W poszukiwaniu utraconego prestiżu nauki w Polsce

samopomoc akademicka

W poszukiwaniu utraconego prestiżu nauki w Polsce

[Tekst na inaugurację nowego roku akademickiego]

Mimo bicia rekordów ‚udyplomowienia’ i utytułowania społeczeństwa polskiego prestiż nauki w Polsce spada. Nader osobliwe polskie tytuły w świecie nikogo nie interesują, podobnie jak na ogół mało interesujące są bardzo liczne i bardzo grube objętościowo prace polskich naukowców.

Ilość nie przekłada się na jakość rozumianą jako istotny wkład do nauki, która ze swej istoty jest globalna, a nie lokalna.

Jak zwykle przed wyborami sprawy licznego środowiska akademickiego dostrzegane są przez partie polityczne. Partie na ogół obiecują przed wyborami podwyżki, bo to się zwykle przekłada na głosy wyborcze.

Gorzej jest natomiast ze zmianami systemowymi, bo te aby były skuteczne musiałyby być bolesne dla środowiska, a to grozi utratą głosów.

Ponieważ po wieloletnich doświadczeniach na obiecanki finansowe nie wszyscy dają się nabrać, więc politycznie lepiej jest postulować także zmiany, ale takie aby większej przykrości, przynajmniej większości akademickiej, nie spowodowały.

Niestety program PiS w sferze akademickiej do tej pory nie napawa optymizmem. Diagnoza o kiepskim stanie nauki i edukacji w Polsce jest słuszna, ale postulowane środki naprawcze chyba znacząco tego stanu nie poprawią.

Słuszne są postulaty odnośnie zmniejszenia biurokracji, odejścia od części systemu bolońskiego, czy zmian Krajowych Ram Kwalifikacji, ale to tylko korekta istniejącego systemu – radykalne zmiany nie są planowane.

Zapowiadane jest przywrócenie rangi tytułom naukowym. http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,406541,bernacki-zapowiada-zmiany-w-systemie-szkolnictwa-przywrocimy-range-tytulom-naukowym.html

Ale jak ?

Polacy kochają tytuły i cały system akademicki jest wokół tytułów zbudowany, choć jest to system nieefektywny i marnotrawny. Po latach negatywnej selekcji kadr akademickich w PRL/III RP stopnie i tytuły naukowe jakoś rozmijają się z kwalifikacjami merytorycznymi i wprowadzają w błąd. A jakie na to remedium:

Chcemy zmienić też przepisy dotyczące tytułu i stopnia naukowego oraz Centralnej Komisji Stopni i Tytułów. Postulujemy aby urealnić terminy dla poszczególnych procedur awansowych, a także chcemy aby ten, kto aplikuje o stopień doktora lub profesora, miał odpowiednio tytuł magistra stopień doktora habilitowanego. Uważamy za konieczne przywrócenie wykładu habilitacyjnego. Chcemy zmienić też zapis mówiący o tym, że na uczelni do minimum kadrowego zamiast jednego doktora, można wliczyć dwóch magistrów, a zamiast jednego profesora dwóch doktorów” – wyliczał poseł PiS. „To chcielibyśmy zrobić od razu. Te poprawki mamy już zebrane i przygotowane. Były dyskutowane ze środowiskami związków zawodowych, Polskiej Akademii Nauk.”

Skoro ktoś kto chce aplikować o profesurę musi być doktorem habilitowanym to jasne jest, że system będzie zamknięty na niehabilitowanych uczonych, choćby światowego formatu. Tym samym mimo deklarowanego przez prezydenta Andrzeja Dudę otwarcia na Polonię – dla Polonii akademickiej granice Polski zostaną uszczelnione !

https://blogjw.wordpress.com/2015/08/07/sprawa-otwarcia-systemu-akademickiego-na-polonie-akademicka/.

A wielki potencjał intelektualny i naukowy Polaków pracujących od lat za granicami kraju w Polsce nie zostanie wykorzystany.

A przy tym – dlaczego do reformowania systemu nie wykorzystuje się doświadczeń Polonii akademickiej ?

Nie ma informacji, czy zmiany były dyskutowane w środowisku Polonii akademickiej, ani czy wykorzystano rezultaty takich dyskusji prowadzonych w ramach Niezależnego Forum Akademickiego. https://nfawww.wordpress.com/2008/07/23/akcje-niezaleznego-forum-akademickiego/ .

Te dyskusje i postulaty skłaniały do bardziej radykalnych zmian systemowych – generalnie w kierunku porządku zachodniego – a nie wschodniego, w którym to porządku uformowano całe zastępy akademickie w Polsce, nie tylko w PRL, ale także w III RP.

Niestety jakoś nie mogę znaleźć wykazu doktorów habilitowanych wg porządku wschodniego w uczelniach Białorusi, Ukrainy i in. uczelniach bloku sowieckiego, którzy funkcjonują w polskim systemie akademickim, także na pozycjach profesorskich, ani tych uformowanych wg porządku zachodniego (bez habilitacji). Takie wykazy byłyby przydatne w dyskusjach o zmianach systemu akademickiego w Polsce.

Studiowaniem w Polsce zainteresowani są nie bez przyczyny głównie studenci Białorusi i Ukrainy, bo porządek/obrządek akademicki u nas podobny, gdy dla studentów zachodnich – nader osobliwy. Naukowcy zachodni nie garną się do Polski, bo nawet dla Polonii akademickiej ten system nie jest przyjazny.

Nie ma dyskusji nad zniesieniem, czy utrzymaniem habilitacji,  a podnoszona jest natomiast konieczność przywrócenia wykładu habilitacyjnego. Niby co taki wykład habilitacyjny ma wykazać ? – że habilitant potrafi wykładać ? Często jako dr wykłada i to nieraz lepiej od profesorów – czasem to, czego profesorowie ze względów merytorycznych nie są w stanie wyłożyć !

A kto oceni taki wykład skoro na sali często większość nie ma nawet pojęcia o materii wykładu habilitanta ?! Każdego niewygodnego dla środowiska habilitanta można na takim wykładzie ‚usadzić ‚ – z przyczyn pozamerytorycznych. Zresztą niewygodnych, zwanych zakałami środowiska, jeśli walczą z patologiami, ujawniają mafijne powiązania/poczynania itp. usadzić można i przed wykładem.

System tytularny, zainstalowany wraz z instalacją systemu komunistycznego,  miał za zadanie uformowanie posłusznych kadr akademickich dla budowy, jak objaśniano – zdaje się z powodzeniem – najlepszego z systemów.

Włodzimierz Sokorski jeden z instalatorów tego systemu zapowiadał jeszcze w 1946 r, że w Polsce będzie się zarządzało za pomocą scentralizowanej habilitacji. Te zapowiedzi zrealizowano (mimo pewnych mankamentów) a skutkiem tego (choć nie tylko tego) mamy kryzys w nauce i edukacji.

Sami swoi, posłuszni, nawzajem obdarzają się tytułami i żądają dla siebie prestiżu i pieniędzy. Mimo ogromnego wzrostu utytułowanych nauka uprawiana w Polsce niewiele jednak znaczy w nauce światowej.

Jakoś nie widać otwarcia na ‚nie swoich’, a szczególnie na zagranicznych recenzentów dorobku naukowego habilitanta, czy aplikującego o profesurę. Niby kto może przywrócić rangę tytułów ?

Czemu nawet się nie dyskutuje nad zastąpieniem systemu tytularnego systemem dorobkowym zabezpieczanym przez wprowadzenie standardów stosowanych w nauce światowej ?

Czemu się nie dyskutuje nad rezygnacją z osobliwego i upolitycznionego tytułu ‚profesora belwederskiego’ ?

Czytamy: „Chcemy zmienić też zapis mówiący o tym, że na uczelni do minimum kadrowego zamiast jednego doktora, można wliczyć dwóch magistrów, a zamiast jednego profesora dwóch doktorów”.

To są zapisy głupie, ale czy zostaną zmienione na mądrzejsze ? Tytularne minima kadrowe do mądrych nie należą. Dwóch kiepskich doktorów nie zastąpi jednego dobrego profesora, ale jeden głupi profesor, ani nawet kilku podobnych, nie zastąpi nawet jednego doktora na poziomie, a ponadto może wyrządzić i zwykle wyrządza wiele szkód. Takich winno się przenosić w stan nieszkodliwości, a nie w stan spoczynku (zmęczonych po działaniach operacyjnych wobec lepszych od nich doktorów ?).

Często słyszymy argumentacje, że w Polsce nie można znieść habilitacji, bo u nas nie ma weryfikacji kadr za pomocą rzeczywistych konkursów na stanowiska akademickie, no i że u nas doktoraty są słabe.

A kto za te słabości odpowiada ? Czy aby nie najlepsi z najlepszych (w tym systemie wyłonieni) – doktorzy habilitowani i profesorowie ? Przecież tylko oni o tym decydują !

Co oni tak naprawdę sobą reprezentują, skoro ani nie potrafią przeprowadzić prawdziwego konkursu, ani uformować doktora na poziomie ? Znaczy to, że się do roboty akademickiej w ogóle nie nadają ! Tacy prestiżu nauki w Polsce ani uratują, ani rangi tytułu naukowego nie przywrócą.

Bez uwzględnienia w systemie akademickim potencjału intelektualnego niehabilitowanych naukowców, uformowanych zgodnie z porządkiem zachodnim, Polska nie ma większych szans na wydostanie się z obecnej zapaści akademickiej.

Petryfikacja systemu uformowanego zgodnie z porządkiem wschodnim, nawet przy eliminacji błędów i wypaczeń, nie rokuje dobrej zmiany.

Lektura przydatna dla lepszego pojmowania istoty rzeczy – choć nie obowiązkowa

Aby nie najlepszym było lepiejhttps://blogjw.wordpress.com/2015/07/11/aby-nie-najlepszym-bylo-lepiej/

Prof. dr hab.Dożywotnihttps://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/prof-dr-hab-dozywotni/

Jak opozycja walczy aby prezydent nie poniewierał się w piekle

https://blogjw.wordpress.com/2013/03/18/jak-opozycja-walczy-aby-prezydent-nie-poniewieral-sie-w-piekle/

Profesor kserowany a profesor mniej niż zero https://blogjw.wordpress.com/2011/06/02/profesor-kserowany-a-profesor-mniej-niz-zero/

Advertisements

Jedna odpowiedź

  1. Szanowny Autorze. Przeczytałem z zainteresowaniem powyższy tekst i niestety, ale podpisuję się za większością tez, lecz nie widzę w najbliższej przyszłości szans na zmianę obecnego trendu. Fasadowość polskich uniwersytetów dostrzegam w różnych wymiarach: organizacyjnym, naukowym i dydaktycznym. Habilitacje można robić w znacznym stopniu przy wykorzystaniu bardziej zakamuflowanych metod „copy-paste”. Mamy całe armie profesorów, którzy w nauce międzynarodowej nic nie znaczą. System motywuje ilość publikacji, gdy wybitni światowej klasy autorytety często mają ułamek tego, co ilościowo nasi „twórcy” spłodzili. Znam przypadki powstawania artykułów na konferencje w ciągu kilku dni. Technika cyfrowa jest wielka, umożliwia takie działanie. Czego może nauczyć się student od „fasadowego” profesora? Habilitacja w obecnej postaci przynosi więcej szkód niż pożytku, a przede wszystkim blokuje zmiany jakościowe. Pisanie prac habilitacyjnych, których często jedynym rzetelnym czytelnikiem (poza autorem) jest zwykle korektor w wydawnictwie, gdyż nie wierzę, że recenzenci rzetelnie wykonują swoją robotę, bo przepuszczane są „gnioty” naukowe, których nawet do bibliotek na zachodzie nie możemy sprzedać, a co dopiero znaleźć szerszego czytelnika. Komu potrzebne jest takie bicie piany bez zdefiniowanego odbiorcy? Czy nauka w USA, czy w Wielkiej Brytanii chyli się ku upadkowi, bo nie wprowadzili habilitacji? Pogoń kadry dydaktycznej za pieniądzem skutkuje obniżeniem wymagań stawianych studentom. Na mojej uczelni studenci masowo podejmują pracę zarobkową często w pełnym wymiarze czasu pracy, bo z zaliczaniem przedmiotów zawsze sobie poradzą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: