KRASP jest rozbrajająca

reformy

KRASP jest rozbrajająca

Konferencja Rektorów KRASP, w reakcji na założenia reformy szkolnictwa wyższego,przygotowała swoje iście rozbrajające stanowisko, w którym czytamy:

krasp-1

Jak widać KRASP bardzo się przywiązała do ustawy prezydenckiej, zwanej też rektorską, która została wypracowana jakby na zamówienie – poprzedni prezydent miał zrobić taką ustawę aby rektorom było dobrze. I prezydent taką ustawę zrobił i rektorom jest dobrze !

Mniejsza o stan nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce, ważne aby korporacja rektorska miała to co chciała i chce nadal mieć.

Rektorzy lubią argumentować na wszelkie ruchy reformatorskie, że się im odbiera autonomię. O jaką autonomię chodzi ? Do robienia ruchów ? gdy oni chcą tkwić w bezruchu ?

Samo wypracowanie obecnej ustawy niewiele miało wspólnego z autonomią, której się środowisko łatwo pozbyło, byle tylko prezydent nie naruszał status quo.

Teraz środowisko ma możliwość ruchu, reforma jest otwarta, można zgłaszać propozycje, ulepszenia, krytykować, modyfikować i jak widać po założeniach ustawy, taka krytyka bywa uwzględniana, nawet jeśli ją zgłaszają szarzy obywatele.

Ale KRASP chyba nie ma nic do zaoferowania i jak widać nie wypracowała nawet strategii zmian nad czym miała pracować po zatwierdzeniu obecnej ustawy.

krasp-2

No to co KRASP robiła przez te lata poza ogniskiem w Krynicy (wiosna 2007) we własnym gronie, gdzie wydała głos antylustracyjny, a na głos strategiczny już się nie zdobyła przez kolejne lata ? Może obrona staus quo tak wyczerpała KRASP, że na strategię już nie starcza sił ?

A tu plany pozostawania w błogostanie jak widać są dalekosięzne. Czekamy do roku 2015 aby zobaczyć jakie są wyniki tego co od razu było wiadomo, że może przynieść tylko wynik negatywny i co widać gołym okiem, że przynosi.

Jak po roku 2015 KRASP zasiądzie do wypracownia strategii w oparciu o analizę wyników, na co zejdzie też trochę czasu, to może pod koniec wieku coś wykiełkuje. Tylko czy kogoś będą jeszcze interesowały żniwa z tych rektorskich zasiewów ?

Pamiętam, że w okresie kiedy gospodarował w PRL sam tow. Gierek na gospodarstwach rolnych UJ żniwa przed zimą się nie kończyły, jak pisała bodajże Polityka. Kraj był biedny, UJ też, więc niby dlaczego by zbierać to co się zasiało ?

Żniwa nikogo nie interesowały, a tylko zwiększenie nakładów na zasiewy, po których plonów jak nie było, tak nie ma.

I zdaje się o to chodzi, bo niektórzy, tym co dostają na zasiewy są w stanie nieźle się wyżywić i jeszcze plony od innych zakupić.