Errata do mojej pamięci uniwersytetu

ciemności UJ

Errata do mojej pamięci uniwersytetu

Zamieściłem w internecie kilka odcinków mojej rozmowy w projekcie Pamięć Uniwersytetu przeprowadzanej zapewne na wiosnę 2002 r. (niestety na moim dyktafonie była data r. 2010, ale niewątpliwie była to data niewłaściwa).

Materiał miał się ukazać na stronie UJ – http://www.archiwum.uj.edu.pl/projekty-auj/pamiec-uniwersytetu ale do tej pory nie ukazała się ani 1 minuta z tej rozmowy.

Ja mimo wszystko pamięć (mimo, że niedoskonałą) zachowałem – uniwersytet niewygodnej pamięci nie chce ujawnić, mimo że ma obowiązek poszukiwania prawdy i na to jest finansowany z kieszeni podatnika (również mojej).

Na stronie UJ umieszczono 25 rozmów z pracownikami UJ, także z tymi, o których wspominam w wielu moich tekstach i wypowiedziach i nieco wspominałem w mojej rozmowie dla zachowania Pamięci Uniwersytetu.

Niestety moja pamięć nie jest pożądana dla obrazu UJ, który pozostaje jednak obrazem fałszywym. Prawdziwego obrazu UJ widocznie nie chce przekazać potomnym,  abdykując niejako ze społecznej funkcji uniwersytetu.

Dzięki internetowi nie do końca jednak zostałem wymazany z pamięci uniwersytetu, mimo że po wykluczeniu/wyklęciu mnie z etatowej społeczności akademickiej, słuch o mnie (i mojej działalności) miał całkowicie zaginąć.

Społeczność ta uformowana w systemie kłamstwa boi się prawdy, jak przysłowiowy diabeł święconej wody. W ramach symbiotycznych poczynań PZPR-SB-nomenklaturowe władze uczelni pod koniec PRLu czyściły uniwersytet z tych, którzy uczyli myślenia i to krytycznego, głosili prawdę i jej nauczali, i tym samym zagrażali takiemu uniwersytetowi, i to zagrożenie bynajmniej nie ustąpiło w czasach III RP, w czasach internetu, a nawet się wzmogło.

Uniwersytet kiedyś był definiowany jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy, ale z tej funkcji UJ abdykował. Etatowcy, pozostali na uczelni po Wielkiej Czystce Akademickiej, nie dawali sobie rady, ani z nauczanymi, ani z prawdą, więc prawdę i jej nosicieli (jako negatywnie wpływających na młodzież, jako osobników o niewłaściwej postawie etycznej i obywatelskiej, o niewłaściwym – bo niezłomnym charakterze) postanowili trzymać z dala od uczelni.

Napisano fałszywą historię UJ, z którą dyskutować nie można, nagrano/napisano wspomnienia wygodnych pracowników uczelni, aby niewygodną prawdę przykryć/przytłumić/anihilować.

Moje rozmowy z ekipą UJ tylko w znikomym stopniu dotyczyły mojej historii na UJ, a w większym stopniu dotyczyły patologii akademickich (nie tylko UJ), bo takie były zainteresowania rozmówcy.

Proponowałem poruszenie w rozmowie sprawy uczelnianej „Solidarności” w latach 80-tych, stanu wojennego, ale te tematy niestety jedynie przewijają się w tej rozmowie.

W gruncie rzeczy nie jest to moja pamięć o mojej pracy na UJ, ani o mechanizmach prowadzących do jej niszczenia w systemie komunistycznym, a tylko strzępy tej pamięci, która jest jeszcze całkiem niezła, a kontekst w świetle materiałów SB, PZPR i braku materiałów UJ ( te w głównej mierze niedostępne, aresztowane, modyfikowane) lepiej jest obecnie rozumiany, niż w czasie trwania tej historii.

Nie jest prawdą, że świadkowie historii UJ w czasach zniewolenia nie chcą, boją się nadal o niej mówić. Ja chcę mówić i nieco mówiłem (w zakresie zainteresowań rozmówcy) i wiele dokumentuję na swoich stronach internetowych, natomiast to strona uczelniana nie chce ujawniać tego,  co dla niej nadal jest niewygodne, co świadczy o niegodnych, a nawet haniebnych poczynaniach tzw. autorytetów moralnych i intelektualnych, tamtych i obecnych czasów.

Dla mnie ta pamięć jest nadal traumatyczna, bo to jest pamięć nie tylko o niszczeniu mojej pasji życiowej, ale też pamięć o degrengoladzie i deprawacji, w końcu także mojego, środowiska akademickiego – wzorcowego dla pozostałej, mniej wydedukowanej części społeczeństwa.

Kiedy 30 lat temu przeciwko deprawacji akademickiej protestowałem – znalazłem się na ścieżce dyscyplinarnej, a deprawatorzy (i z nimi zaprzyjaźnieni) na ścieżce awansowej. I nic się do tej pory nie zmieniło. Nie bez przyczyny jest tak jak jest.

Solidarność akademicka, którą na szczeblu instytutu współtworzyłem, w niemałym stopniu solidarnie trzymała z aparatem kłamstwa, a po roku 1989 to trzymanie przypominało trzymanie się dziecka maminej sukienki.

Teraz  głosi się dezaktualizację dekomunizacji i lustracji, bo środowisko nie ma odwagi aby spojrzeć prawdzie w lustro, ale ma odwagę domagania się większych finansów na głoszenie nieprawdy !

Jak już pisałem – skoro środowisko za żadne skarby nie chce poznać prawdy, to zwiększenie jego finansowania spowoduje jedynie, że skarb państwa całkiem opustoszeje, a prawdy i tak znać nie będziemy.

Dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji środowiska akademickiego trzeba powiedzieć stanowcze NIE ! bo to by oznaczało dezaktualizację poznawania historii, poznawania prawdy i w konsekwencji zamykanie uniwersytetów ! (bo niby czemu miałyby funkcjonować,  skoro prawdy nie chcą znać ?)

Moja Pamięć Uniwersytetu (5) – Józef Wieczorek: Aktualia akademickie

Moja Pamięć Uniwersytetu (4) – Polityka kadrowa na tle patologii akademickich

Moja Pamięć Uniwersytetu (3) – Jubileusz UJ roku 2000 w kontekście patologii akademickich PRL/III RP

Moja Pamięć Uniwersytetu (2) – Moje lata 80-te na UJ

Cenzura na Gołębiej zastąpiła skutecznie cenzurę na Mysiej !

Cenzura na Gołębiej zastąpiła skutecznie cenzurę na Mysiej !

Moja Pamięć Uniwersytetu, aby oczyszczenie pamięci o uniwersytecie (UJ) nie było doskonałe

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: