Nowy wspaniały akademicki świat

herakles-stajnia-augiasza

źródło

Nowy wspaniały akademicki świat,

tworzony przez najlepszych z najlepszych

 

Jak wiadomo w nauce pracują najlepsi, wyselekcjonowani w ciągu wielu lat zatrudnienia,  którzy przeszli wielokrotnie weryfikację i uchronili się przed rotacją. Wcześniej rzecz jasna zostali jako najlepsi zatrudnieni w ‚nauce’, aby ‚w niej robić’  najlepiej. 

Wielu zostało zatrudnionych przez swoich ‚starych’ już ‚robiących w nauce’, którzy przecież najlepiej wiedzą co ich pociechy są w stanie zrobić i jeśli ich zatrudnili w nauce, to jasne, że są najlepsi.

Innych zatrudniano z rekomendacji wiodącej siły narodu, która najlepiej wiedziała gdzie i jak nauka ma się sprawiać, aby Polska rosła w siłę,  a ludzie żyli dostatniej.

Na straży właściwej selekcji stała Centralna Komisja Kwalifikacyjna, która jak wynika ze znienawidzonych w środowisku ‚najlepszych z najlepszych’  – teczek , mocno była ‚ochraniana’  przez instytucje dbające o rzetelność procesu kwalifikacji kadr naukowych. Nadbudowa musiała być poza zarzutami.

Co prawda po upadku PRL doszło do pewnej restrukturyzacji nauki, ale struktura się ostała, tym razem jako struktura demokratyczna.

Ciągle jednak słyszymy od najlepszych z najlepszych, że nauka jest arystokratyczna a nie demokratyczna, wręcz, że nie znosi demokracji, ale tylko ciała wybrane demokratycznie mogą być arystokratyczne i mają zezwolenie na nieznoszenie demokracji, oczywiście aż do kolejnego demokratycznego wyboru arystokratów.

I taki to nowy wspaniały akademicki świat, najlepsi z najlepszych nam stworzyli i nie mocnych aby jakiś trybik w tej najlepszej machinie przestawić.

Rzecz jest bowiem znamienna, że mimo tej oczywistej najlepszości – stan nauki w Polsce jest opłakany i opłakiwany na każdą okoliczność tworzenia budżetu. Nie dacie więcej – nie będzie lepiej.

Jasne, skoro struktura jest najlepsza i kadry najlepsze z najlepszych – co CK zapewnia, to zapewne tylko dołożyć smaru i to samo pojedzie. Ale dokąd ?

To temat na książkę, a tu chodzi aby tylko zwrócić uwagę na kwestię obecnie najbardziej istotną.

W założeniach nowej reformy, która jak zwykle ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne,  CK ma być wzmocniona, wywyższona i arystokratycznie nominująca innych do grona arystokratów.

Rzecz w tym , że zdaje się ma być nadal demokratycznie nominowana do pełnienia funkcji arystokratycznej. To tak jakby chłopi pańszczyźniani wybierali sobie tego, dla którego będą tą pańszczyznę odrabiać. I niechby tylko ten ocenił,  że zamiast 10 % odrobili tylko 5% pańszczyzny ! Nie ma rady, na drugą kadencję pańszczyźnianą nie miałby szans wyboru, bo chłopi by wybrali tego co by ocenił ich pańszczyznę jako 2 x większą od wymaganej.

Mniejszy nakład – lepsza ocena.

Tak to zresztą funkcjonowało w PRL na folwarkach komunistycznych i tak to nadal funkcjonuje. Ci co mają lepsze efekty oceniani są gorzej, ci co gorsze – lepiej, tym samym selekcja jest nadal negatywna, co pozwala arystokratom, aby się nie czuli zagrożeni ( to poprawia ich samopoczucie) Niestety jak tak dalej pozostanie, to nie wiadomo co zostanie z tych folwarków naukowych ?

W planach reformy uwzględniono szereg postulatów NFA , ale NFA nie postulowało utrzymania CK, lecz jej zastąpienia i ocenianie naukowców broniących doktoraty, czy startujących w konkursach na posady – przez gremia na poziomie międzynarodowym.

Poziom CK jest praktycznie nieznany, bo jedynym kryterium poziomu członków CK jest to, że są profesorami i że zostali wybrani demokratycznie. CK nie wie nawet jaki oni mają dorobek. Zakłada się, że są dobrzy, bo zostali wybrani demokratycznie !

Przed mniej więcej 30 laty, kiedy zaczynałem wykłady, stawiałem 2.0 za brednie wypisywane w podręcznikach przez członków CKK ( wcześniej ostrzegałem, że tak będę czynił jak studenci się tego nauczą).

Jak wyglądały oceny komisji CKK to nieco się domyślałem, bo w CKK byli moi starsi koledzy ( o jakieś ćwierć wieku, ale taki to był ‚rozstaw’ koleżeństwa) i nieraz przychodzili, aby o to, czy tamto się zapytać. Ja byłem uzależniony od literatury fachowej, której miałem w bród, w przeciwieństwie do pieniędzy ( jedni mieli pieniądze, a inni najnowszą literaturę zagraniczną, czyli całkiem inaczej niż to się rozgłasza do dnia dzisiejszego ! aby jak najwięcej grosza wyciągnąć od moherowego podatnika) więc mieli po co przychodzić i o co się pytać.

Poziom CK chyba się nie zmienił bardzo, jak mniemam i po członkach CK, nie tylko z mojej dziedziny – (patrz ocena ( 2.0) jednego z członków CK), więc niby jak oni mogą trzymać poziom nauki w Polsce ?

Gdyby to było gremium arystokratyczne ( na podstawie reprezentowanego poziomu) a nie demokratyczne ( na podstawie umocowania wśród ludu pańszczyźnianego) to może by jakąś rolę pozytywną odegrało.

Jednym słowem trzeba coś z tym fantem zrobić. Najlepszych z najlepszych do nauki nie mogą rekrutować gorsi od najlepszych, a nawet od ‚najgorszych’ – jak ‚arystokraci’ oceniają tych, co im zagrażają, lub zagrażać by mogli, w ich panicznie strachliwej ocenie.

Zastąpienie selekcji negatywnej – selekcją pozytywną w systemie nauki to zadanie iście dla Herkulesa. Tylko skąd wziąć takiego Herkulesa, który jest w stanie tą stajnię Augiasza posprzątać ?

Postawa środowiska akademickiego wobec reform

mur

Postawa środowiska akademickiego wobec reform

Kiedy powstawała w 2005 r. obecna ustawa o szkolnictwie wyższym nikt nie przedstawiał pomysłów do konsultacji społecznych. Rektorzy poszli do prezydenta, aby wziął ich (biedaków) w opiekę i przygotował im taką ustawę, aby im było dobrze. I na osi rektorzy – prezydent ustawa została przygotowana, dobra dla rektorów, a pomysły niewygodnych i natrętnych gremiów, takich jak powstające wówczas NFA – wyśmiane lub zignorowane.

Ustawa, mimo że bubel i umocowana politycznie – bo ‚prezydencka’, jakoś nie spotkała się z dezaprobatą, że narusza autonomię środowiska. Autonomię środowisko miało gdzieś, skoro ustawa nie naruszała ich podstawowych interesów – zachowania status quo.

Z pomysłu zapisania w ustawie lustracji nauczycieli akademickich, o co walczyło i NFA, kpiono sobie – niektórzy posłowie pomylili sobie ustawy! Takie zapisy miały się bowiem znaleźć w ustawie lustracyjnej, a nie w ustawie o szkolnictwie. Rzecz jasna, że jak nieco później wymyślono lustrowanie nauczycieli akademickich w ustawie lustracyjnej – kpiono sobie z jej zapisów – bo przecież nie można zwalniać z tego powodu pracownika, gdyż w ustawie o szkolnictwie wyższym nie ma takich zapisów ! Ci sami sobie tak kpili! Niektórzy rejestrowani w teczkach. I to się wielu, a chyba nawet większości – podobało.

Co by nie powiedzieć o przygotowanych założeniach nowej ustawy to procedura jej tworzenia wyróżnia się zdecydowanie od dotychczasowych zwyczajów.

Minister otwiera konsultacje społeczne, zachęca do składania propozycji, uwag i jak widać z przygotowanych założeń – bierze pod uwagę wcześniejsze propozycje ! Fakt, że znalazło się w nich szereg propozycji przedkładanych przez NFA świadczy samo za siebie. Minister nie jest zobligowany konsultować ustaw z NFA, ale mimo krytycznych uwag, a może właśnie dlatego, liczy także na opinie NFA ( i innych oddolnych gremiów i osób). To należy docenić.

Odzywają się jednak głosy, że założenia są ministerialne, czyli biurokratyczne. Może i tak. Ale dlaczego środowisko założeń samo nie wypracuje i nie bije się o ich realizację ?

KRASP ma nawet w swoich powinnościach takie założenia tworzyć.

Jakoś to dziwne, że KRASP do tej pory nie przeprowadziła publicznej debaty w środowisku akademickim nad założeniami reform. Było co prawda sympozjum na temat karier, ale jakoś tak ustawione, że niewygodnych do opracowania modelu karier nie zapraszano, podobnie jak i na inne szkoły KRASP. Zapowiadanej debaty na temat Europejskiej Karty Naukowca do dnia dzisiejszego KRASP nie zrealizowała. Ciekawa to postawa, nie ma co.

Jak minister rozmawia ze środowiskiem akademickim to narusza jego autonomię ? ( może chodzi o naruszanie błogostanu ?) a gdy reprezentacja środowiska akademickiego z tym środowiskiem rozmawiać nie chce – to to ma być autonomia (?) której naruszać nie można. O co chodzi ? O zachowanie autonomii do arogancji ?

Uczelnie, jak słyszymy, chcą być przede wszystkim autonomiczne od polityki. A jak to wygląda w praktyce ? Ano tak, że dla ‚lewoskrętnych’ uczelnie dają największe swoje aule, a dla ‚prawoskrętnych’ nawet piwnicy nie ma.

I niechby kto zaprosił prawoskrętnego na uczelnie ! Paszoł won ?

‚Prawoskrętni’ nie mają też co myśleć np. o przewodach awansowych, bo przewody się, pozrywa, zapętli lewoskrętnie i po przewodzie. Taka to autonomia od polityki !

I jak to zreformować ?

Co zrobić aby środowisko akceptowało kryteria merytoryczne i nie przedkładało nad nie kryteriów politycznych (oczywiście w ramach utrzymania apolityczności nauki !).

Co zrobić, żeby w celu reformowania systemu nauki i szkolnictwa samo proponowało reformy a nie udawało się do polityków aby ich wzięli pod opiekę ?

Czyli co zrobić żeby środowisko skłonić do realizacji tego co samo głosi ?

Nikt jeszcze nie był w stanie przeprowadzić takiej reformy.

Środowisko akademickie jest autonomiczne,

przede wszystkim autonomiczne od swoich głoszonych wartości.

Sprawa Józefa Wieczorka

Sprawa Józefa Wieczorka

jw-dyby

Proszę o wyznaczenie mi terminu

wznowienia moich wykładów i seminariów


Oświadczenie – władze UJ same nie wiedzą co czynią


Dostęp do teczek akademickich, na przykładzie UJ,

za panowania rektora Karola Musioła- schyłek pierwszej kadencji


Niewyjaśniona (?) zagadka –

dlaczego dr Reszczyński może pracować na UJ,

a dr Wieczorek -nie ?


U(J)bekistan trzyma się mocno


Dostęp do teczek akademickich, na przykładzie UJ,

za panowania rektora Karola Musioła- pierwsza kadencja


Jak Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS


Dostęp do teczek akademickich, na przykładzie UJ,

za panowania rektora Franciszka Ziejki