Wspomnienie przedzaduszkowe o śp. profesorze UJ i nieboszce – ‚nauce polskiej’

Wspomnienie przedzaduszkowe

o śp. profesorze UJ i nieboszce – ‚nauce polskiej’

Komitet ds. Opieki nad Grobami Profesorów UJ prowadzi listę pamięci profesorów UJ, którzy już odeszli, aby pamięć o nich jednak pozostała.

M.in. jest notatka o Alojzym Althcie znanym i zasłużonym geologu XIX wiecznym ( np. Alojzy Alth – Jego miłością była geologia) , z którego prac paleontologicznych korzystałem i w końcu wieku XX .

Prof. Alojzy ALTH

1819-1886

Geolog, profesor mineralogii. Twórca Katedry Geologii UJ. Autor pierwszego podręcznika mineralogii napisanego w języku polskim, a także pierwszego obszernego opisu Doliny Chochołowskiej oraz skał okolic Czerwonych Wierchów. Znane są też jego prace dotyczące jury Niżniowa na Podolu. Zebrał bogatą kolekcję skamieniałości sylurowo-dewońskich z Podola, która nie dotrwała niestety do czasów współczesnych. W 1876 zainicjował wydanie Atlasu Geologicznego Galicji. Członek kilkunastu Towarzystw Przyrodniczych. Był też uznanym prawnikiem i równolegle do pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim prowadził praktykę prawniczą. Miejscem spoczynku jest cmentarz Rakowicki, kw. Q, płn. wsch.”

Tak się składa, że w pracy naukowej zajmowałem się skamieniałościami jurajskimi, a Alojzy Alth był autorem znanej monografii faun jurajskich z Niżniowa na Podolu. (Alth, A. 1881. Wapień niżniowski i jego skamieliny. Pamiętnik Akademii Umiejętności w Krakowie, Wydział Matematyczno-Przyrodniczy 6,) z której nieraz korzystałem, zarówno przy pisaniu pracy magisterskiej, jak i doktorskiej ( a także później).

Alojzy Alth prowadził też badania nad paleozoikiem Podola i miał ogromny zbiór skamieniałości z pogranicza syluru i dewonu.

Słyszałem od starszych kolegów, że zbiór ten znajdował się jeszcze w okresie powojennym w zakładzie geologii na ul. Św. Anny 6. Podobno po wojnie, chyba po r. 1950, zbiorami tymi zainteresował się młody wówczas, a później sławny amerykański badacz paleozoicznych skamieniałości, szczególnie brachiopodów – Arthur Boucot. Nie udało mu się przekroczyć granicy z Ukrainą, aby zbadać te warstwy, którymi w XIX wieku zajmował się Alojzy Alth. Na całe szczęście zbiory Altha przetrwały wojnę i mógł przynajmniej je badać  w Krakowie.

Z częścią zbiorów A. Altha z Podola mogłem się zapoznać w Instytucie Nauk Geologicznych UJ na ul. Oleandry 2a, w 2 poł. lat 70-tych, kiedy rozpoczynałem wykłady z geologii historycznej dla studentów geologii. Stan tych zbiorów był opłakany, bez etykietek, i w ramach porządków część tych unikalnych okazów paleontologicznych była wyrzucana na ‚hałdę’ przed instytutem – aby je następnie całkowicie usunąć.

Własnymi rękoma te okazy zbierałem z hałdy i starałem się ocalić je od całkowitego zniszczenia. To co się udało zidentyfikować kierowałem do zbiorów dydaktycznych, aby był z nich jakiś pożytek dla studentów. W latach 80-tych zabierałem studentów do muzeum geologicznego przy instytucie i opowiadałem im ( w ramach negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką) jakie są losy zbiorów naukowych w PRL.

W notce na stronie UJ czytamy ‚Zebrał bogatą kolekcję skamieniałości sylurowo-dewońskich z Podola, która nie dotrwała niestety do czasów współczesnych’  Niestety nie podano, że nie przetrwały do czasów współczesnych z powodu poczynań zarządzających geologią na UJ w PRL, gdy zarządzającego Krakowem podczas okupacji niemieckiej Hansa Franka – przetrwały.

Niestety taki jest los wielu zbiorów naukowych pozostających pod władzą ‚uczonych’ formowanych w PRL. Niestety taki jest też los części moich zbiorów jurajskich, bo po usunięciu z UJ w wyniku symbiotycznych działań operacyjnych PZPR-SB- nomenklaturowe władze uczelni ( o czym nie chce się pamiętać i się nie pisze, nie mowi) przystąpiono też do niszczenia moich zbiorów i wszelakiej pamięci o tym, który dla UJ poświęcił wiele najlepszych lat swego życia.

Dla niszczenia nauki w Polsce, wcale nie jest potrzebna okupacja – ‚swoi’ zrobią to lepiej, bo wiedzą gdzie i jak to zrobić.

W dniu  Wszystkich Świętych

Ten jedyny znicz to postawiony przeze mnie , a właściwie mojego syna (bo tak go uczę ‚nienawidzieć’  profesorów ) . UJ,  jak i PAU,  realizując rozmaite programy pamięci, historii, tak dba o groby swoich profesorów – jak widać. Żadnym brakiem pieniędzy tego nie da się usprawiedliwić (podobnie jak wczesniejszego niszczenia zbiorów profesora).