Postawa środowiska akademickiego wobec reform

mur

Postawa środowiska akademickiego wobec reform

Kiedy powstawała w 2005 r. obecna ustawa o szkolnictwie wyższym nikt nie przedstawiał pomysłów do konsultacji społecznych. Rektorzy poszli do prezydenta, aby wziął ich (biedaków) w opiekę i przygotował im taką ustawę, aby im było dobrze. I na osi rektorzy – prezydent ustawa została przygotowana, dobra dla rektorów, a pomysły niewygodnych i natrętnych gremiów, takich jak powstające wówczas NFA – wyśmiane lub zignorowane.

Ustawa, mimo że bubel i umocowana politycznie – bo ‚prezydencka’, jakoś nie spotkała się z dezaprobatą, że narusza autonomię środowiska. Autonomię środowisko miało gdzieś, skoro ustawa nie naruszała ich podstawowych interesów – zachowania status quo.

Z pomysłu zapisania w ustawie lustracji nauczycieli akademickich, o co walczyło i NFA, kpiono sobie – niektórzy posłowie pomylili sobie ustawy! Takie zapisy miały się bowiem znaleźć w ustawie lustracyjnej, a nie w ustawie o szkolnictwie. Rzecz jasna, że jak nieco później wymyślono lustrowanie nauczycieli akademickich w ustawie lustracyjnej – kpiono sobie z jej zapisów – bo przecież nie można zwalniać z tego powodu pracownika, gdyż w ustawie o szkolnictwie wyższym nie ma takich zapisów ! Ci sami sobie tak kpili! Niektórzy rejestrowani w teczkach. I to się wielu, a chyba nawet większości – podobało.

Co by nie powiedzieć o przygotowanych założeniach nowej ustawy to procedura jej tworzenia wyróżnia się zdecydowanie od dotychczasowych zwyczajów.

Minister otwiera konsultacje społeczne, zachęca do składania propozycji, uwag i jak widać z przygotowanych założeń – bierze pod uwagę wcześniejsze propozycje ! Fakt, że znalazło się w nich szereg propozycji przedkładanych przez NFA świadczy samo za siebie. Minister nie jest zobligowany konsultować ustaw z NFA, ale mimo krytycznych uwag, a może właśnie dlatego, liczy także na opinie NFA ( i innych oddolnych gremiów i osób). To należy docenić.

Odzywają się jednak głosy, że założenia są ministerialne, czyli biurokratyczne. Może i tak. Ale dlaczego środowisko założeń samo nie wypracuje i nie bije się o ich realizację ?

KRASP ma nawet w swoich powinnościach takie założenia tworzyć.

Jakoś to dziwne, że KRASP do tej pory nie przeprowadziła publicznej debaty w środowisku akademickim nad założeniami reform. Było co prawda sympozjum na temat karier, ale jakoś tak ustawione, że niewygodnych do opracowania modelu karier nie zapraszano, podobnie jak i na inne szkoły KRASP. Zapowiadanej debaty na temat Europejskiej Karty Naukowca do dnia dzisiejszego KRASP nie zrealizowała. Ciekawa to postawa, nie ma co.

Jak minister rozmawia ze środowiskiem akademickim to narusza jego autonomię ? ( może chodzi o naruszanie błogostanu ?) a gdy reprezentacja środowiska akademickiego z tym środowiskiem rozmawiać nie chce – to to ma być autonomia (?) której naruszać nie można. O co chodzi ? O zachowanie autonomii do arogancji ?

Uczelnie, jak słyszymy, chcą być przede wszystkim autonomiczne od polityki. A jak to wygląda w praktyce ? Ano tak, że dla ‚lewoskrętnych’ uczelnie dają największe swoje aule, a dla ‚prawoskrętnych’ nawet piwnicy nie ma.

I niechby kto zaprosił prawoskrętnego na uczelnie ! Paszoł won ?

‚Prawoskrętni’ nie mają też co myśleć np. o przewodach awansowych, bo przewody się, pozrywa, zapętli lewoskrętnie i po przewodzie. Taka to autonomia od polityki !

I jak to zreformować ?

Co zrobić aby środowisko akceptowało kryteria merytoryczne i nie przedkładało nad nie kryteriów politycznych (oczywiście w ramach utrzymania apolityczności nauki !).

Co zrobić, żeby w celu reformowania systemu nauki i szkolnictwa samo proponowało reformy a nie udawało się do polityków aby ich wzięli pod opiekę ?

Czyli co zrobić żeby środowisko skłonić do realizacji tego co samo głosi ?

Nikt jeszcze nie był w stanie przeprowadzić takiej reformy.

Środowisko akademickie jest autonomiczne,

przede wszystkim autonomiczne od swoich głoszonych wartości.