Akademicki zbiór zastrzeżony

azz

Akademicki zbiór zastrzeżony

Polacy powszechnie interesują się tzw. zbiorem zastrzeżonym IPN tzn. zbiorem niejawnym do tej pory a to podobno ze względu na bezpieczeństwo państwa. [http://www.tvp.info/27000540/ipn-odtajni-zbior-zastrzezony-w-tym-akta-z-prl-aktualne-dla-bezpieczenstwa-panstwa]

Stopniowe odtajnianie zbioru pokazało, że z utajnianiem wielu informacji chyba jednak przesadzono i trudno się dopatrywać jakie to znaczenie dla bezpieczeństwa państwa miało umieszczenie w zbiorze zastrzeżonym raczej błahych informacji dotyczących tej, czy innej osoby znanej publicznie.

Tym niemniej zainteresowanie tym zbiorem jest znaczne i uzasadnione.

Można się spodziewać, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy ten liczący kilkaset metrów bieżących zbiór w znacznej mierze przestanie być tajny. Można przypuszczać, że w tym zbiorze będą także informacje dotyczące przedstawicieli świata akademickiego, jakkolwiek ten świat -z małymi wyjątkami – nie jest przychylny procesom lustracyjnym.

Znacznie mniejsze, a prawdę mówiąc niemal żadne jest zainteresowanie ujawnianiem zbiorów przewodniej siły narodu, która także na odcinku akademickim znaczyła wiele, a nawet więcej od SB i jej rozlicznych tajnych współpracowników.

SB wraz ze wspierającymi ja współpracownikami musiała dokonywać nieraz skomplikowanych i nieco kosztownych działań operacyjnych aby swoje zadanie ochrony systemu/ochrony uczelni zrealizować.

PZPR była decydentem, więc takie działania bez dodatkowych środków za pomocą jawnych współpracowników mogła przeprowadzać, tym bardziej , że decydentami na różnych szczeblach systemu akademickiego byli członkowie PZPR lub stronnictw siostrzanych, a przynajmniej przez te organa na stołkach decydenckich usadowionych i podtrzymywanych.

Bez wiedzy i zgody, opinii POP PZPR, nikt na uczelni nie mógł być zatrudniony, nie mógł wyjechać za granicę, awansować . Na niższych szczeblach do awansów wystarczyły opinie POP, ale na szczeblach wyższych decydowały KW a nawet KC.

Niestety zainteresowanie całą machiną funkcjonowania systemu akademickiego i metodami osiągania pozycji koryfeusza nauki w czasach PRL ( i potem w III RP) jakoś jest małe, choć zbiory PZPR mimo zniszczeń nie są małe i można by się wiele dowiedzieć.

Niemal kompletny brak zainteresowania społecznego/akademickiego/naukowego dotyczy natomiast materiałów wytwarzanych przez akademickie organa kolegialne – rady instytutowe, rady

wydziałów, senatu i rozmaite komisje np. komisje awansowe, wyróżnieniowe, czy dyscyplinarne, rzecz jasna nadzorowane przez PZPR i kontrolowane przez SB.

Każdy kto ma jakiekolwiek pojecie o funkcjonowaniu systemu akademickiego wie, że te materiały winny przedstawiać znacznie dokładniej historię naturalną każdego akademika naukowca, a także jednostek akademickich różnego szczebla i rodzaju.

W przypadku analizy materiałów SB, do których jest dostęp, dywaguje się czy donosy/opinie mogły komuś wyrządzić krzywdę czy też nie.

W przypadku materiałów z archiwów akademickich czasem można by mieć pewność, że takie krzywdy miały miejsce i nawet określić jakie one były.

Niestety dziw bierze, że prawda dla wielu badaczy nie jest ciekawa. Na ogół beneficjenci systemu, obecnie na stanowiskach decydenckich, rektorskich i pokrewnych, znakomicie się orientują jaką moc wybuchową takie materiały zawierają, stąd dostęp do tych materiałów jest ograniczony lub całkowicie zabroniony.

Szczególną ochroną są objete procesy dyscyplinarne, jako że one zawierać mogą i chyba zawierają poczynania zmierzające do karania niewygodnych dla systemu akademików, jak i dopiero starających się o ukończenie uczelni.

Nawet badacze IPN dostępu do takich źródeł nie mają ( Niezależne Zrzeszenie Studentów w Krakowie w latach 1980-1990 . Tom 1. Arcana, r. 2014 – s.87), a co dopiero mówić o pracownikach uczelni usuwanych dożywotnio z wilczymi biletami.

Akademicki zbiór zastrzeżony nie jest mitem tylko ponurą rzeczywistością.

Kiedy materiały z akademickiego zbioru zastrzeżonego od lat 30 bedą jawne ?

Zostały utajnione na podstawie ‚prawa’ r. 1983 i chyba nadal uważane są za ważne dla bezpieczeństwa państwa/uczelni/procesu akademickiego.

W tych materiałach winny być składy zespołów dyscyplinarnych, zespołów weryfikujących kadry akademickie pod batutą SB i PZPR podczas kolejnych fal czystek.

Mam w tym zakresie własne doświadczenia . https://nfapat.wordpress.com/2016/08/18/list-otwarty-wykletego-30-lat-poza-murami-uczelni/ , https://wobjw.wordpress.com/tag/tajne-teczki-uj/,

https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/

Do tej pory mimo upływu 30 lat nie wiem jaki był skład zespołu wystawiającego mi opinie pozamerytoryczną zgodną z dyrektywami MSW o negatywnym wpływie na młodzież akademicką, bez oparcia na faktach, bez możliwości odwołania się do sądu ! Nie znam zapisów na mój temat rad akademickich – instytutu, wydziału, senatu.

Mimo wieloletnich starań te materiały nie zostały ujawnione, na roszczenia informacyjne rektor UJ nie odpowiada nic sobie nie robiąc z obowiązującego prawa. Kasta akademicka przenika się z kastą prawniczą, więc nie ma co sie temu dziwić.

Złoczyńców w tym kraju się nie ściga, ściga się dobroczyńców, bo to oni destabilizują funkcjonujący od lat patologiczny system akademicki, którego istota tkwi zapewne w akademickim zbiorze zastrzeżonym.

Ale w tych sprawach panuje cisza – tak w mediach, jak i w środowisku akademickim, a nawet w obozie solidarnościowo-patriotycznym, który na ogół nie ma pojecia o istnieniu takich zbiorów, ale co gorsza nie ma woli aby takie pojecie mieć.

Trudno być optymistą czy nastąpi w tej materii dobra zmiana. Żadnych oznak na horyzoncie nie widać.

Gdyby ktoś jednak dysponował lepszymi przyrządami badawczymi , lunetami, może teleskopami, to bede wdzieczny za ujawnienie wyników obserwacji.

Advertisements

komentarze 4

  1. […] Akademicki zbiór zastrzeżony  https://blogjw.wordpress.com/2016/10/10/akademicki-zbior-zastrzezony/ […]

  2. Przed chwilą przeczytałem w innym miejscu, że do myślenia przyznaje się ok. 5% populacji (chyba praktycznie niezależnie od nacji), z czego tylko 2% (tj. „aż” 40% ze wspomnianych 5% „myślicieli”) myśli naprawdę Pozostałe 3% „myśli, ze myśli”. Jeśli przyjąć, że wspomniana „kasta akademicka” rzeczywiście myśli trochę więcej (procentowo) niż reszta to szanse na zmianę tego, co mamy i odtajnienie wspomnianego „akademickiego zbioru zastrzeżonego, który RZECZYWIŚCIE istnieje i wg. mojego rozeznania byłby BARDZO CIEKAWY dla badaczy są znikome. Co gorsza, bez rzetelnego przebadania i ujawnienia tego zbioru nie ma realnych szans na poprawę. Nie tylko kondycji tzw. nauki i szkodnictwa wyższego, ale generalnie naszego bytowania. Takie jak ten teksty są więc bardzo cenne, m.in. dlatego, że poziom zainteresowania nimi prze media jest dobrym wskaźnikiem ich (tych mediów) intencji. Szkoda, ze tak mało o tym słychać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: