Tropy zostały odkryte, ale odkrywca nie został wytropiony

źródło

Tetrapod będzie bardziej nasz

Gazeta Wyborcza Kielce, Janusz Kędracki 2010-01-08

‚…Piotr Szrek, jeden z odkrywców tropów tetrapoda sprzed około 395 mln lat. Na wczorajszym spotkaniu w Oddziale Świętokrzyskim PiG zapowiedział też, że ten pierwszy kręgowiec, który na czterech łapach wyszedł z dewońskiego morza, otrzyma imię upamiętniające dr. Zbigniewa Złonkiewicza, wicedyrektora tego oddziału.’

Tropy zostały odkryte, ale odkrywca nie został wytropiony

W ubiegłym roku poruszył opinię publiczną, nie tylko naukowców, fakt odkrycia tropów tetrapoda w powszechnie znanym wśród geologów kamieniołomie Zachełmie w Górach Świętokrzyskich.

Odkrycie uznano za wielki sukces dostrzeżony i doceniony w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Praca ukazała się w czasopiśmie Nature, z wybitnym specjalistą zagranicznym. W szumie medialnym i ministerialnym ‚zagranicznika’ niemal pominięto (Tropy i kości https://blogjw.wordpress.com/2010/01/13/tropy-i-kosci/) ale nie da się ukryć – trop został pozostawiony na obecnym terytorium Polski i znaleziony został przez Polaków., którzy walnie przyczynili się do powstania tej bardzo ważnej publikacji.

Problem w tym, że w 2-3 lata po ukazaniu się publikacji tak naprawdę nie wiadomo kto te tropy odkrył, gdy 2 lata przed jej ukazaniem sprawa wydawała się jasna.

W roku 2008 w polskim czasopiśmie – Przegląd Geologiczny vol. 56, nr 11 w tekście Wyjście kręgowców na ląd—zapis w dewonie Gór Świętokrzyskich – autorzy Piotr Szrek, Grzegorz Niedźwiedzki pisali ( s. 975-6): „Odkrywcą pierwszych tropów tetrapodomorfów w Zachełmiu jest Zbigniew Złonkiewicz z Oddziału Świętokrzyskiego Państwowego Instytutu Geologicznego w Kielcach. Wraz z nim oraz z Sylwestrem Salwą i Wiesławem Trelą rozpoczęliśmy badania paleoekologiczne tego unikalnego stanowiska, które mają wyjaśnić kontekst środowiskowy znalezisk ‚.

Jeszcze w roku ubiegłym po opublikowaniu pracy w Nature liczne polskie media informowały o odkryciu w swoich serwisach m.in. W Rzeczpospolitej zamieszczono tekst : Najstarsze ślady czterech łap

Izabela Filc Redlińska 07-01-2010w którym czytamy:„Dobrze zachowane i liczne tropy tych zwierząt przebadali w nieczynnym kamieniołomie w Zachełmie dwaj polscy doktoranci – Grzegorz Niedźwiedzki z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i Piotr Szrek z Państwowego Instytutu Geologicznego. A do ich znalezienia przyczynił się także dr Zbigniew Złonkiewicz z Oddziału Świętokrzyskiego PIG. ‚ Czyli istotny udział dr Złonkiewicza nie był jeszcze kwestionowany. To nastąpiło rok później, kiedy dr Złonkiewicz uznał, że jest jakby marginalizowany.

Sam doktor nie zgłaszał pretensji co do współautorstwa pracy w Nature a jedynie co do swojego udziału w znalezieniu tropów . W tekście Zawiłe ścieżki badań, czyli historia odkrycia tropów tetrapodów w Zachełmiu (Góry Świętokrzyskie) – Zbigniew Złonkiewicz Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011 pisze „ …Byłem odkrywcą tropów, ale nie wniosłem wkładu w samą treść artykułu....”

Była nawet postawiona kwestia nazwania tropu od nazwiska jego odkrywcy (

a lokalna Gazeta Wyborcza Kielce ( 2010-02-05 ) ogłosiła konkurs na imię dla tetrapoda. Wygrał Złonek Tetrapod Zbycha – choć taka żartobliwa nazwa oczywiście nie mogłaby wejść do nomenklatury paleontologicznej co tłumaczył pracownik PIG Jerzy Gągol na stronach geoportalu sugerując, że takson mógłby nosić ew. nazwę zlonkiewiczi ( Złonek albo tetrapod Zbycha – Jerzy Gągol ( http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/wiedza/zlonek )

Autorstwo odkrycia śladów przez dr Z.Złonkiewicza było zatem podkreślane, a nie negowane.

W tym roku (2011) sytuacja się jednak zmieniła.

Polscy współautorzy pracy z Nature jakby zapomnieli o tym co sami wcześniej pisali i tak ripostują argumenty dr Z. Złonkiewicza , którzy uznał się za całkowicie pomijanego – Odkrycie i fantazje – czyli prawdziwa historia badań nad tropami czworonogów w Zachełmiu (Góry Świętokrzyskie) i innych osobliwości towarzyszących badaniom naukowym – Grzegorz Niedżwiedzki, Piotr Szrek – Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011Jak już podkreślaliśmy, rola p. Złonkiewicza w samym odkryciu i w dalszych pracach naukowych jest praktycznie żadna..

Czemu więc wcześniej pisali, że był odkrywcą ! Zostali przez niego wprowadzeni w błąd , podobnie jak i inni ? Czy dr Złonkiewicz wówczas wicedyrektor Oddziału PIG przypisał sobie znalezienie śladu i pominął innych współpracowników ?

W tym roku ci współpracownicy ( w tym obecni przełożeni dr Złonkiewicza, który w międzyczasie przestał być dyrektorem) w swoim oświadczeniu (Oświadczenie w sprawie odkrycia tropów tetrapoda w kamieniołomie Zachełmie – http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/aktualnosci) zaznaczają :” nikt z nas nie rościł i nadal nie rości sobie jednak prawa do miana współodkrywcy tropów tetrapoda z Zachełmia”.

Na czym zatem polega nieuczciwość dr Złonkiewicza o którym tak piszą odkrywcy (Grzegorz Niedżwiedzki, Piotr Szrek – Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011 ) „ Pan Złonkiewicz nie jest natomiast uczciwy, chcąc przypisać sobie miano „odkrywcy” enigmatycznych struktur, gdyż nawet jeśli przyjąć, że miał on w tym jakikolwiek udział, przyzwoitość nakazywałaby uwzględnienie roli co najmniej p. Salwy i p. Treli oraz zapomnianej przez niego p. Marii Kulety..’

Trudno czytelnikowi rozstrzygnąć jaką naprawdę rolę odegrali, ale faktem jest, że z roli współodkrywców rezygnują w przeciwieństwie do dr Złonkiewicza, którego pozytywną rolę w okresie jego dyrektorowania oddziałem PIG– podkreślano.

Czytelnik czuje się zagubiony ale jakoś nasuwa się skojarzenie z dylematem Salomona ze znanej przypowieści biblijnej ( łatwa rezygnacja nie-matki z życia nie-swojego dziecka ).

Czemu jedni współodkrywcy tak łatwo ze swojej roli rezygnują, a uważny wcześniej za odkrywcę – nie ? Czy tylko dlatego że się do tej roli przyzwyczaił, czy może dlatego że istotną rolę w odkryciu odegrał ?

Pozostali współodkrywcy może przyjęli do akceptującej wiadomości interpretację odkrycia zawartą w „Stanowisku dyrekcji PIG-PIB .

(..http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/aktualnosci ) .’ Zgodnie z ogólnie przyjętą definicją, odkrycie naukowe jest opisaną i wiarygodnie dowiedzioną obserwacją zjawiska fizycznego występującego w naturze, które dotąd nie było jeszcze zauważone. Konsekwentnie, odkrywcą jest ten, kto nie tylko dostrzegł, ale  opublikował i dowiódł  (wiarygodnie zinterpretował) zjawisko naturalne. Zgodnie z tym nie ulega najmniejszej wątpliwości, że odkrywcami śladów najstarszych znanych zwierząt czworonożnych (tetrapoda) są Grzegorz Niedźwiedzki i Piotr Szrek, którzy pierwsi dostrzegli istotne dla nauki ślady, a następnie wraz z innymi współautorami (Marek Narkiewicz, Katarzyna Narkiewicz i Per Ahlberg), w sposób zgodny ze współczesną metodologią naukową, swoje znaleziska udokumentowali, zinterpretowali i opublikowali w „Nature” w styczniu 2010 roku. …..”

Niestety w stanowisku dyrekcji PIG brak jest odniesienia kto taką definicję ogólnie przyjął i dlaczego ( i kogo) ma ona obowiązywać.

Warto tu przypomnieć znaną w historii paleontologii sprawę odkrycia ichtiozaura na wybrzeżu Lyme Regis przez 12 letnią Mary Annig w roku 1811 ( to było jeszcze dziecko) , które zupełnie nie spełnia kryteriów podanych w Stanowisku Dyrekcji PIG.

Tu wtrącę przypadek odkrycia brekcji kostnej w Czatkowicach, (Paszkowski M., Wieczorek, J. 1982 Fossil karst with Mesosoic bone breccia in Czatkowice (Cracow Upland, Poland). która została zauważona przez moich studentów, ale opisana i zinterpretowana przez mnie (główny, odpowiedzialny autor – aktywny badacz i eksplorator brekcji), przy zachowaniu jednak autorstwa odkrycia na rzecz studentów (później pracowników ING UJ). Zupełnie nie stosowałem się do rzekomo ogólnie przyjętej definicji podanej ostatnio przez Dyrekcję PIG, ale postąpiłem w duchu poszanowania pierwszych odkrywców, którzy brekcję zauważyli, mnie o tym poinformowali i spowodowali zaangażowanie się w jej eksploatację, geologiczną dokumentację i interpretację . Co prawda to później mnie, mimo to (a może właśnie dlatego) marginalizowano, ale to rzecz warta osobnego tekstu.

W wymienionym Stanowisku dyrekcji PIG znalazły się ponadto takie zaskakujące stwierdzenia ‚

… zwracamy się z apelem do przedstawicieli mediów, aby zachowali ostrożność wobec prywatnych relacji, których zgodność z faktami pozostawia często wiele do życzenia…. ‚ ‚ Stwierdzamy, że fakty przedstawione przez mgr. Grzegorza Niedźwiedzkiego i dr. Piotra Szreka i potwierdzone przez kilku innych naukowców (w tym pracowników Oddziału Świętokrzyskiego Państwowego Instytutu Geologicznego) w pełni odpowiadają prawdzie i odsyłamy zainteresowanych do ich tekstu. ‚

No tak, zatem w mediach mają funkcjonować jedynie oficjalne opinie, a prywatne – nie. Zatem oficjalnie można każdego pracownika./ każdą sprawę przedstawić jak chce pracodawca/instytut, tym bardziej, że jak czytamy: O ustosunkowanie się do tego chcieliśmy poprosić dr. Złonkiewicza. Okazało się to jednak niemożliwe, ponieważ jako pracownik PIG musi mieć zgodę przełożonych na kontakty z mediami.’. (Kto pierwszy trop zobaczył. Ciąg dalszy sporu o tetrapoda -Janusz Kędracki 2011-02-25, Gazeta Wyborcza Kielce )

Zatem jak pracownik nie zgadza się z przełożonymi nie ma szans na przedstawienie swoich racji. Co to ma wspólnego z nauką ?

W takich sprawach mógłby pomóc mediator akademicki, ale póki co mimo moich starań i postulatów takiej instancji ( Józef Wieczorek 2009- Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim) do systemu nauki w Polsce nie wprowadzono. Widać decydentom na tym nie zależy, bo wygodniej mieć pełny monopol na jedynie słuszną prawdę, której nikt i nic nie może podważyć. Podporządkowanie się takim dyrektywom to jest śmierć nauki.

Dyrektywa władz PIG mówi ‚ Zgodnie z przyjętymi w nauce obyczajami, właściwe łamy do dyskusji na tematy odkryć, własności intelektualnej i faktów naukowych to łamy czasopisma, w którym została opublikowana dana praca – w tym przypadku jest to „Nature” – ale co robić jak redakcja tych obyczajów nie respektuje jak w tym przypadku ? ( …Redakcja „Nature” otrzymała list w sprawie odkrycia w Zachełmiu od aspirującego do roli odkrywcy dr. inż. Zbigniewa Złonkiewicza, ale mimo szczególnego wyczulenia na najmniejsze wątpliwości dotyczące kwestii etycznych, po zbadaniu sprawy, odmówiła publikacji tego listu. )

Co prawda ‚ W drodze wyjątku, branżowy miesięcznik „Przegląd Geologiczny” zamieścił w ostatnim  wydaniu polemikę dr. inż. Złonkiewicza z autorami odkrycia i współautorami pracy w „Nature”.

Ale to jak podkreślano wyjątek.

Ja mam natomiast dowody, że redakcja „Przeglądu Geologicznego” nie zawsze stosowała takie wyjątki a nawet nie postępowała ‚Zgodnie z przyjętymi w nauce obyczajami’ – reklamując przy tym nieprawdę ! (RECENZJA: Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/recenzja-nauki-geologiczne-w-uniwersytecie-jagiellonskim) stąd po wielu latach współpracy przestałem pisać do czasopisma, które utraciło właściwości naukowe .

Także np. Redakcja National Geographic Polska nie zamieściła sprostowania do tekstu ‚Prażaba z Czatkowic’ ( 2002, nr.6) w którym odkrycie brekcji (nie żaby) przypisano badaczom z Instytutu Paleobiologii PAN, a nie z ING UJ ( brekcja została odkryta przez zespół z UJ, a żaba z brekcji zbadana i opisana przez badaczy z PAN i Uniwersytetu Londyńskiego).

Nieco uwag na temat nie zawsze dobrych obyczajów stosowanych w polskim środowisku geologicznym i paleontologicznym zamieściłem w tekście Tropy i kościhttps://blogjw.wordpress.com/2010/01/13/tropy-i-kosci/ preferując łamy prywatne (a nie oficjalne) pozbawione cenzury i autocenzury.

Cała ta otoczka odkrycia odsłania etyczne standardy panujące w polskim środowisku naukowym. Kiedy ktoś ma jakąś władzę wtedy jego rola w nauce, w odkrywaniu, w mediach przedstawianiu – jest uznawana , jak traci władzę wtedy inną prawdę się ujawnia, inne fakty, inne interpretacje, z którymi nawet nie można polemizować na równych zasadach.

Dr Z. Złonkiewicz byłby może uznany za ‚permanentnego’ odkrywcę w Anglii, nawet gdyby był małą dziewczynką (jak Mary Anning), ale w Polsce status odkrywcy miał tylko w okresie swojego dyrektorowania.

Nie jest możliwe aby czytelnik, nawet wnikliwy, nawet przenikliwy, nawet doświadczony podobnymi poczynaniami rozstrzygnął – kto, co i kiedy odkrył w Zachełmiu. Wątpliwości pozostają, poza brakiem wątpliwości, że w polskim środowisku naukowym dobrze się nie dzieje.

Można rzec – tropy zostały odkryte, ale odkrywca nie został wytropiony ! I to jest zagadka naukowa. Czy ktoś dostanie grant na jej rozwiązanie ? Temat chyba dobry, ale czy rokuje nadzieje na sukces ? A może tematem zajmie się ostatnio powołany Zespół do Spraw Dobrych Praktyk Akademickich ?

Literatura uzupełniająca:


Tetrapod trackways from the early Middle Devonian period of Poland

Nature 463, 43-48 (7 January 2010) –Grzegorz Niedźwiedzki, Piotr Szrek, Katarzyna Narkiewicz, Marek Narkiewicz & Per E. Ahlberg

Wyjście kręgowców na ląd—zapis w dewonie Gór Świętokrzyskich – Piotr Szrek, Grzegorz Niedźwiedzki –Przegląd Geologiczny vol. 56, nr 11

Najstarsze ślady czterech łap – Izabela Filc Redlińska 07-01-2010

http://www.rp.pl/artykul/415995.html

Wygrał Złonek Tetrapod Zbycha

Gazeta Wyborcza Kielce , Janusz Kędracki 2010-02-05

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262,7529725,Wygral_Zlonek_Tetrapod_Zbycha.html

Złonek albo tetrapod Zbycha – Jerzy Gągol –

http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/wiedza/zlonek

Zawiłe ścieżki badań, czyli historia odkrycia tropów tetrapodów w Zachełmiu (Góry Świętokrzyskie) – Zbigniew Złonkiewicz Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011

Odkrycie i fantazje – czyli prawdziwa historia badań nad tropami czworonogów w Zachełmiu (Góry Świętokrzyskie) i innych osobliwości towarzyszących badaniom naukowym – Grzegorz Niedżwiedzki, Piotr Szrek – Przegląd Geologiczny, vol. 59, nr 2, 2011

Stanowisko dyrekcji PIG-PIB w sprawie odkrycia śladów pierwszych czworonogów w Zachełmiu i późniejszych kontrowersji dotyczących autorów odkrycia http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/aktualnosci

Spór o tetrapoda. Kto pierwszy zobaczył tropy?

Gazeta Wyborcza Kielce, Janusz Kędracki 2011-02-21,

Spór o tetrapoda – cd. W paleontologii są inne zwyczaje? – pisze w liście do redakcji prof. dr hab. Józef K. Mościcki kierownik Zakładu Fizyki Materiałów Organicznych UJ, wykładowca Cornell University Ithaca (USA) 2011-02-23 Gazeta Wyborcza Kielce

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,9156494,

Spor_o_tetrapoda___cd__W_paleontologii_sa_inne_zwyczaje_.html

Kto pierwszy trop zobaczył. Ciąg dalszy sporu o tetrapoda -Janusz Kędracki 2011-02-25, Gazeta Wyborcza Kielce

Dajmy głos tetrapodom pisze Janusz Kędracki, dziennikarz „Gazety Wyborczej” 2011-02-25,

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,9169240,Dajmy_glos_tetrapodom.html

Stanowisko dyrekcji PIG-PIB w sprawie odkrycia śladów pierwszych czworonogów w Zachełmiu i późniejszych kontrowersji dotyczących autorów odkrycia

http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/aktualnosci

Oświadczenie w sprawie odkrycia tropów tetrapoda w kamieniołomie Zachełmie –

http://geoportal.pgi.gov.pl/portal/page/portal/pgi-os/aktualnosci

Tropy i kości https://blogjw.wordpress.com/2010/01/13/tropy-i-kosci/

Fossil karst with Mesosoic bone breccia in Czatkowice (Cracow Upland, Poland). – Paszkowski M., Wieczorek, J. 1982 „Kras i speleologia”. 3, ss. 32-38

Mesozoic bone breccia from Cracow Upland

http://wobjw.wordpress.com/2010/07/21/

mesozoic-bone-breccia-from-cracow-upland/

Prażaba z Czatkowic – 2002. National Geographic Polska nr.6

Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim – Józef Wieczorek 2009- Niezależne Forum Akademickie ( wersja internetowa dostępna pod adresem – http://www.nfa.pl/skany/Mediator_akademicki.pdf )

Mary Anning (1799-1847) http://www.ucmp.berkeley.edu/history/anning.html

Reklamy

Komentarze 3

  1. Pewien instytut z Twardej ma dość nieciekawą mentalność. Po pierwsze jest to istna Rzeczpopsulita Kolesi i następuje tam kreacja miernot. Po drugie medialnie nagłaśniają swoje odkrycia do nieprawdopodobnych rozmiarów. W listopadzie głośna była sprawa Ozimek volans. Dla osoby wprawnej w anatomii porównawczej zagadnienie jest proste. To zwierzę nie mogło latać, można się pokusić o wykonanie badań morfometrycznych kości i porównanie z obecnymi szybującymi zwierzętami takimi jak lotopałanki, kolugo czy polatuchy. Gady również tak nie szybują, Draco mają wyrostki z boku ciała, na których osadzone są błony lotne, podobnie było w przypadku Weigeltisaurus jaeckeli. Wąż latający Chrysopelea ornata rozsuwa żebra. Poza tym sprawa jest dość naciągana, autorzy pracy opierają się na Shaviropteryx, który też nie wiadomo, czy latał, czyli hipoteza budowana na hipotezie. Ale no cóż, autorzy tej pracy chorowali przez lata – i to nieraz zdarzało mnie się naocznie słyszeć – na znalezienie triasowego gada szybującego. Tymczasem nie zdziwiłoby mnie to, gdyby to był wodny gad zbliżony do Tanystrophaeus, przecież taka długa szyja u zwierzęcia szybującego! Nie mniej jednak autorzy nie podali ani analizy morfometrycznej, ani biomechanicznej… A jedyne ich argumenty to ośmieszanie oponentów na forum ogólnopolskim, że są to „dyletanci”. A tu po prostu wystarczy trochę się poprzyglądać kościom różnych zwierząt, przeczytać parę opracowań z dziedziny anatomii porównawczej, zoologii systematycznej, poczytać również nieco o analizach biomechanicznych i morfometrii, no i z takim przygotowaniem można strącić to wielkie odkrycia.

    Paleontologa czy geologa może zaintrygować tutaj jedno. Po pierwsze Racki i Szulc podają inne datowanie warstw triasu kościonośnego niż ekipa z Twardej, nawet był realizowany grant NCN. Po drugie sam Ozimek był montowany przez kilkanaście lat, zatem prawdopodobnie jest chimerą (i skutkiem życzeniowego myślenia autorów doniesienia w Acta Palaeontologica Polonica).

    Sprawa tetrapoda wymaga moim zdaniem uzupełnienia. To jest bowiem odkrycie, które zostanie niedługo zdemaskowane przez środowisko. W moim odczuciu jest to kwestia czasu. Kiedyś napisał do mnie kumpel, no i postanowiłem sprawę zbadać. Po kwerendzie literatury mnie to się z niczym nie kleiło. W dodatku Hutchinson i Clack (2011) doszli do wniosku, że ichtiostegi nie mogły zostawić takich śladów. Potem krytycznie wypowiadał się Swartz (2013) twierdząc, że to jest ryba mięśniopłetwa, a najbardziej krytycznie uderzył Lucas (2016) uważając… że to ślady żerowania ryby. Moim zdaniem wyjaśnienie jest jeszcze bardziej prozaiczne, po prostu pooglądałem sobie ślady nazywane w ichnologicznym narzeczu Koupichnus wiązane ze skrzypłoczami i Euthycarcinida, generalnie pierwotnymi grupami szczękoczułkowców oraz przodków szczękoczułkowców i wijów. Nie zdziwiłoby mnie wcale, gdyby autorem owych śladów był wielkorak. Co ciekawe… miałem sprawę zamiar pociągnąć do końca. Napisałem do muzeum PIG na Wiśniowej/Rakowieckiej z prośbą o udostępnienia mi zdjęcia ze skalą. Miałem zamiar z wzorów empirycznych z publikacji Alexandra z lat 70. określić szybkość kroczenia tego zwierzęcia oraz ile miałoby ono mieć nóg. Sprawa utknęła w martwym punkcie. Po prostu „warszawka” nie lubi amatorskich demaskatorów. Z wolnej stopy wygłosiłem również referat o tym na konferencji we Wrocławiu, co oczywiście nagrody żadnej nie dostałem („temat kontrowersyjny”). Sprawę przeanalizowałem z punktu widzenia danych paleontologicznych oraz biologii rozwoju ryb i płazów oraz czynionych tam obserwacji. Do biomechaniki nie doszedłem, ponieważ publikowane w internecie zdjęcia bez skali nie bardzo się do czegokolwiek nadają. Tetrapod z Zachełmia stanowi kolejny przypadek z gatunku z dużej chmury mały deszcz, medialnego odkrycia, o którym długo będzie krążyć legenda, a weryfikacja nastąpi w bardziej hermetycznych gabinetach paleontologów, geologów, zoologów i ewolucjonistów.

    Co do zostawienia śladów przez wielkoraka. Zbliżone ślady zostawiane są przez wiele organizmów. Odkrycie na Morzu Arabskim wielkiej oskorupionej ameby Gromia sphaerica nakazuje zastanowić się nad prekambryjskimi śladami pełzania zwierząt. Skoro zatem skrzypłocz lub inna Liuxianhuia może zostawić ślady przypominające kroczenie ptaka, to dlaczego wielkorak (mający stopę o trójdzielnej budowie), miałby nie zrobić części paleontologów łasym na medialną sławę kawału… i to to tak 360 milionów lat temu (geologiem nie jestem, ale ems, to chyba jest ten przedział czasowy).

    Ekipa z Twardej bardzo nie lubi deptania im po piętach. Każdego podważającego ich „racje” są gotowi zmielić i zdeptać, a przynajmniej zmusić różnymi środkami do zejścia im z drogi. Co prawda stwierdziłem, że sprawy Ozimek volans nie zostawię, no i w tym roku też pójdzie do Wrocławia referat, ale generalnie mam dosyć zabawy w Herculesa Poirot i tropienia tego środowiska.

    pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: