Powtórna śmierć uniwersytetu ?




Powtórna śmierć uniwersytetu ?

Dr hab. Włodzimierz Bernacki – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego wieszczy na lamach Naszego Dziennika – Śmierć uniwersytetu ( Czwartek, 17 lutego 2011, Nr 39 (3970)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110217&typ=my&id=my12.txt ) w wyniku nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym przyjętej ostatnio przez Sejm. Uważa, że zmiany ‚zmierzają do przemiany uniwersytetu w uczelnię kształcącą rzemieślników, fachowców, a nie intelektualistów.’

Ja to widzę nieco inaczej i śmierć uniwersytetu ( i to tego , który reprezentuje profesor – autor tekstu) ogłosiłem już w latach 80-tych, kiedy w ramach symbiozy SB-PZPR-władze uczelni dokonywano wielkiej czystki akademickiej, która doprowadziła do luki pokoleniowej w nauce na początku III RP i utraty znacznego potencjału intelektualnego. Degradacja nauki i badań rozwojowych w Polsce w latach 1990-2010 to w znacznej mierze skutek tych działań.

Akademiccy beneficjenci PRL niestety z uprawianiem nauki i formowaniem nowych naukowców jakoś nie potrafili sobie poradzić, radząc sobie jednak znakomicie w zabezpieczeniu, a nawet poszerzaniu swoich etatów, zabezpieczaniu stanowisk przed elementem niewygodnym, niekonstruktywnym w tworzeniu nowej ‚okrągłostołowej’ rzeczywistości, w czyszczeniu pamięci i ochronie aparatu partyjnego, a także esbeckiego na uczelniach.

Uniwersytety nie poddano reanimacji i nadal znajdują się one w stanie śmierci klinicznej. Pogląd, że to nowelizacja ustawy doprowadzi do śmierci uniwersytetu chyba nie jest uprawniona. Chodziłoby przecież o powtórną śmierć uniwersytetu.

Słuszniejszy byłby pogląd, że ta ustawa raczej nie ma wielkich szans aby uniwersytet wybudzić ze śmierci klinicznej.

Nasze uniwersytety od dawna kształcą głównie rzemieślników, fachowców, a nie intelektualistów, stąd intelektualistów na naszych uniwersytetach tyle ‚co kot napłakał’, a giną oni wśród pseudo/para/antyuczonych, których nie brakuje. Zdolność czytania (szczególnie ze zrozumieniem) i pisania jest coraz rzadziej spotykana, nawet wśród profesorów, a zwiększa się wyraźnie zdolność plagiatowania (także ‚profesorów’ !) i wykluczania ujawniających nierzetelności profesorskie.

Profesorowie – ograniczę się do profesorów uniwersytetu najstarszego, wzorcowego dla pozostałych – zobowiązani do poszukiwania prawdy, prawdę niszczą lub ją zamykają w sejfach, domagając się cynicznie zwiększenia finansowania na jej poszukiwanie. Profesorowie nie są np. w stanie zidentyfikować w historii stanu wojennego, ani rozpoznać własnego twórczego udziału w powstaniu luki pokoleniowej.

Autor rozważa straszne skutki nieco zmienionego systemu nadawania stopni i tytułów nie zauważając jakby faktu, że w długim już okresie ich nadawania w systemie patologicznym straciły one już dawno wartość rozpoznawczą. Tzn. trudno zauważyć pozytywne relacje między stopniami/tytułami a dorobkiem naukowym, osiągnięciami.

Autor dotyka kwestii patologicznej wieloetatowości zadając pytanie o jej przyczynę i odpowiada : ‚Wykładowcy szkół wyższych pracują w kilku miejscach nie dlatego, że chcą opływać w luksusy; pracują przede wszystkim dlatego, że pensja profesora jest równa średniej krajowej.’

No chyba nie do końca tak jest. Brak jest danych empirycznych aby określić jaka jest zależność między wynagrodzeniem na głównym/pierwszym etacie a skłonnością do wieloetatowości i jaka wysokość wynagrodzenia spowodowałaby ew. niechęć do podejmowania dodatkowej pracy zarobkowej oraz chęć do wzmożonej pracy naukowej i formowania nowych naukowców.

Analizując sytuację wybranych uczelni odniosłem wrażenie, że to najwyżej zarabiający profesorowie, zarazem pełniący funkcje na uczelniach (rektor, dziekan) a więc z dodatkami finansowymi, częściej zatrudniają się na drugich etatach, niż osoby mniej zarabiające.

Nie można zatem wykluczyć, że wzrost wynagrodzenia rodzi skłonności do dalszego jego podnoszenia poprzez dopuszczalną wieloetatowość. Warto by te wrażenie sprawdzić empirycznie.

Jednocześnie zastanawia brak troski o bezetatowych (czyli bez wynagrodzeń), wysokowykwalifikowanych kadr wykluczanych w PRL i III RP z systemu, a czasem nadal pracujących naukowo ( hobbystycznie, czy z przyzwyczajenia). Przecież to oznacza śmierć uniwersytetu, przed którą (ale z innego powodu) autor przestrzega.

Autor podkreśla kuriozum w ustawie „Nowa ustawa wprowadza zasadę, wedle której jednego profesora może zastąpić dwóch doktorów…..’. Taka arytmetyka ‚tytularna’ do niczego dobrego nie może doprowadzić. Jednego dobrego profesora nie może zastąpić nawet 10 kiepskich doktorów, ale też jeden nieprzeciętny doktor może zastąpić z powodzeniem dwóch ( a nawet więcej) kiepskich profesorów.

Kuriozalne jest zatem także domaganie się (przez KSN NSZZ Solidarność ) dla profesorów pensji w wysokości 3- krotnej wartości średniej krajowej (jak można rozumieć, to także dla b. funkcjonariuszy PZPR. TW, mobberów, plagiatorów itp. pozostających nadal na etatach). Moim zdaniem winno się płacić za pracę a nie za tytuły, stąd dobry dr winien zarabiać więcej niż kiepski profesor, a np. profesor plagiatujący doktora (czy tym bardziej studenta) w ogóle nie powinien zarabiać.

Działacze akademiccy NSZZ Solidarność ( Pseudoreforma Kudryckiej – Waldemar Żyszkiewicz, www.tygodniksolidarnosc.com , http://www.solidarnosc.org.pl/pl/strona-glowna/pseudoreforma-kudryckiej.html ) walczą też o to aby beneficjenci systemu – obecni etatowi pracownicy – nie utracili czasem praw nabytych, nie bacząc jednak na to, czy te prawa nabyli słusznie, czy niesłusznie, i czy chodzi o nabyte prawo do robienia ( poszukiwania prawdy, publikowania na poziomie, uczenia na poziomie itd) czy – nic-nie-robienia ( a może i szkodzenia) .

Pobieżny przegląd kadr akademickich wskazuje, że wśród etatowych pracowników akademickich aż się roi od b. funkcjonariuszy PZPR, a także TW (brak jednak odpowiedniej bazy danych), którzy nabyli prawa w okresie transformacji do formowania sobie podobnych także w III RP.

Jasne jest zatem, że skoro system wypracowany w PRL nabył prawo do funkcjonowania w III RP to nic go nie może ruszyć i Solidarność na to nie pozwoli. Na to wychodzi.

Zastanawia ponadto fakt, że prawami utraconymi (bezprawnie) przez ofiary systemu komunistycznego – nikt, także NSZZ Solidarność, się nie zajmuje. Na reanimację uniwersytetu więc się nie zanosi. Jedno jest pewne, że nowelizacja ustawy nie doprowadzi do śmierci uniwersytetu, bo ta jest faktem od wielu już lat.

Faktem jest także, że obecnie system akademicki funkcjonuje w ramach patologicznego bubla legislacyjnego (ustawy o szkolnictwie wyższym) stworzonego przez układ prezydenta (b. aparatczyka PZPR) i rektorów w 2005 r. Odnosi się wrażenie, że większości – tym, którzy nabyli prawa do etatów akademickich – jest z tym dobrze.

Wybrana bibliografia:

Dr hab. Włodzimierz Bernacki Śmierć uniwersytetu – Nasz Dziennik , 17 lutego 2011, Nr 39 (3970)

Edward Malec Wolna Polska nie bierze udziału w wyścigu cywilizacyjnym.

Waldemar Żyszkiewicz –www.tygodniksolidarnosc.com – Pseudoreforma Kudryckiej –http://www.solidarnosc.org.pl/pl/strona-glowna/pseudoreforma-kudryckiej.html

Józef Wieczorek – Co słychać starego? czyli o nauce polskiej 20 lat później

Józef Wieczorek- POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII

Józef Wieczorek – Dwa stanowiska w sprawie nieprawidłowości metodologiczno-naukowych

LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRL

BLOG AKADEMICKIEGO NONKONFORMISTY – JÓZEFA WIECZORKA

Józef Wieczorek – Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego, 2010

List otwarty Niezależnego Forum Akademickiego w sprawie niemerytorycznych ocen pracowników nauki


Niezależne Forum Akademickie


Jedna odpowiedź

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: