List do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie Rajdu im. Bandery

logo_mswia

List do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji

w sprawie Rajdu im. Bandery

—– Original Message —–
Sent: Thursday, July 30, 2009 10:18 AM
Subject: Zapytanie w sprawie rajdu im. Bandery

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji

Grzegorz Schetyna

Szanowny Panie Ministrze,
Na portalu Kresy pod adresem :
przeczytałem :

„Rajd im. Bandery przejedzie przez Polskę

Dnia 1 sierpnia wystartuje pierwszy międzynarodowy dziecięcy kolarski rajd „Europejskimi śladami Stepana Bandery” – poinformowała Rada Miasta Lwowa.


Młodzi rowerzyści wystartują spod pomnika Bandery w Czerwonogradzie, a następnego dnia przyjadą pod jego pomnik we Lwowie. Dalsza część rajdu prowadzi m.in. przez polskie miasta Sanok, Kraków i Oświęcim. Finisz zaplanowano na 24 sierpnia (Dzień Niepodległości Ukrainy) w Monachium, przy grobie Bandery.„Cel naszej akcji nie polega tylko na tym, żeby uhonorować Stepana Banderę, ale także aby popularyzować wśród ukraińskiej młodzieży zdrowy tryb życia, którego on surowo przestrzegał” – powiedział prezes Fundacji Dobroczynnej „Eko-Miłosierdzie”, organizator rajdu.

Wcześniej poinformowano, iż Iwanofrankowska Obwodowa Administracja Państwowy wydała 200-stronicowy przewodnik turystyczny „Ścieżkami Ukraińskiej Powstańczej Armii”.

Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię, Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), dokonywało od wiosny 1943 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej czystek etnicznych na ludności polskiej, mordując od 100 do 150 tys. osób.

Jako polski obywatel chciałbym wiedzieć jakie jest stanowisko Pana Ministra w tej sprawie. Czy jest już jakaś reakcja MSWiA ? Czy Rajd   jest organizowany za wiedzą i zgodą MSWiA ? czy moze takiej zgody nie potrzebuje ?.

Jak  MSWiA zareaguje gdy przez terytorium Polski zostanie zaplanowany np. Rajd komunistów – Szlakiem NKWD, czy Rajd neonazistów – Szlakiem Hitlera ?

Z poważaniem

Józef Wieczorek

Komentarzy 29

  1. Rajd ukraińskich dzieci

    http://www.rp.pl/artykul/2,342257_Rajd_ukrainskich_dzieci.html

    Tomasz Nieśpiał 30-07-2009, ostatnia aktualizacja 30-07-2009 19:16
    „Europejskim szlakiem Stepana Bandery“. Ukraińskie dzieci jadą przez Polskę, by uczcić Stepana Banderę. Kresowianie są oburzeni rajdem

    Rajd rozpocznie się 1 sierpnia pod pomnikiem ukraińskiego nacjonalisty w Czerwonogradzie. Potem uczestnicy, głównie młodzież w wieku 14 – 16 lat, udadzą się w kierunku Lwowa, by po około pięciu dniach dotrzeć do polsko-ukraińskiego przejścia w Medyce.
    W Polsce trasa prowadzić będzie m.in. przez Sanok, Kraków i Oświęcim, ale samorządowcy nie zostali uprzedzeni o wizycie. Rowerzyści pojadą do Niemiec, przez Słowację i Austrię. Wyprawa ma się zakończyć 24 sierpnia przy grobie Bandery w Monachium. – Promujemy zdrowy styl życia i turystykę rowerową wśród dzieci i młodzieży – mówi „Rz“ Paweł Aleksejewicz Sawczuk, prezes Funduszu Dobroczynnego „Eko-miłosierdzie“, które organizuje rajd.
    Dlaczego na patrona wycieczki obrano Banderę? – Bo żył zdrowo: nie pił alkoholu i nie palił papierosów. Może być wzorem do naśladowania dla współczesnej młodzieży, która często ulega pokusie alkoholu czy narkotyków – tłumaczy Sawczuk.
    – To chore i dzikie pomysły – uważa Jan Niewiński, przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego. – W czasach kiedy cały świat walczy z terroryzmem, promowanie jednego z najbardziej okrutnych terrorystów w historii pozostaje bezkarne. To się nie mieści w głowie! – Adolf Hitler był jaroszem i też stronił od alkoholu, ale wycieczek na jego cześć nikt nie organizuje – wtóruje mu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, autor książki „Przemilczane ludobójstwo na Kresach“. Stepan Bandera to jeden z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, obwinianej o zbrodnie ludobójstwa na Kresach Wschodnich w latach 40. ubiegłego wieku. Organizatorzy rajdu przypominają, że w czasie rzezi przebywał w niemieckim areszcie. – Bandera był hitlerowskim kolaborantem, więc przejazd tej grupy przez terytorium naszego kraju traktuję jako propagowanie faszyzmu. To prowokacja, w którą wmanewrowano młodych ludzi – mówi ks. Isakowicz-Zaleski, który złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury.
    Organizatorzy rajdu przekonują, że nie zamierzają promować totalitaryzmu. – Ukraina, tak samo jak Polska, ma swoich bohaterów, którzy walczyli o niepodległość swojej ojczyzny. I niech tak zostanie – mówi prezes Sawczuk. – Bandera jest symbolem walki o niezależność państwa ukraińskiego, a nazywanie go zbrodniarzem to efekt wieloletniej komunistycznej propagandy i działalności służb specjalnych – dodaje. Ks. Isakowicz-Zaleski domaga się wyjaśnień od Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. – Aby wjechać do Polski, organizatorzy muszą mieć wizy, przedstawić cel wizyty. Czyżby polscy urzędnicy nie zwrócili uwagi, czemu ma służyć ten rajd? – zastanawia się.
    Piotr Paszkowski, rzecznik prasowy MSZ oświadczył „Rz”, że polskie służby konsularne nie wydawały żadnych zezwoleń dotyczących polskiej trasy rajdu. – Ewentualne działania ministerstwo podejmie po uzyskaniu potwierdzonych informacji o planowanej imprezie – stwierdził.
    Grzegorz Opaliński, konsul generalny RP we Lwowie, o planowanym rajdzie dowiedział się od nas. – Nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia w tej sprawie. Ale organizatorzy wycieczki mogli starać się o wizy np. za pośrednictwem biura podróży – mówi Opaliński. W takim przypadku służby konsularne powiadamiane są o wyjeździe „w celach turystycznych“.
    Rzeczpospolita

  2. Ukraińcy jadą z Banderą do Krakowa

    http://www.polskatimes.pl/gazetakrakowska/stronaglowna/147400,ukraincy-jada-z-bandera-do-krakowa,id,t.html

    Kresowiacy i kombatanci protestują. Nadciąga nowy skandal w stosunkach polsko-ukraińskich.

    „Europejskimi Śladami Stepana Bandery” – tak nazywa się międzynarodowy, dziecięcy rajd kolarski, który 1 sierpnia wystartuje sprzed ukraińskiego pomnika twórcy UPA, organizacji współodpowiedzialnej za rzezie polskiej ludności na Wołyniu w latach 1943-44. Rajd ma się zakończyć 24 sierpnia przy grobie Bandery w Monachium, a po drodze przejechać przez polskie miasta, w tym: Sanok, Kraków i Oświęcim.

    Ujawnienie tej informacji przez portal internetowy kresy.pl wywołało ostre protesty środowisk kresowych i kombatanckich. „Prowokacją nacjonalistów ukraińskich wykorzystujących słabości naszej polityki” nazwał rajd ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski w proteście wysłanym do polskich MSWiA i MSZ.

    Kontrowersyjną dla Polaków imprezę organizuje ukraińska fundacja „Eko-Miłosierdzie”. Jej prezes Pawlo Sawczuk zapewnia, że nie jest to akcja polityczna. – Popularyzujemy zdrowy tryb życia, a Stepan Bandera jest godnym wzorcem do naśladowania. Nie palił ani nie pił alkoholu.

    Jak ustaliśmy, polski konsulat we Lwowie o planach organizacji rajdu dowiedział się wczoraj z ukraińskiego internetu. – Sprawa jest znana MSZ w obecnej chwili tylko z przekazów medialnych – poinformował nas wczoraj rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. – Nasze placówki weryfikują te informacje. Służby konsularne nie wydały żadnych zezwoleń w odniesieniu do planowanej polskiej części rajdu.

    Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej ogłosił 2009 rokiem Bandery, którego pomniki stoją w każdym większym mieście zachodniej Ukrainy. Dla wielu Ukraińców Bandera jest bohaterem narodowym. Prezydent Juszczenko uznał niedawno UPA za ruch wyzwoleńczy.

    Więcej w piątkowym wydaniu „Gazety Krakowskiej”

  3. Rajd niezgody
    Autor: bzato; Źródło: PAP

    http://www.tvp.info/informacje/polska/rajd-niezgody/polskie-wladze-maja-nadzieje-ze-rajd-przebiegnie-spokojnie

    19:4231.07.2009
    Stepan Bandera – dla Ukraińców bohater, dla Polaków bandyta – znów dzieli oba narody. A wszystko przez pomysł zoorganizowania przez terytorium Polski młodzieżowego rajdu rowerowego szlakiem twórcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i UPA.
    Przejdź do artykułu
    Polskie władze mają nadzieję, ze rajd przebiegnie spokojnie

  4. http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/polska-zgadza-sie-na-rajd-im-bandery

    Polska zgadza się na rajd im. Bandery

    Stepan Bandera
    Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych poinformował, że Polska zgodzi się na wydanie wiz uczestnikom rajdu „Europejskimi ścieżkami Stepana Bandery”.

    Według Piotra Paszkowskiego, rzecznika MSZ, ponieważ organizator rajdu, Fundacja Dobroczynna „Eko-Miłosierdze” nie prowadzi statutowej działalności politycznej, nie ma podstaw dla odmowy wydania wiz.
    „Podzielając historyczną ocenę działalności OUN/UPA na terenach Polski, zwłaszcza ich roli w Tragedii Wołyńskiej w okresie 1943-44, wyrażoną w zgłaszanych protestach przeciwko organizacji młodzieżowego rajdu rowerowego pod patronatem S. Bandery, należy wyrazić nadzieję, że wszyscy zagraniczni goście przybywający do Polski odnosić się będą z szacunkiem do historii Polski i naszej spuścizny narodowej” – powiedział Piotr Paszkowski Polskiej Agencji Prasowej.

    Stanowisko MSZ skomentował dla Kresów.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. „Uważam, że jakakolwiek impreza, która nosi znamiona promocji faszyzmu, jest nielegalna w Polsce. Władze polskie, przymykając oczy czy wykazując swoją bezradność, de facto przyczyniają się do promowania faszyzmu. Oni mają moralny obowiązek zabronić takiej imprezy” – powiedział.

    Wcześniej „Polska – Gazeta Krakowska” ustaliła, że już w czerwcu organizatorzy kolarskiego rajdu zwracali się o współpracę do samorządów Krakowa i Sanoka.

    „Miasto odpowiedziało, że nie jest nią zainteresowane” – powiedział Jan Machowski z Urzędu Miasta Krakowa.

    Z kolei Burmistrza Sanoka o rajdzie poinformował samorząd partnerskiego Drohobycza w obwodzie lwowskim. W piśmie nie było jednak informacji o patronie przedsięwzięcia, a tylko określenie „międzynarodowy dziecięcy maraton rowerowy”.

    Do czasu naszej środowej publikacji, władze Sanoka nie zdawały sobie sprawy z prawdziwego charakteru rajdu. „Nie jesteśmy ani współorganizatorem, ani gospodarzem tej imprezy. Gdyby w jej czasie doszło do politycznych manifestacji, zawiadomimy odpowiednie władze państwowe” – zapowiada Waldemar Bałda, rzecznik Urzędu Miasta Sanoka.

    W latach 1942 – 1947 Ukraińska Powstańcza Armia, utworzona przez frakcję Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów pod wodzą Stepana Bandery, wymordowała od 100 do 150 tysięcy Polaków. Sam Bandera, przebywający od lipca 1941 roku do września 1944 roku w niemieckich więzieniach, nigdy nie odciął się, ani nie potępił czynów swoich podwładnych.

    tr/Kresy.pl

  5. Kraków, 1 sierpnia 2009
    Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie uznaje oświadczenie rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych Piotra Paszkowskiego, w którym wyraził on nadzieję, że ukraińscy uczestnicy młodzieżowego rajdu rowerowego przez Polskę „Europejskimi śladami Stepana Bandery” z szacunkiem odnosić się będą do historii naszego kraju za zdecydowanie zbyt mało stanowcze, by nie powiedzieć kapitulanckie.
    Uważamy, że w stosunku do organizatorów i uczestników imprezy, której jawnym celem jest propagowanie na terytorium Polski postaci jednego z przywódców zhańbionej ludobójstwem popełnionym na polskich, żydowskich i ormiańskich obywatelach Kresów Wschodnich II RP OUN-UPA, powinny paść o wiele mocniejsze w wymowie słowa, aniżeli wyrażenie nadziei, że ich zachowanie nie narazi ich na interwencję służb podległych MSWiA lub innych organów porządku publicznego.
    W tej sprawie nie chodzi przecież tylko o to, aby uczestnicy rajdu zachowywali się kulturalnie i zgodnie z polskim prawem, ale o sam fakt zakpienia sobie przez nich z ofiary życia tysięcy obywateli II RP, bestialsko wymordowanych przez podwładnych Stepana Bandery.
    Od MSWiA należy oczekiwać wyłącznie działań, służących zabezpieczeniu porządku publicznego, od MSZ wolno jednak domagać się czegoś więcej: godnej obrony narodowych imponderabiliów, z których ktoś chce sobie w okrutny sposób zakpić, jadąc przez Polskę z imieniem Bandery na ustach.
    Zdumieni i rozczarowani nazbyt łagodnym oświadczeniem rzecznika MSZ, apelujemy do ministra Radosława Sikorskiego, aby jasno i wyraźnie określił stanowisko kierowanego przez siebie resortu wobec zamiaru czczenia przez Ukraińców w Polsce człowieka, którego nazwisko jeszcze dzisiaj budzi grozę w środowiskach Kresowian.
    Panie Ministrze, chcemy być z Pana dumni jako ze strażnika polskiej racji stanu, a nie wstydzić się z powodu wydawania przez Pańskich podwładnych oświadczeń, które sugerują, że Polska i Polacy dają sobie bezkarnie napluć w twarz.
    dr Jerzy Bukowski hm
    rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatankich
    i Niepodległościowych w Krakowie

  6. Polsko-ukraiński spór o Banderę
    KRESOWIANIE NIE CHCĄ WPUŚCIĆ RAJDU KU PAMIĘCI PRZYWÓDCY UPA

    http://www.tvn24.pl/0,1612867,0,1,polsko_ukrainski-spor-o-bandere,wiadomosc.html

    Przez część Ukraińców czczony jak bohater, dla polskich kresowian symbol zbrodni i okrucieństwa. Pamięć o Stepanie Banderze, przywódcy jeden z frakcji ukraińskich nacjonalistów, znów dzieli sąsiadów z polsko-ukraińskiej granicy. Kością niezgody jest rajd rowerowy ukraińskiej młodzieży – „Europejskimi śladami Stepana Bandery”, którego trasa biegnie przez Polskę.
    Organizatorem rajdu jest fundacja dobroczynna „Eko-miłosierdzie”. Przez polskie miasta – Sanok, Kraków i Oświęcim, dalej Słowację i Austrię młodzi rowerzyści chcą dotrzeć do Niemiec. Trasa kończy się 24 sierpnia w Monachium przy grobie Bandery.

    Kresowiacy protestują przeciwko „prowokacji nacjonalistów ukraińskich”
    „Bandera jest bohaterem”

    Tysiące ludzi maszerowało w Nowy Rok ulicami Kijowa z okazji 100. urodzin… czytaj więcej »

    Planowany przejazd rajdu przez Polskę oburzył kresowian. Ich kapelan ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski złożył już do prokuratury doniesienie na „prowokację nacjonalistów ukraińskich”. Argumentuje, że rajd propaguje faszyzm, obraża uczucia ofiar zbrodni banderowców i ich rodzin oraz stanowi zagrożenie bezpieczeństwa na trasie przejazdu.
    Pomysł fundacji wywołał też sprzeciw Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. Do MSZ trafiło pismo, w którym kombatanci domagają się, aby resort nie zgodził się na przejazd rowerzystów przez Polskę.

    MSZ: rajd dostał tylko turystyczne wizy
    Ukraińcy coraz cieplej o UPA

    Maleje liczba przeciwników uznania członków Ukraińskiej Powstańczej Armii… czytaj więcej »

    Ministerstwo nie zamierza zatrzymać rajdu, bo jak tłumaczy rzecznik resortu Piotr Paszkowski, grupa ma tylko wizy turystyczne, które nie uprawniają do organizowania manifestacji politycznej. Dodał też, że MSZ o charakterze rajdu dowiedział się z mediów.

    Rajd do Polski dotrze za cztery dni. O celach programie i trasie rajdu ukraińskie media pisały już na początku roku.

    „To patriota i wzór zdrowego stylu życia”

    Prezes „Eko miłosierdzia” Paweł Szewczuk żadnych kontrowersji wokół rajdu nie dostrzega. A w Banderze widzi bohatera i wzór. – Pamiętajmy o ideach wielkiego patrioty. On nigdy nie używał alkoholu, nigdy nie palił papierosów, prowadził zdrowy styl życia – tłumaczy.

    Bohater czy zbrodniarz?

    Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Zbrojne ramię OUN, Ukraińska Powstańcza Armia odpowiedzialna jest za dokonywane od wiosny 1943 roku czystki etniczne na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Szacuje się, że z rąk UPA zginęło od 80 do nawet 100 tysięcy mieszkańców kresów wschodnich

  7. Ruszył kontrowersyjny rajd; „propaguje faszyzm”

    http://wiadomosci.onet.pl/2019632,11,item.html

    Światowy Kongres Kresowian (ŚKK) stanowczo sprzeciwia się wpuszczaniu na terytorium Polski ukraińskiego młodzieżowego rajdu poświęconego pamięci przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery. Czczenie w ten sposób osoby odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków to jaskrawa prowokacja – uważają. Rajd ma być w Polsce 6 sierpnia.
    O wystosowaniu pisma w tej sprawie do wicepremiera, szefa MSWiA Grzegorza Schetyny poinformowała w rzeczniczka ŚKK Danuta Skalska. Stowarzyszenie domaga się, by Schetyna zobowiązał policję i Straż Graniczną do „bezzwłocznego wszczęcia postępowania celem niedopuszczenia do wjazdu na teren Polski rajdu dla uczczenia Bandery”. Przedstawiciele ŚKK złożyli też doniesienie przeciwko organizatorom rajdu, zarzucając im propagowanie faszyzmu.

    – Powszechnie wiadomo (…), co też publicznie głoszą organizatorzy tego „rajdu” – że jest on poświęcony pamięci Stepana Bandery, jednego z twórców OUN i UPA, odpowiedzialnego za ludobójstwo i zagładę Polaków, Żydów, Czechów, a także części Ukraińcow; zbrodniarza stanu, skazanego za zamordowanie ministra Pierackiego; obywatela Rzeczypospolitej, który po wkroczeniu Niemców do Polski podjął z nimi kolaborację, dopuszczając się tym samym zdrady Państwa – napisali przedstawiciele Kongresu do wicepremiera.

    Rajd, który odbywa się w czasie, kiedy Polska obchodzi 66. rocznicę zagłady Polaków na Kresach Wschodnich II RP, bezpośrednio po przyjęciu przez Sejm Rzeczypospolitej uchwały potępiającej zbrodnie OUN i UPA, jest jaskrawą prowokacją, mającą na celu podeptanie godności Polski i Polaków – podkreślili w piśmie do wicepremiera.

    Przedstawiciele Kongresu poinformowali, że złożyli też na ręce Schetyny doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez uczestników i organizatorów rajdu. Uważają, że propagują oni faszyzm.

    Światowy Kongres Kresowian zrzesza kilkadziesiąt organizacji kresowiaków. Siedzibą stowarzyszenia jest Bytom, jedno z największych w Polsce skupisk ludności pochodzącej z dawnych kresów II RP, w Bytomiu działa też Centrum Kresowe.

    To nie pierwszy protest przeciwko rajdowi „Europejskimi śladami Stepana Bandery”. W ostatnich dniach swój sprzeciw wyrazili ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i krakowskie środowiska kombatanckie. Na swojej stronie internetowej ks. Isakowicz-Zaleski określił rajd jako „prowokację nacjonalistów ukraińskich”. Poinformował też, że w pismach do MSZ, MSWiA i do prokuratury napisał, że rajd propaguje faszyzm, obraża uczucia ofiar zbrodni banderowców i ich rodzin oraz stanowi zagrożenie bezpieczeństwa na trasie przejazdu.

    Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło w piątek nadzieję, że ukraińscy uczestnicy rajdu z szacunkiem odnosić się będą do historii Polski, a ich zachowanie nie narazi ich na interwencję służb podległych MSWiA lub innych organów porządku publicznego.

    Natomiast naczelnik wydziału komunikacji i promocji w biurze ministra SWiA Jacek Sońta informował PAP po proteście ks. Isakowicza-Zaleskiego, że nawet gdyby informacje o organizacji rajdu na terenie Polski potwierdziły się, „nie ma potrzeby uzyskania jakiejkolwiek zgody władz polskich na organizację imprezy”. „Obywatele ukraińscy poddają się kontroli, przekraczają granicę i w formie zorganizowanej lub nie przemieszczają się po Polsce” – powiedział Sońta.

    Impreza rozpoczęła się 1 sierpnia. Jej uczestnicy naszą granicę mają przekroczyć w Medyce, 6 sierpnia. Pierwszy nocleg w Polsce zaplanowano w Birczy. Trasa prowadzi przez Sanok, Krosno, Biecz, Wieliczkę i Szczyrk, a następnie Bratysławę, Wiedeń i Linz aż do Monachium, gdzie znajduje się grób Bandery.

    Portal Kresy.pl, który poinformował o planowanym rajdzie, zacytował wypowiedź jednego z organizatorów, prezesa Fundacji Dobroczynnej „Eko-Miłosierdzie”: „Cel naszej akcji nie polega tylko na tym, żeby uhonorować Stepana Banderę, ale także aby popularyzować wśród ukraińskiej młodzieży zdrowy tryb życia, którego on surowo przestrzegał”. Na stronie napisano, że „Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię, Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), dokonywało od wiosny 1943 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej czystek etnicznych na ludności polskiej, mordując od 100 do 150 tys. osób”.

  8. „Perfidna prowokacja ukraińskich nacjonalistów”
    SPÓR O RAJD BANDERY
    http://www.tvn24.pl/-1,1613033,0,1,perfidna-prowokacja-ukrainskich-nacjonalistow,wiadomosc.html

    Rajd rowerowy tropami Stepana Bandery, który ma przebiegać przez Polskę, budzi ogromne kontrowersje. – To perfidna prowokacja nacjonalistów ukraińskich – mówił w TVN24 ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. – Ja podchodzę do tego bardzo spokojnie, potrzebujemy pojednania – ripostował przewodniczący forum ukraińsko-polskiego Henryk Wujec.

    Rajd rowerowy ukraińskiej młodzieży – „Europejskimi śladami Stepana Bandery”, będzie przbiegał przez polskie miasta – Sanok, Kraków i Oświęcim, a dalej przez Słowację, Austrię i Niemcy. Rajd wywołuje sprzeciw kresowiaków, a także organizacji kombatanckich i niepodległościowych.

    „Perfidia”

    – To działanie perfidne. Ukraińscy nacjonaliści wysłali dzieci mając świadomość, że wywoła to konflikt polsko-ukraiński – przekonywał duszpasterz kresowiaków ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. – Trzeba być kretynem, by nie wiedzieć kim jest Bandera w oczach Polaków. Poza tym ten człowiek mordował nie tylko naszych rodaków, ale także Ukraińców i Żydów – dodał. Jak podkreślił „przez naszą wschodnią granicę wjedzie manifestacja antysemityzmu i antypolonizmu

    – Ta manifestacja to konsekwencja takich wypowiedzi jak te ks. Isakowicza-Zalewskiego – opowiadał Henryk Wujec. – Wzorem działanie powinni być biskupi Polscy, którzy zgłosili się do biskupów ukraińskich ze słowami: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – zaznaczył. Jak dodał „trzeba działać w duchu pojednania”.

    Droga do pojednania

    – Pojednanie polsko-ukraińskie jest możliwe, dopiero kiedy się odetnie Ukraińców od opętańczej ideologii Bandery. Ten proces nie może być budowany na kłamstwie i prowokacji – ripostował ks. Isakowicz-Zaleski. I pytał: – Jakie wartości postać Bandery może wnieść do Europy? Bij Żyda, morduj Polaka?

    Zdaniem Wujca, Bandery nie można jedna oceniać tak kategorycznie. – On jest postacią dramatyczną. Z jednej strony to bohater narodowy dla Ukraińców, bo walczył z bolszewizmem, z drugiej ciąży na nim działalność przedwojenna. Trzeba o tym rozmawiać – zaapelował

    Bohater czy zbrodniarz?

    Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Zbrojne ramię OUN, Ukraińska Powstańcza Armia odpowiedzialna jest za dokonywane od wiosny 1943 roku czystki etniczne na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Szacuje się, że z rąk UPA zginęło od 80 do nawet 100 tysięcy mieszkańców kresów wschodnich.

  9. Wujec i Niesiołowski są za promowaniem antysemityzmu 2009-08-04

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2030

    …….
    Z kolei w styli „na dwoje babka wróżyła” wypowiedział się Jarosław Gowin z PO. Najpierw powiedział sensownie w TVP Kraków stwierdzając, że dzieci ukraińskie są manipulowane oraz że MSZ i władze samorządowe muszą podjąc decyzję.

    http://ww6.tvp.pl/6273,20090803922955.strona

    Niestety udzielił równoczesnie „poprawnego politycznie ” wywiadu dla „Gazety Krakowskiej”, w którym opowiedział się za wpuszczeniem rajdu do Polski oraz powtórzył za „Gazetą Wyborczą” kłamstwo o tym, że Bandera jest bohaterem dla wszystkich Ukraińców. Gowim jest rektorem Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, więc tego typu fałszywe stwierdzenia brzmią wyjatkowo fatalnie.

    http://www.polskatimes.pl/gazetakrakowska/fakty24/148332,gowin-pamietajmy-ze-bandera-jest-dla-ukrainy-bohaterem,id,t.html

    ……………….

  10. http://www.polskieradio.pl/publicystyka/raportianaliza/artykul108268.html

    Przez Polskę, ku czci Bandery
    poniedziałek, 3 sierpnia 2009
    Stowarzyszenia Kresowian protestują przeciwko rajdowi ku czci Stepana Bandery, odpowiedzialnego za czystki etniczne na ludności polskiej.

  11. W Sanoku i Przemyślu jest zgoda na „rajd Bandery ”

    http://www.rp.pl/artykul/2,344847_W_Sanoku_i_Przemyslu_jest_zgoda_na__rajd_Bandery__.html

    Rzeczpospolita

    Władze Sanoka i Przemyśla, nie będą interweniować w sprawie kolarskiego rajdu ukraińskiej młodzieży poświęconego pamięci przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery. Trasa rajdu przebiegać będzie m.in. przez te dwa miasta.

    Sanockie władze samorządowe wiedziały wcześniej o przejeździe przez miasto rajdu z pisma władz miasta partnerskiego Drohobycza.
    – Okazało się, że władze Drohobycza wysłały do nas to pismo na prośbę władz Lwowa. Jeśli chodzi o sam rajd, to władze samorządowe Sanoka nie są stroną uprawnioną do podejmowania kroków mających na celu zablokowanie przejazdu rowerzystów. Polska jest wolnym krajem, a ruchem na drogach publicznych kierują powołane do tego instytucje. Jeśli uczestnicy rajdu zostaną wpuszczeni na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, władze Sanoka nie mają możliwości zabronić im przejazdu przez nasze miasto – dodał rzecznik prasowy Sanoka Waldemar Bałda.
    Jak zaznaczył, władze miasta jedynie poinformowały policję i straż miejską o przejeździe przez Sanok rowerzystów. Zdaniem Bałdy, jeśli impreza o charakterze kolarskim, jakim jest rajd, nabierze „niepożądanego wymiaru politycznego” urząd miasta zawiadomi o tym odpowiednie organa państwowe.
    Również władze Przemyśla nie zamierzają podejmować żadnych decyzji z powodu rajdu. Jak powiedział Witold Wołczyk z kancelarii prezydenta Przemyśla, ze strony samorządu nie będzie żadnej reakcji na rajd.
    Przeciw wpuszczeniu do Polski rajdu im. Bandery protestuje m.in. Stowarzyszenie Podkarpacka Liga Samorządowa. Jej prezes, były europoseł Andrzej Zapałowski, powiedział w rozmowie, że działanie podjąć powinny władze państwowe.
    „Nasz protest skierowaliśmy do władz województwa: marszałka i wojewody. Liczymy, że polskie władze podejmą działania, aby nie doszło do naruszenia prawa i godności ofiar pogromów dokonywanych przez OUN-UPA” – dodał Zapałowski.
    W jego opinii, sama idea wyprawy kilkudziesięciu młodych ludzi, ma na celu uczczenie pamięci jednego z ideologów i propagatorów ludobójstwa dokonanego na Polakach, Żydach, Czechach, a nawet Ukraińcach podczas II wojny światowej oraz po jej zakończeniu.
    „Wielu utytułowanych historyków w swoich pracach naukowych udowodniła, iż ideologia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów była ideologią faszystowską, dlatego też obowiązkiem instytucji i przedstawicieli państwa polskiego jest zapobieżenie propagowania faszyzmu na terenie państwa polskiego oraz Unii Europejskiej” – powiedział b. europoseł.
    Zdaniem Zapałowskiego, rajd jest prowokacją nacjonalistów z zachodniej Ukrainy, którzy chcą zbadać, na ile mogą sobie pozwolić w Polsce.
    „Wykorzystywanie dzieci i młodzieży do prowokacji międzynarodowych jest obrzydliwe i należy się temu przeciwstawiać. Nie chodzi o politykę, ale o zwykłą ludzką uczciwość” – uważa Zapałowski.
    Pierwszy międzynarodowy młodzieżowy kolarski rajd „Europejskimi śladami Stepana Bandery” miał wystartować 1 sierpnia spod pomnika Bandery w Czerwonogradzie. Jego trasa prowadzi m.in. przez Sanok, Kraków i Oświęcim. Finisz zaplanowano na 24 sierpnia (Dzień Niepodległości Ukrainy) w Monachium, przy grobie Bandery.
    Przeciwko rajdowi protestowali m.in. Światowy Kongres Kresowian, który wysłał w tej sprawie pismo do wicepremiera, szefa MSWiA Grzegorza Schetyny, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i krakowskie środowiska kombatanckie oraz Sanockie Stowarzyszenie „Wiara Tradycja Rozwój”.
    PAP

  12. Najstraszliwszym słowem dla Kresowiaków w latach czterdziestych było słowo „Banderowcy,Bo to oni zamordowali kilkadziesiąt tysięcy samych tylko dzieci.
    To szczyt bezczelnosci stawiać Banderze pomniki ,a tarz nawet zrobić rajd pzez Polske na czesć jednego z największych zbrodniarzy Europy.

  13. Kto znów miesza z Banderą?
    DO POLSKO-UKRAIŃSKIEJ DYSKUSJI DOŁĄCZAJĄ ROSJANIE
    http://www.tvn24.pl/-1,1614018,0,1,kto-znow-miesza-z-bandera,wiadomosc.html

    Należąca do Rosjan gazeta „Kommiersant-Ukraina” napisała, że prezydent Wiktor Juszczenko może już niedługo ogłosić przywódcę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Banderę Bohaterem Ukrainy. Dziennikarze powołują się przy tym na egzotyczne źródła…
    24 sierpnia, 15 października?

    Stronnicy uznania Bandery za bohatera oczekują tymczasem, pisze „Kommiersant”, że decyzję w tej sprawie Juszczenko może podjąć 24 sierpnia, w Dniu Niepodległości Ukrainy, bądź 15 października, w rocznicę śmierci przywódcy OUN.

    Pisząc o całej sprawie „Kommiersant-Ukraina” przypomina oczywiście nagłośniony w Polsce rajd śladami Stepana Bandery i odmowę wjazdu do Polski wobec jego uczestników.

  14. —– Original Message —–
    From: Rzecznik
    To: J. Wieczorek
    Sent: Monday, August 10, 2009 11:54 AM
    Subject: RE: Zapytanie w sprawie rajdu im. Bandery

    Szanowny Panie,

    odpowiadając na Pana e-mail, uprzejmie informuję, iż w dniu 7 sierpnia 2009 roku zostało wydane wspólne oświadczenie, przedstawione przez Sekretarza Stanu w MSWiA, Pana Tomasza Siemoniaka oraz Podsekretarza Stanu w MSZ, Panią Grażynę Marię Bernatowicz.
    7 sierpnia 2009 r. na przejściu granicznym w Medyce funkcjonariusze Straży Granicznej podjęli decyzje o odmowie wjazdu dla członków grupy rajdu śladami Bandery. Decyzja ta została podjęta w zgodzie z prawem RP i UE. Była ona również poprzedzona telefonicznymi konsultacjami Ministrów Spraw Wewnętrznych Polski i Ukrainy.

    W tej konkretnej sytuacji nie odnosimy się do historii ani poglądów obywateli innych państw. Mamy jednak prawo ocenić, że wystąpieniu o przyznanie wiz nie towarzyszyła wola poinformowania władz polskich o rzeczywistym celu pobytu w Polsce. Przedłożono konsulowi pismo Bieszczadzkiego Towarzystwa Cyklistów potwierdzające, iż osoby, które przybyły na przejście graniczne w Medyce, zamierzają na imprezy rowerowe w Polsce. Chodziło jednak o zupełnie inne imprezy i w innych terminach, niż rajd pamięci Stefana Bandery. W żadnej innej formie nie powiadomiono też władz polskich, że taka zorganizowana grupa zamierza przebywać w Polsce. Uznajemy i potwierdziła to kontrola funkcjonariuszy Straży Granicznej, że wizy zostały wyłudzone.

    Liczymy, że społeczeństwa Polski i Ukrainy rozumieją, iż u podstaw naszej decyzji leży najgłębsze przekonanie o tym, że służy ona dobrym stosunkom polsko-ukraińskim, obejmującym zarówno uczciwą pamięć o historii, jak i perspektywę przyszłości, zwłaszcza w kontekście wspólnej organizacji Euro 2012. Obywatele Ukrainy są zawsze mile widzianymi w Polsce gośćmi, staramy się, by jak najsprawniej wydawać wizy i ułatwiać przyjazd, świadczy o tym choćby ostatnia umowa o małym ruchu granicznym będąca ułatwieniem do kontaktów społeczności lokalnej.

    Z poważaniem

    Z upoważnienia Jacek Sońta

    Naczelnik

    Wydziału Komunikacji i Promocji

    Biura Ministra MSWiA

  15. KOMENTARZ JANA ROKITY
    wtorek 11 sierpnia 2009 09:34
    Dekret Schetyny i ukraińska pamięć

    http://www.dziennik.pl/opinie/article429353/Dekret_Schetyny_i_ukrainska_pamiec.html

    Bandera jest i będzie ważnym punktem ukraińskiej pamięci i tego nie zmieni żaden dekret ministra Schetyny. Nie zmienią także tego ani nasze potępienia, ani nie wiadomo jakie objawy niechęci. Za chwilę prezydent Juszczenko ogłosi go pewnie bohaterem Ukrainy – ocenia Jan Rokita, komentator DZIENNIKA.

    Po raz pierwszy polskie władze użyły wiz dla tak spektakularnej demonstracji niechęci wobec Ukrainy. Minister Schetyna polecił nie wpuścić do Polski małej grupki ukraińskich nastolatków na rowerach, mimo że posiadali oni ważnie wydane polskie wizy. Zastępca Schetyny publicznie wyjaśnił, iż wizy były nieważne, bo zostały „wyłudzone”. Nie wiedzieć dlaczego, tą argumentacją kierownictwo MSW postanowiło jeszcze zaognić konflikt.

    Na czym polegało owo nikczemne wyłudzenie? Ukraińscy organizatorzy nie zapytali urzędników Schetyny o zgodę na to, aby patronem ich rowerowego rajdu był Stepan Bandera. Dla Ukraińców – bohater narodowy, za wolną Ukrainę więzień polskiego Brześcia i niemieckiego Sachsenhausen, w końcu skrytobójczo zamordowany przez sowieckiego agenta. Dla nas – organizator zamachów na Hołówkę, Babija i Pierackiego, a także – choć co prawda z oddali hitlerowskiego obozu koncentracyjnego – patron Ukraińskiej Powstańczej Armii.

    Jaka polska polityczna aksjologia wyłania się zza tego incydentu i czy aby jesteśmy pewni, że taką właśnie politykę ukraińską państwo polskie powinno prowadzić? Polskie władze przyznały sobie prawo do tego, aby dawać bądź nie dawać przyzwolenia na wybór patronów wycieczek i rajdów młodzieżowych z państw ościennych. Chciałoby się zapytać Schetynę, co zrobi, jeśli młodzi Niemcy zechcą przejechać do Królewca szlakiem Hohenzollernów albo – nie daj Bóg – Żydzi do Brześcia szlakiem terrorysty i laureata pokojowego Nobla Menachema Begina? Myślę, że do znudzenia warto powtarzać: pamięć historyczna jest świętą własnością narodów. I nie nam decydować o ukraińskiej pamięci. A ministra śpieszę poinformować, że kiedyś na Kremlu uczciłem pamięć jego zdobywcy, hetmana Żółkiewskiego, ale do głowy mi nie przyszło informować o tym we wniosku wizowym rosyjskiego MSW.

    Polska przyjęła sześć lat temu wizy dla Ukraińców jako niechciane, niewygodne dla polskich interesów, choć nieuchronne dobrodziejstwo unijnego inwentarza. Wielokrotnie deklarowaliśmy dążenie do ich liberalizacji, uproszczenia procedur, a w końcu zniesienia. Jest to przecież jeden z celów unijnego Partnerstwa Wschodniego. I tak wbrew tym deklaracjom Ukraińcy borykają się z gorszącą niewydolnością polskich konsulatów na Wschodzie i nonsensownie restrykcyjnymi regułami polskiego rynku pracy. Niewiele pomogło przyjęcie przez Kijów umowy z UE o uproszczeniu ruchu wizowego. Dotąd jednak to wszystko można było spychać na unijną biurokrację, a w najgorszym razie – na „polnische Wirtschaft”. Spektakularna decyzja Schetyny pokazuje, że w kwestii wiz Polska uprawia hipokryzję: głosi postulat ich zniesienia, ale chce ich używać jako narzędzia ideologicznej restrykcji.

    No i w końcu rzecz najważniejsza. Polska miewała talent, by przez lata zyskiwać sympatię młodego pokolenia Ukraińców. Pamiętam w dni pomarańczowej rewolucji sztandary polskie i banderowskie trzymane przez chłopaków z Kijowa i Krakowa obok siebie na Kreszczatyku. Zamknięcie biało-czerwonego szlabanu dla grupki takich samych chłopaków na rowerach kojarzyć się będzie nieuchronnie młodym Ukraińcom z absurdalną sowiecką praktyką, o której mogli słyszeć od rodziców.

    Bandera jest i będzie ważnym punktem ukraińskiej pamięci i tego nie zmieni żaden dekret ministra Schetyny. Nie zmienią także tego ani nasze potępienia, ani nie wiadomo jakie objawy niechęci. Za chwilę prezydent Juszczenko ogłosi go pewnie bohaterem Ukrainy. Ale skrajnie propolska polityka Juszczenki przestała nas już ostatnio obchodzić. Przestało nas także obchodzić to, że u tysięcy (jeśli nie milionów) Ukraińców czczących Banderę tym drobnym incydentem na powrót obudziliśmy polski resentyment. I można by to wszystko lekceważyć, gdyby nie jedno tylko pytanie. Czy już nie uważamy, że propolska i wolna od wpływów Kremla Ukraina jest – obok integracji Europy – najważniejszym warunkiem polskiego bezpieczeństwa?

    Jan Rokita

  16. Polemika z Janem Rokita w sprawie kultu Bandery 13-08-2009, 09:17
    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=66&nid=2065

    MACIEJ WALASZCZYK: Z czym kojarzy się księdzu Stepan Bandera?
    KS. TADEUSZ ISAKOWICZ-ZALESKI: Bandera był terrorystą i ludobójcą.

    Przez część środowisk politycznych Ukrainy kreowany jest na bohatera narodowego, symbol antykomunistycznego oporu.
    W życiu Bandery jest kilka okresów. W czasach międzywojnia kierował on terrorystyczną bojówką pod nazwą Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, która w bestialski sposób zabijała nie tylko Polaków, ale także Ukraińców. Głównie tych spośród nich, którzy opowiadali się za pojednaniem polsko-ukraińskim. Celem było skonfliktowanie obu naszych narodów.
    Druga Rzeczpospolita wsadziła go za tę działalność do więzienia
    Tak i został skazany prawomocnym wyrokiem sądowym za zabójstwo Bronisława Pierackiego, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych. Wcześniej ta sama bojówka zamordowała posła Tadeusza Hołówkę oraz dyrektora lwowskiego i ukraińskiego gimnazjum Iwana Babija, gorących zwolenników polsko-ukraińskiego porozumienia. Później Bandera współpracował z Hitlerem. Już od międzywojnia był płatnym agentem Abwehry, a od 1939 do 1941 utworzył przy jej boku dwa ukraińskie bataliony. Współpraca ta trwała oczywiście także po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. To właśnie wtedy oddziały te weszły do Lwowa, gdzie przez 12 dni Bandera był organizatorem marionetkowego rządu ukraińskiego, a jego ludzie z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów dokonali straszliwych pogromów na ulicach miasta. Zabijano tysiące Żydów jak również Polaków. Był świadomym swojej działalności zbrodniarzem, kolaborantem i ludobójcą, a nie – jak przedstawiała go swego czasu „Gazeta Wyborcza” – ”romantycznym terrorystą”.
    Ale ci sami Niemcy z którymi współpracował osadzili go później w obozie koncentracyjnym.
    Rzeczywiście później trafił do Sachsenhausen, ale Niemcy nic mu tam nie zrobili i wypuścili w 1944 roku na wolność. W tym czasie, utrzymywał przez cały czas kontakt z OUN, która przekształciła się w Ukraińską Powstańczą Armię. I nie był – jak chce tego Jan Rokita, jedynie „patronem” tej organizacji, ale tym, który dał podwaliny pod nią w postaci „twórczego terroru”, który przerodził się w ludobójstwo. Po odzyskaniu wolności podjął się znów organizacji kolaboranckich oddziałów ukraińskich.
    Nie spodobał się księdzu komentarz Jana Rokity, w którym podkreślał, że pamięć o UPA jest jednym z fundamentów ukraińskiej tożsamości i tego nie zmienimy?
    Kompletnie się z nim nie zgadzam, gdyż uważam, że świadomie pominął te wszystkie wątki o których wcześniej powiedziałem i powyrywał z kontekstu fakty, przedstawiając Banderę jako męczennika za sprawę. Jest to nieuczciwe ze strony wiedzy historycznej. Uderza mnie, że pisząc swój komentarz był zupełnie niewrażliwy na to, jak wielkie krzywdy ponieśli Polacy z rąk UPA i jak wielkie zbrodnie zostały popełnione. Przecież również Żydzi, którzy byli przez nich mordowani, byli obywatelami II RP. Nie rozumiem jak można do tego wszystkiego włączać hetmana Żółkiewskiego.
    Ale lisowczycy też palili i rabowali całe wsie. Straszono nimi w Rosji dzieci.
    Ale to byli najemnicy a nie regularne wojsko polskie. Plądrowali także Polskę, za co ich Sejm rozwiązał.
    Rehabilitując Banderę strona ukraińska rzeczywiście w ten sposób buduje swoją tożsamość, wskazując, że źródła niepodległej Ukrainy wiążą się z działalnością OUN i UPA, walczącymi nie tylko z Polakami, ale również komunistami i sowietami. Czy Ukraińcy nie mają lepszych wzorców?
    Ależ oczywiście, że mają. Bandera nie jest bohaterem wszystkich Ukraińców. I jest to nieprawda wykreowana przez wąską grupę nacjonalistów wywodzących się głównie z Galicji Wschodniej, emigrantów lub reemigrantów, którzy powrócili z Kanady i USA do swojego kraju.
    Ale przecież OUN-UPA najbardziej akcentowały konieczność powstania niepodległej Ukrainy. Pytaniem jest na kogo mogą się powołać Ukraińcy budując własną tożsamość?
    Tak jest z pewnością, tylko nie można pomijać tego jaką drogą szli walcząc o tę niepodległość. Adolf Hitler, również walczył z komunistami i do dziś dnia dla wielu Niemców jest bohaterem narodowym, a Stalin jednym z wielkich przywódców Rosji. Podobna sytuacja jest z Banderą, który oczywiście dążył do dobra własnych rodaków, przy okazji strasznie krzywdząc Polaków. Porównywanie Bandery do wielu europejskich patriotów i przywódców narodowowyzwoleńczych jest dla nich samych krzywdzące.
    Jaka jest więc geografia świadomości historycznej Ukraińców? Gdzie UPA kojarzy się pozytywnie a gdzie negatywnie?
    Za rzeką Zbrucz, w Żytomierzu i Charkowie czy na Krymie Bandera uważany jest za bandytę. Dlatego, że zabijał również Ukraińców.
    To kto jest tam uważany bohatera?
    Wspaniałą i wspólną postacią wspólną dla Ukraińców, ale i Polaków jest Symon Petlura, który z Piłsudskim szedł na Kijów.
    Ale jego znacznie jest podważane, bo był zbyt mało radykalny w swoich koncepcjach politycznych.
    Idąc tym tropem możemy powiedzieć, że naszym bohaterem powinien być Jakub Szela, bo był najbardziej radykalny, bo brutalnie wyżynał panów i współpracował z zaborcą. Ukraina, która chce być członkiem Unii Europejskiej i szuka w Polsce swojego patrona, nie bierze pod uwagę, że tam nie ma zgody na antysemityzm i gloryfikowanie człowieka, który zabijał Żydów, na gloryfikowanie kolaboracji z Hitlerem i ludobójstwo na kobietach i dzieciach.
    Czy Polska polityka powinna wysyłać do elit politycznych Ukrainy sygnał, że poparcie dla niepodległości tego państwa i jego prozachodnich aspiracji nie oznacza akceptacji fałszerstw historycznych i przymykania oczu na gloryfikacje zbrodniarzy?
    Oczywiście, że tak. Granica polsko – ukraińska jest jednocześnie zachodnią granicą UE. W pewnym momencie w Europie może zrobić się głośno, że polski rząd toleruje tego rodzaju ideologię.
    Gdzie widzi ksiądz błąd polskiej polityki w tej sprawie?
    Uwierzono, zupełnie nielicznym na Ukrainie nacjonalistom, że to oni reprezentują interesy prawdziwego narodu ukraińskiego. Przecież Ukraina jest mocno podzielona, a lada moment Wiktor Juszczenko zniknie z polityki tego kraju, bo już dziś cieszy się zaledwie 4 proc. poparciem. Jestem zwolennikiem niepodległości tego kraju, ale miejmy świadomość, że Ukraina jest zlepkiem różnych narodów i grup etnicznych i nie jest zdominowana politycznie tylko i wyłącznie przez te grupę.
    Jak ksiądz ocenia reakcję polskich władz w sprawie rajdu szlakiem Bandery? Najpierw sprawę ignorowano, a potem znaleziono jedynie pretekst do zatrzymania rowerzystów na granicy.
    Sam rajd oceniam jako prowokację dwóch skrajnie nacjonalistycznych partii które popierają Juszczenkę, a więc kongresu Nacjonalistów Ukraińskich i Swobody. Mają one charakter faszystowski i nawiązują do tradycji banderowskich. Przecież 15 lipca polski Sejm przyjął uchwałę, w której po 20 latach potępił OUN i UPA jako te oraganizacje, które są odpowiedzialne „za czystki etniczne o charakterze ludobójstwa”. Kontrreakcją nacjonalistów ukraińskich jest właśnie ta prowokacja.
    Ale była to młodzież, dzieci…
    Bo za plecami tych dzieci, którym wmawia się, że Stepan Bandera jest ich bohaterem narodowym, organizuje się rajd, który ma przejechać również do Słowacji, Austrii i Monachium i uczcić jego pamięć. Polski rząd nie może mówić, że nie wiedział o tych planach. Przecież 22 lipca Radosław Sikorski jako szef polskiej dyplomacji, a także minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna i minister sportu pojechali do Lwowa, gdzie przy okazji ich wizyty, polskie organizacje informowały o tej prowokacji. Mam więc do przedstawicieli polskiego rządu żal, że mimo tej wiedzy nie podjęli żadnych kroków. Zresztą obowiązek wcześniejszego informowania o takich sprawach mają też polskie służby dyplomatyczne.
    A jak zdaniem księdza powinni tę sprawę załatwić?
    Zabronić wjazdu, nie dlatego, że mają wyłudzone wizy, ale dlatego, że na terenie Polski i UE nie ma zgody na propagowanie ideologii faszystowskiej, banderowskiej, antysemickiej i antypolskiej. Na czczenie morderców w momencie, gdy w Polsce żyją potomkowie ich ofiar. Tymczasem Schetyna zachował się jak policjant, który zatrzymał pijanego rowerzystę, a ukarał go za brak światełka odblaskowego. Rząd popełnił również błąd, że zareagował dopiero w momencie ich przyjazdu na granicę.
    A ich wizy wjazdowe rzeczywiście były wyłudzone?
    To jest historia jak z Mrożka. Ci rowerzyści otrzymali zgodę na rajd śladami wojaka Szwejka, choć na Ukrainie ogłaszali, że jadą szlakiem Bandery. A Bogu ducha winna organizacja cyklistów z Ustrzyk Dolnych dała im w związku z tym zaproszenie. Wizy zostały wyłudzone.
    Co będzie kiedy ponownie przyjadą, już z legalnymi wizami?
    Polska powinna postawić im szlaban, bo sytuacja jest precedensowa. Rząd musi przyznać, że zostaną nie wpuszczeni do Polski z powodu ideologii, którą głoszą i która chcą tutaj głosić. Myślę, że precedens ten zmusi polskie władze do określenia się, że dla Polski partnerem na Ukrainie nie są nacjonaliści. W relacjach z Ukrainą należy patrzeć na całe ponad 50 mln państwo i mieć świadomość, że po Juszczence przyjdą zupełnie inni, dla których Bandera nie jest bohaterem.
    Czy wobec planów ustanowienia Stepana Bandery bohaterem narodowym władze polskie powinny jakoś zareagować?
    Błędną polityką, którą prowadziła Unia Demokratyczna, a teraz prezydent Lech Kaczyński, który zapewniał, że przywróci rangę prawdzie historycznej, jest milczenie wobec kultu Stepana Bandery na Ukrainie. Trzeba protestować tak jak protestują Żydzi czy Ormianie. Zauważmy, że protesty takie pojawiają się również na samej Ukrainie.
    A ksiądz również będzie protestował?
    Oczywiście, że tak. Jako organizacje kresowe i kombatanckie przewidujemy zorganizowanie pikiet pod ambasadami i konsulatami Ukrainy w Polsce.
    .
    Dziennik, 13 sierpnia 2009

  17. http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/kwadrans-po-osmej/wideo/10082009

    Zorganizowany przez młodych Ukraińców rajd europejskimi śladami Stepana Bandery 2009 ukazał te sfery w stosunkach polsko-ukraińskich, który wciąż wywołują gorące konflikty. Jak łagodzić te spory i w ogóle jak rozmawiać o wspólnej historii tych dwóch narodów? O tym dyskutują Jan Andrzej Dąbrowski z Kolegium Europy Wschodniej, Henryk Wujec, Forum Współpracy Ukraińskiej i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

  18. Kult Bandery będzie dzielił Polaków i Ukraińców

    http://www.rp.pl/artykul/9133,351183_Kult_Bandery_bedzie_dzielil_Polakow_i_Ukraincow_.html

    Piotr Zychowicz 19-08-2009, ostatnia aktualizacja 19-08-2009 18:01
    Po wojnie Bandera wciąż zajmował nieprzejednaną, antypolską postawę. Do końca uważał, że to Polska jest dla Ukrainy wrogiem numer jeden – podkreśla historyk Andrzej Chojnowski w rozmowie z Piotrem Zychowiczem

    Dobrze się stało, że kolarski rajd Bandery nie został wpuszczony do Polski?
    Ci młodzi kolarze nie zagrażali bezpieczeństwu Rzeczypospolitej, toteż można powiedzieć, że nasz rząd mógł zachować się bardziej elastycznie. Ale myślę, że władze państwowe od czasu do czasu powinny występować w obronie pryncypiów. Tak się stało w tym przypadku. Niedobre jest natomiast co innego – że taka inicjatywa w ogóle się zrodziła.
    Dlaczego?
    Bo doprowadziła do niepotrzebnego wzrostu napięcia i postawiła władze Polski w niezręcznej sytuacji. Ukraińcy powinni unikać takich ruchów. Ruchów prowokujących, które mogą narazić na szwank nasze stosunki. To naszym krajom nie jest potrzebne.
    Ale oni chcieli oddać cześć swojemu bohaterowi.
    Problem w tym, że Polacy mają diametralnie inne zdanie na temat Bandery i jego działalności. I Ukraińcy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Jeżeli chcą oddawać cześć Banderze, to ich sprawa. Ale niech nie robią tego na terenie Polski.
    Jak Ukraińcy postrzegają Banderę?
    Stepan Bandera jest dziś na Ukrainie ukazywany jako polityk, którego życie wypełniła walka z totalitarnymi dyktaturami: Związkiem Radzieckim i Trzecią Rzeszą. Prawda, że ten wątek w jego biografii jest silny. Siedział w niemieckim obozie i został zamordowany przez sowieckiego agenta. Ale tak naprawdę wrogiem numer jeden zawsze była dla niego Polska. I to z Polską walczył w okresie swojej największej aktywności politycznej, czyli w latach 30.
    Mówimy o okresie, gdy na sowieckiej Ukrainie bolszewicy zagłodzili kilka milionów ludzi. Nie skłoniło go to do zmiany hierarchii wrogów?
    Nie. Bo dla niego najważniejsze były osobiste doświadczenia. Jego i jego formacji. Bandera urodził się w 1909 roku na terenie wschodniej Małopolski i to ten teren zgodnie, z jego koncepcją, miał stanowić zalążek przyszłej niepodległej Ukrainy. Po I wojnie światowej stał się wbrew własnej woli obywatelem polskim, Polska była więc dla niego okupantem. I to okupantem bardzo niebezpiecznym, bo posiadającym na tym terenie wielkie wpływy, spory stan posiadania i bardzo atrakcyjną kulturę. To, co się działo za sowiecką granicą, było odległe i mniej Banderę interesowało.
    Bandera zwalczał „polską okupację”. W jaki sposób?
    Jako członek Ukraińskiej Wojskowej Organizacji, a następnie jeden z przywódców i ideologów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) uważał, że państwo polskie należy zwalczać nie tylko przy użyciu środków propagandowych czy gospodarczych, ale także za pomocą działań paramilitarnych. A więc zamachów na instytucje państwowe, polityków i znane postacie życia publicznego – zarówno Polaków, jak i Ukraińców. Bo ofiarą zamachowców OUN padały także osoby, które opowiadały się za jakąś formą porozumienia polsko-ukraińskiego. Takie koncepcje radykalni nacjonaliści uważali za szczególnie groźne.
    Najgłośniejszym chyba mordem politycznym II RP było zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego w 1934 roku.
    Tak i to był koniec kariery politycznej Bandery w Polsce. Za zorganizowanie tego zabójstwa stanął przed sądem i został skazany na karę śmierci. Wyrok zamieniono mu na dożywocie i z więzienia wydostał się dopiero po wybuchu wojny w 1939 roku.
    Mówimy o antypolskich działaniach Ukraińców. Ale czy my nie mamy sobie nic do zarzucenia? Czy państwo, które miało w nazwie słowo Rzeczpospolita, naprawdę nie mogło się zdobyć na inną politykę wobec Ukraińców? Inną niż realizowanie nacjonalistycznych koncepcji endeków?
    Nie ulega wątpliwości, że to państwo polskie popełniło wiele poważnych błędów. Polska na pewno mogła wykonać wiele ruchów, które by ukraińskie rozgoryczenie wypływające z braku własnego państwa do pewnego stopnia rozładowywały. Stworzyć Ukraińcom lepsze warunki rozwoju kultury i języka, choć to by pewnie i tak nie zadowoliło ukraińskich nacjonalistów, którzy głosili program maksymalistyczny. Polska nie mogła natomiast zrezygnować z obrony swojej integralności terytorialnej.
    Na Wołyniu wojewoda Henryk Józewski próbował prowadzić liberalną, proukraińską politykę. Stawiał na Ukraińców w lokalnej administracji.
    Tak, ale Ukraińcy zarzucali mu – nie bez podstaw – że w rzeczywistości była to polityka propolska. Pod płaszczykiem „dobrego pana” zmierzał do wzmocnienia polskiego stanu posiadania w swoim województwie. O tym, że liberalne działania Józewskiego nie przyniosły większego efektu, najlepiej świadczy to, iż właśnie na Wołyniu doszło do największych rzezi Polaków dokonanych przez Ukraińców podczas II wojny światowej.
    I to najbardziej obciąża rachunek Bandery?
    To prawda. Bo działalność ukraińskich nacjonalistów w latach 30. była charakterystyczna dla większości ruchów niepodległościowych XIX i XX wieku. W końcu wcześniej Polacy, którzy walczyli z Rosjanami, Prusakami i Austriakami, także mieli na swoim koncie akty o charakterze dywersyjno-terrory- stycznym. To zaś, co się stało na Wołyniu w 1943 roku, wykraczało poza wszelkie cywilizowane konwencje. To była forma działania, którą niektórzy historycy, nie bezzasadnie, określają mianem ludobójstwa. Walka nie przeciwko państwu, ale przeciwko ogółowi ludności cywilnej.
    Ale gdy to się działo, Bandera siedział w niemieckim obozie Sachsenhausen.
    Rzeczywiście internowano go w 1941 roku, kiedy bez porozumienia z Niemcami proklamował we Lwowie niepodległą Ukrainę. Ale choć bezpośrednio nie brał udziału w rzeziach na Wołyniu i we wschodniej Małopolsce, był ojcem duchowym i po części organizacyjnym tego wielkiego ataku na Polaków. Koncepcja „Ukrainy bez Lachów” zrodziła się w jego kręgu politycznym. W krwawy sposób skonkretyzowali ją już jego bliscy współpracownicy, ale to nie umniejsza jego odpowiedzialności.

    Określenie „banderowcy” kojarzy się jednak z PRL-owską propagandą. Czy rzeczywiście chłop, który biegł z siekierą, żeby zarąbać sąsiada, miał w kieszeni polityczną broszurę Bandery?
    Oczywiście nie. Bandera zresztą pisał mało. Stał się natomiast dla Ukraińców postacią legendarną, symbolem ukraińskich dążeń do niepodległości. Tworzył ideologię ruchu ukraińskiego nie tyle słowem, co czynem. Dzięki temu został przywódcą najbardziej niebezpiecznego i skrajnego odłamu nacjonalistów, który był nawet od jego imienia nazywany OUN (B). Z tej organizacji narodziła się UPA.
    Jego obrońcy upierają się jednak, że Bandera z Wołyniem nie miał nic wspólnego. A Bandera został zamordowany w 1959 roku i miał 16 lat, aby odciąć się od rzezi Polaków lub ją potępić. Czy kiedykolwiek to zrobił?
    Nic mi na ten temat nie wiadomo. Mało tego, Bandera na emigracji wciąż zajmował nieprzejednaną antypolską postawę. Choć śmierć dosięgnęła go z ręki sowieckiego agenta, do końca uważał, że to Polska jest dla Ukrainy wrogiem numer jeden. Nie wykazał najmniejszej chęci do kompromisu, nie starał się nawiązać kontaktu z polską emigracją. To Polska była głównym szatanem w jego umyśle. A nie Związek Sowiecki czy Niemcy.
    Po doświadczeniach II wojny światowej? Niedobrze to świadczy o jego zdrowym rozsądku.
    Ta antypolska postawa była logiczną konsekwencją jego biografii. Bandera szedł jedną drogą i nie interesowało go to, co działo się poza jego życiową ścieżką. Nie rozglądał się na boki. Najwięcej upokorzeń i goryczy zaznał w końcu od Polaków. To w II RP siedział najdłużej w więzieniu i nigdy tego nie zapomniał. Nie potrafił się oderwać od tych doświadczeń.
    Czy był bity przez polską policję?
    Nic na to nie wskazuje. Ukraińcy twierdzili co prawda, że podczas śledztwa w sprawie Pierackiego wobec podejrzanych był stosowany przymus fizyczny, ale – tak jak to bywa w takich wypadkach – trudno to dziś zweryfikować. Podczas procesu natomiast Bandera zachowywał się fanatycznie. Nawet nieprzychylni mu obserwatorzy podkreślali, że emanowała z niego niesłychana siła woli, nienawiść i agresja wobec państwa polskiego. Choć był dość niepozornym, słabym fizycznie człowiekiem na sali sądowej zachowywał się hardo. Nie robił nic, aby uratować życie, złagodzić wyrok. To była taka dynamiczna, charyzmatyczna osobowość, charakterystyczna dla klimatu politycznego lat 30.
    Czy jego współdziałanie z Niemcami w latach 1939 – 1941 i po 1944 roku, gdy wypuścili go z obozu, wynikała z bliskości ideologicznej czy geopolityki?
    Wśród ukraińskich nacjonalistów występowała pewna fascynacja modelem faszystowskim czy narodowosocjalistycznym. Było to jednak charakterystyczne dla wielu nacjonalistycznych ruchów tej epoki. Także w Polsce. Uważam, że prawdziwym motywem jego sojuszu z Niemcami była właśnie geopolityka. Tak jak Polska znajdowała się między młotem a kowadłem, czyli Niemcami a Rosją, tak Ukraińcy znajdowali się między Polską a Rosją. I tak jak my szukali sojusznika zewnętrznego. Dla nas była to Francja i Wielka Brytania, dla Ukraińców Niemcy.
    Nadzieje pokładane w Hitlerze okazały się jednak płonne.
    Adolf Hitler był konsekwentny w swoim fanatyzmie. Ze względów ideologiczno-rasowych odepchnął od siebie wszystkie sprzyjające mu narody Europy Wschodniej, które chciały walczyć z bolszewizmem. Było to jednym z powodów jego klęski.
    Skoro postrzegamy historię w tak diametralnie odmienny sposób, to jak właściwie powinniśmy rozmawiać z Ukraińcami?
    Musimy zachowywać zimną krew. Nie reagować zbyt agresywnie na przejawy kultu Bandery, bo to tylko umocni Ukraińców w ich stanowisku. Musimy czekać i spokojnie tłumaczyć nasze rację. Bez zbędnych emocji. Nie spodziewałbym się jednak jakiegoś szybkiego przełomu. Postać ta na pewno jeszcze długo będzie dzielić nasze narody. Trudno bowiem oczekiwać, żeby Polacy dokonali nagle probanderowskiej rewizji swoich poglądów, a jednocześnie – by Ukraińcy wyrzekli się tego polityka. Być może nasi partnerzy z Ukrainy przyznają kiedyś, że Bandera miał wielkie zasługi dla sprawy ukraińskiej, ale jednocześnie często błądził. Myślę, że takie rozwiązanie powinno nas usatysfakcjonować.
    A może w imię dobrych stosunków z Ukraińcami powinniśmy zapomnieć o rzezi na Wołyniu. Spojrzeć w przyszłość, a nie „babrać się w krwawej przeszłości”?
    To nie jest dobre rozwiązanie. Nie możemy spuszczać kurtyny milczenia na to, co się stało. Musimy pamiętać i mówić o tych pomordowanych ludziach. Ale, powtarzam, róbmy to w sposób spokojny. Z szacunkiem wysłuchajmy racji Ukraińców i przedstawmy im swoje. Ta debata nie musi być pretekstem do konfrontacji. Nie możemy przecież zmusić Ukraińców do zarzucenia kultu Bandery. Tak się bowiem zdarzyło, że oni nie mają innego symbolu swojej walki o niepodległość w XX wieku.
    A co z innym ukraińskim działaczem niepodległościowym Semenem Petlurą, który w 1920 roku zawarł sojusz z Polską? Czy on nie mógłby się stać wspólnym bohaterem łączącym oba narody?
    Bohaterowie narodowi nie rodzą się w wyniku działań historyków, rządów, a tym bardziej władz państw ościennych. Nie można nikomu narzucać takich symboli. Naród sam wybiera swoich bohaterów. Petlura na Ukrainie się „nie przyjął” i musimy się z tym pogodzić. Zamiast tego jest Bandera.
    Profesor Andrzej Chojnowski jest historykiem, członkiem Kolegium IPN i jego przewodniczącym

  19. Ukraińscy szowiniści grożą ks. Isakowiczowi
    http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/ukrainscy-szowinisci-groza-ks-isakowiczowi
    „Osika dla Judasza już wyrosła. I czeka” – pisze o ks. Tadeuszu Isakowiczu–Zaleskim portal internetowy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Banderowcy twierdzą też, że Ksiądz jest Żydem i agentem służb specjalnych.

    Tekst autorstwa Serhija Rudenki pt. „W swoich antyukraińskich prowokacjach moskiewska Łubianka posługuje się polskimi debilami”, opublikowany na portalu ukrnationalism.org.ua zakończono słowami: „Księdzu T. Isakowiczowi-Zaleskiemu bardzo podoba się, jak lizusi z bliskiego otoczenia nazywają go „polskim Savonarolą” (włoski kaznodzieja z XV w.). Oni naprawdę są trochę podobni, szczególnie garbatymi nosami. Do pełnego podobieństwa brakuje niedużo: Savonarolę powiesili, a Isakowicz póki co żyje. Jednak osika dla Judasza już wyrosła. I czeka”.
    Główna teza artykułu głosi, że za ostatnimi akcjami protestacyjnymi środowisk kresowych przeciwko nadaniu tytułu doktora honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Wiktorowi Juszczence oraz rajdowi „Europejskimi śladami Stepana Bandery” stoją siły powiązane z Rosją.

    Rudenko pisze: „Prawda, trzeźwo myślący polscy politycy rozumieją, że poddawać się antyukraińskim prowokacjom „isakowiczów” niebezpiecznie. W przypadku utraty przez Ukrainę niepodległości Polska znów znajdzie się między młotem i kowadłem – Rosją i Niemcami. Podobne sytuacje zdarzały się już w przeszłości i miały dla Polaków jak najgorsze skutki”.

    Dodaje jednak, że chodzi mu o „Polaków-patriotów”, nie zaś o „obcą agenturę, w tym polskich obywateli „ormiańskiego” pochodzenia”. Swoje zarzuty Rudenko precyzuje dalej, komentując, że fundacja prowadzona przez ks. Isakowicza-Zaleskiego to „świetna „przykrywka”, dla otrzymywania środków od zagranicznych służb specjalnych”.

    W artykule opublikowanym na portalu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów szczegółowo omawia się także pochodzenia ks. Isakowicza-Zaleskiego, sugerując, że jest on Żydem. Rudenko pisze: „(…) Azerowie nazywają wielu Ormian „kaukaskimi Żydami”, a historycy dowodzą żydowskiego pochodzenia znacznej części świeckiej i duchownej arystokracji ormiańskiej, w tym cesarskiej dynastii Bagratydów. Oczywiście nie na darmo Isakowicza-Zaleskiego zauważyli w Izraelu. Jak podaje żydowski portal http://www.isramir.com, Tadeusz Isakowicz-Zaleski lubi chwalić się, że, jak gdyby, jego dalekim (mitycznym?) pradziadkiem był Izaak Mikołaj Isakowicz – ostatni ormiańsko-katolicki arcybiskup Lwowa”.

    Autor odnosi się także do opublikowanego przez polską prasę listu Polaka ze Lwowa, który informował, że w czasie wizyty we Lwowie ministrów Grzegorza Schetyny, Radosława Sikorskiego i Mirosława Drzewieckiego zostali oni poinformowani o rajdzie „Europejskimi śladami Stepana Bandery”. Według Rudenki, ów Polak ze Lwowa, to „łajdak, który żyje na ukraińskiej ziemi, je ukraiński chleb, ale, jak wściekły pies, kąsa ręce ukraińskiego gospodarza”.

    Portal ukrnationalism.org.ua jest redagowany pod szyldem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (banderowskiej), która od początku lat 90 XX wieku znów działa na Ukrainie. Partia nie została jednak tam oficjalnie zarejestrowana, a jej legalnym reprezentantem na Ukrainie jest Centrum Odrodzenia Narodowego im. Stepana Bandery, działające na podstawie ustawy „O dobroczynności i organizacjach dobroczynnych”.

    Portal OUN (b) często interesuje się wydarzeniami w Polsce. Kilka dni temu przetłumaczył i przedrukował tekst Jana Rokity „Dekret Schetyny i ukraińska pamięć”, opublikowany 11 sierpnia br. w „Dzienniku”.

    tr/Kresy.pl
    Dodał Zalewski dnia 20.08.2009 o godzinie 18:19:14

  20. http://www.ukrnationalism.org.ua/publications/?n=1645

    У своїх антиукраїнських провокаціях московська Луб’янка послуговується польськими дебілами
    Сергій РУДЕНКО

    Польські ліберальні засоби масової інформації неодноразово публікували матеріали, в яких висловлювали свою стурбованість чисельністю та агресивністю російської агентури на території Польщі. Зокрема зверталася увага на те, що чимало колишніх функціонерів Польської Народної Республіки, завербованих свого часу КДБ СРСР, преспокійно влилися в нинішню польську владну еліту, не пориваючи зв’язків з своїми хазяями та продовжуючи виконувати завдання московської Луб’янки. Як наслідок, в парламенті й уряді, а також у мас-медіа Польщі наявне потужне проросійське лобі, яке намагається залагоджувати спірні польсько-російські питання коштом третіх сторін, передусім українців. В змичці із затятими шовіністами, представленими в польському політикумі всілякими „конгресами кресов’яків” і „товариствами увіковічення жертв ОУН-УПА”, вищеназвані антиукраїнські сили збільшують число провокацій, останньою з яких була шизофренія довкола велопробігу української молоді європейськими шляхами С.Бандери, присвяченого 100-річчю героя України.

    Приводом для цього стала публікація в шовіністичній польській пресі листа одного з поляків – мешканця у Львові. Цей підлотник, який живе на українській землі, їсть український хліб, але, як скажений пес, кусає руки українського господаря, написав таке: „22 липня гостювали в нас міністри Гжегож Схетина, Радослав Сікорскі і Мірослав Джєвєцкі. (…) Наше середовище намагалося зустрітися з членами делегації, щоб розказати про всілякі інтриги, які чинять спадкоємці Бандери, зокрема про рейд велосипедистів до Польщі, під час якого відбудеться вшанування цього злочинця. Одному з членів делегації ми розказали все від „А” до „Я”.

    На цей донос жваво відгукнулися численні польські шовіністичні „стоваришеня”, які вгледіли нагоду попіаритися та й газпромівських рубліков заробити принагідно. Адже синхронності дій російських та польських „борців з ОУН-УПА” хіба сліпий не бачить. „Не допустимо до пропаганди на території Польщі постаті одного з керівників зганьблених геноцидом польських, жидівських та вірменських жителів Східних Кресів ІІ Речіпосполитої ОУН-УПА” – заявив Єжи Буковскі з Союзу комбатантських і незалежницьких організацій у Кракові. Загалом, текст українофобської заяви Буковського плоский і примітивний, як і всі інші антиукраїнські злісні випади недобитих колись на Волині „аківців”. Новим є поповнення переліку нещасних „жертв ОУН-УПА” вірменами. Мабуть для того, щоб якось оправдати присутність у перших рядах польських борців з українським націоналізмом ксьондза Ісаковича-Залєського, який себе називає чомусь „польським вірменином”. Мабуть, згідно з придуманою на Луб’янці „легендою”. Правда, злі язики кажуть, що азербайджанці називають багатьох вірмен „кавказькими євреями”, а історики свідчать, що про єврейське походження значної частини вірменської світської та церковної знаті, в тому числі царської династії Багратідів. Очевидно не даремно Ісаковича-Залєського зауважили в Ізраїлі.

    Як свідчить єврейський сайт http://www.isramir.com, Тадеуш Ісакович-Залєскі полюбляє нахвалятися, що, начебто, його далеким (міфічним?) прадідом був Ісаак Миколай Ісакович – останній вірмено-католицький архієпископ Львова. В священики рукоположений у 1983 році з правом служіння у вірменському і латинському обрядах. У 80-х роках брав участь в діяльності профспілки „Солідарність”. Постійно виступає із провокаційними закликами до люстрації польського духовенства. Ці заклики викликали неоднозначну реакцію єпископату і кліру Польщі. Так, примас Польщі кардинал Юзеф Глемп свого часу заявив, що Залєський займається „пошуками сенсацій” у власних цілях. Краківський архієпископ кардинал Станіслав Дзівіш неодноразово офіційно забороняв Ісаковичу-Залєському виступати з якими-небудь публічними виступами про співпрацю духовенства з СБ.

    Нині улюбленою темою Ісаковича-Залєського є боротьба з українським націоналізмом. Зокрема він був одним із найкрикливіших протестантів проти присвоєння Президенту України В.Ющенку звання почесного доктора Люблінського університету, бо Ющенко вшанував званням „Герой України” головнокомандувача УПА генерал-хорунжого Р.Шухевича.

    Правда, тверезо мислячі польські політики розуміють, що піддаватися на антиукраїнські провокації „ісаковичів” небезпечно. В разі втрати Україною незалежності Польща знову опиниться між молотом і ковадлом – Росією та Німеччиною. Подібні ситуації вже були в минулому і мали для поляків найгірші наслідки. Звісно, для поляків-патріотів, а не для чужинецької агентури з числа польських громадян „вірменського” походження.

    Тому наразі для збільшення видимості своєї „всепольської” підтримки населення, ксьондз Т. Ісакович-Залєський змушений використовувати натуральних дебілів. Адже він є одним із керівників фонду, який офіційно займається опікою над ними (до речі, непоганий „дах”, для отримання коштів від іноземних спецслужб). Погляньте, ось ці мармизи під керівництвом Т. Ісаковича-Залєського виступають в ролі польських патріотів та суддів українських націоналістів.

    P.S. Ксьондзові Т.Ісаковичу-Залєському дуже подобається, як підлизи з близького оточення називають його „польським Савонаролою” (італійський проповідник ХV ст.). Вони й справді дещо схожі, особливо горбатими носами. Для повної тотожності бракує небагато: Савонаролу повісили, а Ісакович поки живе. Однак осика для Юди вже виросла. І чекає.

  21. Dziennik Polski
    Aktualności | Kraj 2009.08.22 06:00
    Na celowniku banderowców

    http://www.dziennikpolski24.pl/Artykul.100+M5b440897ae3.0.html

    „Osika dla Judasza już wyrosła. I czeka”. Tak o księdzu Isakowiczu-Zaleskim napisano na portalu internetowym Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Autor szokującego tekstu twierdzi, że polski ksiądz jest Żydem i agentem służb specjalnych. Tych z moskiewskiej Łubianki. Polska ambasada w Kijowie zainteresowała się sprawą – usłyszeliśmy w MSZ.

    Artykuł Serhija Rudenki, zatytułowany „W swoich antyukraińskich prowokacjach moskiewska Łubianka posługuje się polskimi debilami”, opublikowany na portalu ukrnationalism.org.ua, szkaluje polskiego kapłana w niebywały sposób. Zawiera też groźby pod jego adresem. Główna teza tekstu głosi, że za ostatnimi akcjami protestacyjnymi środowisk kresowych, m.in. przeciwko nadaniu tytułu doktora honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego prezydentowi Wiktorowi Juszczence oraz rajdowi „Europejskimi śladami Stepana Bandery” stoją siły powiązane z Rosją.
    Ksiądz Isakowicz-Zaleski, znany m.in. ze swej pracy charytatywnej z niepełnosprawnymi, według ukraińskiego autora traktuje tę działalność jako przykrywkę dla „otrzymywania środków od zagranicznych służb specjalnych”.
    Przebywający na urlopie w Austrii kapłan nie kryje oburzenia tymi atakami. Według niego tego rodzaju publikacja to rzeczywista groźba i oczekiwałby reakcji polskich władz.
    – Problemem nie jest jednak personalny atak na jedną osobę – mówi ks. Isakowicz-Zaleski. – To spór o prawdę historyczną, o którą przecież nie ja jeden się upominam. Tak dalej być nie może!
    Według kapłana powinny w tym wypadku zareagować organa ścigania. Nie mogą też bagatelizować sprawy polskie władze. Zwłaszcza że w wypadku niedawnego rajdu im. Bandery, który zmierzał do Polski, na reakcję zdecydowano się dosłownie w ostatniej chwili.
    – Ministrowie wiedzieli jednak, co się kroi, bo podczas wizyty we Lwowie poinformował ich o tym jeden z tamtejszych Polaków. Taka strusia polityka – nie zdecydowano się powiedzieć, że chodzi o ideologię banderowców, ale uznano, że uczestnicy rajdu wyłudzili wizy – potem tego rodzaju skutki – twierdzi kapłan. – Jeśli nasz rząd tym razem nie zareaguje, wówczas da zielone światło do podobnych zachowań w stosunku do obywateli polskich.
    Kapłana dziwi też, że w takiej atmosferze rząd wyobraża sobie, iż powiodą się wspólnie organizowane mistrzostwa Euro 2012, które mają się odbywać m.in. we Lwowie. – Ten wpis świadczy przecież nie tylko o agresji w stosunku do Polaków, ale i o antysemityzmie – podkreśla. – Nacjonaliści w zachodniej części Ukrainy mają duże wpływy.
    Pytana, czy polskie władze nie powinny zareagować na takie publikacje, choćby dając do zrozumienia władzom ukraińskim, by zainteresowały się publikacją, Wioletta Paprocka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, twierdzi, że tego rodzaju wątpliwości trzeba kierować raczej do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
    – Jeśli natomiast chodzi o ewentualne groźby, to trzeba by pytać resort sprawiedliwości, czy od razu wkracza tu prokuratura – mówi. – Jeśli ksiądz będzie czuł się zagrożony i chciałby policyjnej opieki, powinien złożyć odpowiedni wniosek do miejscowego komendanta wojewódzkiego policji. Trudno mi jednak przesądzać, czy tak jest w tym wypadku, choć na pewno chcielibyśmy pomóc – dodaje.
    „Sprawa jest znana Ambasadzie RP w Kijowie i analizowana m.in. pod kątem kwalifikacji prawnej gróźb kierowanych pod adresem ks. T. Isakowicza-Zaleskiego na wspomnianej stronie internetowej” – napisał do nas Grzegorz Jopkiewicz z biura prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
    Nie udało nam się natomiast uzyskać komentarza pracujących w Polsce ukraińskich dyplomatów.
    – Nasze władze powinny dać do zrozumienia władzom ukraińskim, że to są groźby karalne pod adresem polskiego obywatela i nie zamierzamy tego tolerować – mówi Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie. Dodaje, że obawia się o Polaka ze Lwowa, który poinformował o planowanym rajdzie im. Bandery ministrów Schetynę, Drzewieckiego i Sikorskiego, gdy gościli w tym mieście w związku z Euro 2012.
    – Ta osoba już otrzymuje pogróżki – mówi Bukowski. – Piszą o nim, że „je ukraiński chleb i kąsa rękę, która go karmi”. W tym wypadku nie wiem, co mogą zrobić polskie władze, ale może powinny poprosić władze ukraińskie o dyskretną opiekę dla tej osoby. Dodatkowo trzeba tym zainteresować polski konsulat we Lwowie.
    Oburzeni groźbami pod adresem księdza są też członkowie polskich organizacji kresowych. Według prezesa Światowego Kongresu Kresowian Jana Skalskiego, ksiądz Isakowicz-Zaleski powinien wystąpić na drogę prawną.
    Ewa Łosińska
    elosinsk@dziennik.krakow.pl

  22. W OBRONIE PRAWDY I KS. TADEUSZA ZALESKIEGO
    Stanisław Srokowski, free.art.pl/srokowski, 22-08-2009

    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/24195

    To nie jest odosobniony przypadek. Ataki na księdza i na tragicznie doświadczonych Kresowian powtarzają się coraz częściej. Stajemy w obronie księdza Isakowicza-Zaleskiego, bo stajemy w obronie prawdy.
    No, i doczekaliśmy się.

    Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski od dawna jest obiektem groźnych ataków. Ale ostatnio miarka się przebrała. Ukraińscy faszyści już w świetle jupiterów, legalnie, na portalu internetowym Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów grożą księdzu śmiercią. Pamiętajmy, że ksiądz Zaleski był prześladowany i maltretowany przez komunistyczną bezpiekę, bity i poniewierany. Znęcano się nad nim za głoszenie prawdy. Ucierpiał, nie załamał się, dał dowód heroizmu i godnej postawy. I oto po latach ukraińscy faszyści powiadają, że szykują dla księdza osikowy kołek.

    Serhij Ruderko, w tekście pt. W swoich antyukraińskich prowokacjach moskiewska Łubianka posługuje się polskimi debilami, opublikowanym na portalu ukrnationalism.org.ua pisze: Księdzu T. Isakowiczowi-Zaleskiemu bardzo podoba się, jak lizusi z bliskiego otoczenia nazywają go „polskim Savonarolą” (włoski kaznodzieja z XV w.). Oni naprawdę są trochę podobni, szczególnie garbatymi nosami. Do pełnego podobieństwa brakuje niedużo: Savonarolę powiesili, a Isakowicz póki co żyje. Jednak osika dla Judasza już wyrosła. I czeka.

    To zwyczajne podżeganie do zbrodni, czyn karalny. Mamy nadzieję, że Państwo Polskie, odpowiednie służby dyplomatyczne, Minister Spraw Zagranicznych i Minister Sprawiedliwości podejmą niezbędne kroki, by ukrócić poczynania ukraińskich faszystów, którzy w środku Europy sieją nienawiść, pogardę dla człowieka, niezgodę między narodami, a szczególnie między Polakami i Ukraińcami, i łamią międzynarodowe prawo.

    Potępiamy ten zbrodniczy zamiar. To nie jest odosobniony przypadek. Ataki na księdza i na tragicznie doświadczonych Kresowian powtarzają się coraz częściej. Stajemy w obronie księdza Isakowicza-Zaleskiego. Bo stajemy w obronie prawdy. Bowiem ksiądz Zaleski głosi prawdę i tylko prawdę. Identyfikujemy się z poglądami księdza Tadeusza, z tym, co on mówi o ludobójstwie na polskich Kresach dokonanym przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i UPA w latach 1939-1947.

    Utożsamiamy się z prawdą, którą głosi publicznie ksiądz, ponieważ poznaliśmy tę prawdę na własnej skórze. Pamięć setek tysięcy wymordowanych w straszliwy sposób Polaków, Żydów, Ormian, Czechów i samych Ukraińców przez OUN/UPA żąda sprawiedliwości.

    Uważamy, że ten przejaw zbrodniczych zamiarów, jaki przejawił ukraiński dziennikarz, odbywa się w atmosferze strusiej polityki polskich władz wobec rozwijających się na Ukrainie sił skrajnie nacjonalistycznych i faszystowskich, czego wyrazem są pomniki stawiane zbrodniarzom, mordercom polskich kapłanów, zakonnic, dzieci, starców i kobiet – Stepanowi Banderze, Szuchewyczowi, czy SS Galizien na ulicach i placach Lwowa, Tarnopola, Stanisława i innych miast, i wsi obecnej Ukrainy.

    Polskie władze milcząc i ignorując te działania, w gruncie rzeczy, w świetle dokonujących się faktów, popierają je, ośmielają bowiem ukraińskie faszystowskie organizacje do rozwoju i propagowania zbrodniczej ideologii. Bo milczenie w takiej sytuacji jest zgodą na złowrogi czyn. Mało tego, dochodzi do budowania przez środowiska ukraińskie w Polsce pomników poświęconych mordercom – na naszej, polskiej ziemi. Ale i tej hańbie lokalne i centralne władze nie potrafią się kategorycznie przeciwstawić. Świadczy to o słabości polskiego Państwa. I o braku godności i odpowiedzialności.

    Wyrazem długoletniej strusiej polityki polskich władz była też prowokacyjna próba wjazdu ukraińskiej młodzieży do Polski śladami Bandery. Na szczęście, ukrócona. Ale problem pozostał. I jak widać na przykładzie księdza Zaleskiego zaognia się i wyostrza. Dziś szykują kołek osikowy dla kapłana, a jutro dla nas, tych wszystkich, którzy ocaleli z ludobójstwa i tak samo, jak ksiądz Zaleski, głoszą prawdę o dokonanej zbrodni.

    Ukraińscy faszyści uderzając w księdza Zaleskiego, uderzają we wszystkie środowiska kresowe w kraju i za granicą, uderzają w Polaków, raniąc nas boleśnie. Chcą nas przestraszyć. I zamknąć usta. Ale my doskonale pamiętamy, czym był i jest faszyzm. I nie chcemy, by się powtórzył. Nie będziemy milczeć.

    Oczekujemy od władz polskich i ukraińskiego Ministerstwa Sprawiedliwości konkretnych czynów, by podobne groźby nigdy więcej się nie powtórzyły. Tu trzeba bić na alarm. Nie wolno milczeć i trwać w zaniechaniu.

    Stanisław Srokowski – w imieniu własnym i Kresowian, którzy identyfikują się z postawą księdza Zaleskiego i bronią go

  23. Chamski atak ukraińskich nacjonalistów na ks. Zaleskiego

    http://polskatimes.pl/gazetakrakowska/stronaglowna/154366,chamski-atak-ukrainskich-nacjonalistow-na-ks-zaleskiego,id,t.html

    „Isakowicz póki co żyje. Osika dla Judasza już wyrosła. I czeka” – takie groźby pod adresem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego zamieścił portal internetowy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

    Autor chamskiej publikacji Serhij Rudenko twierdzi, że ksiądz z Krakowa jest Żydem i agentem rosyjskich służb. Tekst ma tytuł: „W swoich antyukraińskich prowokacjach moskiewska Łubianka posługuje się polskimi debilami”.

    Sprawą zajęła się nasza ambasada w Kijowie. Nie ma wątpliwości, że internetowy atak jest reakcją na akcje protestacyjne zainicjowane przez księdza i kombatantów na początku sierpnia, gdy do Polski nie został wpuszczony rowerowy rajd śladami Bandery.

    Ukraiński ruch nacjonalistyczny prężnie się rozwija. Ma poparcie samego prezydenta Wiktora Juszczenki. Za Bugiem istnieje siedem ugrupowań o takim profilu. Największe to: Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Wszechukraińskie Zjednoczenie Swoboda oraz Kongres Ukraińskich Nacjonalistów, który wchodzi w skład Bloku Nasza Ukraina Juszczenki.

  24. Pomnik Ukraińców zabitych przez AK

    http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/158255,pomnik-ukraincow-zabitych-przez-ak,id,t.html#material_1

    Do tragedii w Sahryniu doszło 10 marca 1944 roku, wcześniej nikt tam nie słyszał o konflikcie polsko-ukrańskim. – Tu, u nas przed wojną żyli Polacy z Ukraińcami w kompletnej zgodzie. Nawet się ze sobą żenili i wspólnie bawili na weselach – tłumaczy Mieczysław Traczuk, sołtys wsi Sahryń (gmina Werbkowice, woj. lubelskie). – To w czasie wojny tak się porobiło, że się stali wrogami – dodaje.

    Zwłaszcza 10 marca 1944 roku podzielił zgodnych do tej pory sąsiadów. Tego dnia oddział Armii Krajowej dowodzony przez por. Zenona Jachymka (ps. „Wiktor”) dokonał likwidacji placówki OUN-UPA i posterunku ukraińskiej policji. Była to akcja odwetowa za wcześniejsze ataki Ukraińców na Polaków, miała też uprzedzać spodziewany atak UPA. W walkach w Sahryniu zginęło 150-300 Ukraińców, w tym dzieci i kobiety. Strona ukraińska ocenia, że było więcej ofiar.
    ……………….
    Przecież wtedy ginęli przedstawiciele jednego i drugiego narodu. I każdy z nich powinien umieć krytycznie spojrzeć na własną historię. A nie tylko wypominać, oskarżać, przytaczać legendy i mity – ciągnie. Bo historyczny dialog, jak podkreśla Bogumiła Berdychowska, publicystka specjalizująca się w historii Ukrainy w XX wieku i stosunkach polsko-ukraińskich, jest rzeczą trudną i deficytową.

    – Potrzeba do niego dobrej woli po obu stronach i ogromu pracy, polegającej na rozmowie ze społeczeństwem i przekazywaniu mu prawdy historycznej – mówi Bogumiła Berdychowska. – Inaczej hitoria jest jak mina albo granat, które nagle eksplodują – dodaje i wspomina skandal z rajdem „Europejskimi śladami Stepana Bandery”. Rajd wystartował 1 sierpnia spod pomnika Bandery w Czerwonogradzie. Jego patron był przywódcą jednej z frakcji OUN, której zbrojne ramię Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dokonywało od wiosny 1943 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej czystek etnicznych na ludności polskiej. Zginęło wtedy od 100 do 150 tys. osób. Przeciwko rajdowi protestowali m.in.: Światowy Kongres Kresowian, który wysłał w tej sprawie pismo do wicepremiera, szefa MSWiA, Grzegorza Schetyny ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski (któremu później zresztą ukraińscy nacjonaliści grozili na forach internetowych). W efekcie czterem uczestnikom imprezy, bo tylko tylu pojawiło się na granicy, odmówiono wjazdu do Polski.

    – Ale i tak jeśli w przypadku Niemiec i Ukrainy widać dobrą wolę obu stron do dialogu, sytuacja z Rosją wydaje się dużo bardziej skomplikowana – zauważa Bogumiła Berdychowska. I przytacza chociażby ostatnie spotkanie prezydentów Juszczenki i Kaczyńskiego w Hucie Pieniackiej, gdzie wiosną tego roku obaj odsłonili pomnik Polaków pomordowanych przez oddziały ukraińskich nacjonalistów. – Gdyby w Sahryniu pojawili się obaj prezydenci, bardzo dobrze zrobiłoby to naszemu historycznemu dialogowi – mówi Berdychowska.

    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jest jednak innego zdania. – Żeby było jasne: Jestem za przebaczeniem i dialogiem, ale opartym na prawdzie – mówi. Tymczasem, jak podkreśla, polskie władze nie chcą pamiętać o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów. – Prezydent Kaczyński nigdy nie wypowiedział tego słowa w odniesieniu do tego, co stało się na Wołyniu. Stawia się krzyże i mogiły tylko Ukraińcom pomordowanym przez Polaków, Polakom pomordowanym przez Ukraińców już nie – podkreśla ks. Isakowicz-Zaleski. I przywołuje noc z 28 na 29 lutego 1944 r., kiedy banderowcy rozpoczęli rzeź mieszkańców Korościatyna, wsi w rejonie monasterzyskim na Ukrainie, zamieszkałej przez Polaków. – Zginęło 170 osób, dziś nie ma tam ani krzyża, ani pomnika – mówi ks. Isakowicz-Zaleski.

  25. Sprawę pogróżek pobicia ks. Zaleskiego bada policja

    http://polskatimes.pl/fakty/158070,sprawe-pogrozek-pobicia-ks-zaleskiego-bada-policja,id,t.html

    Coraz więcej gróźb pobicia a nawet odebrania życia otrzymuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Dzisiaj otrzymał po raz pierwszy pogróżkę z polskiego adresu poczty elektronicznej.

    – Sytuacja staje sie coraz bardziej poważna, pogróżek przybywa – mówi „Polsce” autor książki „Księża wobec bezpieki” i publikacji przypominających o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów popełnionych w czasie II wojny światowej na Polakach. – Policja traktuje bardzo poważnie tę sprawę – mówi ks. Zaleski, który złożył dziś zeznanie. Na swojej stronie internetowej ks. Zaleski zamieścił – jak to określa – jeden z łagodniejszych listów. Jak się dowiedziała „Polska”, ks Zaleski nie poinformował jeszcze krakowskiej kurii o pogróżkach.

    – Życiem ludzkim nie można igrać, trzeba zgłosić tę sprawę jak najszybciej do prokuratury – mówi „Polsce” rzecznik kurii ks. dr Robert Nęcek. Pierwsze groźby ks. Zalewski otrzymał 21 sierpnia za pośrednictwem portalu ukraińskich nacjonalistów.

  26. http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2112&PHPSESSID=d1d511e3083a6e9412b576b06114243f

    Prezydent Kaczyński nie pojedzie jednak do Sahrynia! 2009-09-04

    Po raz kolejny protesty rodzin pomordowanych Kresowian odniosły skutek. Przed chwilą doradca prezydencki, były premier Jan Olszewski poinformował oficjalnie przedstawiciela środowisk kresowych, że prezydent RP nie pojedzie wraz Juszczenką do Sahrynia.

    Ofiary w Sahryniu trzeba upamiętnić, ale równolegle powinny być upamiętnione ofiary ludobójstwa dokonanego przez UPA na Kresach. A to nie dzieje się od wielu lat, bo nacjonaliści ukraińscy blokują bowiem wszystko.

    Wizyta prezydenta Ukrainy odbędzie sie w dniach 7-8 września. Oto jej plan: http://www.prezydent.pl/x.node?id=1011848&eventId=28528529

    Jutro napiszę o tym jak Dom Spotkań z Historią w Warszawie, utrzymywany z pieniędzy polskiego podatnika, nie dopuścił, aby w czasie planowanej konfrencji o ludobójstwach mających miejsce w XX w. nie znalazła się wzmianka o ludobójstwach dokonanych na Polakach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: