Instrukcja obsługi portalu NFA

Instrukcja obsługi portalu NFA

Już ponad 5 lat prowadzę portal akademicki NFA ( www.nfa.pl) który mimo licznych ataków rektorskich, ‚wybiórczych’, miłośników status quo i działań konstruktywnych w zakresie destrukcji, funkcjonuje do dnia dzisiejszego pokazując naturę i obyczaje środowiska akademickiego.

Środowisko to jest niezwykle zróżnicowane, ale jedna wspólna cecha przeważającej części tego środowiska bije po oczach – niezwykła odwaga chowania głowy w piasek i obrzucania z tej pozycji każdego o postawie wyprostowanej i z twarzą odsłoniętą.

Co więcej to środowisko jest zwykle dumne z takiej postawy i poucza innych jak być udacznikiem o takich parametrach.

Wiem co o tym sądzić i przygotowałem alternatywny sposób korzystania z platformy, którą środowisku dostarczyłem niejako w podziękowaniu za wszystko to co dla mnie zrobiło.

Instrukcja obsługi NFA !

  1. wyciągnij głowę z podręcznej strusiówki (w razie trudności poproś o pomoc żonę, znajomego lub straż pożarną)
  2. przemyj oczy i uszy ( wypełnione piaskiem!) pod silnym prysznicem ( najlepiej zimnym!)
  3. wyprostuj kręgosłup
  4. podejdź do lustra
  5. spójrz w lustro bacznie sobie się przyglądając
  6. podejdź do komputera
  7. napisz coś czego nie będziesz musiał się wstydzić,gdy ci przyjdzie po raz następny spojrzeć w lustro
  8. wyrzuć strusiówkę, aby cię nigdy więcej nie korciło chować głowę w piasek
  9. przeczytaj wpisy tych, których ta przypadłość [] już dotknęła
  10. podejdź do lustra i zapytaj się siebie czy chcesz osiągnąć podobny poziom
ad. 8 [pamiętaj, że chowanie głowy w piasek powoduje utratę możliwości widzenia i słyszenia a długotrwale trzymanie głowy w strusiówce skutkuje zanikiem częściowym lub całkowitym szarych komórek ( rozkład z powodu braku tlenu) ]

Łopata akademicka do eksploatacji gazu łupkowego

W ramach  rozwijania współpracy środowiska akademickiego z biznesem i realizacji rządowego programu oparcia  gospodarki na wiedzy,   tą   łopatę ‚akademicką’   oferuję do wykorzystania   w  eksploatacji gazu łupkowego, metodą  opracowaną  przez kandydata na prezydenta, choć do tej pory wg mojej wiedzy nieopatentowaną, co stanowi poważne uchybienie.

Warunek konieczny: 50% profitów z gazu wydobytego metodą odkrywkową,  przy użyciu tej łopaty,  ofiarobiorca przeznaczy na finansowanie  alternatywnych  źródeł pozyskiwania wiedzy.  

Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia i refleksje w tej kwestii

Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia

i refleksje w tej kwestii

Przypadkowo zajrzałem na stronę internetową UJ, ostatnio zmienioną,  i rzuciłem okiem na tekst Historia [Strona główna » Uniwersytet » Historia] – podpisany imieniem i nazwiskiem znanego prawnika i pasjonata historii- prof. Stanisława Waltosia.

Historia napisana od narodzin uczelni, poprzez wiek złoty, aż to czasów współczesnych bynajmniej nie złotych.

Ostatnio w sprawach historii, pisanych przez historyków UJ, kilkakrotnie się wypowiadałem i nawet domagałem się (oczywiście bezskutecznie) wycofania z obiegu edukacyjnego Dziejów UJ (List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‘Dziejów Uniwersytetu  Jagiellońskiego’ ) a nawet wycofania z obiegu naukowego jednego z prof. UJ.(Czy CK nie ma wpływu na to co sama sobą reprezentuje ? )

Po lekturze oficjalnej historii UJ (2010 Uniwersytet Jagielloński, Portal UJ)  zdumienie ogarnia.

Jak to możliwe, żeby naukowcy najstarszej polskiej uczelni takie rzeczy pisali całkiem legalnie i bezkarnie ?

Czyżby prawo karne tworzone m.in. przez Stanisława Waltosia na to pozwalało ?

Czy też znany karnista tak to prawo ustawiał, aby karze ujść – nawet wtedy jak takie historie będzie pisywał ?

Dajmy tu mały cytat dziejów najnowszych jagiellońskiej wszechnicy

W roku 1968 r. przez uniwersytet przeszła fala demonstracji studenckich przeciwko reżimowi, wobec najbardziej aktywnych ich uczestników zastosowano represje. Przykrości dotknęły także niektórych pracowników naukowych.  Odgórnie zainicjowana nagonka objęła zwłaszcza uczonych pochodzenia żydowskiego. Niektórzy z nich, m.in. profesor Stefan Ritterman i docent Jan Górecki, wybitni specjaliści z zakresu prawa cywilnego, zdecydowali się na emigrację.

W porównaniu z innymi szkołami wyższymi skala krzywd mimo wszystko była niewielka. Z pewnością wpływ na to miało stosowanie fundamentalnych zasad współżycia i etyki uniwersyteckiej przez ówczesne władze uniwersyteckie, jak i postawa prawie całej społeczności Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Również w późniejszych latach w uniwersytecie przychodziło stawać w obronie wolności nauki i praw człowieka oraz walczyć o utrzymanie standardu naukowego. W roku 1981 komisja powołana przez Senat, pod przewodnictwem rektora, profesora Józefa Gierowskiego, opracowała projekt nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, który stał się potem osnową – demokratycznej i liberalnej w zasadzie – ustawy z 1982 roku.”

I to wszystko. Jasne, że w tekście krótkim nie da się wszystkiego napisać, ale słów jednak napisano wystarczająco dużo, aby stan wojenny mógł się wśród tych słów znaleźć.

Czyżby z punktu widzenia prawnego ten stan nie istniał ? Fakt, że stan ten wprowadzono bezprawnie, ale to dla prawnika – historyka winien być interesujący epizod historii.

Autor pisze o ustawie o szkolnictwie wyższym z 1982 ‚liberalnej w zasadzie’, ale nie podał ‚liberalnych ‚ skutków stosowania tej ustawy.

Niestety historia UJ o tych skutkach milczy jak zaklęta, tak jak o skutkach stanu wojennego i po-wojennego, w którym tą ustawę tak modyfikowano, aby osiągnąć pożądane skutki wychowania w duchu socjalistycznym przez populację akademicką o odpowiednich dla systemu komunistycznego postawach etycznych i obywatelskich.

O mężnym stawaniu w uniwersytecie ‚ w obronie wolności nauki i praw człowieka oraz walce o utrzymanie standardu naukowego’ też ani słowa wyjaśnienia. A przecież męstwa w niszczeniu niewygodnych dla systemu pracowników, ich warsztatów pracy, pamięci o nich – nie brakowało.

Dla systemu, w którym wartości miały odwrócony znak – wolność oznaczała zniewolenie, prawa człowieka – bezprawie w jego niszczeniu, standardem naukowym było kłamstwo, a jego utrzymanie pozostało jak widać skuteczne do dnia dzisiejszego.

Heroiczna postawa władz uczelnianych w czasach tzw. Transformacji ustrojowej, aby niewygodni dla systemu nigdy nie wrócili na UJ, winna przejść do historii, także oficjalnej, podobnie jak niszczenie dokumentacji tego – chwalebnego inaczej – okresu.

A o tym w historii UJ w ujęciu prof. Stanisława Waltosia – ani me, ani be, ani kukuryku !

Czy chodzi mu o utrzymanie standardów wypracowanych w PRL ?

W historii UJ o okresie odwilży roku 1956 jest słów kilka:

„Jak w całej Polsce, przełom następuje w 1956 roku. Wracają na uniwersytet profesorowie usunięci z niego w poprzednich latach, władze zezwalają na przywrócenie samorządności uniwersyteckiej, zastrzegając sobie jednak prawo do daleko posuniętej kontroli i wpływu na awansowanie pracowników nauki „

O odwilży roku 1989 – ani słowa. I to jest zgodne z prawdą. Bo tym razem odwilż nie nadeszła !  Taką prawdę z tej historii z niemałym trudem jednak wyłuskałem.

Jak zwykle historie współczesne polskich uczelni kończą się na roku 1968 , informują o rugach lat stalinowskich, o odwilży roku 56, ale okres schyłku PRL, stanu wojennego, i początków III RP – w historiach tych na ogół jest wstydliwie pomijany.

Widocznie jest czego się wstydzić podobnie jak Haniebnej postawy rektorów wobec naukowców z WiN-u podczas procesu krakowskiego (r.1946). Dla prawnika-historyka winno to być sprawą niesłychanie ważną, bo w końcu ta postawa rektorów UJ ( i nie tylko UJ) była wykorzystana w procesie na niekorzyść sądzonych nauczycieli akademickich !

No tak, ale o tym prawnik – prof. UJ chyba woli milczeć, tak jak milczy o bezprawiu lat 80-tych, weryfikacji kadr pod kątem ich konformizmu, zgody na kłamstwa i skłonności do formowania im podobnych a nie negatywnie nastawionych do systemu.

Dla beneficjentów systemu, zarządzających także pamięcią w III RP, jest to szczególnie niewygodne.

P. S.

W tekście Ostatnia defilada w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego dotyczącym dzieła ‚Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” zadałem pytanie – „Co na taką historię profesorów UJ powiedziałaby niejedna, nawet niepiśmienna babka klozetowa, przyjmująca w szaletach miejskich studentów uciekających przed stopniową liberalizacją pałki ZOMO  w czasach stanu wojennego ?”

Odpowiedzi nie było, reakcji na fałszywe historie pisane przez profesorów UJ – także.

No cóż. Gdyby babka klozetowa zamiast serwować papier toaletowy serwowała papier ścierny, to by się musiała liczyć z utratą stanowiska. Stanowiska profesorów, którzy zamiast prawdy (do czego są prawnie zobligowani – ustawą i statutami) autonomicznie serwują kłamstwa i horrendalne brednie – są autonomicznie – dożywotnie.

To jasno tłumaczy znany fakt, że nie ma drugiej takiej korporacji zawodowej, w której populacja idiotów byłaby tak liczna. Nie bez przyczyny coraz więcej jest osób ( choć to nadal margines akademicki), które na zwrot ‚panie profesorze’ reagują jak na największą obelgę.