Ostatnia defilada w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego

skanuj0022

skanuj0023

 

Ostatnia defilada

w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego

 

Co ma wojsko  do uczelni ? Ano różne są opinie. Marek Wroński np. uważa, że w nauce to jak w wojsku – najważniejsza jest hierarchia i magistrowi nic do profesora. Profesor ma uczyć i oceniać, degradować lub nominować, magister ma siedzieć jak mysz pod miotłą, przyswajać sobie mądrości profesora ( nawet jeśli to same brednie) i potakiwać głową (jeśli akurat nie trzyma jej w podręcznej strusiówce) a najlepiej giąć kręgosłup ( o ile coś takiego jeszcze się u niego zachowało w wyniku ewolucji akademickiej).

Ja widzę te sprawy całkiem inaczej i twierdzę, że nauka i wojsko to dwa przeciwstawne bieguny. W wojsku obowiązuje posłuszeństwo, a w nauce – nieposłuszeństwo ( w myśleniu).

Jak ktoś nie jest posłuszny – do wojska się nie nadaje, bo wojsko by się rozpadło.

Jak ktoś jest posłuszny – to w nauce nie ma dla niego miejsca, bo nic pożytecznego nie zrobi i nauka by upadła.

Ale jakieś podobieństwa między wojskiem a nauką też można znaleźć. Są w końcu akademie wojskowe, jest historia wojskowości i są zastosowania nauki do uśmiercania innych, czy ochrony przed uśmiercaniem ze strony rzeczywistego (czy urojonego) przeciwnika.

Są też podobne zamiłowania. Wojsko kocha defilady, a uczelnie kochają pochody (co prawda już nie 1-majowe, ale jednak). Pochód to nie całkiem defilada, bo krok pochodowy nijak się ma do do kroku defiladowego. Wielu w pochodach ledwie powłuczy nogami, a w defiladzie nogi muszą być wyprostowane. Defilady odbierają naczelni (wodzowie) , a pochody – pospólstwo (choć nie zawsze pospolite)  Różnice jak widać są.

skanuj0021

(źrodło –DZIEJE UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO)

Ostatnio Wiktor Suworow napisał Ostatnią defiladę – rzecz o sprawach wojskowych i jako żywo zauważyłem podobieństwo do mojego pisania o sprawach naukowych, fakt bardzo skromnych w porównaniu z tomami Suworowa. Może trzeba to wziąć pod uwagę.

Opinia Suworowa o fałszowaniu historii, o dziełach historyków wojskowych, akademickich profesorach jakoś pokrywa się z moimi opiniami np. ostatnio wyrażonymi w sprawie dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wprawdzie dzieje II wojny światowej to nie to samo co dzieje UJ, ale metody ich poznawania i przedstawiania – niezwykle podobne.

Nie wierzę aby polscy historycy od dziejow UJ i sowieccy od dziejów II wojny światowej razem uczyli się metodologii w tym samych akademiach, chociaż na 100% tego nie da się wykluczyć.

W końcu w metodach nie chodzi o te same mury, tylko o te same idee, a te można było rozprzestrzeniać po całym imperium i jego obrzeżach. Idea mogła wyjść z Kremla, ale jeśli dotarła np. do Otwocka ( gdzie uczeni się zebrali w 1952 r) to metody można było wprowadzać podobne, skoro istniało przyzwolenie a nawet zachwyt metodyczny. Zresztą jak ktoś stosował metody nieposłuszne to szedł w odstawkę, bo w nauce miało być tak jak w wojsku – posłuszeństwo nade wszystko.

Tak dla przykładu kilka fragmentów z Ostatniej Defilady Suworowa:

skanuj0029


skanuj0017skanuj00182

skanuj0019skanuj0020

Nieprawdaż, że nie trzeba wiele zmieniać aby opisać sytuację w tzw. nauce polskiej ?

Porównajmy co na ten temat pisałem i zilustrujmy kilka przykładów z dziejów UJ.

Okazuje się , że jak Polska się odrodziła po I wojnie światowej to już taka odrodzona pozostała. Okresu komunistycznego na UJ nie było – wszystko od roku 1918 do 2000 r. opisane w rozdziale  ‚W odrodzonej Polsce ‚ (s.163-236 ) tego wybitnego dzieła.

skanuj0026

a na uwagę zasługuje głównie (s.200) postać rektora Mieczysława Karasia – wizjonera socjalistycznego uniwersytetu, który niestety swoich zamierzonych reform do końca nie przeprowadził (sic!).

O istnieniu stanu wojennego informację znalazłem tylko na okoliczność określenia fluktuacji liczebności studentów wietnamskich (s.214),

skanuj0028

 

bo przecież okres po 56 r. to nowy okres w dziejach uczelni – okres stopniowej liberalizacji (s.190).

skanuj0027

Co na taką historię profesorów UJ powiedziałaby niejedna, nawet niepiśmienna babka klozetowa, przyjmująca w szaletach miejskich studentów uciekających przed stopniową liberalizacją pałki ZOMO  w czasach stanu wojennego ?

To dzieło to chyba Ostatnia defilada w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dzieło jest niezbędne do wygrania konkursu wiedzy o UJ (Książka jest lekturą obowiązkową dla uczestników Konkursu Wiedzy o UJ). co upoważnia do wybrania sobie kierunku studiów u Matki Rodzicielki.

Jak ktoś zawczasu zgłupieje do odpowiedniego poziomu

i te brednie opanuje ‚na blachę’ –

proszę bardzo – może wybierać.

Nad innymi trzeba się niestety męczyć co najmniej 5 lat,

aby osiągnęli odpowiedni, akceptowalny, poziom zgłupienia.