Nietendencyjne refleksje o fatalnych tendencjach prowadzących do kryzysu uniwersytetu

Kongres logo

Nietendencyjne refleksje o fatalnych tendencjach prowadzących do kryzysu uniwersytetu

Kryzys uniwersytetu w Polsce jest faktem, i dobrze, że został zauważony przez organizatorów Kongresu Kultury Akademickiej. (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25 -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf) .

Pozytywne jest także sformułowanie niektórych tendencji prowadzących do tego kryzysu, ale niestety nie zostały one poparte badaniami socjologicznymi (i nie tylko) mimo, że socjologów w Polsce mamy w bród i od dawna ten kierunek studiów jest jednym z najbardziej popularnym.

Jak widać na każdym kroku nie ma przełożenia poziomu udyplomowienia na poziom pożytecznych społecznie badań. Tematy, które uważane są za niebezpieczne (a jest ich bez liku) nie są podejmowane na drodze karier akademickich i tak się dzieje nie tylko w socjologii.

Jak się już nieraz zauważa badacze/pracownicy uniwersytetów w Polsce wręcz boją się mieć własne zdanie, co rodzi od razu pytanie – co oni tam na tych uniwersytetach robią, oczywiście poza produkcją dyplomów ?

Na obecnych uniwersytetach obowiązuje posłuszeństwo w myśleniu, co samo w sobie stanowi zaprzeczenie uniwersytetu.

W III RP przeżyliśmy dynamiczny rozwój ilościowy uniwersytetów (tak jak i innych uczelni), ogromny wzrost udyplomowienia społeczeństwa i jednoczesny kryzys elit, tak akademickich, jak i politycznych, gospodarczych czy medialnych, na uniwersytetach kształconych, czy tam innych kształcących.

To, że w III RP elity zawiodły i zawodzą jest już banalnym stwierdzeniem, tym niemniej podobnie jak w PRL, największym prestiżem społecznym nadal się cieszy profesor uniwersytecki – zwykle uważany za zawód (!) choć swoimi działaniami często sprawiający zawód społeczeństwu.

Jest zastanawiające, że niskim prestiżem cieszą się politycy, choć wielu wśród nich jest profesorów, a niemal wszyscy są przez profesorów ‚udyplomowiani’ na uczelniach. Oczywiście, nie wszyscy kończyli uniwersytety, wielu inne uczelnie, często prywatne ( o niższym prestiżu), ale przecież te uczelnie bazują także na kadrach uniwersyteckich.

Co więcej charakterystycznym zjawiskiem jest przyspieszenie procesu utytułowania robiących kariery polityczne, a następnie zasilanie uczelni przez upadłych polityków (tych, którzy się cieszą takim niskim prestiżem społecznym).

To zjawisko chyba socjologicznie nie zostało zbadane, choć jest jakimś sygnałem o stanie polskich uczelni, polskich polityków, no i polskiego post-peerelowskiego społeczeństwa, chyba o tendencjach schizofrenicznych.

Niestety organizatorzy Kongresu, którzy fatalne tendencje identyfikowali, całkiem pominęli swój udział w rozwijaniu tych tendencji – czy to udział twórczy, czy to wynikający z zaniechania działań przeciwdziałających kryzysowi.

Standardowym uniwersyteckim zwyczajem pominęli tych, którzy tendencje prowadzące do kryzysu uniwersytetu znacznie wcześnie zidentyfikowali ( nawet w szerszym zakresie), społecznie nagłaśniali i przeciwko ich rozwoju protestowali.

Wobec takich destabilizatorów polskiego środowiska akademickiego patologiami stabilnego, działań prewencyjnych, a przede wszystkim wykluczających ze środowiska, uczestnicy Kongresu nie zaniechali, a Kongres Kultury Akademickiej ten brak kultury akademickiej jedynie potwierdził. I to jest największa i niezidentyfikowana przez Prof. Piotra Sztompkę ( i uczestników Kongresu) tendencja prowadząca do kryzysu uniwersytetu.

Prof. Sztompka chyba wreszcie coś zrozumiał

Kongres logo

Prof. Sztompka chyba wreszcie coś zrozumiał

(wraz z uczestnikami Kongresu Kultury Akademickiej)

Prof. Sztompka chyba wreszcie coś zrozumiał (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25 -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf) wraz z uczestnikami zorganizowanego przez niego Kongresu Kultury Akademickiej

Prof. Sztompka podsumowuje osiągnięcia Kongresu: „Za nieporozumienie uznano wiarę, że przyśpieszenie karier uniwersyteckich może dokonywać się poprzez ciągłe obniżanie wymogów i ułatwianie procedur doktorskich czy habilitacyjnych. Efektem są kariery pozorne, deprecjacja tytułów i stanowisk, obniżanie standardów w procedurach doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich, a w efekcie uzasadnione załamanie się zaufania społecznego do profesury…..”.

Są to stwierdzenia oczywiste, wręcz banalne i znane od dawna tym, których na kongres nawet nie zapraszano (może właśnie dlatego). Co więcej, z tych, którzy te oczywistości od lat upowszechniali, całkiem uniwersytety oczyścili i z pamięci oraz z uniwersyteckich archiwów wymazali, aby nikt nigdy nawet się nie domyślił, że ktoś przed Kongresem mógł podobne uprawnione faktami opinie wygłaszać. Prof. Sztompka i uczestnicy Kongresy chyba jednak nie zrozumieli, że poza murami ‚etatowych’ uniwersytetów istnieją też uniwersytety bez murów i etatów, gdzie bez profesorskiej cenzury można było już od lat takie niepoprawne opinie zamieszczać i rozpowszechniać, a w dobie internetu do końca wykluczanie prekursorów podobnych myśli nie jest możliwe.


Prof. Sztompka dalej słusznie pisze:
„Banicja środowiskowa musi dotykać winnych plagiatów, fałszowania danych, dopisywania swoich nazwisk do cudzych prac, demaskować trzeba „spółdzielnie cytowań” i „towarzyskie, grzecznościowe recenzje”. Źródłem takich różnorodnych zjawisk patologicznych jest klimat permisywności, który odrzucić musi samo środowisko.” ale nie podaje środków. które pozwolą realizację tych postulatów zapewnić. Do tej pory chyba częściej banicja dotykała tych, którzy plagiaty ujawniali, przeciwko dopisywaniu nazwisk jednych a pomijaniu drugich protestowali. Dla demaskatorów rozlicznych patologii akademickich drzwi uniwersytetów (i nie tylko uniwersytetów) są zamknięte od lat i Prof. Sztompka/uczestnicy Kongresu jakoś nie przedstawili projektu aby takim demaskatorom drzwi otworzyć.

Jakim cudem zmienią kierunek banicji ?

Samo środowisko do tej pory się nie oczyściło z elementu patologicznego, szkodliwego dla uniwersytetu, więc niby jakie podstawy ma wiara w możliwość samooczyszczenia środowiska, odrzucenia zjawisk patologicznych ?

Środowisko akademickie zostało uformowane wg kryteriów patologicznych i w swych patologiach chce być autonomiczne, więc niby kto je zmusi do działań antypatologicznych ?

Prof. Sztompka zauważa „Dominuje zgoda na totalną, powszechną bylejakość” ale nie zauważył, że tych którzy na powszechną bylejakość i to szczególnie profesorów zgody nie wyrażali znaleźli się poza uniwersytetem.

Co prof. Sztompka ( i jego koledzy) zrobił aby było inaczej ?

Dlaczego wyraża/wyrażał zgodę i do dominacji tej bylejakości chyba się przyczynił z czego zdaje sobie sprawę ?

Prof. Sztompka ujawnia wyznania uczestników Kongresu „ Zgadzamy się na etyczne uchybienia, niskie standardy, bałagan, marnotrawność . W tej sytuacji grzesznicy mają się lepiej od sprawiedliwych” .

Czy ta spowiedź kongresmenów zostanie uznana ? Jak za te grzechy mają odpokutować ?

Ja się na etyczne uchybienia, ani na niskie standardy nie zgadzałem, więc z oskarżenia o niewłaściwą etykę i niskie standardy zostałem wydalony z uniwersytetu ( i nie tylko) przez kultywujących etyką kłamstwa i prostytucji moralnej oraz standardów zgodnych z marnotrawnym, opacznym systemem kłamstwa i wszelakiej degrengolady.

Skutki oczywiste, łatwe do przewidzenia, ale zauważone dopiero po latach przez beneficjentów systemu, ale udających, że nic się nie stało !

Jednakże ‚Znaczny stopień jednomyślności w wielu kwestiach, jaki zaznaczył się na Kongresie, pozwala mieć nadzieję,że przekształci się on w trwały ruch środowiskowy, w przyszłości być może stowarzyszenie „Kongres Akademicki”, w celu krytycznego monitorowania zmian i decyzji legislacyjnych i administracyjnych dotyczących działalności uniwersytetów, a także mobilizowania środowiska do samodoskonalenia….’

i ani słowa o ruchu NFA http://www.nfa.pl/ jaki zainicjowałem przed 10 laty właśnie w celu mobilizowania środowiska w działaniach na rzecz zmiany systemu akademickiego i monitorowania patologii akademickich.

To co jest tylko nadzieją Prof. Sztompki jest już realizowane od lat 10 i sporo zostało zrobione. 10 lat temu za takie ujawnianie patologii i tendencji prowadzących do kryzysu uniwersytetu byłem odżegnywany od czci i wiary, zupełnie bez kultury, głównie przez uczestników Kongresu Kultury Akademickiej powtarzających obecnie moje ‚niepoprawne’ tezy sprzed lat, już nie jako szkalujące uniwersytet, lecz jako działania na rzecz ocalenia uniwersytetu przed całkowitym upadkiem.

W gruncie rzeczy mógłbym być zadowolony, że tylu utytułowanych naukowców chce iść moimi śladami, ale w głowę zachodzę jak oni z takim przygotowaniem i refleksem zdołają tak iść przez to pole minowe. Jest jednak obawa, że jeśli podejmą tę drogę, to mogą wylecieć w powietrze nim dojdą do założonego celu.


Fatalna tendencja (10) prowadząca do kryzysu uniwersytetu

Kongres logo

Fatalna tendencja (10) – ‚zamiast kształtować myślenie studentów, wielostronne zainteresowania, wyobraźnię , kreatywność, innowacyjność, wrażliwość etyczną i estetyczną, dbałość o sprawy publiczne – dostarczamy wąskich zawodowych umiejętności dopasowanych do dzisiejszego, ale już nie jutrzejszego rynku pracy. Naszym produktem są pracownicy, a nie obywatele’…. czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką

To święta prawda co pisze Prof. Sztompka (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25 -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf)

Tak właśnie jest, jak ja to pisałem już przed laty i nawet mnie cieszy, że wybitny socjolog wreszcie po latach dostrzegł to samo. Ja za swoje spostrzeżenia i walkę z tymi fatalnymi tendencjami musiałem opuścić uniwersytet (już u schyłku PRL), ten sam, w którym prof. Sztompka oportunistycznie przetrwał tak długie lata. Teraz jest już na emeryturze, więc nic mu nie grozi, ale to ciekawe, że tej klasy uczony dopiero na emeryturze doszedł do takich samych wniosków jak takie zero jak ja (tak, tak mnie ‚oceniano’ aby zapobiec powrotowi na uniwersytet) na dość wczesnym odcinku drogi naukowej. To pokazuje jak w praktyce objawiają się skutki fatalnych tendencji prowadzących do kryzysu uniwersytetu.

Jasno też widać, że żadną miarą ja za te tendencje nie odpowiadam, choć podczas heroicznej walce o nieprzywrócenie mnie na uniwersytet argumentowano, że to ja jestem sprawcą złego funkcjonowania uczelni, stanowię dla niej zagrożenie, negatywnie wpływam na młodzież akademicką i moja wrażliwość etyczna jest nie do zaakceptowania. Widać po latach ( a dla mnie to było widoczne od razu), że to tak naprawdę były komplementy, jeszcze wzmocnione przed 10 laty oskarżeniami o destabilizowanie stabilnego patologiami środowiska akademickiego.

Jako odpowiedzialny za kształtowanie krytycznego, nonkonformistycznego myślenia studentów, kształtowania ich wielostronnego zainteresowania, wyobraźni , kreatywności, innowacyjności oraz wrażliwości etycznej a ponadto za dbanie o sprawy publiczne, dostarczanie studentom szerokich zawodowych umiejętności przydatnych na całe życie, nie miałem żadnych szans na utrzymanie się na ‚uniwersytecie na opak’ jakim był i w wyniku fatalnych tendencji profesury pozostał, a nawet się umocnił UJ.

Samokrytyka prof. P. Sztompki i jego środowiska nic nie zmieni, bo nie widać projektu wyjścia z tej zapaści. Sprawcy zapaści nijak się do tego nadają, a ci co stali się ofiarami walki z fatalnymi tendencjami prowadzącymi do zapaści – nadal są wykluczani, z pamięci i historii wymazywani.

Nikt ich nie ma zamiaru wkluczyć – ani rządzący, ani opozycja, niestety w swych fatalnych tendencjach bliska rządzących.

Po takiej środowiskowej krytyce jaką przedstawił prof. Sztompka należałoby się podać do dymisji. W końcu profesorowie jakiś honor winni mieć, ale ja już dawno zauważyłem, że jedni mają honor a drudzy profesurę i jakoś nader rzadko – jedno i drugie.