O rzetelności naukowej nieco inaczej

O rzetelności naukowej nieco inaczej

W tygodniku Przegląd ukazał się niedawno tekst ‚Przybywa internetowych doktorów’ upubliczniony ponadto w internecie ( 19.03.2010 – Przegląd, Bronisław Tumiłowicz http://wiadomosci.onet.pl/1604345,2677,1,kioskart.html) .

Jest to rozmowa z dr Markiem Wrońskim, który jest rzecznikiem rzetelności naukowej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, a od lat na łamach Forum Akademickiego prowadzi rubrykę ‚Z archiwum nieuczciwości naukowej’ , koncentrując się głównie na problemie plagiatów w Polsce.

Niestety w serwisie internetowym FA, te teksty rzadko ukazują się w całości i nie można z nimi polemizować w komentarzach. Lukę nieco zmniejsza serwis Niezależnego Forum Akademickiego www.nfa.pl , gdzie niektóre teksty autor także nadsyła. Tam są publikowane w całości i można z nimi dyskutować.

Rozmowa zamieszczona w Przeglądzie także inspiruje do dyskusji na ten niezwykle aktualny temat, bo nierzetelność naukowa daje się bardzo we znaki nauce w Polsce. Jest to jedna z poważnych patologii akademickich, którym poświęcony jest nowy serwis NFA Etyka i patologie środowiska akademickiego w Polsce http://nfaetyka.wordpress.com/ , niestety jakby do tej pory nie zauważany w mediach.

W rozmowie z dr M.Wrońskim zastanawia filozofia działalności na rzecz rzetelności w nauce.

np. “Pytanie: Jaki był ostatni rok dla pana?”
‚Odp. – Pod względem odkrywania naukowych oszustw był to rok bardzo udany. Pojawiło się sporo spraw dowodzących nieuczciwości pracowników nauki, i to takich znaczniejszych.’

Tym samym jest to filozofia łowczego, który im więcej złowi, tym bardziej jest zadowolony.

Ja natomiast byłbym bardziej zadowolony, gdybym ja, czy dr M.Wroński niczego nie złowił, bo nie byłoby czego łowić i to byłby sukces na polu walki o rzetelność w nauce.

Jednym słowem – sukcesem na tym polu byłoby stworzenie takiego systemu, który by ograniczał do minimum (optymalnie eliminował) nierzetelność w nauce, takiego w którym nierzetelność byłaby karana ( oczywiście w relacji do skali nierzetelności np. punktami, jak u kierowców ) a działania na rzecz jej zmniejszania – nagradzane.

Takiego systemu obecnie nie ma. Nie ma instancji, która by nierzetelności monitorowała, do której można by było informacje o nierzetelnościach zgłaszać, która by według ustalonych procedur takie sprawy prowadziła itd.( Postulat organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich)

Taką instancją dr Marek Wroński nie jest, no może na WUM . Chociaż jako rzecznik rzetelności naukowej, zajmuje się nierzetelnościami także w innych placówkach, nie ma jednak takiego obowiązku, stąd np. nie podjął sprawy nierzetelności zespołu szefa Fundacji Rektorów Polskich, który dokonał plagiatu z mojego tekstu

(por. Józef Wieczorek – Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii http://www.nfa.pl/articles.php?id=493 ) chociaż sprawa ta ma istotne znaczenie dla walki z nierzetelnościami. Tego plagiatu dr Marek Wroński nie musiał nawet łowić, bo go dostał niejako – ‚na talerzu’.

Podobnie rzecz się miała ze sprawą doc. Zofii Szychowskiej z Akademii Medycznej we Wrocławiu, którą na szczęście podjął Trybunał Konstytucyjny. http://nfapat.wordpress.com/2008/08/02/wrog-etyczny-w-iii-rp-zastapil-wroga-ludu/

O nierzetelnościach (fakt, że nie plagiatowych) czynionych przez rektorów UJ, dr M.Wroński nawet nie chciał słyszeć, a nawet niektórych bronił ( http://www.nfa.pl/articles.php?id=397 ) co jedynie świadczy, że przypisywanie mu przez media roli jedynego szeryfa walczącego z nierzetelnościami jest grubo przesadzone.

Z rozmowy wynika, że dr M.Wroński pozytywnie ocenia rolę Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w walce z nierzetelnościami. Fakt, że CK ma na tym polu działania w dobrym kierunku, ale jest także faktem, że sama ma problemy jeśli chodzi o nierzetelność członków CK, o czym nawet słyszeć nie chce ! Czy CK nie ma wpływu na to co sama sobą reprezentuje ? https://blogjw.wordpress.com/2010/02/20/czy-ck-nie-ma-wplywu-na-to-co-sama-soba-reprezentuje/ )

Także poziom naukowy, jak i etyczny promotorów doktoratów, jak i całych rad nadających habilitacje, tolerujących plagiatorów i innych ‚ nierzetelników’ nie świadczy dobrze o mechanizmach promowania kadr naukowych w Polsce, w czym CK ma swój poważny udział.

Jakoś nie widać utraty autorytetu ani CK, ani środowisk akademickich, generujących, czy tolerujących patologie. Gorzej jest z tymi, którzy takie patologie naświetlają. Rzadko udaje im się utrzymać na uczelniach, zwykle nie ma o nich mowy w mediach.

Forum Akademickie, użyczające miejsca dr Markowi Wrońskiemu, swoje szpalty szczelnie zamknęło dla autora tego blogu (dr Józefa Wieczorka), gdy ten utworzył Niezależne Forum Akademickie (m.in. od gremium rektorskiego). Na FA jest po prostu zapis na to nazwisko i nawet na jego teksty nie można się powołać !

Zatem uznawanie „Forum Akademickie” za głos sumienia i kontroli rzetelności środowiska naukowego jest grubym nadużyciem.

Tak wygląda walka o rzetelność, w której bynajmniej nierzetelności nie brakuje .

Wniosek jest oczywisty – ze zjawiskiem nierzetelności w nauce trzeba intensywnie walczyć, i to na wielu frontach.