB , ale nie takie są marzenia rektora i innych profesorów, którzy swoimi marzeniami wyróżniają się spośród innych ludzi.

Rektor twierdzi, że to źle, bo marzenia kogo jak kogo, ale profesorów winny być zaspokajane przez pozostałą część społeczeństwa pozbawionego tytułów.

Przytacza opinię „ to żenujące, by profesor po wielu latach pracy ze swoją wiedzą, doświadczaniem i uznaniem środowiska zarabiał 50 proc. więcej niż jest średnie wynagrodzenie, czyli wynagrodzenie ludzi, którzy niczym się nie wyróżniają. „

Dla mnie ta wypowiedź jest żenująca, dokumentująca moralną zapaść niemałej części profesorii polskiej, wynoszącej się ponad innych obywateli, mimo mizerii tak moralnej, jak i intelektualnej, jaką prezentują.

Z badań NIKu [ https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-rozwoju-kadr-naukowych.html ] wynika, że mamy w ostatnich latach do czynienia ze spadkiem liczby młodych pracowników nauki i ze wzrostem liczby doktorów habilitowanych i profesorów, a wiemy, nie tylko z rankingów światowych, że poziom nauki spada, więc ta korelacja jednak coś mówi o tym czym wyróżniają się te gremia wysoko utytułowane.

Nader często wyróżniają się miernością w porównaniu z innymi ludźmi niezwykle pożytecznymi dla społeczeństwa, stąd w sposób uzasadniony na czele prestiżu zawodowego znajdują się obecnie strażacy,  a nie profesorowie, którzy swą działalnością sprawiają zawód polskiemu społeczeństwu. Pożytek społeczny z nich jest marny, a pożyteczni stanowią jedynie margines licznych rzecz utytułowanych.

Stąd mówienie i w prawie stanowienie z góry, że jak ktoś jest profesorem, to jest to pozytywnie wyróżniający się człowiek, któremu trzeba dużo płacić, bez względu na pożytki, czy szkody jakie powoduje – to gruba przesada.

Ja uważam, że pożytecznym profesorom winno się płacić i to dużo więcej niż obecnie, ale za pracę, za jej wyniki, a nie za tytuły, pozoranctwo naukowe i edukacyjne, tak znamienne dla obecnego systemu akademickiego. Gdyby szkodnikom nie płacono, dla pożytecznych profesorów na poziomie na podwyżki by starczyło !

A mamy pospolite niszczenie lepszych od siebie, wykluczanie z systemu, czyli negatywną selekcję kadr akademickich, która przetrwała, a nawet się rozwinęła od czasów PRLu. I takie poczynania są obficiej nawet opłacane, niż działania pożyteczne  [ tych często nawet się nie opłaca, a czasem karze].

Ja w latach 80-tych postulowałem szkodników akademickich, często z tytułem profesora ( i to znakomicie umocowanych politycznie) przenosić w stan nieszkodliwości, ale wtedy uznano, że to ja szkodnikom szkodzę i stanowię zagrożenie dla uniwersytetu ich opłacającego. I mnie wykluczono, bo do szkodzenia innym (szczególnie o niewłaściwej orientacji politycznej i etycznej) się nie nadawałem. Szkodziłem przewodniej sile narodu i ich milusińskim. I tak pozostało i w III RP.

Niedawno rektor najstarszej uczelni jasno się wypowiadał, że my oszukujemy studentów. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/25/czy-rektor-uj-trafi-na-sciezke-dyscyplinarna/]

I co ? Wyróżniający się oszukiwaniem studentów ( i nie tylko) za to oszukiwanie mają jeszcze więcej zarabiać i to znacznie więcej od tych, którzy nie oszukują. Ci czasem nic nie zarabiają, bo ich wyklęto z oszukującego środowiska.

Zaniedbującym studentów płaci się co najmniej 2 x średnie krajowe o ile zajmują wysokie stanowiska pozaakademickie np. prezydentom miast [ https://blogjw.wordpress.com/2017/06/11/majchrowski-to-nie-wyjatek/

], a nie ma w ustawie nawet postulatu, aby płacić tym którzy studentów nie zaniedbują, a formują ich na poziomie. Tych zresztą jest chyba niewielu, bo takich rugowano z uczelni już w czasach komunistycznych, uważając ich za psujów młodzieży akademickiej, szczególnie jeśli intelektem i pojmowaniem istoty rzeczy wyróżniali się od twardogłowych profesorów, którzy umysł mieli tak lotny, że im się całkiem ulotnił.

Szef rektorów odniósł się także do lustracji zawartej w ‚Konstytucji dla nauki’ brawurową wręcz argumentacją:

„Wydaje mi się, że to przesada powiedzenie z góry, że jak ktoś był współpracownikiem organów bezpieczeństwa, to już na pewno jest złym człowiekiem” – ocenił prof. Szmidt

Żeby to stwierdzenie omówić wyczerpująco musiałbym napisać książkę, a nie krótki tekst. Jeśli szef rektorów ją „zasponsoruje” ( choćby za nędzną profesorską pensję) to chętnie ją napiszę, choć i bez sponsoringu ileś już tomików napisałem i przecież do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) je przesyłam ( setki artykułów), ale merytorycznej dyskusji, ani obecny, ani wcześniejsi szefowie tej wyróżniającej się organizacji rektorskiej, nawet ci wyróżniający się funkcją kontaktu operacyjnego – nie podjęli. [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/]

Z góry nie można powiedzieć, że to są źli ludzie, ale po analizie faktów złość człowieka – nie wyróżniającego się współpracą z organami bezpieczeństwa [ https://blogjw.wordpress.com/2017/12/30/a-jednak-sa-oznaki-dobrej-zmiany-pomyslnosci-w-nowym-roku/]- ma prawo ogarnąć.

Zachęcam do lektury i dyskusji nad tekstami z mojego archiwum lustracyjnego zamieszczonego w moim lustrze nauki https://lustronauki.wordpress.com/

Archiwum lustracyjne JW

a także na blogu akademickiego nonkonformisty https://blogjw.wordpress.com/

Z góry przecież nie można mówić zasadnie, że to są złe teksty, pisane przez złego człowieka, choć anonimowe gremia – z góry, bez podania faktów, merytorycznego uzasadnienia, tak moją działalność oceniały i nikt, nawet ministrowie[https://blogjw.wordpress.com/2016/09/08/list-otwarty-do-min-jaroslawa-gowina-w-sprawie-lustracji-srodowiska-akademickiego/] , autonomiczne kontakty operacyjne w randze szefów konferencji rektorów tego nie unieważnili, nawet nie zbadali, nawet nie miały/ nie mają zamiaru zbadać  [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ] mimo wrastającego jednak uposażenia !

Jakich podwyżek panowie rektorzy/profesorowie się domagają dla poznania prawdy, której poznawanie winno być ich statutowym obowiązkiem ?

Zaznaczam dla jasności, że ci, którzy działają na rzecz poznania prawdy i te działania także rektorom/profesorom udostępniają nic na tym nie zarabiają (poza brutalnymi atakami rektorskimi) – https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ więc chyba nie w zarobkach pies jest pogrzebany ?