Uniwersytet Jagielloński jak Wałęsa, czyli dlaczego nie wolno badać niewygodnej przeszłości UJ ?

img_4482

Uniwersytet Jagielloński jak Wałęsa,

czyli dlaczego nie wolno badać niewygodnej przeszłości UJ ?

Ostatnio mamy debatę publiczną nad tym, czy wolno, czy też nie wolno badać Wałęsę w ujęciu historycznym. Wielu jest przeciw, bo Wałesa to bohater i ikona, i badaniom rzeczywistego, historycznego stanu rzeczy nie podlega ! Badać można tylko strony pozytywne, ale od negatywnych – wara !

Inni powołują się na Józefa Mackiewicza – argumentują ‚Jedynie prawda jest ciekawa ‚ i badają to co jest przez Salon zakazane. Ale to odnosi się głównie do ikony Wałęsy. Debaty publicznej na temat badań  innych ikon – brak. 

Czyżby prawda o innych ikonach nie była ciekawa ? Czyżby były jakieś limity przez kogoś ustalane co może być ciekawe, a co nie ?

Ja jestem za poznaniem pełnej prawdy o ikonie – Wałęsie, ale jestem za poznaniem prawdy także o innych ikonach m.in. – o Uniwersytecie Jagiellońskim. I tu natrafiam na opór.

Nawet zwolennicy ‚wałęsologii’ jakby odżegnywali się o ‚ujotologii ‚. Pełnej, prawdziwej ‚biografii’ UJ niesposób przeczytać, szczególnie jeśli chodzi o końcówkę ubiegłego wieku.

Czyli tak – Wałęsę badamy od kolebki i w pełnej krasie, ale UJ już nie. UJ – badamy tylko w kolebce, a już później tylko w krasie ‚priekrasnej’.

O heroicznych i martyrologicznych czynach profesorów UJ – proszę bardzo, ale o nikczemnych, wręcz haniebnych  to już nie. Nie można naruszać autorytetów (!) naszych kochanych ikon – szlachciców z nadania Zygmunta Starego.

Mamy zatem taką historię – uniwersytet jest wielki, ciągle był niszczony przez jakieś siły, ale heroicznie się temu przeciwstawiał i stał się najstarszym polskim uniwersytetem. To, że jest stary to niewątpliwie fakt, ale czy to aż taka zasługa ?

Czy to, że ktoś się urodził wcześniej od drugiego to powód do zasługi na wieczne czasy, bez względu na to co potem robił ?

A np. na UJ robiono rzeczy wielkie i rzeczy małe, a nawet podłe. Dlaczego historia ma być nie taka jaką była, tylko taka jaką by się chciało mieć ?

Dlaczego historycy wymazują z historii UJ rzeczy niegodne Matki Żywicielki innych uczelni ? Czy nie kompromitują tym historii jako nauki ?

Wielu uważa, że historia to nie jest nauka, bo faktów się nie trzyma i nimi manipuluje w zależności od kontekstu politycznego, użytecznego na okoliczność karier ‚naukowych’.

Jak ktoś napisze taką historię jaka była, a nie jest to wygodne dla rządzących, czy na górze, czy na dole – musi się liczyć z linczem i wykluczeniem. Więc co to za nauka skoro zakłada posłuszeństwo w myśleniu ( i pisaniu) gdy tymczasem obowiązkiem naukowców jest nieposłuszeństwo w myśleniu (i w pisaniu także) ?

O historii UJ napisano wiele ksiąg, także ‚złotych’, ale prawdy, w szczególności o czasach tak bliskich autorom i promotorom, trudno w nich znaleźć. Czyżby prawda nie była ciekawa ?

W statucie UJ jest zapisane i w mediach jest podnoszone, że obowiązkiem nauczycieli akademickich jest poszukiwanie prawdy ? Więc czemu prawdy nie szukają skoro to ich obowiązek ?

Można usłyszeć w mediach argumenty: na badanie historii winny być konkursy grantowe, bo to co serwuje IPN to historia jakaś inna od tej, której nas uczono.

Kpi się z pisania historii na nowo w sytuacji, gdy to jest obowiązek, bo skoro historia (pisana) była kłamliwa, więc oczywistą oczywistością jest pisanie historii na nowo !

Niepisanie historii na nowo – to przestępstwo wobec narodu ! A tu się domaga prowadzenia nadal działalności przestępczej !

Formalnie nie jestem historykiem, ale kiedy – nie-historycy napisali z grantu historię najnowszą, a nawet futurologiczną instytutu UJ, nieźle mi znanego, wystąpiłem o grant na napisanie historii na nowo, według metodologii zdecydowanie odmiennej od tej akceptowanej na najwyższych szczeblach UJ.

O dziwo projekt został pozytywnie oceniony w KBN, ale nie został skierowany do finansowania, bo jako jednoosobowa jednostka naukowa, bez księgowości, nie spełniałem warunków formalnych !

Wykluczeni przez komunistów nadal nie spełniają warunków formalnych !

Kiedy zwróciłem się o patronat do PAU, otrzymałem decyzję negatywną co dokumentuję tutaj ! Komentarz zbędny, ale podkreślić należy wymowę stanowiska sekretarza PAU, że na poznanie historii prawdziwej publicznych pieniędzy się nie przeznaczy ( to nie byłaby nauka !) , ale na poznanie historii fałszywych – proszę bardzo ! ( to jest nauka !)

Tak wygląda stosunek do finansowania badań historycznych przez tych, którzy na swoim sumieniu mają historie wręcz niewiarygodne i nie bez przyczyny ukrywane przed światem zewnętrznym.

Badać niewygodnej przeszłości UJ ‚nielzja’ i jakoś protestów nie ma, kontroli też nie !

Jedynie prawda jest ciekawa. Ja też tak sądzę. Więc jestem za poznaniem prawdziwej przeszłości zarówno ikony – Wałęsy, jak i ikony UJ .

Ale dlaczego inni miłośnicy prawdy jakby ograniczali się tylko do prawdy o Wałęsie, ale nieprawda o UJ im nie przeszkadza ?

Mnie przeszkadza i to mnie wyklucza z grona etatowych miłośników poznawania prawdy, niestety reglamentowanej.  

Komentarzy 5

  1. […] Uniwersytet Jagielloński jak Wałęsa, czyli dlaczego nie wolno badać niewygodnej przeszłości UJ… […]

  2. […] Uniwersytet Jagielloński jak Wałęsa, czyli dlaczego nie wolno badać niewygodnej przeszłości UJ… […]

  3. […] 147-Uniwersytet Jagielloński jak Wałęsa, czyli dlaczego nie wolno badać niewygodnej przeszłości UJ… […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: