Jak zarabiać, to tylko na uczelniach

Jak zarabiać,  to tylko na uczelniach

To, że uczelnie są biedne wiemy od dawna. To, że na uczelniach pensje są głodowe – także.

Ale nie wszyscy wiedzą, że na uczelniach można dobrze zarobić i niewiele się narobić.

Co prawda można to było podejrzewać,  skoro się słyszy o coraz to innym polityku, który ląduje ostatecznie na uczelni – bo gdzie mu będzie lepiej ?

Można to było podejrzewać, skoro się słyszy, że na uczelniach panuje nepotyzm tzn. np. głowa rodziny zatrudnia swoją połowicę i swoją dziatwę , jeśli tylko jest w mocy uczelnianej.

Czasem jest inaczej i to np. kochająca żona zatrudnia swojego męża na uczelni, którą mąż co prawda założył, ale nie ma czasu aby się ja zajmować, więc scedował to na żonę, a ta mu się rewanżuje sporymi możliwościami zarobkowymi. Jak widać polityka miłości w ostatecznym rachunku jest opłacalna.

Gdyby prawdą było to, że na uczelniach pensje są głodowe, to takiego męża/zonę, który(a) załatwia mimo wszystko etat na uczelni trzeba by postawić przed trybunałem – za maltretowanie ? chęć unicestwienia, czy inne bezeceństwa na szkodę połowicy.

To samo, a nawet bardziej, trzeba by zarzucić ojcom/matkom zsyłających swoje dzieciaki na głodowe etaty uczelniane.

Coś w tych ocenach biedy uczelnianej – nie gra.

Ostatnio podano informację , że Prezydent Krakowa za swoją funkcję prezydencką dostaje jakieś tam kieszonkowe i dopiero na uczelniach może zapewnić sobie głodowe pensje.

I tak na jednej uczelni dostaje 207 tys. zł. rocznie, a na drugiej 91 tys. zł. (Gdzie dorabia prezydent Krakowa? -Dziennik Polski, 14 maja 2010)

Prawda, ze pensje głodowe. Jak tu dotrwać do pierwszego ?

Jakoś nie słyszałem, aby środowisko akademickie było tymi informacjami zbulwersowane, mimo że nie po raz pierwszy podobne dane są podawane.

Nie słychać protestów. Widocznie inni są w podobnie głodowej sytuacji.

Jasne, że mają głód jak największych zarobków, przy jak najmniejszej pracy rzeczywistej (uzupełnianej obficie pracą pozorowaną), ale kto by nie chciał mieć takiego głodu ?

Jednym słowem, nie ma jak to zarabiać na uczelniach.

Wiem to najlepiej, bo w III RP na uczelni jeszcze nie zarobiłem złamanego grosza, mimo że działalność naukową i edukacyjną prowadziłem i nadal prowadzę.

Do głodowych pensji środowisko nie chce mnie dopuścić. Woli samo głodować.

I co ciekawe, tych co nie mają głodowych pensji – jak ‚akademicy’ – nazywają nieudacznikami, bo nie są na etatach (głodowych, rzecz jasna) .

Nie ma jak to być udacznym głodomorem, czy inaczej – głodnym głodu..

Reklamy

komentarze 3

  1. Zastępcy prezydenta dorabiają na uczelniach
    http://www.dziennik.krakow.pl/pl/region/krakow/1018528-zastepcy-prezydenta-dorabiaja-na-uczelniach.html
    —————-
    Jasne skoro sam dorabia musi dac pozowlenie swoim. Tak samo jest na uzcelnie na których rektorzy sobie dorabiają zeby z gfodu nie pomierac. Wczesniej usuwają z uczelni tych którzy i za darmo/niemal darmo
    robili nauke i edukację na wyższym poziomie.
    Wieloetwość jest nadal zgodnie z prawem tworzonym przez wieloetatowcow którzy za żadne skarby nie dopuszczą na etaty – bezetatowcow.
    Fikcja naukowa/edukacyjna rośnie w siłę a poziom uczelni i absolwentów jest jaki widać

  2. Przypadek Pana Prezydenta Krakowa jest
    świadomie wbudowany w polski system
    tzw. nauki: kilka lat temu Rektorzy
    ostatecznie oddali suwerenność Wyższych
    Uczelni politykom, którzy rządzą nimi
    poprzez Ministerstwo i przy pomocy
    funkcjonariuszy naukowego ORMO, czyli
    PKA-i. Aby, więc dana Uczelnia cokolwiek
    mogła załatwić jej władze muszą zwrócić
    się o pomoc do polityków. W takiej sytuacji
    dobrze jest mieć na etacie polityków
    (prezydentów, parlamentarzystów,
    europarlamentarzystów, ministrów, radnych,
    wojewodów) i, chociaż kobyła nie ma jaj, to
    także przydać się mogą byli politycy (byli
    prezydenci, byli parlamentarzyści, byli
    europarlamentarzyści itd). Ci za tzw.
    dzielenie się swoimi doświadczeniami biorą
    pieniądze o jakich pisze Autor. Machina się
    kręci, a Nauka w Szkolnictwo Wyższe na
    poziomie Afryki. Na pytanie za co „nasi”
    Rektorzy zgodzili się (zgadzają się) na taki
    system są dwie odpowiedzi: (1) za zapisaną
    w Ustawie, ale nie zrealizowaną, podwyżkę
    pensji, (2) za nie zapisane w Ustawie, ale
    zrealizowane, odstąpienie od lustracji i
    dekomunizacji. ——– I jeszcze dwie uwagi
    ogólniejsze: (1) podobnie „nasi” politycy
    oddali suwerenność Polski w ręce
    eurobiurokratów i podobnie komunizm nie
    jest rozliczany, (2) czy choć raz w historii
    Europy państwu Niemieckiemu zależało na
    rozwoju kultury i nauki w Polsce?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: