Obywatele Nauki – lider czy outsider

Obywatele Nauki – lider czy outsider

zmian w nauce i szkolnictwie wyższym w Polsce

Obywatele Nauki (ONi) – grupa naukowców finansowana przez Fundację Batorego i promowana przez zaprzyjaźnione media opracowała tekst podobno pokazujący jak nauka może służyć społeczeństwo. Tekst ten nazwano Paktem dla Nauki co musi budzić konsternację czemu dałem już wyraz (https://blogjw.wordpress.com/2015/05/16/pakiet-postulatow-czy-pakt-onych-z-ministerstwem/).

W pierwszej wersji reklamowano ten tekst jako „Pierwszy obywatelski projekt zmian w nauce i szkolnictwie wyższym w Polsce” co rzecz jasna było podkreślane w mediach (http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,404469,podniesienie-jakosci-badan-i-sprawniejsza-kariera-naukowa—jest-wstepna-wersja-paktu-dla-nauki.html), ale w sposób naturalny zostało podważone przeze mnie, bo czym jak czym, ale liderem w działaniach na rzecz zmian w nauce i szkolnictwie wyższym to Obywatele Nauki nie są. Oczywiście argumenty (linki do niezbitych faktów) podważające pozycję Onych, jako lidera walki o zmiany, z profilu ONych na Facebook-u ( https://www.facebook.com/obywatelenauki?fref=ts) zostały natychmiast usunięte, podobnie jak ja, w ramach walki ONych o dobre praktyki w nauce ( https://blogjw.wordpress.com/2015/05/25/pakt-na-opak-czyli-jak-obywatele-nauki-walcza-o-dobre-praktyki/)

Widać, że ONi odważnie nawiązują do standardów wprowadzonych w nauce razem z instalacją systemu komunistycznego, czym zresztą sami się degradują z pozycji lidera do pozycji outsidera. Zapewne w sposób niezamierzony, ale za to nad wyraz widoczny.

Co prawda w ostatecznej wersji tzw. Paktu (http://obywatelenauki.pl/wp-content/uploads/2015/05/Pakt_dla_Nauki.pdf) ONi swojego pierwszeństwa już nie podkreślają, ale i powodów rezygnacji z niego nie wyjaśniają. Z powodu czystki profilu facebookowego ONych chyba nikt się tego nie domyśli.

Ja argumentowałem, że uformowane przeze mnie Niezależne Forum Akademickie było o 10 lat w przodzie przed liderem obecnego, coraz liczniejszego peletonu projektantów zmian akademickich. Ze zdumieniem zauważyłem, że obecny ‚lider’ tego peletonu paktuje wprowadzenie Europejskiej Karty Naukowca z MNiSW, które tę Kartę, z 10-letnim opóźnieniem za NFA, zaczyna wdrażać, a w każdym wdrażanie ogłosiło.

Nie wiadomo czy i jak ją wdroży – czy skoncentruje się na zapisach zasadnych, z czym sobie nie dawało rady, czy na zapisach przesadnych dotyczących np. naukowej płci.

Zdaje się, że ONi paktujący z MNiSW stoją po stronie płci żeńskiej nie bacząc na standardy merytoryczne.

Ja przed laty sprawdzałem w praktyce rolę płci w konkursach na etaty. Okazało się, że jak mężczyzna etatowy ustawi konkurs na swoją kobietę to nic już bardziej merytorycznego nie przejdzie, bo kryterium płciowe i uczuciowe bije na głowę inne kryteria. I zdaje się tak ma pozostać.

ONi postulują zniesienie profesury tytularnej pozostając z tym postulatem niemal 10 lat do tyłu za NFA – więc nie mogą być liderem peletonu, chyba że pozornym, bo zdublowanym i to wielokrotnie, w okrążeniu jednorocznym.

Podobnie rzecz się ma z jawnością i transparentnością ocen, konkursów, etyką, dobrymi praktykami itp.

Dobrze, że biegnąc z tyłu ONi te postulaty zauważyli – na plecach liderów, ale do głowy im nie przyszło, że skoro widzą plecy innych to liderami nie są.

W dążeniu do liderowania trzeba się czymś więcej i to pozytywnym, a przy tym nowatorskim – wykazać a np. naruszanie dobrych praktyk w tych dążeniach jakoś nawiązuje do złych praktyk stosowanych od lat, a nawet wieków w środowisku akademickim.

Na jakie bariery w tym względzie napotykają ONi ? Jakie widzą realne rozwiązania ?

O instalację mediatorów/ombudsmanów walczę od początku wieku. ONi też to postulują po latach, ale czy ich zainstalują i czy będę mógł się do nich zgłosić o mediację z ONymi ?

Ponadto ze smutkiem muszę stwierdzić, że jakoś żaden emerytowany profesor uczelni ( wg ONych – podobno potencjalnie wolny od konfliktu interesów, mający szacunek i uznanie w środowisku, rozumiejący specyfikę pracy naukowej) w moich bezinteresownych bojach, o inny kształt systemu nauki i edukacji wyższej, skutecznie mi nie pomógł. Widocznie nie miał w tym interesu.

Z nie mniejszym smutkiem stwierdzam, że ONi nie wyjaśniają dlaczego od lat ‚studenci, doktoranci, pracownicy administracji oraz pracownicy nauki z zachowaniem anonimowości zgłaszają uchybienia etyczne i zachowania problemowe ‚ do punktu interwencji bezetatowego dysydenta akademickiego (nieznanego ONym) a nie do punktów interwencji organów państwowych, czy do ONych ?

Ja uważam: dlatego, że ja, jako dysydent akademicki, jestem bytem realnym, a państwo i jego organa istnieją tylko teoretycznie (pogląd polityków sfer rządzących).

Czy ONi i zaprzyjaźnione z ONymi byty państwowe i medialne mogą merytorycznie to uważanie podważyć ? I do powstania państwowych bytów realnych, przyjaznych nauce – doprowadzić ?