Mija piąty rok i nadal nie jest dobrze

Polskie Radio

Nie jest dobrze…

Polskie Radio, Jedynka, Sygnały Dnia 17.11.2004 06:46

Józef Wieczorek

Rozmawiała: Dorota Truszczak

Coraz częściej słyszymy, a to o plagiatach profesorów czy doktorów tuszowanych na ogół przez solidarne środowisko, a to o pracach dyplomowych kupowanych w Internecie, a to o profesorach wieloetatowcach – nierzadko fikcyjnych. Jednym słowem dobrze nie jest. Zauważyła to nawet senacka Komisja Nauki, Edukacji i Sportu Senatu RP, która po kontrolach NIK wydała oświadczenie na temat patologii w szkolnictwie wyższym, a także Konferencja Rektorów Szkół Akademickich, która wystosowała w tej sprawie osobny apel. Wielu jednak nadal mówi, że nie można uogólniać – są przecież dobre uczelnie, porządni ludzie. Nie można w to wątpić? – napisał w jednym ze swoich artykułów dr Józef Wieczorek inicjator powstałego właśnie Niezależnego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacji, które stawia sobie za cel „zbudowanie akademickiej normalności”. Jaka ona ma być? W krakowskim studiu Polskiego Radia dr Józef Wieczorek, w warszawskim Dorota Truszczak. 

Mierzy Pan akademicką etykę w kilometrach, podobnie jak mierzymy przebytą drogę jadąc samochodem, dlaczego? 

Józef Wieczorek: To raczej rektorzy rzekomo walczą z wieloetatowością, wprowadzili taki dziwny podział poziomu etycznego pracowników. Uważają, że ci, którzy pracują na jednym etacie w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim i jednocześnie wykładają na jakiejś innej uczelni konkurencyjnej w obrębie Krakowa nie są etyczni, a ci, którzy wykładają jednocześnie na drugim czy trzecim etacie na przykład w Kielcach czy w Warszawie etyczni są. To niewątpliwie jest hipokryzja. Uważam, że wieloetatowość w ogóle powinna być zakazana. W kraju mamy ogromne bezrobocie natomiast na uczelniach mamy wieloetatowość. Wygląda tak jakby pewne grupy etyczne tworzyły swoje kodeksy dla zabezpieczenia swoich interesów a nie dla dobra społecznego. Kiedyś było tak, że uniwersytet był określany jako korporacja nauczanych i nauczających, poszukujących razem prawdy. Obecnie uniwersytet to często jest korporacja kasujących kasę często za bubel edukacyjny i kasujących dyplomy bez wartości. 

Minister nauki profesor Michał Kleiber na antenie Programu Pierwszego jakiś czas temu zapowiadał dyskusję o etyce badań naukowych w Polsce, jakie postulaty zgłosi stowarzyszenie? 

J. W: Myśmy już przygotowywali list otwarty w sprawie patologii to było w maju. Tak samo procentowaliśmy swoje stanowisko w zakresie prawa o szkolnictwie wyższym, które jest w tej chwili dyskutowane i przygotowywane w Sejmie w tym prawie w ogóle się nie proponuje w zasadzie na większości uniwersytetów amerykańskich i wielu zachodnich instancji mediatora akademickiego. Skoro chcą likwidować patologie powinna być jakaś instancja, do której z czymś takim można by się zwracać. Mamy obecnie sprawę na przykład tajnych list przyjęć VIP-ów na prawo na Uniwersytecie Gdańskim mimo interwencji z Ministerstwa i Rzecznika Praw Obywatelskich nic do tej pory tutaj nie uzyskano. O wieloetatowości mówiliśmy to jest straszny grzech. Kwestia fikcyjności przede wszystkim na etaty. Jak są ustawiane przetargi w gospodarce to o tym się mówi natomiast w szkolnictwie wyższym w ogóle o tym się nie mówi, bo to jest normalność. Ta nienormalność jest normalnością niby mamy w tej chwili państwowa komisja akredytacyjna, która te pewne patologie ogranicza, ale z drugiej strony pozytywnie ocenia uczelnie, które wiadomo, że są patologiczne jakby była aprobata dla takiej patologii. Plagiaty to też zmora. Proszę zwrócić uwagę, kto u nas ujawnia plagiaty. Głównym, który opisuje plagiaty jest doktor siedzący i pracujący w Nowym Jorku czy nie jest to dziwne. Owszem mamy postulaty walki z plagiatami wykrywać przede wszystkim plagiaty studenckie za pomocą programu plagiat … 

I tak się dzieje. 

J. W: Ale profesor na wielu etatach nie ma czasu tych prac magisterskich czytać i pilotować co siłą rzeczy jest to wszystko fikcją, żeby zwalczać nieuczciwość studencką przede wszystkim trzeba zwalczać nieuczciwość profesorską. Wielu profesorów też plagiaty popełnia i na ogół nic się nie dzieje. 

Niektórzy mówią, że lekiem na całe zło w szkolnictwie wyższym byłyby płatne studia. 

J. W: Płatne studia przede wszystkim, bo obecnie to jest straszna hipokryzja. 

Dużo emocji w Pana głosie, czy nie są one wynikiem tego – jest pan doktorem nauk geologicznych – że musiał pan opuścić uczelnię, to nie jest taki rodzaj odreagowania za to zło, które panu wyrządzono? 

J. W: Nie głoszę obecnie takich radykalnych poglądów, dlatego, że zostałem usunięty tylko w sumie zostałem usunięty, bo głosiłem kiedyś radykalne, mało wygodne poglądy ujawniałem patologie i tak jest również obecnie, że w kodeksach etycznych mamy nakaz ujawniania patologii. Natomiast ci, którzy ujawniają patologie po prostu zostają usuwani z uczelni, mimo że byłem wysoko oceniany przez moich wychowanków główne oskarżenie to było negatywne oddziaływanie na młodzież. 

Nie wiem, co Pan robił. 

J. W: No właśnie ja też chciałbym wiedzieć, ja prosiłem władze żeby mi przedstawiono udokumentowano zarzuty bym mógł się bronić. Do dnia dzisiejszego takiego uzasadnienia nie otrzymałem i ja nie mogę wrócić na uczelnię. 

Czy nie sądzi pan, że ci, którzy słuchają pańskich słów pomyślą, że jest pan zwolennikiem powszechnego spisku, że wszyscy są źli a tylko ta grupa zrzeszona w niezależnym Stowarzyszeniu na Rzec Nauki i Edukacji to jest grupa osób licząca niespełna 50 osób, to są ludzie, którzy chcą zrobić rzeczywiście coś dobrego. 

J. W: Nie, w żadnym wypadku takich ludzi podobnie myślących a ponad to bardziej w sposób radykalny można spotkać w przestrzeni internetowej. 

Mówią o was dysydenci, rewolwerowcy tak? – a jak panowie sami siebie nazywają?  

J. W: My po prostu w sposób wyważony i staranny staramy się działać na rzecz gruntownych zmian systemu nauki edukacji w Polsce jesteśmy zwolennikami systemu anglosaskiego, który jednak jest najbardziej wydajny także nie są to jakieś działania wywrotowe chodzi nam o to tylko, by było u nas normalnie.