Pakt z diabłem, czyli:’Śmierć frajerom!’


Ostatnio zaszokował nas geniusz, z tym że nie swoją genialnością tylko zidioceniem, z czego sam nie zdaje sobie nawet sprawy. Bo niby jak idiota ma sobie zdawać sprawę z tego, że jest idiotą. Jak widać genialność od zidiocenia nie chroni. Można, okazuje się, być geniuszem i idiotą zarazem.

Czasem ludzie są głupi za młodu, potem mądrzeją. Czasem robili świństwa, potem starają się to naprawić. A ten nic. Za młodu głupi, a na starsze lata nadal głupi. Nie widać poprawy.

Mówi, że mógłby kariery nie zrobić, gdyby nie zawarł paktu z diabłem. Sukcesu by nie było !

I znowu się okazuje, że na ziemskim padole – bez diabla ani rusz. Jak diabeł nie pomoże – to nic nie da się zrobić. Taki pogląd !

Ciekaw jestem kiedy zostanie wystawiony pomnik esbecji, bo dzięki współpracy z SB, jak się okazuje, można było nie tylko naukowy, ziemski, świat zawojować, ale i pozaziemskie światy poodkrywać.

Co by to było jakby Aleksander Wolszczan nie załapał się na taką współpracę ?

Czemu jednak nie umieszczał esbeków, swoich współpracowników, w swoich publikacjach ? Współpracowników w publikacjach trzeba umieszczać, a przynajmniej im dziękować. Takie są zasady dobrych obyczajów, zasady etyki naukowej. A tu nic !

No, może esbecy rezygnowali ze współautorstwa jawnego, ale tajne współautorstwo było i w ramach ujawniania prawdy w wolnym świecie trzeba to było ujawnić.

I znowu się okazuje, że gdyby nie ten przeklęty IPN, co go największe nasze autorytety moralne i intelektualne żywcem chcą pogrzebać, żadnej prawdy byśmy nie znali, mimo najlepszych zagranicznych teleskopów, lunet, lup i mikroskopów.

A co ten genialny idiota wygaduje jak mu papiery IPN-owskie pokazali ? Że on, jak szynkę dostawał, za nic nie warte informacje – to do Wisły wyrzucał !

Wtedy wielu ludzi za szynką dla dzieciaków dniami i nocami wystawali, a on szynkę dostawał i brzydząc się takimi podarunkami wyrzucał do rzeki ! Przekazaniem szynki biednym też się brzydził ? I tym się chwali po latach ! Nie widzi w tym nic niestosownego.

Zgłupiał do reszty, mimo że o mało co Nobla nie dostał ! Człowieka w nim nie widać. Chyba nie było i nie ma.

No i o środowisko ziemskie też nie dba. Za jego zanieczyszczanie nawet nie dostał

mandatu ! Może już wtedy myślał, że jak odkryje pozaziemskie planety, to i tak się stąd wyniesie i

ma tą całą ziemię, wraz z jej ludzką zawartością, w głębokim poważaniu.

No to niech się wynosi na swoje planety.

Nic tu po nim na tym ziemskim padole, gdzie jednak do tej pory można spotkać nie tylko geniuszy bez twarzy i sumienia, ale czasem nawet profesorów i częściej nie-profesorów, mimo wszystko porządnych ludzi, co to ich nieudacznikami czy frajerami nazywają. Bo kariery nie zrobili, a tylko twarz ocalili.

Więc pozostaje tylko wołać – śmierć frajerom, bo po ich odejściu nikt nie zauważy, czy ktoś ma twarz czy twarzy nie ma.

Niektórzy uważają , że dla TW zakaz pracy – to chyba za dużo, za ciężka kara. Dla TW – to na pewno za dużo, ale dla tych co TW być nie chcieli – to w sam raz, a może i za mało !

Należy jak najszybciej pozbyć się z tego świata tych :

co mogli donosić a nie donosili,

mogli być TW a nie chcieli,

mogli robić karierę, ale frajerzy nie skorzystali.

Tak, dla takich to nawet zakaz pracy – to nie jest za dużo. Oni winni zniknąć z tego świata, bo samo ich istnienie oddziałuje negatywnie nie tylko na młodzież akademicką, ale i całe środowisko akademickie, które pozbawione twarzy, kręgosłupa, musi znosić ich widok, czy chociażby obecność (nawet choćby tylko w cyberprzestrzeni).

Dla takich nie ma żadnego wytłumaczenia i za swoje czyny winni odpowiedzieć.

Jednym słowem:

Śmierć frajerom!

a

TW wszystkich uczelni i instytutów – ŁĄCZCIE SIĘ !

—————–

Profesor Wolszczan jako TW

(Odkrycie kolejnej planety, tym razem esbeckiej !)

———–

Niewyjaśniona (?) zagadka –

dlaczego dr Reszczyński może pracować na UJ,

a dr Wieczorek -nie ?

Reklamy

komentarzy 11

  1. Dokumentacja tego co Wolszczan donosił diabłu i co z tego miał
    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/8250

  2. znalezione w internecie:
    Norma Wolszczana:
    http://www.se.pl/gazeta-superexpress/na-odwrot/norma-wolszczana_72209.html
    Czy naprawdę rzecz błaha to, jak wielu ją przedstawia? Wielki astronom, profesor Wolszczan też bagatelizuje swoją wieloletnią współpracę z SB.

    „W tamtym systemie podwójne życie z wielu powodów funkcjonowało jako cywilizacyjna norma” – pisze w swoim oświadczeniu współczesny Kopernik. Czyli bycie agentem w PRL-u było normą postępowania. Więc nie była to rzecz szkodliwa, godna piętnowania, ale błaha.

    To, że Wolszczan, wzorzec światowej kariery dla młodych Polaków, zgubił kręgosłup moralny i wtedy, kiedy zaczął sie podpisywać TW „Lange”, i teraz oceniając swoją agenturę, to jego sprawa. Ale to, że formułując swoją normę, obraża tych wszystkich, którzy dla kariery nie ugięli się przed SB, jest po prostu obrzydliwe.

    Podobno geniuszom wolno więcej. Więc geniusz przytacza jeszcze jedną tym razem antylustracyjną myśl: „Gdy pamięć zatruwa lud, wybawieniem jest zapomnienie”. Niech więc profesor skorzysta z wybawienia, ale nie zatruwa ludu NORMĄ WOLSZCZANA.

  3. Bezwstyd Wolszczana
    http://tezeusz.pl/blog/?p=931
    Tomasz P. Terlikowski:
    „Uczony, nauczyciel akademicki, profesor to bowiem – jak rozumiała to tradycja klasyczna – nie tylko ktoś, kto zdobył pewien zasób wiedzy czy umiejętności technicznych i potrafi się nim sprawnie (czy jak w tym przypadku bardzo sprawnie) posługiwać. Nauczyciel to także mistrz, który w ramach swojej dyscypliny powinien także uczyć studentów, uczniów pewnego stylu życia, etosu, zaangażowania społecznego i naukowego, moralności wreszcie. Nauczyciel słowem powinien być mistrzem dla swoich uczniów. A trudno, by był nim ktoś, kto otwarcie deklaruje, że fakt iż był kapusiem (za prezenty i pieniądze), nie budzi w nim poczucia wstydu.”
    „Oczywiście przypadek Wolszczana nie jest czymś wyjątkowym. Nasycenie agenturą kadry naukowej było o wiele wyższe niż Kościoła. I nie jest to tylko wniosek na podstawie histerii, jaką wywołał projekt lustracji naukowców, ale wyniki coraz głębszej kwerendy prowadzonej przez IPN. Słowa zaś na temat godności profesorskiej trzeba odnieść do wszystkich naukowców, którzy splamili się kapusiostwem, a teraz nie odczuwają z tego powodu wstydu. Profesorami to oni może i są, ale nauczycielami i mistrzami bez wątpienia nie…

    A swoją drogą skoro ani Wolszczan, ani inni “profesorowie” nie wstydzą się współpracy – to może warto zrobić wielką wystawę pod tytułem: “Naukowcy, co się współpracy nie wstydzą”. A na niej wystawić zdjęcia “uczonych”, którzy swoją karierę wspomagali donosami. Pod zdjęciem możnaby wystawić prace oficjalne i te mniej oficjalne, a także zdjęcie z przeszłości i obecne. Ci, którzy się nie wstydzą, bo nikomu nie szkodzili, nie mają się czego obawiać. Ciekawe zatem, co na propozycję takiej wystawy powiedziałby Aleksander Wolszczan.”

  4. Znalezione w internecie :
    O faktach, czyli Wolszczan nie chce być Polszczan
    http://komentarz.salon24.pl/93995,index.html
    „W imieniu Polski przepraszam szanownego pana profesora Aleksandra Wolszczana za ujawnienie nieprzyjemnych faktów z jego życiorysu.

    Było to wyjątkowo niegrzeczne ze strony faktów, że bezczelnie wyszły na jaw właśnie teraz, kiedy czcigodny pan profesor tego od nich nie oczekiwał.

    Jednocześnie, także w imieniu Polski proszę, aby Polski nie porzucał. Postaramy się zmienić fakty a przede wszystkim nauczyć je raz na zawsze, aby nie wychodziły na jaw.

    Przykra ta sprawa po raz kolejny dowodzi, że niezbędne jest, aby do faktów a co za tym idzie do historii Polski dopuszczano osoby, które w sposób całkowicie nieodpowiedzialny dopuszczają do ich ujawniania.

    Na szczęście spora część faktów została wywieziona i przechowywana jest w bezpiecznym zagranicznym schronieniu, lub w kryjówkach krajowych, pod opieką zaufanych ludzi.

    Fakty ujawniane przez osoby, które nie mają do tego kwalifikacji moralnych i nie uznają autorytetów i pewników oczywistych dla środowisk odpowiedzialnych historycznie, czynią ogromne szkody.

    Dlatego fakty muszą jak najszybciej zniknąć z naszego życia publicznego.

    Aby obowiązująca, będąca wynikiem historycznego kompromisu, wersja dziejów, nie była przez nie fałszowana.”

  5. Geniusze z SB
    http://www.niepoprawni.pl/blog/23/geniusze-z-sb

    „Kiedy Wolszczan podpisywał zobowiązanie do współpracy również był młodym studentem i nic nie wskazywało na jego przyszłe osiągnięcia. A jednak SB wiedziało. Czy więc prawdziwymi geniuszami nie byli oficerowie bezpieki? Potrafili wyłuskać z szarego tłumu prawdziwe diamenty! Esbecy powinni być obecnie zatrudniani przez korporacje jako headhunterzy – nikt tak jak oni nie zna się na ludziach.”

  6. Charakterystyka poziomów rozwoju w teorii dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego
    „Psychopata jest głuchy i ślepy na wyższe wartości. W realizacji swoich ambicji jest silny i realizuje je nie bacząc na innych…”

  7. http://blog.rp.pl/rybinski/2008/09/21/z-teczka-do-gwiazd/
    Maciej Rybiński
    Z teczką do gwiazd
    „Aleksander Wolszczan zapowiedział, że wynosi się z Polski, kraju, w którym wyciąga się ludziom życiorysy. Co można do tego dodać? Chyba wyrazić żal, że nie opuścił PRL

    Bertrand Russel uważał, że ludzkość rozwijała się zbyt szybko intelektualnie i zbyt wolno moralnie. Dlatego jesteśmy nadto sprytni, ale moralnie niedojrzali. Karl Popper sądził, że jest akurat odwrotnie – ludzie są zbyt poczciwi i zanadto głupi, dlatego bardzo łatwo ulegają argumentom apelującym nie tylko do ich interesu, ale i do poczucia moralnego, nie będąc w stanie dokonać ich krytycznej oceny.”

  8. Aleksander Wolszczan – powrót z gwiazd
    http://www.polskatimes.pl/polecamy/47166,aleksander-wolszczan-powrot-z-gwiazd,id,t.html#material
    „Przygnębiający przypadek profesora Wolszczana, porównywalny bodaj z przypadkiem arcybiskupa Wielgusa, wywołał konsternację i zdumienie. W sytuacji tak rozpaczliwego zapotrzebowania na idoli, na nieskazitelne autorytety, jakie istnieje w Polsce, utraciliśmy kolejne bożyszcze. „Wielki astronom – pospolity donosiciel” to tylko jedna z mrowia opinii, które pojawiły się na ten temat.

    Wybitni uczeni nie zawsze wykazują się krystaliczną moralnością – przykładem Heisenberg czy Kurczatow, pracujący dla bezwzględnie zbrodniczych systemów totalitarnych. W dzisiejszych czasach naukowcy z branż ścisłych coraz częściej przywodzą na myśl rozwiązywaczy łamigłówek – co z tego, że na niesłychanie wysokim poziomie. Do tego żadne wysokie walory moralne nie są potrzebne, a jedynie kompetencje matematyczne, obserwacyjne i eksperymentatorskie.

    Ale chciałoby się, aby ktoś, kto osiągnął wyżyny w jednej dziedzinie, taki sam poziom reprezentował i w innych. Profesor Wolszczan, naukowiec o niewątpliwie szerokich horyzontach, subtelny znawca twórczości Lema, wielbiciel malarstwa Wojtka Siudmaka, wydawał się właśnie kimś takim.
    Niestety, spotkał nas zawód. Twierdzę, że dla Polaków był to większy szok niż dla samego zainteresowanego, który miał przynajmniej ostatnie ćwierć wieku na przemyślenie, co zrobił i czy mu się to opłaciło.”

  9. […] przełom tysiącleci, kiedy powstał IPN i się okazało, że wielcy uczeni PRLu swą wielkość zawdzięczają często współpracy z SB i mimo zapisów etycznych w ustawach i statutach uczelnianych, swoich współpracowników z piekła […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: