Fatalna tendencja (4) – każdy badacz oddałby się najchętniej lenistwu, działaniom pozornym

Kongres logo

Fatalna tendencja (4) – każdy badacz oddałby się najchętniej lenistwu, działaniom pozornym,

czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką

 

Piotr Sztompka, wytrawny socjolog, zamiast analizy socjologicznej opartej na faktach sprowadza swoją akademicką analizę kryzysu uniwersytetu do subiektywnych wrażeń co samo w sobie jest tendencją fatalną (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25 -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf) .„Po czwarte – zaufanie zostało zastąpione przez nieustanny audyt, ciągłe rozliczenia i drobiazgowe sprawozdania, których zdaje się i tak nikt nie czyta. Ale pozostaje wrażenie,
że każdy badacz oddałby się najchętniej lenistwu, działaniom pozornym, udawał, że pracuje, odwoływał zajęcia, czytał wykłady z notesika sprzed lat i starał się tylko wykiwać
przełożonych…”

Prof. Sztompka nie zbadał chyba socjologiczne dlaczego nastąpił upadek zaufania do środowiska akademickiego, dlaczego do osób utytułowanych zaufania mieć nie można ( bo można wyjść na dudka) ?

Mimo to, nadal wielu ratuje się przed krytyką, szczególnie zasadną, argumentując, że przecież to i owo zostało napisane/zaakceptowane/nagrodzone przez tylu to a tylu profesorów ( i to belwederskich) i tylu to a tylu doktorów ( i to habilitowanych) więc jest słuszne i krytyka tego to niedopuszczalny atak i szkalowanie i pod sąd trzeba z takimi. Ale to tym bardziej osłabia zaufanie do środowiska akademickiego, bo nauka tam się kończy gdzie kończy się możliwość krytyki, a używanie utytułowanych do tłumienia/blokowania krytyki to standard systemów totalitarnych.

Gdyby rozliczono środowiska akademickie raz a dobrze, tak u zarania III RP, to by ta fatalna tendencja nie występowała (przynajmniej tak silnie).

Niestety środowisko samo się nie oczyściło i nie ma zamiaru tego zrobić, ani choćby przeprosić za swoje brudy, więc brak zaufania do beneficjentów ( i przez nich reprodukowanych) jest jak najbardziej zasadny.

Poza tym samo środowisko akademickie nie ma do siebie samego zaufania ( wie dlaczego !) i dlatego np. nadawanie profesur ceduje na prezydenta, a profesury uczelniane – ironicznie, wręcz pogardliwie, określa podwórkowymi. Gdy przed ponad już 10 laty rektorzy mieli przygotować zmiany w systemie nauki i szkolnictwa wyższego oddali się pod opiekę prezydenta-choć-nie–magistra, aby ten im przygotował taką ustawę aby im było dobrze. No i prezydent–choć–nie-magister ustawę przygotował i rektorom zrobił dobrze, gorzej jeśli chodzi o naukę i szkolnictwo wyższe. Fatalna tendencja !

Działania pozorne, pozoranctwo naukowe jest u nas rozpowszechnione i nie jest to wrażenie, tylko smutna rzeczywistość. Systemowo – w systemie zamkniętym – jest ono wręcz preferowane.

Czy jest na świecie taki kraj, który by miał więcej niż Polska profesorów prezydenckich ? albo doktorów habilitowanych ? A u nas potęgę akademicką takimi parametrami się mierzy i wynagradza. Jak tę potęgę tytularną porówna się z potęgami naukowymi (choć nie tytularnymi) to okazuje się, że jesteśmy kopciuszkiem – pozorantem naukowym!

System, w którym ‚każdy badacz oddałby się najchętniej lenistwu, działaniom pozornym, udawał, że pracuje, odwoływał zajęcia, czytał wykłady z notesika sprzed lat i starał się tylko wykiwać przełożonych…” jest skutkiem Wielkiej Czystki Akademickiej, kiedy badaczy pracowitych (pracujących nieraz za kilku), nie udających, że pracują ( lecz harujących, od rana do wieczora), prowadzących zajęcia i to w nadmiarze ( i często za darmo !) i wykładających według standardu up-to-date – pousuwano jako stanowiących zagrożenie dla leniwych pozorantów profesorskich ( i ich milusińskich) i całych wręcz uczelni (szczególnie dla wzorcowej dla innych – uczelni profesora P. Sztompki).

Badań socjologicznych w tym aspekcie prof. P. Sztompka nie przedstawia. Nie wiadomo czy takie badania przeprowadził. Nie sprawia to dobrego wrażenia.

Może wzorem innych oddał się lenistwu i działaniom pozornym – fatalnej tendencji prowadzącej do kryzysu uniwersytetu?

Fatalna tendencja (3) – na uniwersytecie jest coraz więcej majstrów, brygadzistów i kierowników

Kongres logo

Fatalna tendencja (3) – na uniwersytecie jest coraz więcej majstrów, brygadzistów i kierowników, czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką”

 

Piotr Sztompka zauważa (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25  -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf) , że „zamiast mistrzów naukowych i rzeczywistych autorytetów na uniwersytecie jest coraz więcej majstrów, brygadzistów i kierowników. Hierarchię osiągnięć i dorobku zastępuje hierarchia stanowisk służbowych, liczy się często nie wkład do nauki, ale wysługa lat, nie kto jest kim, ale w jakim urzęduje gabinecie. A podporządkowanie nie wynika z szacunku i uznania, tylko z pragmatyki służbowej, przepisów i sankcji. „.

I to jest trzecia fatalna tendencja według jego opinii. Trudno się z tą opinią nie zgodzić, ale brakuje wyników badań nad genezą i historią tej tendencji, czego od wybitnego socjologa ( i/lub jego wychowanków, kolegów) należałoby wymagać.

Brak mistrzów naukowych i rzeczywistych autorytetów jest prostą, oczywistą konsekwencją Wielkiej Czystki Akademickiej w PRLu poprzedzającej transformację systemu w III RP. Skoro ideolodzy i wykonawcy tej czystki uznawali, że mistrzowie naukowi i rzeczywiste autorytety stanowią zagrożenie dla uniwersytetów rozumianych jako korporacje sitw partyjnych i z nimi zaprzyjaźnionych i podczas czystek z tych mistrzów i autorytetów uniwersytet oczyścili, to dziwienie się, że ich nie ma budzi zdziwienie i konsternację.

Pozostali ci, którzy majstrowali przy czystkach, tworzyli Akademickie Brygady Czyścicieli Uniwersytetów z elementu mistrzowskiego stanowiącego zagrożenie dla majstrów, brygadzistów i kierowników. Po transformacji ci właśnie majstrowie/brygadziści/kierownicy nie tylko decydują na uniwersytetach, ale reprodukowali i nadal reprodukują sobie powolnych/poddanych, którzy nie śmią mieć nawet własnego zdania, bo zaraz znajdą się na drodze do oczyszczenia. Tak hartują się obecne uniwersytety III RP !

Prof. Sztompka widzi fatalną tendencję zastępowania hierarchii osiągnięć i dorobku przez hierarchię stanowisk służbowych i tylko ślepy by tego nie zauważył. Ale taka hierarchia jest społecznie akceptowana i broniona także przez opozycję.

Jak wielokrotnie podkreślałem polski system akademicki jest systemem tytularnym a nie ‚dorobkowym’ – merytorycznym.

Taki system, i to scentralizowany, zainstalowali komuniści jak tylko z frontu wojennego zostali skierowani na front akademicki (casus Włodzimierza Sokorskiego) aby stworzyć kadry akademickie sobie powolne/poddane. I to im się udało, mimo pewnych oporów kadr sformowanych jeszcze w II RP. Dziś nawet opozycja broni tego systemu i to bardziej niż niepodległości !

Znakomicie Prof. Sztompka zauważył, że nie liczy się ‚kto jest kim, ale w jakim urzęduje gabinecie’.

Ja to obserwowałem naocznie w czasach około-wojennych i podczas stanu wojennego do dnia dzisiejszego nie zidentyfikowanego przez akademickich kolegów prof. Sztompki – historyków UJ .

W owych czasach brygada uniwersytecka skierowana do należytego przysposobienia gabinetów do efektywnego sprawowania władzy zaczęła obijać drzwi wejściowe gabinetów według służbowej hierarchii akademickiej.

I tak – drzwi towarzysza – dyrektora zostały obite dwustronnie, od zewnątrz (dla zauważenia hierarchii akademickiej nawet dla osób postronnych) i od wewnątrz (zapewne dla wytłumienia obijanych wewnątrz poddanych).

Drzwi kierownika obito tylko wewnętrznie, aby ktoś z zewnątrz nie pomylił hierarchii.

Był to czas gdy oskarżano moją, nic nie znaczącą osobę, o zakłócanie pracy instytutu. W trosce o zabezpieczenie wysokich standardów pracy naukowej w instytucie zgłosiłem zatem postulat aby i moje drzwi obito i to najlepiej obustronnie, aby żaden odgłos z mojego pokoju nie wydostawał się na korytarz.

Nic z tego. Na takie naruszanie naturalnej hierarchii akademickiej nie można było pozwolić. Drzwi nie zostały obite, ale ja za to zostałem niebawem obity i to wielostronnie i wydalony niewiele później z instytutu. Nikt z hierarchów (ani ich milusińskich) głosu nie podniósł, zapewne aby nie naruszać spokoju hierarchicznego sprawowania władzy akademickiej.

Jednak lata pokazały, że ta tendencja jest tendencją fatalną dla rozwoju uniwersytetu. Zauważył to zasadnie także prof. Sztompka, który jednak nic nie zrobił aby było inaczej. Podobnie jak jego koledzy i hierarchowie akademiccy III RP, a także ich wierni poddani na etatach, często -wielu.

Fatalna tendencja (2) – członkowie uniwersyteckiej wspólnoty stają się zwykłymi pracownikami najemnymi

Kongres logo

Fatalna tendencja (2) – członkowie uniwersyteckiej wspólnoty stają się zwykłymi pracownikami najemnymi,

czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką”

 

Prof. Piotr Sztompka tak charakteryzuje drugą fatalną tendencję (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25  -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdfPo drugie – członkowie uniwersyteckiej wspólnoty coraz częściej przestają być samodzielnie i swobodnie działającymi podmiotami decydującymi o kierunku, rytmie czy czasie twórczej pracy i przed samymi sobą odpowiedzialnymi za jej wyniki, a stają się zwykłymi pracownikami najemnymi, wykonującymi jakieś z góry narzucone i zaplanowane zadania, podejmującymi tematy gdzieś wymyślone i preferowane w finansowaniu, a w dydaktyce zamiast własnej inwencji, rzetelności i perswazyjności mają kierować się setkami ponumerowanych punkcików narzuconych przez Krajowe Ramy Kwalifikacji…”

Ta charakterystyka nie jest jednak do końca uprawniona. Profesor jakby zapomniał co pisał o pierwszej tendencji ‚„Po pierwsze – poczucie wspólnoty wokół pewnych wartości zastąpione zostało przez konkurencyjną grę na rzecz indywidualnych interesów. „

No więc nie wiadomo czemu przy drugiej tendencji pisze o członkach uniwersyteckiej wspólnoty skoro jej właściwie nie ma !?

Również stwierdzenie ‚stają się zwykłymi pracownikami najemnymi’ sugeruje , że wcześniej nimi nie byli, a przecież i przed laty, a nawet przed wiekami pracownicy uniwersytetu to byli najemnicy najmujący się do roboty u najemcy – rektora, stąd od strony prawnej trudno było takich najemników bronić skoro najemca przestawał ich chcieć.

Profesor nie podaje kiedy pracownicy uniwersytetu byli ‚samodzielnie i swobodnie działającymi podmiotami ‚. Ja takich czasów nie pamiętam, chociaż byłem na uniwersytecie (i to uniwersytecie prof. Sztompki) okresowo samodzielnie i swobodnie działającym podmiotem, ale to stanowiło zagrożenie dla najemcy i całej najemnej struktury uniwersyteckiej, więc potraktowany przedmiotowo z tej struktury zostałem dożywotnio wyrzucony, a mój warsztat pracy zniszczony (nie przez okupantów, lecz przez najemników uniwersyteckich !) i do głowy najemnym profesorom uniwersytetu nie przyszło (do dnia dzisiejszego) aby temu się sprzeciwić , aby zachować się jak trzeba.

Najemnicy uniwersyteccy mimo upływu lat, a nawet wieków, nie odzyskali swojej podmiotowości (!) i nawet nie mają zamiaru !

Nie śmieją mieć nawet własnego zdania ! https://blogjw.wordpress.com/2014/10/06/wyksztalcona-bieda-nawet-nie-smie-miec-wlasnego-zdania/

Profesor biadoli o braku w dydaktyce własnej inwencji i rzetelności, nie przedstawiając jednak badań socjologicznych nad losami tych co własną inwencję i rzetelność w dydaktyce posiadali i dla dobra wspólnego stosowali ! Skoro tych z uniwersytetów pousuwali ( bo stanowili zagrożenie !) a Panu Profesorowi ani innym najemnym profesorom UJ ( i nie tylko UJ) nawet do głowy nie przyszło aby ich do rzetelnej dydaktyki przywrócić –  to czemu to biadolenie ma służyć ?!