Polska nauka mimo kroku do przodu – nadal nad przepaścią

Polska nauka mimo kroku do przodu – nadal nad przepaścią  

Po lekturze tekstu Polska nauka na krawędziAgnieszka Niewińska, Rzeczpospolita,  17.02.2012 nie mogę milczeć, gdyż w mediach polska nauka jest na krawędzi od co najmniej 20 lat, mimo że uczyniła krok, i to nie jeden, do przodu. Zanim napiszę tekst na ten temat zajrzałem do tekstów, które o tej materii piszę od lat.

Kilka cytatów z tych tekstów może zilustruje problem, do którego trzeba się odnosić na bieżąco i ustawicznie, bo problem jak istniał, tak istnieje i stanowi wdzięczne pole do manipulacji tak medialnej, jak i środowiskowej.

TYTUŁY ZE WSCHODU
– kilka refleksji niezależnego badacza o nauce polskiej

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/tytuly-ze-wschodu/

‚ Obecne ustawy o nauce polskiej powodują, że tzw. samodzielny pracownik jest w Polsce na wagę złota. Aby placówka była lepiej notowana i zarazem lepiej finansowana musi mieć jak najwięcej ‘samodzielnych pracowników’ (tzn. pracowników samodzielnie zapisujących na swoje konto nie zawsze im znane prace taniej siły roboczej). Niektórzy ‘samodzielni’ zatrudniani są zatem na wielu etatach. Nie trzeba dla nich nawet gabinetów, wystarczy ich obecność na liście płac i w ciałach kolegialnych. Taka fikcja jest w nauce polskiej normalna.

Rzecz w tym, że posiadacze tytułów nie zawsze są samodzielni w badaniach i edukacji, a często posiadają wyraźnie mniej wartościowy dorobek od tzw. niesamodzielnych, ale za to niezależnych pracowników.

Tzw. samodzielny pracownik na ogół nie ma interesu aby usamodzielnić niesamodzielnego a niezależnego pracownika. Zyskiwałby wówczas konkurenta. Samodzielni mają natomiast interes aby nikt ich nie mógł zastąpić. Wtedy mają byt zapewniony i mogą lamentować w mediach o powstawaniu luki pokoleniowej, nie zaznaczając oczywiście własnych ‘zasług’ w tym zakresie! Podnoszą krzyk o braku następców i konieczności zwiększania nakładów z kieszeni podatnika na działania księgowane po stronie wydatków na naukę i edukację. Oczywiście bez konieczności rozliczania się na co zostają one wydane.

Media informując niekiedy o patologii nauki czy edukacji przytaczają na ogół przykłady z małych ośrodków, przeciwstawiając je na ogół ośrodkom silnym, gdzie ma być lepiej. Można w to wątpić. Pewne cechy raka toczącego naukę i edukację w Polsce obserwuje się we wszystkich szkołach, które podlegają tym samym ustawom. To, że w tzw. najlepszych uczelniach nie jest najlepiej może świadczyć chociażby Stanowisko Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego w sprawie finansowania szkolnictwa wyższego i nauki przyjęte na posiedzeniu w dniu 24 maja 2000 r. w którym uzasadnia się, że z przyczyn ekonomicznych ‘doszło do niebezpiecznego osłabienia tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, do obniżenia poziomu nauczania w szkołach wyższych, do nadszarpnięcia więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą. W walce o zdobycie środków utrzymania dochodzi do naruszenia akademickich zasad etycznych, ulega obniżeniu prestiż nauczycieli akademickich od asystenta do profesora włącznie’..

Taka interpretacja przyczyn złej kondycji edukacji i nauki w Polsce jest nieuzasadniona. Władze UJ pominęły w tej interpretacji istotny fakt, iż stojąc na gruncie przestrzegania ‘prawa’ stanu wojennego metodami, których nie musiałyby się wstydzić służby SB, usunęły z uczelni w latach 80-tych niewygodnych nauczycieli akademickich, skazując ich na śmierć naukową i edukacyjną.

Pracownikom aktywnym naukowo i najwyżej cenionym przez studentów i młodych pracowników nauki, anonimowe, autonomiczne ciała UJ (i nie tylko UJ) wystawiały negatywne oceny traktując aktywność naukową i bardzo dobrą działalność edukacyjną jako niepożądane na uczelni, dezorganizujące system socjalistycznego kształcenia młodzieży i system działalności badawczej nawiązujący do szczytnych osiągnięć Najwyższego Językoznawcy.

Nauczycieli silnie związanych ze studiującą młodzieżą, kształcących nowych, młodych badaczy, oskarżano o negatywne oddziaływanie na młodzież, o jej podburzanie, o naganny poziom etyczny.

Dla zatarcia śladów swej haniebnej dla nauki i edukacji działalności czyszczone są akta uczelni z niewygodnych materiałów, kompromitujących poczynania funkcjonariuszy uczelni. Jednocześnie fabrykowane są jedynie słuszne wyjaśnienia (czytaj: zaciemnienia) zaistniałych zdarzeń, a z rezerw finansowych (mimo braku pieniędzy na badania i edukację !!!), z okazji jubileuszu uczelni wydawane są książkowe pozycje zawierające nieprawdę o działalności placówek UJ.

……Obecni decydenci na ogół nie są zainteresowani takimi zmianami. Mając w ręku reglamentację tytułów niezbędnych do funkcjonowania nauki polskiej, nie chcą się tego ‘złotego jaja’ pozbywać i argumentują, że poziom by się obniżył. ‘Obniżenie’ się poziomu nauki w Polsce do poziomu nauki s.s. np. w USA, gdzie tytuły mają drugorzędne znaczenie, a z pracami naukowymi, a także z orzeczeniami komisji grantowych można dyskutować, niczego dobrego by dla obecnych decydentów nie wróżył. Monopol na jedynie słuszną naukę wymknąłby się im z rąk.

Raz już takie zagrożenie istniało na początku lat 80-tych, kiedy się okazało, że tzw. niesamodzielni mają często lepsze notowania, niż tzw. samodzielni. Trzeba było pospiesznie korzystając ze stanu wojennego przygotować ustawy, które by temu niebezpieczeństwu raz i na zawsze zapobiegły. Jak zapobiegły, wszyscy widzą. Wstyd się jednak przyznać kto jest winny. Trzeba wszystko zwalać na brak pieniędzy, których niedostatek powoduje rzekomo, że nawet poziom etyczny profesorów się obniża. Brak naukowych badań na ten temat. Na ogół jednak widać, że jeśli są jakieś wyraźne relacje między posiadaniem pieniędzy a poziomem etycznym, to takie, że biedny ma inny system wartości niż bogaty. Często jest tak, że jeden ma pieniądze, a drugi poziom etyczny. Trudno jest bowiem u nas zarobić pieniądze jeśli się ma wysoki poziom etyczny. Zupełnie inaczej niż w argumentacji Senatu UJ, która może stanowić pośredni dowód, że i z poziomem intelektualnym w renomowanych skansenach PRL-u nie jest najlepiej.

Józef WIECZOREK

STARY SYSTEM W NOWYCH SZATACH – replika

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/stary-system-w-nowych-szatach-replika/

Z zadowoleniem przyjąłem fakt (‘Gazeta Polska’ nr 6 ) wzbudzenia emocji przez mój artykuł ‘Stary system w nowych szatach – o projekcie ustawy o szkolnictwie wyższym (‘Gazeta Polska’ nr. 3 z 21 stycznia 2004). Nie ma nic smutniejszego niż napisanie artykułu, który mija bez echa. Profesor Łukasz Kaczmarek niestety nawiązuje swym listem do stylu znanego mi z czasów PRL-u, i to z okresu późnego Gomułki. Wtedy krzyczano ‘ pisarze do piór’ na co się odpowiadało ‘a pasta do zębów’. I tak też mógłbym zakończyć polemikę z profesorem krzyczącym ‘weźcie się do pracy, nie do rewolucji’ gdyby nie fakt, że wielu czytelników nie pamięta atmosfery tamtych czasów ….

…….Pan Profesor ma rację jak pisze, że ‘istotnym motorem rozwoju nauki są bowiem nakłady finansowe’. Bez pieniędzy trudno coś w nauce zrobić. Jednakże w systemie nauki polskiej wcale nie widać zależności między nakładami na naukę i rezultatami badań. Zapewne nie bez przyczyny te efekty są skrupulatnie utajniane przed zainteresowanymi efektami prac badawczych podatnikami łożącymi na te ‘badania’ swoje ciężko zarobione grosze.

Gdyby Pan Profesor swój apel ‘weźcie się Panowie Doktorzy, solidnie do pracy’ poparł rzeczywistą ofertą pracy dla niezatrudnionych, choć bardziej od profesorów aktywnych naukowo doktorów, to by się Pan tym apelem nieco uwiarygodnił. Niestety dalszy postulat ‘sami spróbujcie zdobyć tytuł profesora’ jest już nierealny w świetle zasad panujących w nauce polskiej. Tytułów nie zdobywa się samemuSą one reglamentowane przez korporację profesorską, namaszczaną przez prezydenta nie-magistra i dobrze dbającą o swoje interesy. Jest to postulat z kategorii sadystycznych.

Trudno się także zgodzić i z twierdzeniem Prof. Marka J. Sarny, że ‘Jeśli dla kogoś jego dziedzina jest pasją, a nie sposobem na nobilitację czy karierę, to stopnie i tytuły przychodzą niepostrzeżenie, mimo woli’ To można raczej między bajki włożyć. Może tak jest w Instytucie Prof. Sarny. Ja go nie znam, więc tego nie neguję, ale w tych instytutach, które znam, w tzw. renomowanych placówkach ( UJ, UW, AGH, PAN) jest całkiem inaczej. Do pasjonatów stopnie i tytuły nie przyjdą mimowolnie.

Dla pasjonatów na ogół nie ma miejsca w Polsce, muszą wegetować albo emigrować. Nie należy zbytnio uogólniać. Centrum Prof. Sarny zapewne nie odzwierciedla poziomu nauki w Polsce. W ZSRR pracowali znakomici uczeni i były znakomite instytuty, ale nauka radziecka słusznie została wyodrębniona z nauki sensu stricto gdyż tak się do niej miała jak demokracja socjalistyczna do demokracji. To także dotyczy innych socjalistycznych nauk, także tzw. nauki polskiej.

Twierdzenie, że ja mogę zrobić swoimi tekstami jakieś zamieszanie w systemie nauki polskiej jest chyba niepoważne. Jeśli system nauki w Polsce jest tak znakomity to co jeden osobnik, bez żadnej władzy, może w tym systemie namieszać? Może z tym systemem nie jest tak dobrze skoro wyraża się takie obawy? 

Józef Wieczorek

O fanaberii naukowców – inaczej

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/o-fanaberii-naukowcow-inaczej/

Chyba nie jest do końca zasadny tekst ‘Nauka jako fanaberia’ prof. Edmunda Wnuka-Lipińskiego. (Tygodnik Powszechny Nr 25, 18 czerwca,2006) osobiście zaangażowanego w działania Komitetu na Rzecz Rozwoju Nauk w Polsce, które niestety sprowadzone zostały głównie do działań na rzecz utrzymania podatkowego status quo w nauce. …..Nauka w Polsce potrzebuje zwiększonych, i to znacznie, nakładów na swe istnienie, ale inwestowanie w status quo nauki polskiej to jest w dużej mierze marnotrawstwo. To środowisko naukowe winno zaproponować radykalne, systemowe zmiany w nauce i edukacji i o ich realizację walczyć.

Walczenie tylko o własną kieszeń i utożsamianie jej z dobrem nauki, z dobrem Polski, jest chyba nieprzyzwoite.

Nie jest tajemnicą, że w Polsce dobrze się rozwija pozoranctwo naukowe, jak i edukacyjne, ale tylko nieliczni usiłują z tym walczyć narażając się na ostracyzm środowiska.

U nas nie widać żadnego pozytywnego powiązania między nakładami na naukę i rezultatami, więc argumenty typu – dajcie więcej pieniędzy, to rezultaty same przyjdą – nie są zasadne.

STANOWISKA

Stanowisko Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego w sprawie finansowania szkolnictwa wyższego i nauki przyjęte na posiedzeniu w dniu 24 maja 2000 r.

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/stanowiska/

….. Jako podatnik, z którego pieniędzy utrzymywane są publiczne szkoły wyższe, w tym najstarsza polska wszechnica UJ promieniejąca na cały kraj, czuję się w obowiązku zwrócić się z apelem o zaprzestanie marnotrawienia pieniędzy podatników poprzez finansowanie niszczenia nauki i edukacji w bastionach PRL jakimi są nie-zlustrowane szkoły wyższe zarządzane niczym prywatne folwarki w ramach komunistycznego nadal prawa. Niestety rządowy projekt ustawy o szkolnictwie wyższym raczej petryfikuje tą sytuację

Przy zachowaniu obecnej struktury funkcjonowania szkolnictwa wyższego i nauki te budżetowe domeny są w stanie skonsumować każdą część środków budżetowych ( a nawet więcej niż sam budżet) bez ‘zwiększenia tempa pracy naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, bez podniesienia poziomu nauczania w szkołach wyższych, bez zacieśnienia więzi kadry nauczającej ze studiującą młodzieżą’ a także ‘bez przestrzegania akademickich zasad etycznych i bez podniesienia prestiżu nauczycieli akademickich od asystenta do profesora włącznie’.

W obliczu poważnych zagrożeń dla polskiego szkolnictwa wyższego i dla nauki w Polsce, w głębokiej trosce o przyszłość Polski zwracam się z gorącym apelem do Sejmu, Senatu i Rządu Rzeczypospolitej Polskiej o pilne podjęcie decyzji zapewniających szkolnictwu wyższemu oraz nauce polskiej należnego im miejsca w III Rzeczypospolitej, bez marnotrawienia kapitału ludzkiego i pieniędzy podatnika. 

Józef WIECZOREK

Petycja o zmniejszenie marnotrawstwa środków finansowych księgowanych po stronie wydatków na naukę

http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=236

……Wiele osób korzystających z publicznych funduszy, uprawia naukę nie mającą wiele wspólnego z ogólnoświatowymi standardami mając się dobrze i narzekając publicznie na niskie wynagrodzenia. 

Inni nie mają pieniędzy na naukę i nie dostają ich,jeśli odważą się ujawniać patologie akademickie.

Pod petycjami o zwiększenie wynagrodzeń podpisują się tysiące naukowców, pod petycjami o zmniejszenie marnotrawstwa środków finansowych i innych patologii akademickich podpisują się co najwyżej jednostki.

Prosimy aby Rząd RP zajął się tymi patologiami osłabiającymi potencjał intelektualny i moralny polskiego społeczeństwa. W związku z powyższym, domagamy się społecznej debaty oraz skuteczniejszej kontroli nad finansowaniem nauki, bo tego wymaga interes społeczny, polegający przede wszystkim na prawidłowym rozwoju młodej kadry naukowców, dla potrzeb kraju, a nie uczelni zagranicznych  ..

Komentarze 2

  1. Jest rzecza oczywista ze wyrosla z PRL Polska nauka byla i jest
    bezwartosciowa a szczegolnie do USA. Jest malo prawodopodobne
    zeby sowieccy „towarzysze” nie wiedzieli duzo naprzod ze Polska
    moze zaatakowac ZSSR jesli przelaczyla sie szybko pomiedzy wrogimi
    militarnie, narodowo (Rosja) i systemowo blokami.
    Wartosciowe w nauce jest tylko to co zbuduje 100 krotnie szybszy
    niz obecnie najszybszy komputer, rozwinie technologie znikania
    wojskowego statku kosmicznego jak Haunebu Hitlera czy rozwinie
    bron superatowa umozliwiajaca natychmiast zapalenie prozni
    czy calego wszechswiata. Gdyby Polscy naukowcy nawet byli w stanie
    rozwijac prawdziwe teorie takich ustrojst nie mowiac juz o pracujacych technologiach znalazly by sie one natychmiast w rekach wrogow
    USA lub krajow podejrzanych i czulych z powodu nie wydawania
    Polskim naukowcom natychmiast zielonych kart i prawa do niegraniczonego zamiszkiwania w USA. Super ZSSR lub jak kto woli super USA czyli Alianci WW II ZSSR i USA musieli rozwinac mechanizmy obronne ze kraje w glebi naprawde nienawidzace Amerykanow za prawo imigracyjne blokujace ich od Edenu jak Polska a moze nawet Francja nie dostana sie do sily pieniedzy i laboratoriow
    rowijajcych podobne technologie i bronie. Z modelami reaktow
    atomowych i strzelaniem w mikrometrowe kulki za slabym laserem
    aby zbudowac bombe wodorowa
    Polska Gierka mogla co najwyzej zbudowac Gaznik i Syrenke ale
    nie mogla realnie zrobic nic w pradziwej nauce bo nie wolno jej bylo
    zrobic nic w nauce wojskowej. Polsa nie ma Los Alamos, Livermore
    ani nawet Intela lub Microsoftu i nie znaczyla ani nie znaczy nic
    w rawdziwej nauce a szczegolnie w Fizyce.
    W USA kreowano polskiego naukowca na Zyda lub Holenderskiego
    chlopca „w sluzbie” ktory moze cos narysowac lub policzyc
    grafitowym olowkiem uzywanymw amerykanskich sadach i aresztach
    ale to absolutna bzdura. Technologie maja jedynie Rosja i ZSSR i zawsze od zanczacych i ich rozwijania czyli prawdziwej znaczacej nauki
    beda Polske blokowaly.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: