Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle

pytanie

Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle

Z zainteresowaniem wybrałem się na spotkanie Krakowskiego Klubu Wtorkowego zaintrygowany tytułem – Kto i dlaczego sponsoruje naukę ? Od lat, jako wykluczony z oficjalnego, finansowanego sektora nauki, czuję się przymusowym sponsorem nauki, bo przecież nauka jest utrzymywane także z moich podatków.

Sam przez lata uprawiałem naukę bez dotacji 1 grosza z kieszeni podatnika, a rezultaty tego uprawiania ujawniałem całkiem nieprzymusowo – tak dla kontrastu z rezultatami nauki sponsorowanej, których żadną miarą szczelny naukowy system nie chciał przede mną – w końcu sponsorem podatkowym – ujawnić. Zdumiewające nieprawdaż ?

Napisałem na ten temat wiele tekstów i protestów (np. (https://wobjw.wordpress.com/tag/finansowanie-nauki/, https://wobjw.wordpress.com/tag/kbn/https://blogjw.wordpress.com/tag/finanse/ ….) ale żadnego zainteresowania decydenckiego, ani opozycyjnego nie zauważyłem. Co prawda NIK potwierdzała moje spostrzeżenia/zastrzeżenia, ale przełożenia na sponsoring nauki to nie miało żadnego. Ja twardo twierdziłem/twierdzę, że winno się płacić przede wszystkim za rezultaty, a nie za obiecanki/etaty/tytuły, ale jest to głos odosobniony, naukowo niepoprawny, a przede wszystkim niemiły beneficjentom systemu. (Proszę sobie posłuchać co w tej materii – głosów odmiennych od obowiązujących – ma do powiedzenia nowy prezes PAN

– ale uważnie i ze zrozumieniem !).

Przebieg ciekawego spotkania (jednak odbiegał od tego co mnie najbardziej intrygowało, więc w końcu zapytałem o monitoring tego co jest rezultatem sponsorowanych badań.

Ja taki monitoring w ramach skromnych jednoosobowych, niesponsorowanych możliwości prowadziłem przed laty. Nikt nie chciał mnie w tej materii sponsorować, nawet najpotężniejsza na tej niwie Fundacja Batorego. Musiałem stać na straży samojeden !

W bazach danych grantowych (KBN) widniały zapisy o nakładach na badania, ale co w wyniku tych badań powstało było na ogół ( ok. 80% grantów, z różnych dziedzin nauki) białą plamą.

Kiedy domagałem się wypełnienia tych białych plam – po prostu te sektory (najniższa rubryka tabeli informacyjnej o grantach) usunięto, aby nie raziły sponsorów podatkowych.

Ja takie tabele, dotyczące moich niesponsorowanych badań, na wzór badań grantowych opracowałem i ujawniłem, aby stanowić wzór dla nieporadnych (?) sponsorowanych naukowców. (https://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/badania-tematy/).

Niestety w środowisku akademickim, i nie tylko, za wzór uchodzą sponsorowani – choć bez jawnych rezultatów, a nie pozbawieni sponsorowania – choć z rezultatami, a co więcej zmuszeni do sponsorowania tych bez rezultatów ! Jakoś nikogo (niemal) nie interesują rezultaty, a tylko jest zainteresowanie uzyskaniem statusu sponsorowanego – obiekt marzeń każdego naukowca i jego rodzin.

Nadmienię tu ponadto, że nie miałem najmniejszych trudności z zapoznaniem się z rezultatami realizacji grantów naukowców zagranicznych, których nie sponsorowałem nawet w wysokości 1 gr !

Problem niejawności/nieprzejrzystości w konkursach na granty/etaty trwa u nas nadal jak wskazują chociażby informacje internetowe.( np. https://www.facebook.com/notes/jerzy-bielec/ncn-w-krakowie/793145244066380?pnref=lhc) ale jest pewien postęp, gdyż członkowie ‚jury’ (zespołów oceniających) już nie biorą udziału w konkursach jak to miało miejsce w latach 90-tych. Wskazuje to, że nauka zaczyna nawiązywać do muzyki – bo w konkursach muzycznych (np. chopinowskich) członkowie jury nie startują ! a naukowcy do niedawna uważali, że skoro są w ‚jury’ to oni są najlepsi i konkursy winni rzecz jasna wygrywać.

Niestety na spotkaniu takich kwestii nie poruszano, mimo że było interesujące, więc nadal nie wiem – kto i dlaczego sponsoruje naukę – z wyjątkiem tego, że ja (razem z licznymi rzeszami podatników) nadal obligatoryjnie sponsoruję to co jest księgowane po stronie wydatków na naukę, chociaż nie zawsze jest to nauka.( a co to jest to Bóg raczy wiedzieć, skoro dostępu do informacji nadal nie ma).

Co więcej mam przekonanie i udokumentowanie, że gdyby mnie sponsorowano to rezultaty by były, a z mojego ( i innych podatników) sponsoringu pożytek jest niewielki, a nader często – straty. ( np.https://blogjw.wordpress.com/2013/11/05/im-wiecej-wydano-tym-wiekszy-sukces-co-zrobiono-nieistotne/).

Także inni wyrażają opinie, że ma miejsce ‚ nieefektywne wydawanie, wręcz marnotrawienie, przyznanych środków finansowych na szkolnictwo wyższe i naukę…’ (https://blogjw.wordpress.com/2014/08/24/wakacyjne-refleksje-nad-nauka-w-polsce/).

Podniosłem również kwestię wartości tego co służy do nadawania dyplomów/stopni/tytułów, a czego – nawet jak przyznają decydenci – nikt nie czyta i nikogo to nie interesuje.(https://blogjw.wordpress.com/2014/11/04/fatalna-tendencja-5-malo-kogo-interesuje-czego-uczy-sie-studentow-i-co-wnosza-do-nauki-rozprawy-doktorskie-czy-habilitacyjne/).

Otrzymałem odpowiedź, że poziom prac naukowych (przynajmniej przyrodniczych) w Polsce jest wysoki, szczególnie jeśli się uwzględni niski poziom finansowania etatowych pracowników nauki w porównaniu z naukowcami krajów zachodnich. Skoro prace naukowe, projekty grantowe są recenzowane i oceniane to produkt musi być dobry.

Poglądu tego do końca nie podzielam, czemu dawałem wyraz wielokrotnie.(op.cit.) Oceny są często niemerytoryczne, a recenzenci to często sami swoi, bo wszystko się dzieje w systemie zamkniętym. Recenzentów zbyt wnikliwych, niezależnych po prostu się wyklucza i co najwyżej mogą recenzować prace zagraniczne – a nie samych swoich.

Należy zatem zapytać: Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle, bo to, że z nauką w Polsce jest kiepsko, mimo ogromnej ilości uczelni i utytułowanej kadry, mówią niemal wszyscy, i to nie od dziś. Ostatnio także nowy prezes PAN, tym razem – moim zdaniem- słusznie zauważył, że „ tylko niewiele prac to prace nowatorskie i kreatywne, prace opublikowane w najlepszych międzynarodowych pismach naukowych”  http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,404806,nowy-prezes-pan-stawia-na-doskonalosc-otwarte-konkursy-brak-celebry.html

Jeśli tak jest (a ja sądzę i nawet mam wiedzę, że tak jest) to wiele prac i ich etatowych autorów nie za bardzo się nadaje do sponsorowania, ale często to właśnie ci decydują – kto i dlaczego będzie sponsorowany.