Nie jestem w stanie uzyskać dostępu do teczek i udowodnić, że nie jestem wielbłądem

Nie jestem w stanie uzyskać dostępu do teczek

i udowodnić, że nie jestem wielbłądem

W emocjonalnej dyskusji z Bronisławem Wildsteinem Agnieszka Holland argumentuje:

Przypominam redaktorowi Wildsteinowi, że umieścił w obiegu publicznym (wyniesioną z IPN) listę, na której znajdowali się prawdziwi agenci, ludzie przypadkowo zarejestrowani oraz ofiary SB. Lista ta była stygmatyzująca – opinia publiczna musiała ją odczytać, przy braku uczciwych wyjaśnień i analiz, jako listę agentów. Dla wielu ludzi była to niczym niezasłużona śmierć cywilna.

Wiele osób na tej liście to ludzie już nieżyjący, którzy nie mogli się bronić (ci żyjący też nie mają łatwo, jeśli nie mają znajomych w IPN i, jak na przykład Jadwiga Staniszkis, nie są w stanie uzyskać dostępu do swych teczek i udowodnić, że nie są wielbłądami), a odium zdrajców pada na ich dzieci, dla których to często niczym niezawiniona męka.”.

Jest to znana argumentacja wielu przeciwników lustracji, IPN i osobiście Bronisława Wildsteina. Ja do nich nie należę, choć należę do osób, które nie są w stanie uzyskać dostępu do teczek i udowodnić, że nie są wielbłądem, a odium osoby nikczemnej, w tym i podszywającej się pod Solidarnośc na mnie spada.

Nie chodzi co prawda o teczki esbeckie, do których na całe szczęście mam pewien dostęp, podobnie jak do części teczek PZPR, ale o teczki akademickie (uczelniane), często o wiele ważniejsze dla wyjaśnienia rzeczywistego stanu rzeczy, a o wiele bardziej niedostępne Nie bez powodu ! .

Mimo, że z powodu braku dostępu i to od już od ponad 20 lat, nie mogę udowodnić, że nie jestem wielbłądem, nikogo płaczącego nad pokrzywdzonymi to nie obchodzi.

Mam status pokrzywdzonego od IPN i zarazem status wykluczonego ze środowiska akademickiego.

Zamieściłem co prawda w internecie zdjęcia wielbłądów i swoje, które jasno pokazują, że nie ma żadnego podobieństwa między mną a wielbłądami ,  ale zdjęcia pokrzywdzonych realnie podobno nie są dowodem ! Co innego autonomiczne oświadczenia anonimowych ( a nawet nieanonimowych) profesorówdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej i ich klonów ( nawet niehabilitowanych) . Te mają moc jedynie słusznej prawdy i nikt żadnych dowodów od nich nie oczekuje – ani liczni (podobno) na uczelniach poszukiwacze prawdy, ani sąd , ani nawet Agnieszka Holland.

Nie mogę się bronić przed oskarżeniami – ani o to że się podszywałem, ani o psucie młodzieży, ani o niechęć do uczenia, ani o zakłócanie świętego spokoju uczelnianego, ani o zmienianie kierowników jak rękawiczki ….

Przed oskarżeniami o niewłaściwą postawę obywatelską, jak i etyczną, nie mam się zamiaru bronić,  bo jak sądzę jestem w pełni władz umysłowych i całe życie starałem się mieć etykę i postawę obywatelską całkowicie odmienną od tej komunistycznej, którą najwyższe władze najstarszej uczelni, zarówno ówczesne, jak i późniejsze, do obecnych włącznie,  stawiają na piedestale. Nawet się tą swoją odmiennością szczycę.

Mimo, że pisałem o tym co wyprawiają z teczkami władze uczelniane, jak nimi grają, czego i ubecja by lepiej nie potrafiła – nie znalazł się nikt z tych co się tak troszczą o pokrzywdzonych – aby głos podniósł.

Widać, że nie o czyjeś krzywdy chodzi, tylko o zabetonowanie wszystkiego co by dokumentowało niecne czyny beneficjentów systemu!

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. […] 216-Nie jestem w stanie uzyskać dostępu do teczek i udowodnić, że nie jestem wielbłądem […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: