Łysa prawda o patologiach akademickich

jw

Łysa prawda o patologiach akademickich

Waldemar Łysiak niedawno na łamach Do Rzeczy [Remanenty 1 – nieżyciowość – nr 25/176 -2016] podjął problem łysej prawdy akademickiej przez pryzmat własnej biografii. To dobry sposób, aby dotrzeć do innej prawdy, do której wielu historyków za żadne skarby dotrzeć nie chce. Znakomity felietonista, jak pisze, nosił się już wcześniej z takim remanentem, ale dopiero tekst o współczesnych patologiach akademickich spowodował, że nacisnął na dziennikarski spust strzelając w dziesiątkę. To co pisze o patologiach akademickich swoich czasów w pełni pokrywa się z moją wiedzą, moimi odczuciami, moimi przeżyciami. Nic dziwnego – w końcu to samo pokolenie, ten sam kontekst systemowy, a środowisko akademickie choć nie tożsame, to bliźniaczo podobne w swych zachowaniach w systemie zniewolenia.

Dobrze, że felietonista podniósł działania operacyjne wiodącej siły narodu (POP PZPR) co dla historyków- beneficjentów systemu, jakoś nie jest atrakcyjne, tak że do tej pory nie znamy nawet struktur partyjnych i ich członków na uczelniach, nie mówiąc o skutkach ich działalności. Czy w ramach dobrej zmiany – coś się zmieni ? Czy poznamy korzenie obecnego systemu akademickiego, porażająco patologicznego ?

Z biografii felietonisty jasno wynika, że wykrywanie afer i patologii akademickich kończy się na ogól tak samo – wywaleniem akademickiej zakały, bo zagrażającej sprawnemu funkcjonowaniu patologicznego systemu. Znam to z doświadczeń własnych, i nie tylko.

W takich sytuacjach często protestują studenci (ci, którzy jeszcze nie robią kariery akademickiej) a nader rzadko ‚koledzy’ czy ‚autorytety’, nie mówiąc o tzw. związkach zawodowych – solidarnych i zawodowo związanych z aparatem decyzyjnym i zainteresowanych żywotnie (czasem dożywotnio) w ukrywaniu prawdy o naturze stosowanych środków oczyszczających środowisko akademickie z elementu niewygodnego.

Ale jest zastanawiające, że Waldemar Łysiak nie może wyjść ze zdumienia z powodu długotrwałego istnienia podobnych patologii akademickich. Od pół wieku nic się nie zmieniło. A niby co miało się zmienić, skoro (niemal)wszyscy walczą i to z sukcesem, aby wszystko pozostało po staremu ? I jest to łysa prawda.

Prawdą natomiast nie jest to, że dziś funkcjonuje POMPA (Polski Ośrodek Monitoringu Patologii Akademickich), bo nie funkcjonuje.

2

Otóż postulat organizacji takiego ośrodka przedstawiłem przed laty (2010) – Postulat organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich (POMPA) https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/ pisząc m. in. Dla skutecznego zarządzania systemem nauki i edukacji taki monitoring jest niezbędny i konieczne jest wprowadzenie go do praktyki w jak najbliższym czasie. POMPA zapewne by pomogła oczyścić środowisko akademickie z wielu patologii. Ten postulat winien się znaleźć w strategii rozwoju szkolnictwa wyższego.

Niestety do strategii rozwoju szkolnictwa wyższego postulat ten nie został wdrożony, stąd nie należy się dziwić, że i rozwój nie nastąpił. Wielu nawet twierdzi, że mamy w nauce regres, ale mimo wznowienia prac nad reformowaniem systemu akademickiego nadal o zainstalowaniu POMPY nic nie słychać.

Jeszcze w tym roku pisałem – Główna moja teza jest taka, że po ekscesach wobec nauki w PRL nierozliczonych w III RP [https://lustronauki.wordpress.com/], a w części kontynuowanych – wolność nauki trzeba odzyskać. Postulowany monitoring nie stanowi zagrożenia dla nauki, a tylko winien być jedną z metod na drodze do przywrócenia należytych standardów – do odzyskania akademickiego systemu wolności naukowej” – Instytut Wolności Naukowej, czyli stan zagrożenia dla akademickiego zniewolenia –https://blogjw.wordpress.com/2016/05/09/instytut-wolnosci-naukowej-czyli-stan-zagrozenia-dla-akademickiego-zniewolenia/

Znakomity felietonista wiedzę (nie do końca sprawdzoną) o POMPIE zaczerpnął zapewne z moich tekstów (niestety o tym nie informuje), bo chyba nikt inny tego tematu nie podejmował i wyszukiwarka GOOGLE nie innego od mojego – nie wykazuje.

Ja monitoring patologii od lat prowadzę (obecnie na stronie ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO https://nfaetyka.wordpress.com/) ale to nie jest POMPA tylko co najwyżej ‚pompka’, która żadną miarą nie jest w stanie wypompować z systemu patologii akademickich, a co najwyżej ich istnienie ujawnia.

Winna jednak zainspirować decydentów do instalacji w systemie POMPY wielkiej wydajności, adekwatnej do skali patologii akademickich .

Jeśli taka POMPA nadal nie zostanie zainstalowana, to żadnej dobrej zmiany nie zauważymy, ani w tym ani następnym pokoleniu.

1

O dominacji POPów w Polsce

POP

x

O dominacji POPów w Polsce

Popi nigdy nie dominowali w Polsce, ale na wschodzie, gdzie cerkiew miała spore wpływy, ich nie brakowało.

Ze wschodu wraz z Armią Czerwoną przybyli także inni POPi – Pełniący Obowiązki Polaków – czyli niby-Polacy, czasem o polskich korzeniach, o polskich nazwiskach, ale wykonujący rozkazy/polecenia ze wschodu, z centrali sowieckiej. I oni w tym okresie dominowali. Byli potrzebni dla łatwiejszego zainstalowania systemu komunistycznego w Polsce i w części im to się udało.

Nawet po ogłoszeniu upadku systemu komunistycznego nie brakowało dla zmyłki Pełniących Obowiązki Polaków na wysokich szczeblach, reprezentujących jednak interesy niepolskie. Takich POPów nie brakuje nadal – na stanowiskach włodarzy miast, w policji, w sądach, którzy np. stoją na straży pomników sowieckich traktując je jako Miejsca Pamięci Narodowej (bo napisy na nich głoszą – Za naszu sowietsku rodinu ) i nakazują polskim dzieciom aby się nimi opiekowały. Mimo upadku Związku Sowieckiego dokonywana jest sowietyzacja młodych przez takich POPów na różnych szczeblach i rodzajach polskiej administracji, także edukacyjnej.

Trzeba przypomnieć, że wdrażanie systemu komunistycznego zabezpieczały Podstawowe Organizacje Partyjne, rzec można – komunistyczni POPi. Ciekawe, że po ponad ćwierć wieku po ogłoszeniu upadku systemu komunistycznego na ogół nie zdołano zidentyfikować składów POPów, a z przeszukania internetu można by wnioskować, że jeśli coś takiego było, to nie miało to większego znaczenia, mimo że ponad 40 lat toto dominowało.

Widać to dobrze na uczelniach, bo brak jest wykazów tych, którzy o wszystkim decydowali i niemal nikogo to nie interesuje, IPN nie wyłączając. Trudno się zresztą temu dziwić skoro na wzorcowej dla innych polskiej uczelni nie zdołano nawet zidentyfikować w jej historii okresu zwanego komunistycznym (o takim okresie można przeczytać nawet w kiepskich podręcznikach gimnazjalnych czy licealnych !) – więc po co się tym interesować ?

Ja się interesuję, co nieco ujawniłem, ale w debacie (raczej jej pozorach) nikt tego nie chce zauważyć – no bo czy ten kogo POP (i nie tylko) wykluczyła z systemu może być wiarygodny ? Tak, tak, opinie POP i sukcesorów nadal dominują w sercach i umysłach beneficjentów systemu, także historyków, nawet tych związanych z IPN.

Nie bez przyczyny. To są efekty pracy Pełniących Obowiązki Profesorów, czyli takich POPów akademickich.

Podczas instalacji systemu prawdziwych profesorów było mało – resztki tych ocalałych z czystek niemieckich i radzieckich. Zresztą i tych jako nie nadających się na ogół do formowania nowego socjalistycznego człowieka, marginalizowano, odsuwano od młodzieży, aby nie wpływali na nią negatywnie.

Ekspresowo produkowano natomiast Pełniących Obowiązki Profesorów, z tych co przyszli ze wschodu z Armią Czerwoną i tych, którym zniewolenie Polski było miłe, lub uważali dla siebie za korzystne.

Ci wprowadzili system dyscyplinowania młodych Polaków, aby wyrastali na miłujących (niekoniecznie faktycznie) Wielkiego Brata i przodowali w przodującej nauce socjalistycznej ( nie mylić z nauką s. s.) i system ten utrzymał się do dnia dzisiejszego i bronią go także ci, którzy deklarują postawę antykomunistyczną/antysowiecką !

Produkcja Pełniących Obowiązki Profesorów wzrastała, podobnie jak wzrastała wydajność z hektara, czy zużycie betonu na 1 mieszkańca, w czym osiągnęliśmy poziom czołówki światowej.

Po fazie tzw. transformacji produkcja POPów w systemie akademickim uległa jeszcze przyspieszeniu tak, że na uczelniach liczba Pełniących Obowiązki Profesorów zaczęła przerastać liczbę asystentów, w rezultacie  nie ma już kto wypełniać obowiązków edukacyjnych i badawczych.

Wszystko się skupia na zapewnieniu płynnego Pełnienia Obowiązków Profesorów poprzez „pieszczenie” swoich dożywotnich etatów (na ogół wielu) i produkcję niepoliczalnej już ilości dyplomów.

Mimo to, a może właśnie dlatego POPi nadal cieszą się szczególnym prestiżem, mimo że od nauki światowej dzielą nas lata świetlne.

Kto by ten stan rzeczy skrytykował, do wejścia na drogę rzeczywistej (a nie tylko werbalnej) dobrej zmiany namawiał, ani chybi z systemu tak akademickiego, jak i społecznego, zostanie wykluczony.

Podobno pensje profesorskie są u nas głodowe, nawet jak profesorowie wyciągają rocznie i pól miliona. Niestety za takie pieniądze akademiccy POPi nie są w stanie się wyżywić !

Jakoś nikt nie proponuje, aby do systemu włączyć tych co zarabiają niewiele, np. jakąś połowę średniej krajowej, a mimo to nie głodują, a nawet do edukacji, czy nauki coś wnoszą, czasem więcej od etatowo głodujących.

Niestety w naszym systemie Pełniący Obowiązki Profesorów mają nadal dominować, bo zwolnienie ich z takiej dominacji by było odbierane jako zła zmiana !

Tak sądzą także Pełniący Obowiązki Patriotów, których przodków mentalnych i moralnych instalowano na ziemiach polskich wraz z instalacją systemu komunistycznego.

Instalatorów i ich miłośników nazwano patriotami, utworzono Związek Patriotów Polskich, a tych co nie chcieli miłować komunizmu,jego instalatorów, po prostu nazywano zdrajcami ojczyzny, kolaborantami, faszystami i kierowano na drogę przyspieszonego schodzenia z tego ‚patriotycznego’ świata.

Po transformacji rozpoczęto instalowanie nowoczesnego patriotyzmu w postaci czekoladowego orła i różowych baloników, a polską flagę wkładano w psie kupy ! Na radosnych pochodach nowoczesnych patriotów flagę polską nosił tylko przydrożny piesek.

Na królewskim Wawelu flaga przez lata nie powiewała, a na Al. 3 Maja nawet w święto 3 Maja do tej pory polskiej flagi nie można dostrzec.

W patriotycznym Parku Jordana flaga nie może łopotać na maszcie, no chyba, że tymczasowo – w okresie odwilży na okoliczność Światowych Dni Młodzieży.

Jak światowa młodzież opuści Kraków, ma nastąpić powrót do krakowskiego grajdołka, odwilż się skończy, mimo że lato będzie nadal w pełni. Pełniący Obowiązki Patriotów są w stanie zamrozić -nawet podczas upałów – wszelkie uczucia patriotyczne.

Nie tak dawno powstał pomysł, aby lukę po ZPP zastąpić przez KOD, który by walczył (podobnie zresztą jak ZPP) z ‚faszystami’,  bo noszącymi ( na pochodach i w sercu) hasła – Bóg, Honor, Ojczyzna, o demokrację – poprzez zwalczanie tych, co demokratycznie zostali wybrani, o brak cenzury – zabraniając ujawniać swoich twarzy i głosów, okładając unijnymi flagami tych, co mają inne zdanie i pokazują inne obrazy.

No cóż, oni po prostu nie mogą słuchać tego co sami mówią i nie mogą patrzeć na swoje gęby, ale jako Pełniący Obowiązki, tym razem nowoczesnych Patriotów, nadal chcą dominować.

UWAGA! W okresie prowadzenia obywatelskiej działalności dziennikarskiej podlegam ochronie

Łomnica k.Piwnicznej.jpg

Uprzejmie informuję, że  w okresie prowadzenia obywatelskiej działalności dziennikarskiej podlegam ochronie i prowadzenie na mnie łowów jest zakazane i grozi  obywatelską penalizacją.