Nędza akademicka, mimo zwiększonego finansowania

bez sensu

Nędza akademicka, mimo zwiększonego finansowania

Przeciętne wynagrodzenie w Polsce przekracza już 4 tys zł miesięcznie, ale na dramatycznie niedofinansowanych uczelniach profesor na jednym etacie może zarobić powyżej 10 tys., a nawet więcej, bo górną granicę zarobków zniesiono. (Pensje na uczelniach wyższe o 5,8 mld zł – http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/889358,uczelnie-chca-wiecej-pieniedzy.html ).

Ponieważ jednak to jest mało i trudno (podobno) za takie pieniądze wyżyć w Polsce, profesorowie na ogól otrzymują zgodę -od innych profesorów funkcyjnych – na zatrudnienie ( nie mylić z pracą) na drugim etacie ( i nie tylko).

Ci, którzy pracują np. za 2 tysiące, rzadko mają szanse na dodatkową pracę i muszą się za taką płacę wyżywić, co chyba świadczy, że są od profesorów zdolniejsi – nieprawdaż ?

Jak ktoś pracuje rzetelnie na jednym etacie, to siłą rzeczy nie ma szans na pracę dodatkową, bo czas płynie jednakowo dla wszystkich, a doba ma tylko 24 godz. (choć nieraz wykazywano, że w patologicznym systemie akademickim dla niektórych ma jednak wiele więcej godzin !).

No i są jeszcze tacy, którzy pracują rzetelnie i nawet bardziej efektywnie od etatowych profesorów, ale żadnego wynagrodzenia za pracę nie otrzymują.

Tych się uważa za bogaczy (bynajmniej nie bezzasadnie) i nikt się nie upomina, aby jakieś wynagrodzenie mieli, choćby nawet 10 x mniejsze od biednego profesora.

Jednym słowem – ten kto ma 10 i więcej tysięcy za etat – jest biedny i finansowo pokrzywdzony i trzeba walczyć, aby miał więcej i zatrudniać go na kolejnych etatach, a ten kto ma 0 zł miesięcznie za pracę – jest bogaty i wyróżniany i trzeba walczyć, aby czasem na uczelni nie dostał żadnego etatu, bo to dopiero byłby obciach dla profesorów !

Związki zawodowe, rzecz jasna, od lat walczą o wynagrodzenia etatowców – tych rekrutowanych i awansowanych na drodze ustawianych na nich konkursów, ale w najmniejszym nawet stopniu nie zajmują się tymi, którzy etatów nie mają – choć pracują, co zresztą nierzadko jest swoistą zasługą także związków zawodowych.

Oczywiście związki podkreślają, że za jednakową pracę należy się jednakowa płaca, ale jakoś nie zauważają/zauważyć nie chcą, że jedni mają płacę za nie-pracę, a inni za pracę płacy nie mają .

Ostatnio na podwyżki płacowe przeznaczono 5,8 mld złotych i związki zawodowe ogłaszają natychmiastWe wrześniu przeprowadzimy monitoring przyznawania podwyżek”.

Bardzo słusznie, bo kontrola społeczna winna być.

Zdumienie jednak ogarnia, że do tej pory mimo upływu lat, a nawet wieków, związki zawodowe

  •  nie przystąpiły do monitoringu pracowników usuwanych z uczelni na podstawach pozamerytorycznych i to przez anonimowe komisje,
  • nie prowadzą monitoringu etatowców zdobywających etaty na podstawach pozamerytorycznych w ramach ustawianych na nich konkursów,

  • monitoringu awansów akademickich, monitoringu obsadzania rozmaitych decyzyjnych komisji, w tym komisji najważniejszej – Komisji d/s tytułów i stopni naukowych,

  • a poza tym monitoringu rozlicznych patologii akademickich, czym o zgrozo od lat zajmuje się bez-etatowo, bez-związkowo wyklęty ze środowiska akademickiego, jako, że od lat i to 80-tych ubiegłego wieku ( już w okresie stanu wojennego nierozpoznanego w historii przez najtęższych mędrców jagiellońskich !) te patologie mniej lub bardziej nagłaśniał i nagłaśnia, robiąc robotę związkową, której związkowcy chyba boją się wykonywać. https://nfaetyka.wordpress.com/

Czym te związki są związane ?

Może jest tak, że wolny człowiek może, a niewolni, związani związkowo – nie mogą ?

Może trzeba by ten system zmienić i uwolnić związanych związkowo, aby jako ludzie wolni robili to co powinni. Może to by podniosło poziom akademicki, nawet przy obecnych skromnych (choć nie zawsze, choć nie dla każdego) środkach ?

Trzeba jednak przyznać, że finansowanie sfery akademickiej, a profesorskiej w szczególności, jest tragiczne. Nędza akademicka, mimo zwiększonego finansowania, bije po oczach i budzi współczucie.

Do tej pory finansuje się na uczelniach tajnych i jawnych współpracowników systemu kłamstwa, choć uczelnie są od tego, aby poszukiwać prawdy i innych poszukiwania prawdy uczyć.

Do tej pory finansuje się na uczelniach tych co plagiatują i plagiatów nie potrafią/nie chcą wykrywać/ujawniać, a nie finansuje się tych, którzy nie tylko, że nie plagiatują, to i plagiaty innych ujawniają !

Do tej pory finansuje się na uczelniach tych, którzy pozytywnie oceniają lipne prace dyplomowe/doktorskie ……… a co więcej, tacy stoją na samym akademickim szczycie.

Dlaczego nie finansuje się tych co potrafili formować całe zastępy dobrych naukowo i merytorycznie oceniać prace dyplomowe, a także profesorskie ?

Dlaczego nie finansuje się studentów, którzy znacznie lepiej od profesorów dają sobie radę z prawidłową oceną doktoratów ?

Dlaczego nie przenosi się w stan nieszkodliwości finansowanych do tej pory profesorów szkodzących nauce w Polsce ?

Takie postulaty zgłaszałem już w okresie stanu wojennego – nierozpoznanego w historii przez najtęższych mędrców jagiellońskich ! Ale uznano je za zagrożenie dla uczelni zatrudniających szkodników i to na stanowiskach decyzyjnych, no i szkodliwe dla szkodników, więc jako szkodnika wyklęto mnie dożywotnio ze środowiska uczelnianego.

Ile takich pytań na okoliczność finansowania uczelni należałoby tu zadać (?), ale nie mam wątpliwości, że pytania zostaną bez odpowiedzi.

Student, który nie odpowie na 3 pytania na egzaminie nie może mieć żadnych pretensji gdy dostanie dwóję.

Z mojego doświadczenia wynika, że profesorowie/decydenci akademiccy, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na żadne z dziesiątków pytań, jakie już zadawałem, nadal są na etatach, finansowani coraz lepiej, a przy tym mają swoisty status pokrzywdzonych – rzecz jasna finansowo, oraz przez tego, który im zadaje zbyt trudne, niewygodne pytania.

Nie ma zatem żadnej wątpliwości, że stan finansowania etatowych pracowników uczelni osiągnął dno.

I jeszcze trzeba dodać : Prawie 3 miliony Polaków w skrajnej nędzy. Alarmujące dane GUS http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/493136,ilu-polakow-zyje-w-bi…

ale  profesor jeśli ma nawet 20 tys.miesięcznie – jest  jeszcze biedniejszy ! ttp://telewizjarepublika.pl/posel-platformy…

Materiały uzasadniające tezy tego tekstu :

  • oraz zgrupowane w kilka tomów, przeznaczone do uważnego i refleksyjnego studiowania i merytorycznego komentowania:

Moje boje – Archiwum prasowe dysydenta akademickiego

https://blogjw.wordpress.com/2015/08/13/moje-boje-archiwum-prasowe-dysydenta-akademickiego/

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 1 https://blogjw.wordpress.com/2015/05/05/moje-boje-blogoslowie-dysydenta-akademickiego-tom-1/

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 2

https://blogjw.wordpress.com/2015/05/26/moje-boje-blogoslowie-dysydenta-akademickiego-tom-2/

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 3

https://blogjw.wordpress.com/2015/06/08/moje-boje-blogoslowie-dysydenta-akademickiego-tom-3/

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego – Tom 4

https://blogjw.wordpress.com/2015/06/16/moje-boje-blogoslowie-dysydenta-akademickiego-tom-4/

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 5

https://blogjw.wordpress.com/2015/06/28/moje-boje-blogoslowie-dysydenta-akademickiego-tom-5/

Reklamy