O pielgrzymkach habilitacyjnych nieco inaczej

hablitacyjny bumerang

O pielgrzymkach habilitacyjnych nieco inaczej

Artykuł „Słowacka fabryka polskich profesorów” (Dziennik, środa 3 września 2008) niestety nie podaje szerszego kontekstu karier profesorskich w Polsce. Czy zdobywanie habilitacji w podrzędnej uczelni można nazywać procederem skoro jest to zgodne z polskim prawem, sankcjonowane umowami międzynarodowymi ? W końcu jest ponadto Centralna Komisja, która winna eliminować nierzetelnie zdobyte stopnie czy tytuły.

Widać ten system źle działa. I nie ma woli aby go zmienić. Pewne, ale daleko niewystarczające próby podejmowane są przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ale opór środowiska miłującego tytuły a nienawidzącego ujawnianie swojego dorobku naukowego jest wielki.

Gdyby zastąpić obecny system tytularny – systemem dorobkowym, czyli oceniać według osiągnięć naukowych przez gremia międzynarodowe liczące się w nauce światowej, takich patologii jak ta z Rużomberka, po prostu by nie było. Tylnymi drzwiami nikt by nie wszedł do nauki, bo takich drzwi by nie było.

Niestety produkcja stopni i tytułów trwa u nas w systemie stachanowskim, bo system tego wymaga ! i jesteśmy od dawna potęgą habilitacyjną, ale niestety mizerią naukową, z wyjątkiem nielicznych oaz liczących się w nauce światowej.

Przed kilku laty trwały pielgrzymki habilitacyjne na Białoruś czy Ukrainę, teraz zaczyna dominować kierunek południowy. Geografii pielgrzymek habilitacyjnych jednak do tej nie poświęcono żadnej pracy habilitacyjnej. A szkoda.

Naukowcy polscy formowani naukowo według porządku zachodniego – w USA czy w UK mają natomiast poważne trudności aby zaistnieć w polskim systemie, który ich odrzuca. Ktoś kto ma nawet wybitne publikacje, ale nie ma habilitacji, ma małe szanse, lub ich brak, na zatrudnienie w Polsce, zupełnie inaczej niż słabeusze ochrzczeni naukowo według porządku wschodniego.

Utytułowana korporacja profesorska często bez odpowiednich kwalifikacji naukowych i dorobku (zwykle jest niejawny !) broni się przed aktywnymi naukowo.

Zresztą pracownicy naukowi na ogół dobierani są według klucza genetyczno-towarzyskiego a nie merytorycznego, w ramach procederu ustawianych (pseudo) konkursów, na konkretnego, swojego, kandydata i potem to już cała machina idzie w tym wyznaczonym kierunku. Nie ma siły aby tą machiną zatrzymać i skierować na właściwe tory.

Czemu jest obecnie ‚uderzenie’ akurat na Rużemberok ? Czemu się nie pisze o procederach kwitnących na polskich uczelniach i to tych z samego ‚topu’ ? Przy odpowiedniej obstawie, np. towarzyszy jeszcze z czasów PRLu, lub przez nich namaszczonych, można habilitację. otrzymać bez problemu na tzw. najlepszych polskich uczelniach i nikt tego nie podważy i nie opisze, ale to nie oznacza, że tego nie ma !

W sprawie ‚procederu’ słowackiego na łamach Dziennika zamieszczono kilka wypowiedzi, ale tylko wypowiedź pani prof. Anny Gizy-Poleszczuk wskazuje, że jest zorientowana nieźle w temacie „ Rużomberk to kuriozalne zwieńczenie procesu, który w Polsce obserwujemy od bardzo dawna. To, co się tam dzieje, to proces bardzo negatywny, jednak musimy mieć świadomość, że słabą habilitację równie dobrze zrobić w Polsce. „ I to jest sama prawda.

Ale już jej opinia, ze niehumanistów w czasach PRLu nie uważano za ‚wywrotowych’ nie jest zgodna z prawdą. Faktem jest, że brak jest jednak opracowań skutków negatywnej weryfikacji kadr akademickich w PRLu, która spowodowała, że obecny stan nauki w Polsce jest taki kiepski. ( jak zresztą zakładała instrukcja NKWD:Ściśle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113 INSTRUKCJA NK/003/47 35. W szkolnictwie podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem.” ).

Pani profesor pisze :” System wymaga bardzo gruntownej reformy, jednak ja przestałam już wierzyć w zmiany wprowadzane odgórnie, przez Ministerstwo Nauki. Reforma jest możliwa tylko jako oddolny ruch rzeczywistych zmian. Mam nadzieję, że zrobią to młodzi ludzie, którym jeszcze się chce. „ Jak najbardziej potrzebne są zmiany systemowe. Należy jednak poinformować, że z takim oczekiwanym przez Panią Profesor, oddolnym ruchem rzeczywistych zmian, mamy już do czynienia – por. Niezalezne Forum Akademickie (oraz podstrony Niezależne Forum Akademickie – Media pod lupą NFA ,

Niezależne Forum Akademickie – Patologie )

ale  nie jest to silny ruch, bo ci którzy pracują w Polsce boją się zmian,  a ci co chcą zmian boja się o nie walczyć -stąd   większość ujawnionych członków ruchu to Polacy ;’zagraniczni’ Niezależne Forum Akademickie – Who is who

I ten stan bardzo dobrze oddaje patologię systemu nauki w Polsce opartego na naukowcach klasy BMW (bierny, mierny, wierny),  bo jak ktoś się wychyli, to z systemu zostanie wyrejestrowany. I zamiast ten system zmienic w kierunku porządku zachodniego, niemal cała dyskusja toczy się wokół hablitacji i temat   ten wraca jak bumerang przed każdym początkiem roku akademickiego i przed każdą,  nawet najbardziej nieśmiałą, próbą zmian systemowych.

Reklamy

Komentarze 4

  1. […] O pielgrzymkach habilitacyjnych nieco inaczej September 2008 5 […]

  2. Jedno pytanie – ilu z tych kształconych w USA i UK „bezhabilitacyjnie” spróbowało poddać swój dorobek ocenie jakiejkolwiek rady wydziału przedstawiając monografię LUB zbiór publikacji jako rozprawę habilitacyjną?

  3. […] wpisy Na uczelniach strach i trwoga, czyli lekko nie jestO pielgrzymkach habilitacyjnych nieco inaczejDruzgocąca (w gruncie rzeczy) krytyka obecnego systemu, czyli jak profesor Tazbir broni status […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: