Czy z tego jaja wykluje się kolejny struś akademicki ?

Zapytanie na okres  Wielkiej Nocy AD 2010 :

Czy z tego jaja wykluje się kolejny struś akademicki ?

Przemyślane odpowiedzi proszę przesyłać e-mailem po Wielkim Dyngusie.

Produkcja utytłanych

Zygmunt I Stary nadaje szlachectwo

profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego.

a dziś ?

Produkcja utytłanych

Rzeczpospolita podała, że większość polskich magistrów dyplomuje się na podstawie Wikipedii – darmowej encyklopedii dostępnej w internecie – Magister dzięki Wikipedii

Podobno na informacjach z Wikipedii, oczywiście na ogół bez zaznaczania źródła, tak dyplomy zdobywa 54 proc. studentów uczelni publicznych (w 2007 r. – 34 proc.) i aż 72 proc. niepublicznych (było 57 proc.). I liczba takich darmowych magistrów rośnie. Mamy zatem rozwój.

Są to wyniki badań, które prowadzi prof. Mariusz Jędrzejko ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, który bada, ‚jak naruszane są normy etyczne w polskich pracach licencjackich i magisterskich.’

Niestety w informacji nie podano jaki jest koszt ‚wyprodukowania’ takiego magistra, czyli ile uczelnia (podatnik) łoży na to aby w taki sposób podnosić poziom utytułowienia polskiego społeczeństwa.

Ciekawe, że te badania naukowe są tak mało dociekliwe.

Nie wiadomo też kto bierze pieniądze za ‚wyprodukowanie’ takich magistrów ? za ich zrecenzowanie ? jaki jest dalszy los takich magistrów ? kto ich zatrudnia ? czy nikt ich nie degraduje, skoro naruszali normy etyczne ?

Czy te badania mają sens ? I co z nich tak naprawdę wynika ?

Sens mają raczej częściowy, bo winny obejmować jednocześnie normy etyczne kadry akademickiej prowadzącej i zatwierdzającej takie prace. Czy normy etyczne nie są w pierwszym rzędzie naruszane przez kadrę ?

Jaki wpływ na naruszanie norm etycznych w polskich pracach licencjackich i magisterskich ma naruszanie norm etycznych w pracach doktorskich, habilitacyjnych, czy ‚profesorskich’ kadry akademickiej ?
Tego nikt nie bada, a przynajmniej nie podaje do wiadomości, oczywiście poza frustratami, nieudacznikami, którzy tworzą czarny PR akademicki, jak komentują, atakują, dyskredytują ‚utytłani’.

Nie ma wątpliwości, że kadra akademicka, która sama się ‚utytułowiła’ (a może raczej ‚utytłała) w sposób nietyczny ma negatywny wpływ na młodzież akademicką.

Skoro można być nietycznym profesorem, to dlaczego nie można być nieetycznym magistrem ? Co w tym złego ?

Czy nie byłaby to dyskryminacja, gdyby można było produkować nieetycznych profesorów, a magistrów – nie ?

Koniec nauki ?

 

( oferta życzliwego)

 

Koniec nauki ?

 

Po co komu naukowcy ? Po co komu strategia rozwoju nauki skoro to sędziowie ustalają jakie fakty naukowiec może podawać w pracy naukowej a jakie nie i jakie wnioski z tych (nie)faktów wyciągać.

Jak naukę mają tworzyć sędziowie to po co etaty naukowe ? Nie wystarczą sędziowskie ?  

To pytania po wyroku sądu w sprawie treści książki Zyzaka w której zdaniem sądu „doszło do naruszenia dóbr Anny Domińskiej poprzez wpisy w kalendarium książki dat o zarejestrowaniu i wyrejestrowaniu Lecha Wałęsy jako TW SB.” Sąd nakazał wydawcy przeproszenie w ciągu miesiąca, usunięcie wpisów w kalendarium w przyszłych wydaniach książki po uprawomocnieniu się wyroku” http://www.tvn24.pl/-1,1648486,0,1,corka-walesy-po-wyroku-nie-mozna-obrazac-taty,wiadomosc.html

Skoro w książkach nie można podawać faktów, albo tylko takie, które inni zaaprobują niezależnie od prawdy, to to jest koniec nauki, przynajmniej w wykonaniu naukowców.

Jeśli w książce informacje są wątpliwe, czy nieprawdziwe, to od tego są inni naukowcy, aby książkę skrytykować, wytknąć błędy, napisać drugą książkę z podaniem rzetelnych faktów i uzasadnionymi interpretacjami.
Ja uważam, że takie orzeczenie sądu narusza moje dobra osobiste, dobre samopoczucie, wiarę w zdrowy rozsądek, w sens nauki, w sens sprawiedliwości.

Apeluję jednakże o nieposłuszeństwo w myśleniu, które obowiązuje każdego człowieka nauki niezależnie od kuriozalnych poczynań sądów.