Bez efektu Mojżesza

mojzesz

 Kilka dni temu byłem z dzieciakiem na nartach, na krakowskiej górce.  Śniegu mało ale udało się usypać małą wypukłość nazwaną skocznią, aby sobie na stoku trochę skoczył. Ale nie był sam. Byli więksi z sankami i ‚jabłuszkami’ do zjeżdżania.

 Jak zobaczyli, że jest coś na kształt skoczni no to dalej kierować się na ten tor, bez pardonu. Istna żulia.

Problem w tym, że skocznia na narty pod większym ciężarem innych pojazdów śnieżnych zniknęłaby od razu.

Dzieciak stanął odważnie do obrony swojej skoczni. Chamidło, chyba gimnazjalne, omal nie wykazało swoją hierarchiczną przewagę. Krzyczał – skoro skocznia jest to – jest dla wszystkich !

A jakże. Po co miałby sam sobie usypać – łatwiej wykorzystać to co zrobił dzieciak, niemal bezbronny. Tak to u nas rozumiane jest prawo do używania przestrzeni publicznej. Każdemu według potrzeb !

Całe szczęście obok to zauważył gość postawny o znaczących gabarytach i używając właściwej dla sytuacji retoryki wyrostka wymiótł z toru. Skocznia ocalała, dzieciak – też.

Jakoś nasunęło mi się od razu się skojarzenie z tym, co się dzieje od czasu do czasu na portalu NFA , ale żeby to   scharakteryzować trzeba by napisać co najmniej doktorat o stanie psycho-socjologii środowiska akademickiego, czy raczej akademickiej żulii internetowej.

Zwykle żulia odzywa się w tych okresach kiedy przystępuje się do jakiejś ogólnej akcji, w imię dobra wspólnego, zwykle dla zareagowania na jakąś aferę, kiedy trzeba zabrać głos, napisać list, protest, czy jakąś propozycję.

Wówczas rozlega się krzyk, na ogół najrozmaitszych nicków, którzy nigdy łepetyny z podręcznej strusiówki nie wysuną: skoro jest strona to jest dla wszystkich i dla jakiejkolwiek wypowiedzi, a przede wszystkim do wypowiedzi chamskiej, anonimowej, dyskredytującej właściciela.Kto jak kto, ale założyciel nie powinien na niej niczego ujawniać, ba nawet nie powinien się pojawiać, bo strona ma służyć wszystkim do opróżniania się – każdemu według potrzeb !, a właściciel strony nie ma nic tu do gadania.

Jednym słowem tego kto zrobił – tego w dyby i hulaj dusza. Jak za najlepszych komunistycznych czasów ! Tak to się spodobało, że i wnuki mają to we krwi.

Efekt Mojżesza tu nie skutkuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: