Nieustające strapienie problemami dr Marka Migalskiego

Nieustające strapienie problemami dr Marka Migalskiego, 

w ramach upolitycznionego systemu akademickiego w Polsce

Media donoszą o odrzuconej habilitacji wiceprezesa PJN – dr Marka Migalskiego, którego problemy nie schodzą z mediów od lat mimo zmiany przynależności partyjnej i zmiany sytuacji finansowej.

Tygodnik ‚Do rzeczy’ w tekście Wojciech Wybranowski ‚Odrzucona habilitacja wiceprezesa PJN’ podaje przyczyny odrzucenia: ‚– Były dwie rzeczy, które wzbudziły sprzeciw wielu ludzi. Migalski zbyt słabo poruszał się po teoriach politologicznych, czyli pracach innych politologów. Ale to jeszcze zostało przełknięte- mówi tygodnikowi „Do Rzeczy” prof. Andrzej Friszke, historyk.

Padł po wykładzie, który był bardzo chaotyczny, nieuporządkowany, wygłaszany w sposób dość hermetyczny, jak ktoś się tematem nie interesował, to mógł mieć problemy ze zrozumieniem, o co chodzi. Zabrakło teorii. – dodaje’ naukowiec. http://dorzeczy.pl/odrzucona-habilitacja-wiceprezesa-pjn/ 

 Wojciech Wybranowski charakteryzuje od strony politycznej historyka ‚ Prof. Andrzej Friszke z Instytutem Studiów Politycznych PAN związany jest od 1990 r. Od lat uchodzi też za bliskiego środowisku najpierw dawnej Unii Wolności, a obecnie Platformy Obywatelskiej. Rekomendacji UW zawdzięcza objęcie w 1999r stanowiska w Kolegium Instytytu Pamięci Narodowej. W 2007 r. ponownie na to stanowisko nominowała go Platforma Obywatelska – wówczas jednak nie został wybrany. Udało mu się to po raz kolejny w 2011 r.’

Wniosek się sam nasuwa – dr Migalski nie uzyskał habilitacji chyba z przyczyn politycznych i to nie po raz pierwszy, mimo zmian przynależności partyjnej. Chyba nie jest zbyt dobrym politologiem skoro nie przewidział takiego obrotu sprawy.

To żeby wiedzieć, że u nas habilitację są, a w każdym razie bywają, upolitycznione,  nie trzeba być politologiem. Niekiedy wystarczy zapoznać się z orientacją polityczną politycznych habilitantów i z orientacją polityczną obsady/’obstawy’ recenzenckiej i wniosek sam się nasuwa.

Samo zresztą ‚parcie’ na habilitacje po wejściu na ścieżkę polityczną budzić musi podejrzenia o co tak naprawdę chodzi – o rozwój nauki, czy o przygotowanie sobie bezpiecznego lądowania jak partia zacznie spadać w notowaniach/głosowaniach. 

Skoro ktoś przez lata wg naszych kryteriów jakoś się nie rozwijał i nagle po dojściu jego ugrupowania do władzy,  lub okolic, wchodzi zaraz na ścieżkę szybkiego rozwoju, to uwarunkowania polityczne takiego rozwoju ‚naukowego’ winny być oczywiste.

Fakt, że z rozwojem trzeba się spieszyć, bo jak notowania partii spadną, to i ze zdobywaniem kolejnych szczebli, u nas zwanych naukowymi, mogą być kłopoty.

Szkoda, że media jakoś w tym temacie nie są zbyt rozgarnięte.

Partia Migalskiego – PJN- ma słabe notowania, to i klimat dla jego habilitacji raczej nie był sprzyjający. Nie wiadomo czemu Migalski, mimo to, tak uporczywie chce zdobyć habilitację. Czyżby nie wierzył w to, że zostanie ponownie na europosłem ?

Nie tak dawno narzekał, że jako europoseł zarabia za dużo. Nie powinien zatem się martwić, bo jak przestanie być posłem to zarobki chyba mu spadną i jeden powód do narzekania – mniej.

Może ma jednak dość tej niesprawiedliwości społecznej i wiedząc, ze na uczelniach u nas pensje są głodowe,  za wszelką cenę chce być nauczycielem akademickim, aby dotychczasowy niesprawiedliwy bilans finansowy trochę się spłaszczył.

Sprawa dr Marka Migalskiego jest ciekawa jak się na nią spojrzy w szerszym kontekście medialnym i systemowym.

Pisałem na ten temat już kilkakrotnie wykazując, że jest wielu o wiele bardziej pokrzywdzonych i to bardziej ewidentnymi niemerytorycznymi ocenami i ani media się tym nie interesują, ani sam M. Migalski, nawet jeśli ci bardziej pokrzywdzeni w obronie mniej krzywdzonego Migalskiego występowali.

W tekście ‚Nadal strapiony problemami dr Marka Migalskiego’ https://blogjw.wordpress.com/2011/07/05/nadal-strapiony-problemami-dr-marka-migalskiego/ pisałem m.in.‚Jakoś przewidziałem lata temu, że Migalski‘ za karę ma szanse nie tylko medialnie się prezentować, ale i wielokrotnie więcej być może zarobi niż na uczelni.‘ I stało się . Po 2 latach – Migalski ogłasza – :Za dużo mi płacą!

Ja się martwiłem (wraz z innymi) losem Migalskiego, mimo że sam nie miałem możliwości medialnie się prezentować, ani zarabiać nawet na 1 etacie ( Migalski miał 2 etaty), a teraz Migalski, mimo że zarabia za dużo (jak sam twierdzi) wcale się nie martwi losem tych co się o niego martwili, a nie zarabiają w ogóle ! Jedynie narzeka, że zarabia za dużo i zdaje się z tym źle się czuje – więc nadal się o niego martwię.’

Bardziej się jednak martwiłem i nadal martwię o naprawdę pokrzywdzonych i to z przyczyn zapewne politycznych, a nawet patologicznych, o których media milczą (niemal).

Nagłaśniałem sprawę dr Pająka, który padł ofiarą wykrycia i nagłośnienia plagiatu b. rektora Ryszarda Andrzejaka. Zaraz mu habilitację i etat utrącili. Prof. Krzysztof Drews nawet napisał 2 recenzje jego habilitacji całkiem przeciwstawne (pozytywną i negatywną) i mimo mojego listu otwartego, w którym stawiałem sprawę jasno ‚Domagam się zwolnienia pana Krzysztofa Drewsa z obowiązku pełnienia funkcji profesora,  jak i z przywileju pobierania pensji profesorskiej z kieszeni podatnika ( w tym i mojej).’ prof. nadal pełni zaszczytne funkcje akademickie . Jakoś media nie wsparły mnie w walce o zmniejszenie ‚utytłania’ nauki w Polsce.

No cóż, prof. Krzysztof Drews ma też swoje zasługi – pokazał jak funkcjonuje w Polsce system karier akademickich. A to wielkie osiągnięcie. Można tu mówić o systemie Drewsa na określenie systemu utrącania/torowania karier polskich naukowców.

Każdą karierę można utrącić bez względu na wartość dorobku naukowego. Na każdą pracę można napisać 2 różne, przeciwstawne recenzje, albo dowolną ich ilość o różnych odcieniach, aby dostosować je do potrzeb chwili.‚ ‚Gdyby przyszło wyrejestrować z systemu wszystkich takich Drewsów, któraż uczelnia spełniałaby obecne minima kadrowe ?

Do czegoś takiego nie można doprowadzić. Ktoś musi przecież zapewnić byt uczelni i produkcję dyplomów dla pokornych, dożywotnich mieszkańców podręcznych strusiówek’.

Historykowi, Dr Robertowi Kościelnemu utrącono habilitację m. in. zarzucając mu, że publikuje – o zgrozo – w Arcanach ! – ‚periodyku posiadającym „bardzo określony profil polityczny”. http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-roberta-koscielnego/ Ale temat ani etycznie, ani medialnie nie został nagłośniony. No cóż, nie każdy jest dr Migalskim.

Temat jest ważny i poważny bo nie widać oznak odpolitycznienia polskiego systemu akademickiego.

O utrzymanie obecnego upolitycznionego systemu akademickiego, nader osobliwego w skali światowej, walczy się bardziej niż o niepodległość, a następnie lamentuje nad upolitycznionymi kryteriami awansu naukowego i codziennymi upolitycznionymi stosunkami na uczelniach.

Czy nie jest to hipokryzja ?

Bibliografia:

Odrzucona habilitacja wiceprezesa PJN

http://dorzeczy.pl/odrzucona-habilitacja-wiceprezesa-pjn/

Alternatywne skutki krzywdzenia

https://blogjw.wordpress.com/2009/04/24/alternatywne-skutki-krzywdzenia/

Nadal strapiony problemami dr Marka Migalskiego

https://blogjw.wordpress.com/2011/07/05/nadal-strapiony-problemami-dr-marka-migalskiego/

List otwarty Niezależnego Forum Akademickiego w sprawie niemerytorycznych ocen pracowników nauki

http://nfawww.wordpress.com/2009/02/03/list-otwarty-niezaleznego-forum-akademickiego-w-sprawie-niemerytorycznych-ocen-pracownikow-nauki/

List otwarty do Rektora Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w sprawie podjęcia terapii akademickiej (po aferze prof. Krzysztofa Drewsa)

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/12/list-otwarty-do-rektora-uniwersytetu-medycznego-w-poznaniu/

System Drewsa, czyli nauka polska w podręcznej strusiówce

https://blogjw.wordpress.com/2009/01/17/system-drewsa/

Sprawa Roberta Kościelnego

http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-roberta-koscielnego/

O „Żołnierzach Wyklętych” – wyklętych także przez rektorów

(tablica na ul. Senackiej w Krakowie – zdj. J.Wieczorek) 

O „Żołnierzach Wyklętych”

– wyklętych także przez rektorów

O żołnierzach niezłomnych w okresie instalacji systemu komunistycznego w Polsce wiadomo coraz więcej, sporo się pisze a nawet obchodzimy 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych bo tak ci niezłomni żołnierze podziemia niepodległościowego byli traktowani w Polsce ‚Ludowej’ a nawet w III RP.

Wyklęci, mordowani, skreśleni z pamięci. Wielu z nich stawia się wreszcie pomniki jak np. w Patriotycznym Parku Jordana w Krakowie, gdzie w Galerii Wielkich Polaków XX wieku – dzieła niezłomnego Prezesa Towarzystwa Parku – Kazimierza Cholewy, stoją już pomniki rotmistrza Witolda Pileckiego, gen. Fieldorfa – Nila, gen. Okulickiego i bohaterskiej sanitariuszki ‚Inki’ – Danuty Siedzikówny, która w okresie instalacji systemu komunistycznego zachowała się jak trzeba. Niestety i do dziś są wyklinani o czym świadczy chociażby barbarzyński atak na pomnik ‚Inki’ 16 lutego 2013 r.

Inka

Komunistyczni barbarzyńcy zamordowali ‚Inkę’, ale pamięci o niej nie zdołali zamordować, więc nie mogą znieść, że ich ofiarom stawia się pomniki i oddaje hołd.

Kustoszami pamięci o ‚Żołnierzach wyklętych’ stają się coraz częściej młodzi Polacy, szukający dla siebie wzorów zachowania, wzorów patriotycznej postawy. Widać to chociażby po zaangażowaniu młodych (m.in. Studenci dla Rzeczypospolitej http://www.studencidlarp.pl/ ) w Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych .

żołnierze wyklęci

O Żołnierzach Wyklętych pamiętają też kibice, także wyklinani o ile zaangażują się w działalność patriotyczną.

Nil

Niestety w ślady młodzieży nie idą rektorzy uczelni, mimo że to oni winni dawać pozytywny przykład braci studenckiej ( i nie tylko). Rektorzy co prawda bywają wśród patronujących obchodom, ale nie chcą pamiętać o haniebnej postawie swoich poprzedników wobec młodszych naukowców, którzy poszli ‚do lasu’, do podziemia lub z podziemiem współpracowali.

Podczas procesu krakowskiego w 1947 – kiedy sądzono prezesa WiN Franciszka Niepokólczyckiego oraz naukowców związanych z WiN i PSL http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/16/haniebna-postawa-rektorow-wobec-naukowcow-z-winu/rektorzy krakowscy zamiast ich bronić – potępiali ! Tak, że prokurator miał mocne argumenty do ich skazywania ! Powoływał się na tą haniebną rezolucję !

Rezolucję podpisali m. in. F. Walter – Rektor UJ, Stanisław Skowron – Dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, Adam Krzyżanowski – rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych .

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego potępiał walkę zbrojną o przywrócenie niepodległości (posiedzenie senatu 6 II 1947 – zapis odezwy do Młodzieży Akademickiej zachowany w protokołach dostępnych w archiwum UJ, podpisany przez profesorów (dziekani. prodziekani, delegaci wydziałów) i rektora F. Waltera.

Odezwy Senatu nie podpisał jedynie dziekan prof. Stefan Schmidt, w trzy lata później pozbawiony katedry i usunięty z UJ (Terlecki 2002) .

Do dziś tej haniebnej plamy rektorzy nie chcą zmyć i idąc śladami komunistów wymazują ją z pamięci.

O uczczeniu pamięci naukowców – ‚żołnierzy wyklętych ‚ nie chcą słyszeć. Skoro raz ich wyklęli, nie potrafiąc zachować się jak trzeba, widać chcą aby tak pozostało na zawsze.

Może postawa młodzieży akademickiej zawstydzi rektorów ? Może młodzi potrafią nauczyć czegoś rektorów, którzy objęli stanowiska, ale nie nauczyli się tego co winni na tych stanowiskach robić. To smutna akademicka rzeczywistość, tym bardziej, że taka postawa rektorska ( i nie tylko) obejmuje także czasy późniejsze starannie wymazywane z pamięci, z książek ‚historycznych’, z dziejów uczelni .

Przypomnijmy sylwetki wyklętych przez rektorów aby zainspirować historyków do opracowania rzeczywistych historii uczelni, w tym uczelni wzorcowej dla innych – czyli UJ, aby historycy opracowali biogramy naukowców wyklętych przez rektorów pozostających w symbiotycznych związkach ze służbami komunistycznego państwa.

Opisywanie, udawanie, że świat akademicki przeszedł przez komunizm z sukcesem jak Mojżesz przez Morze Czerwone jest niezgodne z prawdą i z etyką naukowca. Niestety po okresie komunistycznym w wyniku negatywnej, politycznej weryfikacji kadr naukowcy o takich postawach dominują w III RP.

Mamy poważny podział w polskim społeczeństwie na tych co walczą o pamięć o naszych bohaterach, i tych co tą pamięć niszczą.

Podział ten jest jakby przedłużeniem podziału z okresu instalacji systemu komunistycznego kiedy jedni walczyli o Polskę Niepodległą, a inni ich potępiali i robili kariery w barbarzyńskim systemie.

Trzeba też pamiętać o tym. że nawet ci skazywani w okresie stalinowskim w okresie odwilży wracali na uczelni, natomiast po 1989 r. wyklęci z uczelni w wyniku czystek u schyłku prylu – nie , bo odwilży na przejściu z PRL do III RP nie było, a uczelnie stały się skansenami nie do końca upadłego systemu komunistycznego. Nie bez przyczyny beneficjenci ‚transformacji’ nie chcą się z tym systemem i z haniebnymi postawami rozliczyć, ani nawet o tym słyszeć, a im czasy nam bliższe, tym walka z pamięcią ostrzejsza.

Sądzeni i skazani w procesie krakowskim naukowcy to Eugeniusz Ralski, Henryk Munch, Karol Buczek, Karol Starmach.

Eugeniusz  Ralski

[1910-1981],dr, żołnierz ZWZ/AK, działacz WiN, ps. „Biały”, „Korsak” – http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/14/eugeniusz-ralski/

http://www.stankiewicz.e.pl/index.php?kat=32&sub=443 (Żołnierze i działacze konspiracji niepodległościowej – oraz skazani z powodów politycznych –  więzieni w Centralnym Więzieniu Karnym we Wronkach i Rawiczu i ZK Poznań 1945-1956
Nazwiska P -R
(opracował Tadeusz Łaszczewski))

‚ W okresie okupacji współorganizator tajnego nauczania na Wydziale Rolnym UJ. Aresztowany przez Niemców w 1944 przebywał w obozie w Płaszowie. Od początku 1945 był członkiem kierownictwa Brygad Wywiadowczych tworzących samodzielną sieć wywiadowczo-propagandową w ramach Obszaru Południowego, kolejno w NIE, DSZ i WiN.

Z polecenia E. Bzymka-Strzałkowskiego organizował od II 1945 wywiad gospodarczy i nadzorował Biuro Studiów. Od V 1945 referent wywiadu gospodarczego DSZ w Krakowie, a od I 1946 z-ca kierownika sieci wywiadowczej WiN krypt. „Izba Kontroli”. Następnie szef wywiadu Obszaru Południowego WiN.’…..’ .W VI 1945 habilitował się i zostałdocentem UJ w Krakowie. Od VII 1946 jako profesor nadzwyczajny objął Katedrę Fitopatologii i Ochrony Roślin Uniwersytetu we Wrocławiu.’..

..’ 24 VIII 1946 został zatrzymany przez funkcj. UB i uwięziony. Postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wydała z datą 27 VIII 1946 Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Krakowie. Przeszedł ciężkie śledztwo. Więziony w areszcie WUBP Kraków i w więzieniu Montelupich. Sądzony procesie krakowskim członków II Zarządu Głównego WiN. Wyrokiem WSR Kraków, sygn. akt. Sr. 978/47  z dnia 10 IX 1947 został skazany na karę śmierci z art. 86§2 KKWP oraz art. 7 Dekretu z 13 VI 1946. Wyrok uprawomocnił się 18 IX 1947. W dniu 06 XI 1947 B. Bierut zmienił mu w drodze łaski karę śmierci na dożywotnie więzienie ‚..

Henryk Münch

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/15/henryk-munch/

Fragment z książki Przeciw czerwonej dyktaturze (red. Filip Musiał, Jarosław Szarek; Ośrodek Myśli Politycznej, Instytut Pamięci Narodowej, Kraków 2007

W Krakowie ukończył studia historyczne i geograficzne w Uniwersytecie Jagiellońskim. Następnie pracował w Komisji Atlasu Historycznego Polski Polskiej Akademii Umiejętności, a od 1928 r. także w Archiwum Aktów Dawnych Miasta Krakowa. W grudniu 1932 r. został w UJ promowany na doktora filozofii. Wraz z 27 pułkiem piechoty brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. W czasie okupacji wniósł duży wkład w ochronę zbiorów archiwalnych przed zniszczeniem lub wywiezieniem do III Rzeszy. W 1941 r. został zaprzysiężony do ZWZ-AK pod pseudonimem “Mnich”. Pełnił funkcję drużynowego, a następnie zastępcy dowódcy plutonu.

Po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 r. stracił kontakt ze swoimi zwierzchnikami i kolegami z konspiracji.

Jan Kot odnalazł Müncha w archiwum i zaproponował mu podjęcie działalności w nielegalnej organizacji niepodległościowej mającej na celu zdobycie dla kraju całkowitej niepodległości….Kot przychodził do archiwum przeciętnie raz lub dwa razy w miesiącu, przynosząc Henrykowi Münchowi na przechowanie kolejne archiwalia Zrzeszenia “WiN”.

.Obydwaj archiwiści zostali aresztowani w konsekwencji rozbicia przez Urząd Bezpieczeństwa II Zarządu Głównego WiN. ..

Münch natomiast zasiadł na ławie oskarżonych wspólnie z działaczami
II Zarządu Głównego – z prezesem Zrzeszenia ppłk. Franciszkiem Niepokólczyckim na czele….
Proces rozpoczął się 11 sierpnia 1947 r. Oskarżycielem był zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk Stanisław Zarakowski. Grzmiał on pod adresem zgromadzonych na ławie oskarżonych pracowników nauki – wśród których byli m.in. znany biolog Eugeniusz Ralski, a także historycy Karol Buczek i Henryk Münch –dziś, gdy państwo chce ratować naukę polską i uniwersytety, nie będzie tolerować zdrajców, tych, którym daje chleb. Dla tych ludzi, którzy przedkładają szpiegostwo nad pracę[…], nie ma miejsca w społeczeństwie.

Wyrok ogłoszono 10 września 1947 r. – w procesie orzeczono 8 kar śmierci.

Henryk Münch, dla celów propagandowych nazywany archiwistą II Zarządu Głównego WiN, choć w istocie pełnił tę funkcję dla Biura Studiów Brygad Wywiadowczych, został skazany na 15 lat więzienia i przepadek całego mienia na rzecz skarbu państwa. Warto zaznaczyć, że w przypadku działaczy Zrzeszenia WiN zawsze starano się skazać ich za działalność szpiegowską. Gwarantowało to – po pierwsze – możliwość wydania wyższych wyroków, a po drugie – sprawiało, że nie obejmowały ich przepisy ustawy o amnestii z 22 lutego 1947 r. – gdyż łagodzenie kary na ich podstawie obejmowało co prawda przestępstwa polityczne, ale nie dotyczyły one skazanych za działalność wywiadowczą…’

Karol Buczek  

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/14/karol-buczek/

Buczek Karol w encyklopedii portalu wiedzy ONET.pl\

‚(1902-1983), historyk mediewista, znawca dziejów kartografii i geografii historii, działacz ludowy. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej w 1919-1921. Studia na Uniwersytecie Jagiellońskim z zakresu geografii i historii zakończył doktoratem w 1928, habilitował się w 1936. Od 1927 bibliotekarz, następnie kustosz Biblioteki Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Już w okresie międzywojennym związany z ruchem ludowym; od 1931 – członek SL.


Podczas II wojny światowej w konspiracyjnym SL
Roch. Po wojnie w Polskim Stronnictwie Ludowym. …Redaktor Myśli i Czynu oraz Za pługiem, od 1945 redaktor naczelny tygodnika Piast. W latach 1946-1954 więziony z powodów politycznych. W 1957-1974 profesor Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. 

Karol Buczek (1902-1983). Człowiek i uczony

w chwili aresztowania był redaktorem „Piasta” z nominacji wręczonej mu osobiście przez Wincentego Witosa w 1945 r.

Prokurator domagał się dla oskarżonego Karola Buczka wyroku śmierci, sąd zasądził go na 15 lat więzienia i 5 lat pozbawienia praw obywatelskich. Profesor niechętnie wspominał proces i więzienie, czasem jednak przytaczał garść jakże ważnych dla przyszłego historyka szczegółów…

.Kilka lat po wyroku, gdy żona Profesora Jadwiga z Czajewiczów występowała o urlopowanie go z więzienia z powodu poważnej choroby, Edward Ochab przez pewien czas odmawiał, zarzucając Karolowi Buczkowi, że swoją wrogą działalnością próbował nie dopuścić do tych wielkich socjalistycznych przeobrażeń na polskiej wsi. Z kolei w roku 1962, gdy Instytut Historii wystąpił zwnioskiem o profesurę zwyczajną dla niego, nominację zablokował ze względów politycznych z wielką awanturą Władysław Gomułka na posiedzeniu Rady Państwa.

Nominacja ta doszła do skutku dopiero po 10 latach, w roku 1972, i to po zatarciu kary, o co postarał się wtedy z własnej woli przewodniczący Rady Państwa prof. Henryk Jabłoński. W tym czasie nie mogło być oczywiście mowy o rehabilitacji. Dopiero 30 sierpnia 1989 r. Sąd Najwyższy dokonał rehabilitacji kierownictwa PSL ..’

Karol Starmach 

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/14/karol-starmach/

Żołnierze i działacze konspiracji niepodległościowej – oraz skazani z powodów politycznych –  więzieni w Centralnym Więzieniu Karnym we Wronkach i Rawiczu i ZK Poznań 1945-1956 –Strona Genealogia, Stankiewicze z przyjaciółmi

[1900-1988], hydrobiolog, badacz flory i fauny wód polskich, działacz PSL

Ur. 22 IX 1900 w Mszanie Dolnej pow. limanowski, syn Franciszka i Tekli z d. Strama. Uczęszczał do gimnazjum. W latach 1919-1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Po ukończeniu studiów i uzyskaniu stopnia doktora poświęcił się pracy naukowej jako botanik-ichtiolog.

W okresie okupacji niemieckiej aresztowany przez gestapo i uwięziony w KL Sachsenhausen i Dachu. Zwolniony 26 IV 1940. Powraca do Krakowa i pracuje w szkolnictwie zawodowym w Okręgowym Biurze Szkolnym organizującym tajne nauczanie. W latach 1944-1945 członek władz wojewódzkich Zrzeszenia Pracy Ludowej „Orka”.

Po wojnie docent UJ w Krakowie. W latach 1945-1947 czynny w PSL. Pełnił m. in. funkcję prezesa Koła Grodzkiego PSL w Krakowie. Był też radnym WRN.

Utrzymywał kontakty z E. Ralskim – działaczem WiN, od którego otrzymywał materiały wywiadowcze WiN w celu doręczenia władzom PSL. Osobiście przekazywał E. Ralskiemu informacje z terenu PSL i WRN w Krakowie. W tym okresie czasu mieszkał w Krakowie przy ul. Łobzowskiej. Zatrzymany przez funkcj. WUBP Kraków 19 V 1946 i uwięziony. Postanowienie o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania wydała z datą 21 IX 1946, sygn. akt Pr. 2349/46.

Sądzony w procesie krakowskim, został skazany przez wSR Kraków, sygn. akt Sr. 978/47 na karę 10 lat więzienia z art. 86§2 KKWP i art. 7 MKK z utratą praw publicznych i obywatelskich na lat 5 oraz przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa. Po uprawomocnieniu się wyroku 18 IX 1947 został wywieziony do Centralnego Więzienia Karnego we Wronkach i tu osadzony w dniu 24 IX 1947 jako więzień śledczy. W XI 1947 przekazany do odbycia kary. 14 XII 1947 wywieziony z CWK Wronki wraz z aktami do więzienia Warszawa-Mokotów. ‚

Po ułaskawieniu został zwolniony z więzienia 26 V 1950. Po opuszczeniu więzienia powraca do Krakowa. Od 1956 profesor UJ w Krakowie, a od 1969 członek PAN.
Zmarł w Krakowie 02 III 1988.’

Pochowany jest na Cmenatrzu Rakowickim, ale 1 marca na jego grobie nie widać kwiatów ani zniczy.

Biogramy tych naukowców należałoby opracować szczegółowo pod kątem ich walki o niepodległą Polską i represji jakie ich za to spotkały w Polsce ‚ludowej’.

Potrzebne są też pełniejsze biogramy  tych rektorów i profesorów, którzy nie zachowali się jak trzeba w okresie instalowania systemu komunistycznego w Polsce

m. in.

Franciszek Walter – rektor UJ, dbał o zdrowie AK i potępiał profesorów z WiN

http://lustronauki.wordpress.com/2009/04/05/franciszek-walter/

Teodor Marchlewski – rektor UJ, sławił geniusz naukowy Stalina i propagował łysenkizm

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/24/teodor-marchlewski/

Adam Krzyżanowski – wybitny ekonomista, prof. UJ, członek Krajowej Rady Narodowej, okresowo usunięty z uczelni

http://lustronauki.wordpress.com/2011/08/18/adam-krzyzanowski/

Smutne refleksje historyczne nad badaniami dziejów najnowszych

CMaius

Nikt ze znaczących tajnych i jawnych współpracowników systemu komunistycznego nie został usunięty z UJ w okresie transformacji, więc czystki politycznej nie było ?

Tak, tak, mimo wieloletnich badań nad dziejami UJ do tej pory nie wykryto w jej dziejach najnowszych czystek politycznych, a o Wielkiej Czystce Akademickiej schyłku PRL, nawet najtęższe głowy historyczne nie słyszały. Co prawda od zarania III RP słychać było o luce pokoleniowej w systemie akademickim (podobno nie miał kto wykładać na uczelniach, więc beneficjenci systemu musieli pracować na n-tej ilości etatów) ale skąd się ona wzięła –  lepiej było nie dochodzić.

Fakt, że podczas Wielkiej Czystki Akademickiej nie usuwano tajnych i jawnych współpracowników, bo to oni w tej operacji brali udział, i faktem jest, że po jej dokonaniu w okresie transformacji ustrojowej i podczas budowy III RP też nie zostali usunięci, często awansowali, więc czystki nie było, przynajmniej wśród znaczących postaci polskiego świata akademickiego.

Ci, którzy tajnymi czy jawnymi współpracownikami być nie chcieli, i z systemu zostali usunięci  to nie jest czystka, ani nawet strata bo przestali zagrażać UJ !  Ci, o zgrozo,   do systemu akademickiego nawet w najcięższych czasach lat 80-tych wprowadzali nowych pracowników nauki, i to formatu międzynarodowego, więc w opinii beneficjentów systemu i badaczy historii –  nic nie znaczyli i nic o nich nie słychać, nie warto się nimi zajmować, ani tym bardziej cytować. Gdyby nawet coś tacy chcieli powiedzieć publicznie, zaraz zostaną stłumieni, skarceni za zagłuszanie ciszy akademickiej nad Wielką Czystką. Metody z czasów PRL znakomicie przetrwały w III RP, co jest oczywistą konsekwencją przetrwania, a nawet wzmocnienia się tajnych i jawnych współpracowników ( i ich milusińskich). Amen.