Czy publikowanie prac doktorskich (i nie tylko doktorskich) sprzyja procederowi plagiatowania ?

darmowy

Czy publikowanie prac doktorskich

( i nie tylko doktorskich)

sprzyja procederowi plagiatowania ?

 

Mamy w Polsce do czynienia z plagą plagiatów i od pewnego czasu trwają dyskusje jak temu procederowi zaradzić.

Co prawda jak ja się temu przypatruję to odnoszę wrażenie, że nie chodzi tu o zaradzenie procederowi, tylko o uzyskanie pożądanego w środowisku statusu antyplagiatora. A to nie jest to samo.

Można w mediach, w oświadczeniach, wypowiadać się przeciwko plagiatom, tworzyć/ wspierać tworzenie kodeksów etycznych potępiających plagiaty i plagiatować sobie pod tym parasolem bez jakiegokolwiek zażenowania i bez reakcji ze strony innych wojowników walczących z plagiatami.

A więc jak zwykle najciemniej jest pod latarnią, o czym wiemy co najmniej od czasu uruchomienia latarni w przestrzeni publicznej.

Najbardziej radykalni wojownicy zdają się postulować: najlepiej zakazać publikowania, wtedy nikt niczego nie splagiatuje ! Rzetelność zostanie osiągnięta w 100 % .

Ale to może też przynieść skutki negatywne

Etaty stracą wtedy walczący z nierzetelnościami i wzrost bezrobocia – murowany.

Co więcej, pracowników ocenia się według ilości publikacji, więc jak nie będą publikować to tez ich można pozwalniać. Nie byłoby w tym nic negatywnego, ale niby jak sobie dadzą radę profesorowie, skoro się pozwalnia tych, którzy na nich pracują ?

Jak zatem zaradzić temu, aby mieć status antyplagiatora i mieć w dodatku zapewniony dorobek ?

Chyba najlepiej publikować tak, aby nikt, a w każdym razie jak najmniej, się o tym dowiedziało. Nieprawdaż ? 

Ja tak funkcjonujący instytut znałem z autopsji, ale był on w dobrej sytuacji, bo miał wolne pomieszczenie, aby w nim składować produkowaną dla rozliczenia budżetowego makulaturę.

Rodzina trzymała periodyk, dyr nakazywał w nim publikować (ryzyko publikowania gdzie indziej było wielkie) i produkcja szła, finanse wpływały i nikt z zewnątrz nie miał szans (a zapewne i ochoty) aby plagiatować.

Ten kierunek nadal jest mocno reprezentowany, mimo nacisków i postulatów ze strony różnych wichrzycieli, domagających się nie tylko publikowania, ale o zgrozo – chodzi im o publikowanie w periodykach najlepiej zagranicznych, ocenianych zewnętrznie, dostępnych globalnie, najlepiej w internecie.

Kompletny brak odpowiedzialności ! Na jakie to pokusy naraża uczciwego człowieka ?

Nie ulega wątpliwości, że publikowanie w internecie sprzyja procederowi plagiatowania, wodzi na pokuszenie !

Pokusie plagiatowania moich tekstów umieszczonych w internecie uległ m.in. zespół szefa Fundacji Rektorów Polskich i wielu wojujących z mobbingiem ( można to ‚wygooglować’ bez problemu) .

No cóż, ale gdyby ich teksty nie zostały umieszczone w internecie, to bym o tym nie wiedział.

Zatem powszechność publikowania w internecie zwiększa wykrywalność plagiatów !

Zatem jest to dobry sposób na walkę z plagiatami, o ile za wykryciem pójdzie sankcja w stosunku do plagiatującego a nie do plagiatowanego i ujawniającego plagiat. I tu jest pies pogrzebany.

Trzeba po prostu egzekwować normy prawne, a problem zniknie.

Póki co niepublikowanie prac, nie tylko doktorskich, w internecie, sprzyja skutecznemu plagiatowaniu.

Wprowadzenie do ustawodawstwa akademickiego obowiązku zamieszczania w internecie prac i eliminowanie z systemu akademickiego plagiatorów, a nie ich demaskatorów, zbliży nas do standardów jakie winny obowiązywać w nauce. A że wiele kierunków straci minima kadrowe, to tylko będzie korzyść także dla moherowego podatnika, do tej pory zmuszonego utrzymywać to badziewie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: