Skoro kowal zawinił czemu się wiesza cygana ?

brueghel-szubienica-1568

(Breughel – Szubienica)

Skoro kowal zawinił czemu się wiesza cygana ?

Ostatnio straszną burzę wywołała książka zwykłego, niedawno upieczonego magistra – Pawła Zyzaka Lech Wałęsa – idea i historia”. Bohater książki chce kraj opuszczać, medale oddawać, premier i b. prezydent chcą IPN rozwalać, autora książki z pracy wywalać.

Dziwny to kraj, że jeden młokos jak napisze nie to co trzeba, nie tak jak trzeba, może trzęsienie ziemi spowodować, mimo że kraj do bardzo sejsmicznych nie należy.

Ludzie u nas książek (podobno) nie czytają, a jeśli już, na ogół i tak nie rozumieją to co tam napisane. Gapią się zwykle w telewizornię i przyjmują to co tam głowy gadają, nawet jak w takiej głowie sama pustynia.

Na książce pisze, że to nie IPN ją wydał, ale to nie ma znaczenia kto co, czy kogo i za co wydał, chodzi o to aby zniszczyć to co zniszczyć się chce. I na pustyni kij wtedy można znaleźć. Z pustynnej głowy wyciągnąć. Polak potrafi !

Książka jak wiadomo powstała na bazie pracy magisterskiej przygotowanej w UJ, a nie w IPN. UJ i IPN to nie są synonimy, to nie są tożsame instytucje.

UJ ma tzw. autorytet i nikt nie chce jego likwidacji. Na UJ i profesorowie mogą pisać brednie, kłamstwa, bzdety niezależne od faktów, które serwują w książkach nakazanych, artykułach, sprawozdaniach, oświadczeniach, ocenach, oskarżeniach i dostają na to spore pieniądze publiczne księgowane po stronie wydatków na naukę !

Ale co to za nauka ? ( przykłady dla bardziej zainteresowanych i rozumiejących słowo pisane. :

Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego,

Obrona Sokratesa w kontekście osobistym,

Sprawa Józefa Wieczorka,

Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda,

Ponowne wystąpienie do władz UJ w sprawie weryfikacji kadr akademickich,

‘Lista Wyrozumskiego’ – represjonowanych pracowników i studentów UJ w PRL–u.,

Powracająca fala

..http://www.jwieczorek.ans.pl/recenzja%20ngUJ.htm…)


I nikomu to nie przeszkadza ! Nikt nie chce likwidacji bzdur, nikt nie chce likwidacji źródła emanowania kłamstwa, nikt nie chce ochrony przed zanieczyszczeniem środowiska intelektualnego. Zdumiewające !

W czym jest sedno sprawy ?

Akta UJ są zamknięte do badań, niedostępne dla zainteresowanych, brakowane jeśli są niewygodne dla beneficjentów, uzupełniane dla manipulowania historią, wykorzystywane dla pisania rozmaitych historii zawierających jak w języku góralskim się rzecze – ‚gówno prowdę’. I nic.

Na okoliczności rocznicowe serwuje się takie dziela, gdzie prawdy i pod lupą dostrzec mnie można. I nic.

Dyskutować, polemizować z tym nie można, bo ‚gówno prowda’ na mocy definicji ma być ‚świentą prowdą ‚ i to beneficjenci systemu ogłupiania społecznego przyjmują do obowiązującej wiadomości i realizacji.

Akta w IPN są otwarte do badań, dostępne dla zainteresowanych, ujawniają ich brakowanie historyczne i są wykorzystywane do pisania tak jak było, co się wielu nie podoba.

I tu jest pies pogrzebany! Tu jest główna różnica między IPN a UJ.

Na UJ się głosi, że prawdy się szuka, ale prawdę się ukrywa.

W IPN szukając prawdy prawdę się ujawnia i to jest gwóźdź do trumny.

Na UJ tworzyłem Solidarność w moim instytucie, a opinia władz UJ – ja bylem podszewką ! Żadnych dokumentów nikt nie chciał widzieć, ani szukać !

Taki nóż w plecy był potrzebny abym na UJ nie wrócił, skoro pod batutą komunistyczną zostałem usunięty przez realizujących budowę jedynie slusznego systemu, jedynie słusznej prawdy stanowiącej zaprzeczenie prawdy prawdziwej.

Pies z kulawą nogą o tym do tej pory nie zaszczekał !

Skoro takie pisma wyszły z UJ, kto by to podważał ?.

