Czemu środowisko akademickie tak nienawidzi lustracji


sodoma-lucas-van-leyden

Sodoma – Lucas-van-Leyden

Środowisko akademickie wykazało się ogromną determinacją, wręcz heroizmem w walce przeciwko ustawie lustracyjnej. Z taką odwagą i demokratyczną większością w innych sprawach nie potrafi się przeciwstawić. Główne hasła widoczne na sztandarach akademickich głosiły:

Lustracja to naruszanie naszej godności

Lustracja to naruszanie autonomii uczelni.

W czasach PRLu dla samego wyjazdu zagranicznego, czy awansu wczesnego, donosili co popadnie, brali co dawali ( nawet to czym się brzydzili) i ich godności to nie uwłaczało.

Nie słychać do dnia dzisiejszego ( z nielicznymi wyjątkami) o procesach przeciwko naruszaniu autonomii uczelni poprzez nadzór komisaryczny, polityczny w procesach oceniania pracowników akademickich. Niektórzy nawet twierdzą, że per saldo to było dobre !

Z czego się bierze taka postawa środowiska wydawałoby się nader schizofreniczna ? Nad odpowiedzią nie ma co się trudzić. Jak ktoś zna choć trochę to środowisko łatwo odpowie –

To się bierze z samego jestectwa środowiska akademickiego.

Oni nie widzą w donoszeniu, w moralnej prostytucji dla ‚sukcesu’ – nic niewłaściwego. Bo oni to czynią na co dzień. Nie ma już esbecji, a oni robią to samo ! więc po co wywlekać te zaszłości, skoro i teraźniejszość jest taka sama ? To nie są dla środowiska rewelacje, to tylko takie tramtadracje. Młodzież też tym przesiąka i podchwytuje argumenty ‚starszaków’ – autorytetów (a jakże) moralnych i naukowych.

Gdy chodzi o pokrzywdzonych, z uczelni wywalonych, zaocznie , anonimowo, fałszywie oskarżonych – cisza jak makiem zasiał, wszystko ukrywa się pod dywanem, łepetyny odważnie chowa się w piasek ( ze strusiówką podręczną, nikt komu zależy na zachowaniu godności, się nie rozstaje !), a jakby taki niegodny nieudacznik dał jeszcze głos – maczugą takiego w łeb, i po krzyku. Tak się broni środowisko przed osobnikami niewłaściwymi.

Gdy chodzi o donosicieli, a nawet o samych esbeków, solidarność z nimi jest wielka. Nie ma problemu aby zebrać dziesiątki, setki nieanonimowych podpisów. W takich sprawach nikt się nie boi podpisywać. To jest sprawa na śmierć i życie. Być czy nie być, w środowisku akademickim !

Z podniesionym czołem, z otwartą przyłbicą, ci sami, na co dzień mieszkańcy podręcznych strusiówek, walczą o samych swoich argumentując w stylu : Tak być nie może ! Nie pozwolimy krzywdzić naszych pobratymców. Nie można naruszać naszej autonomii do donoszenia, do gratyfikacji za ofiarną pracę. To narusza nasze swobody akademickie !

I tak to się toczy. Mamy przykład toruński, wcale nie gorszy od toruńskich pierników, mamy przykład gdański, którego nawet szum morza nie uciszył, mamy przykład krakowski, który nawet smok wawelski toleruje. Swój swojemu krzywdy nie zrobi.

Istna Sodoma akademicka. Pan Bóg więcej ognia i siarki na nią nie spuści. Wszystko zostaje w rękach społeczności akademickiej. Tylko kto jej poda rękę ?

Reklamy

Komentarze 4

  1. bo to ma tyle wspólnego z nauką co Misterstwo Nauki & czego-tam z MSW & Prawa & Sprawiedliwości. Dziwi mnie ponadto, że NFA tyle uwagi poświęca tym odchodom (fekaliom) minionego systemu, choć rozumiem, że zniszczył on wiele sumień i wątrób skądinąd wielkich jedniostek. Sam na wszelki przypadek nie używam lustra w łazience w obawie przed dojrzeniem w nim p. Wildsteina.

  2. No jednak ma wiele wspólnego i środowisko akademickie nie jest w stanie samo się wyzwolić od tej
    nie do końca przeszłej wspólnoty interesów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: