Czy Ministerstwo Obrony Narodowej obroni naukę w Polsce ?

czapka generalska

Czy Ministerstwo Obrony Narodowej obroni naukę w Polsce ?

Nauka w Polsce jest zagrożona i to systemowo. Naukowcy podnoszą zwykle zagrożenie finansowe i to w ujęciu im najbardziej odpowiadającym. Etatowi naukowcy argumentują od lat, że nauka w Polsce znajduje się nad przepaścią i jeśli oni nie dostaną podwyżek, to nauka w Polsce upadnie (do przepaści jak można rozumieć). Takie argumenty słychać od początku lat 90-tych ubiegłego wieku i nic się nie zmienia. Nawet przepaść się nie wypełniła, choć poziom nauki w Polsce, szczególnie moralny, osiąga dno.

Od lat i to od czasów PRLu z systemu nauki ubywają najlepsi, tak naukowo, jak i moralnie, bo takich ten system nie toleruje. Sami akademicy argumentują, że od lat najlepsi odchodzą z nauki w Polsce, czy to do biznesu, czy wybywają za granice, aby tam naukę uprawiać. To samo w sobie świadczy o tym, że w Polsce, w nauce najlepszych już nie ma.

Ale jakie są wysuwane projekty naprawcze ?

Zwiększyć finansowanie tych nie najlepszych !

I wtedy, ci najlepsi jak tylko się o tym dowiedzą – wrócą do nauki w Polsce. To nie żart ! Tak, ci jak widać nie najlepsi – rozumują.

Można sobie tylko wyobrazić, sprawdzić w tabelach zarobków, o ile trzeba by zwiększyć uposażenia tych nie najlepszych, aby ci najlepsi, dla poprawienia sobie warunków życia i pracy zdecydowali się na powrót do systemu nauki w Polsce.

Jakoś nie wysuwa się projektów dywersyfikacji uposażeń w zależności od wyników pracy, projektów wysokich uposażeń dla wybitnych naukowców, aby ich ściągnąć do pracy, tak jak oferuje się specjalnie wysokie stawki dla sportowców, aby zechcieli występować w danym klubie.

Jakby wszystkim sportowcom z danego klubu podwyższano równo uposażenia a nie otwierano się – także specjalnie finansowo- na zawodników z zewnątrz, to raczej wyraźnego podniesienia poziomu sportowego by nie uzyskano.

W systemie akademickim w Polsce nie ma otwarcia na wybitnych naukowców np. z Polonii akademickiej – wręcz przeciwnie. Nawet jakby chcieli w Polsce pracować, mimo niższych uposażeń – nie najlepsi etatowcy na ogół ich nie chcą.

Etaty obejmowane są w Polsce przez nie najlepszych w ramach ustawianych na nich pseudo-konkursów. Lepsi od nich, rzecz jasna gorzej spełniają warunki tak ustawianych konkursów.

Tak się zaczyna etatowe kariery naukowe i tak się kontynuuje w systemie zamkniętym, bez zewnętrznej weryfikacji, w systemie tytularnym, w którym najważniejsze jest zdobycie tytułu, a nie uzyskanie wartościowego wyniku naukowego.

Ten system jest wręcz rajem dla fikcyjnych projektów badawczych recenzowanych przez samych swoich a dotowanych z budżetu państwa, z czego chętnie korzystają arystokraci nauki polskiej.

Ponieważ nie ma pełnego monitoringu patologii akademickich o który od lat zabiegałem (Postulat organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich(POMPA) https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/) nie wiadomo jaka część pieniędzy podatnika jest marnotrawiona, a jaka coś przynosi dla nauki, dla kraju.

Marnotrawstwo jest chyba jednak znaczne skoro mimo ogromnych nakładów na infrastrukturę nauki jakoś jej poziom się nie podnosi, a raczej opada. W polityce kadrowej nadal funkcjonuje negatywna selekcja i usuwanie z systemu niewygodnych, bo zbyt uczciwych, zbyt efektywnie pracujących. Wspaniałe nieruchomości akademickie wypełniane są kadrą mało wydajną naukowo i edukacyjnie .

Ministerstwo jakoś z tymi problemami nie potrafi sobie poradzić, a chyba i nie chce, aby się nie narażać środowisku posiadającemu zresztą autonomię do patologii.

Po aferach z fikcyjnie prowadzonymi projektami badawczymi, narażającymi polskiego podatnika na poważne straty, do walki z tym procederem ma przystąpić Ministerstwo Obrony Narodowej. Piotr Nisztor podaje (http://niezalezna.pl/83388-mon-walczy-z-fikcyjnymi-badaniamiMON walczy z fikcyjnymi badaniami) „Za opracowanie planu walki z naukową fikcją, która przez lata pleniła się jak zaraza, odpowiada prof. Wojciech Fałkowski, wiceminister obrony narodowej”.

Skoro cywile nie dają sobie rady z obroną naszego dobra narodowego trzeba sięgnąć do specjalistów od obrony. Nie będzie to łatwe, bo front patologiczny jest rozciągnięty, często wśród bagien, wzdłuż frontu pobudowano liczne umocnienia, okopy, zaminowano rozległe strefy.

Zatem skierowanie sił wojskowych do sforsowania tych autonomicznych umocnień trzeba uznać za decyzję nader słuszną. Jak wojsko nauki w Polsce nie uratuje, to nauka ani chybi – całkiem padnie i to w niedługim czasie.

Czystka po turecku, a czystka po polsku -tak jak kawa po turecku w praktyce polskiej

kawa po turecku

[z Wikipedii]

Czystka po turecku, a czystka po polsku –

tak jak kawa po turecku w praktyce polskiej

W następstwie nieudanego ostatniego puczu w Turcji Turecka Rada Szkolnictwa Wyższego (YÖK) nakazała rezygnację 1577 dziekanów a ponad 15 tys. pracowników szkolnictwa zostało zawieszonych. Rada ‚zabroniła też wszystkim nauczycielom akademickim wyjazdów za granicę, a ministerstwo oświaty cofnęło licencje 21 tys. nauczycieli zatrudnionych w instytucjach prywatnych.http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410579,eua-przeciwko-wymuszonej-rezygnacji-tureckich-dziekanow.html

Reakcja świata nauki była natychmiastowa – „..zarząd Europejskiego Stowarzyszenia Uniwersytetów wezwał wszystkie rządy krajów europejskich, uniwersytety i uczonych do zdecydowanego przeciwstawiania się takim działaniom, i do wspierania demokracji w Turcji, w tym autonomii instytucjonalnej i wolności akademickiej dla uczonych i studentów. Jednocześnie potępił dymisje i wyraził poparcie dla społeczności akademickiej w Turcji.”

Czytamy także , że „Czeska Konferencja Rektorów (CKR). Organizacja potępiła prześladowania tureckich rektorów, dziekanów i nauczycieli akademickich, a także zapewniła o solidarności z nimi.”

Ale nie czytamy takiego stanowiska polskich rektorów, bo go nie ma ( jeszcze ?). Ustępujący szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, JM Rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś jest co prawda członkiem tego Europejskiego Stowarzyszenia Uniwersytetów, ale odrębnego potępienia czystki za strony polskich rektorów – brak. Ze strony ‚szeregowych’ uczonych – także. 

Kryzysowi Humaniści [Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej] na Facebooku [https://www.facebook.com/komitetdlahumanistyki/?fref=nf] podnoszą kwestię : Zwróćmy uwagę na to, że skala represji spotykających tureckich uczonych tysiąckrotnie przekracza represje po marcu 1968 dotykające polskich uniwersytetów. Można się zastanawiać, czy represje dotykające środowisko akademickie w okresie przedodwilżowym, w pierwszej połowie lat 50 można porównywać z tym, co obserwujemy w Turcji. co musi budzić konsternację, bo budzenie upiorów roku 1968 w Polsce nijak się ma do upiornych poczynań roku 2016 w Turcji.

Te obecne tureckie poczynania winny natomiast przywoływać ekscesy junty Jaruzelskiego w stanie wojennym i po-wojennym, lat 80-tych ubiegłego wieku. A nie przywołują ! To wielki sukces amnezji akademickiej (i nie tylko), to wielki sukces edukacyjny UJ – najstarszej i wzorcowej dla innych uczelni. Na UJ najwięksi dziejopisarze w Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego czegoś takiego jak stan wojenny nie zdołali zidentyfikować, nie mówiąc już o jakiejś czystce.

Skoro prestiżowi profesorowie o tym nie piszą, to widocznie tego nie było i nikomu nawet do głowy nie przychodzi, aby ekscesy stanu wyjątkowego w Turcji porównywać z ekscesami stanu wojennego w Polsce. Porównania z rokiem 68 – proszę bardzo, ale porównania z latami – 80-tymi to mogą czynić tylko jacyś hunwejbini.

Czystka akademicka po turecku to jednak coś innego niż czystka akademicka po polsku.

Z tego porównania przypadek polski wypada gorzej, bo o tych czystkach nie chce się wiedzieć, nie było i nie ma protestów, także środowisk solidarnościowo-patriotycznych ! – Pełniących Obowiązki Profesorów, Pełniących Obowiązki Patriotów – heroicznie broniących innych POPów. 

Czy KRASP wzorem rektorów czeskich nie zabiera odrębnego zdania potępiającego czystki tureckie aby nie budzić demonów polskich ?!

KRASP nie potępił czystek polskich a jedynie projekt lustracji, który do poznania istoty czystek mógłby prowadzić, więc czemu ma potępiać czystki tureckie ? Jeszcze ktoś by wyciągnął z lamusa i te polskie czystki ?

Póki co z tymi czystkami jest trochę jak z kawą po turecku w praktyce polskiej ? I w Polsce kawa tak się nazywa, tyle co ona ma wspólnego z kawą po turecku ?

Problem Wielkiej Czystki Akademickiej i jej porównanie do czystek przeprowadzanych przez inne reżimy to temat do opracowania w ramach projektu badawczego – ale jak do tej pory takich tematów w Polsce się nie toleruje, tak jak i ich pomysłodawców, tak jak ofiary czystek, które wykluczone, wyklęte z reżimowego systemu winny pójść w całkowite zapomnienie, w całkowitą niepamięć, tak jak same czystki.

Ileż to ja tekstów na ten temat napisałem, ileż faktów i argumentów przytoczyłem, ze wspomnieniami włącznie ( łatwo znaleźć – Archiwa lustracyjne – Archiwum JW – Tom A Archiwum JW – Tom B, Archiwum JW – Tom Cstrony – https://lustronauki.wordpress.com/, https://blogjw.wordpress.com/i tam cytowane, linkowane), ile pytań naprowadzających naukowców ( i nie tylko) na właściwą drogę – postawiłem i nic !

Dobrej zmiany w tym zakresie nie widać !

Odporność beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej lat 80-tych ( i ich miłośników) na argumenty naukowe, na fakty , na prawdę, jest rzeczywiście imponująca !
Czy nowe władze IPN nastawiające się na edukację historyczną nauczą wreszcie rozumu świat akademicki ?
Józef Wieczorek
ofiara Wielkiej Czystki Akademickiej junty Jaruzelskiego
i jej akademickich wspólników

 

Czy habilitacja zdoła się wydostać z siatki płac ?

geniusz bez hab

Czy habilitacja zdoła się wydostać  z siatki płac ?

Habilitacja jest stopniem naukowym silnie ulokowanym w polskim systemie akademickim ( i nie tylko) a co więcej traktowana jest jako fetysz, bez którego nie da się swobodnie w tym systemie funkcjonować. Od lat system, jest w zapaści, habilitacji mamy moc, a le nie mamy mocy naukowej aby konkurować z innymi i zabezpieczać rozwój gospodarki i funkcjonowanie państwa. Co prawda habilitowani są ulokowani nie tylko na uczelniach i w instytucjach badawczych, ale i w polityce oraz gospodarce, ale pożytek z tego dla kraju -mierny.

Jak się porówna z krajami przodującymi w nauce choć bez habilitacji i naukę dla rozwoju potrafiącymi wykorzystać to trzeba by coś i u nas zaradzić, aby było lepiej. Jedni mają habilitację – inni mają naukę i innowacyjną gospodarkę zabezpieczoną nauką na poziomie.

W Polsce od dawna trwają dyskusje nad zniesieniem habilitacji, ale beneficjenci systemu, zarazem nazywającymi się arystokratami, za żadne skarby nie chcą do tego doprowadzić. Argumentują, że nie można znieść habilitacji, bo doktoraty są słabe, oczywiście nie podnosząc faktu, że doktoraty są przyznawane przez habilitowanych. Znaczy to jednak, że habilitowani są słabi intelektualnie i moralnie, skoro do takiego osłabienia doktoratów dopuszczają.

Można rzec, że habilitacja trzyma poziom nauki w Polsce z tym, że to jest słaby poziom, a utrzymywanie słabego poziomu nauki nie powinno być celem dobrej zmiany.

Rzecz jasna habilitacja znakomicie zabezpiecza interesy habilitowanych i to jest sedno sprawy – głosząc hasło walki o poziom – zabezpieczają się przed niewygodnymi, przed Polonią akademicką, doktorami bez habilitacji z najlepszych uczelni światowych i tymi, których zdołali pousuwać w ramach Wielkiej Czystki Akademickiej w PRL.

Rzecz jasna ci arystokraci nauki nie są w stanie/ani w zamiarze rozpoznać skutki tej Czystki, określić straty kapitału akademickiego – intelektualnego i moralnego, co samo w sobie stanowi dowód wielkości tych strat w ramach negatywnej selekcji – prowadzonej przez nomenklaturowe kadry pod batutą PZPR i SB przy aprobacie bolszewickich odłamów Solidarności.

Mimo upływu dziesiątków już lat pojednania do tej pory nie było, poznania prawdy tym bardziej, ale protestów przeciwko takiemu stanowi rzeczy także nie było. Widocznie negatywny system selekcji kadr bardzo odpowiada wszystkim jego beneficjentom i tym, którzy liczą, że oni – ich krewni, potomkowie – beneficjentami też zostaną.

Układ jest perfekcyjny i odporny na wszelkie argumenty i zmiany. Dyskusja jeśli jest to jest pozorowana, i jak słusznie zauważył jeden z habilitowanych posłów można się spodziewać, że prędzej zostanie zniesiony celibat, niż habilitacja. (Wypowiedzi na posiedzeniach Sejmu. Posiedzenie nr 21 w dniu 21-06-2016 (1. dzień obrad) – Poseł Józef Brynkus –http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/wypowiedz.xsp?posiedzenie=21&dzien=1&wyp=008

Nawet przychylni zniesieniu habilitacji alarmują, że rezygnacja z habilitacji oznaczałaby np. wprowadzenie nowej siatki płac na uczelniach . http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410224,resort-nauki-przychylny-zniesieniu-habilitacji-ale-konieczne-systemowe-zmiany.html

I co to za katastrofa by była !

Przecież cała struktura wynagrodzeń oparta jest na stopniach i tytułach niewiele jednak mającymi wspólnego z poziomem intelektualnym i wynikami pracy.

Najwybitniejsi profesorowie najlepszych uczelni światowych w takiej siatce znaleźli by się na samym dole – bo nie mają habilitacji !

A ci co mają habilitację potwierdzoną autorytetem POP PZPR (ich spadkobierców i kontynuatorów) , zdobytą po podróżach turystycznych (turystyka habilitacyjna!), pozytywnie ocenioną przez samych swoich – są w siatce mocno ulokowani i jeno baczą, aby ktoś inny – szczególnie niezależny i uczciwy- do tej siatki nie trafił, bo ani chybi stanowiłby dla niej zagrożenie.

Nie ma co, mimo deklarowanej dobrej zmiany nie jest pewne czy habilitacja zdoła się wydostać z siatki płac ( i zarazem z pajęczyny akademickiej) a zniewoleni habilitacyjnie zdołają odzyskać wolność niezbędną do działalności naukowej.

Póki co resort nauki bohatersko walczy z patologiami habilitacyjnymi, które sam stwarza.