To, że papiery zamknięte na wieki – nikomu to nie przeszkadza. To, że teczkami się gra, wyciąga jak z kapelusza, aby dokopać nadal niewygodnemu – kto by to kwestionował ?

W papierach ubeckich, czyli w IPN czarno na białym stoi, że TW donosi, że JW to b. działacz Solidarności (czyli tak jak było), ale przeciez papiery SB jak słyszymy to kłamstwo, więc prawda jest kłamstwem !

Jasne jest, że np. w moim przypadku papiery i usta UJ kłamią, papiery SB mówią prawdę, ale kto wychowany i wyselekcjonowany w kłamstwie wierzy w prawdę ?

Prawda jest kłamstwem, a kłamstwo jest prawdą – taka jest nauka UJ ( i nie tylko UJ) i kto tego nie przestrzega – znika z systemu !.

Na UJ powstała praca, która podobno zawiera nieprawdę, więc trzeba zlikwidować IPN.

Kowal (podobno) zawinił,

więc trzeba powiesić cygana.

I to jest cała III RP.

Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego

dzieje-uj-2000

Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego

Zajrzalem ostatnio do jubileuszowego dzieła historycznego prezentującego dzieje Matki Żywicielki szkolnictwa wyższego w Polsce.

Lektura to nader pouczająca i wyjaśnia w pewnym stopniu, dlaczego obecne szkolnictwo wyższe jest tak wiedzą niedożywione.

Prezentacja dzieła:

DZIEJE UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

Krzysztof Stopka, Andrzej Kazimierz Banach, Julian Dybiec .

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wyd. 1 , 2000 r.

Redaktor naukowy : prod. dr hab. Jerzy Wyrozumski

Recenzent:prof.dr hab.Kamilla Mrozowska

Słowo wstępne: rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Franciszek Ziejka

stron 242, oprawa twarda


na stronach Klubu Absolwenta UJ –adnotacja

Nakład wyczerpany !!!

Widać spożycie było obfite, a przy tym jak czytamy obowiązkowe dla uczestników Konkursu Wiedzy o UJ.

Mój Boże, gdyby cały nakład tego dzieła przekazano do Archiwum UJ to przynajmniej szkody byłyby niewielkie. Ale nie. Czytanie tego co napisano – obowiązkowe ! ( mimo autonomii uniwersytetu ! ). Ja przeczytałem co prawda nie z obowiązku, ale z ciekawości  co też jest obecnie obowiązkiem wiedzieć i polecam innym uczynić podobnie.

Były rektor UJ, wielce zasłużony zresztą dla poszukiwania prawdy poprzez jej ukrywanie (nie przez niego wymyślona to metoda, ale ją stosował) tak zachwala to dzieło:

Historia Uniwersytetu Jagiellońskiego ma różne wymiary Można ją pojmować jako dzieje instytucji, która od sześciu wieków jest trwałym elementem życia polskiego. Można jednak spoglądać na nią przede wszystkim poprzez biografie związanych z nią uczonych mężów i studentów. W pełni uprawniona jest historia Uniwersytetu Jagiellońskiego widziana poprzez pryzmat osiągnięć naukowych jego pracowników: odkryć, wynalazków, ważnych dziel, błyskotliwych teorii. Nie sposób odmówić racji także i tym historykom, którzy zajmują się przede wszystkim rolą Uniwersytetu Jagiellońskiego w życiu narodu i państwa polskiego. Wygląda na to. że wszystkie te aspekty dziejów Almae Matris Iagellonicae szczęśliwie udało się połączyć Autorom niniejszej pracy, która jest swoistym ich darem na jubileusz 600-lecia odnowienia wszechnicy. Szeroka wiedza i kompetencja całej trójki Autorów idzie w parze z umie¬jętnością jasnego wykładu i potoczystością pióra. Dlatego lektura tej książki z całą pewnością przyniesie radość tym wszystkim Czytelnikom, którzy spragnieni są wiedzy o przeszłości i dniu dzisiejszym Matki Żywicielki szkolnictwa wyższego w Polsce.”

Prof. dr hab. Franciszek Ziejka
Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Książka jest lekturą obowiązkową dla uczestników Konkursu Wiedzy o UJ.

Czytanie tej książki niestety radości mi nie przyniosło, a nawet ogarnął mnie smutek, bo mi uświadomiła, że moje najbardziej pesymistyczne spojrzenie na dzieła naukowe jest nazbyt optymistyczne w stosunku do rzeczywistego stanu rzeczy.

Trzeba by napisać drugą książkę aby ustosunkować się pełniej do zawartości pierwszej, nawet jakby ograniczyć się tylko do ostatniego okresu historii ‚w odrodzonej Polsce’, w którym to okresie sam kilka dobrych lat spędziłem na tej uczelni i miałem kontakt ze świadkami historii formowanymi już na początku odradzania się Polski.

Chciałem nawet kiedyś pogłębić swoją wiedzę o historii, pod uderzeniem innego dzieła wydanego na okoliczności jubileuszowe, ale mój pomysł ( POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMUszybko został storpedowany pod druzgocącą krytyką redaktora naukowego lustrowanego właśnie dzieła.

Redaktor pisał o moich zamiarach

‚nie widzimy mozliwości przeznaczenia na taki cel środków publicznych mających służyć nauce !

Na ‚Dzieje UJ’  środki przeznaczono i służą one ‚nauce’ ? Ale czego ? Co to za nauka ? Obowiązkowa –  rzecz jasna ! Chyba jednak per saldo niekorzystna, podobnie jak redaktor.

Czytajmy zatem, ale nie dowiemy się z tego dzieła, że w Polsce i na UJ był np. okres komunistyczny, nie dowiemy się nic o UJ w stanie wojennym (taki stan to chyba wymysł oszołomów niepodlegający badaniom szacownych historyków – nieprawdaż ?), o komisarzach, o weryfikacjach kadr, o konspiracji i tajnym nauczaniu, bo przecież jak czytamy Przełom październikowy w 1956 r, otworzył nowy rozdział w dziejach uczelni, trwający do r. 1989. można go nazwać okresem stopniowej liberalizacji’ ( sic!).

Aż dziw bierze, że do tej pory autorom tej stopniowej liberalizacji, jak generałowi Jaruzelskiemu, nie przyznano doktoratów honoris (humoris) causa Matki Żywicielki. Żywię jednak nadzieję, ze do tego nie dojdzie.

Z obszernej listy rektorów podkreślono, że ‚na uwagę zasługuje Mieczysław Karaś wielokrotnie go przywołując na stronach książki zaznaczając, że pragnął zrealizować swą wizję socjalistycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, który stałby się najważniejszym w kraju. Tylko częściowo udało mu się przeprowadzić zamierzone reformy, przerwane nagłą śmiercią’.

Jedna z tych częściowych reform tow. Karasia, to obowiązek zwracania się na uczelni per ‚obywatelu’ – nie wiem czy do tej pory odwołany.

Ja w każdym razie nie zostalem o tym powiadomiony, więc zwracałem się w pismach – jeszcze w latach 90-tych – ‚Obywatel rektor’ ku wściekłości sekretariatu. (Nie używałem zwrotu Jego Magnificencja, bo ten podobno przysługiwał tylko na uniwersytetach z wydziałem teologicznym, a tego już nie było na UJ, więc raczej trzeba by było pisać Jego Minificencja, zatem aby spraw nie zaogniać, wolałem przyjmować formułę Karasia).

W czasach Karasia organizowano na wzór I sekretarza KC PZPR – wizyty gospodarskie Senatu UJ w kolejnych instytutach. I sam tow. Karaś zajrzał do mojego pokoju doktoranckiego, i do dnia dzisiejszego pamiętam jego tępe, milczące spojrzenie na ściany przypominające dzisiejsze moje witryny www. Później większe zainteresowanie tym wystrojem, ciągle modyfikowanym, wykazywali uczelniani TW. ( ale skoro nie było stanu wojennego to po co o tym pisać ?).

O postawie rektorów, już u zarania budowy socjalistycznego uniwersytetu, jakże habniebnej, jest jedno zdanie i to w dodatku błędne s. 187

skanuj0060

Więc o czym tu pisać ? Ręce i nogi opadają, bo na taką obowiązkową ‚naukę’ przeznaczane są publiczne pieniądze.

Jeśli Matka Żywicielka żywi swoje dzieci takim pokarmem,

a po spożyciu wystawia dyplomy,

to jaki środek przeczyszczający trzeba zastosować

aby uchronić je przed dożywotnim zatruciem ?

Przed 20 laty – u schyłku PRL

Schyłek PRL dawał jakąś nadzieję na przyszłość, ale się okazało, że  po upadku PRL odwilż w sferze akademickiej bynajmniej nie nastąpiła. Beneficjenci PRL- tow.,  TW  ( i ich otoczenie) ,  trzymają się mocno i solidarnie.   Z  Solidarności pozostał tylko mit.

skanuj0064